Pokoje  • Szukaj  • Blog  • Zaloguj się

Trzeba iść z czasem, postępem, osiągnięciami... jak głoszono w reklamie proszku do prania Pollena 2000. Swoją drogą ciekawe, kto jest tak stary, by ją jeszcze pamiętać? ;)

Wracając do sprawy. Dzięki wytężonej pracy mojego nieocenionego webmastera (pozdrowienia dla Jenny) forum doświadczyło radykalnych zmian. Streszczają się one w wyodrębnieniu działów tematycznych, dzięki którym łatwiej będzie odnaleźć się w gąszczu rozmaitych problemów, które trawią nasze życie duchowe i zżerają umysł. Środowisko forum rozrasta się i choć nie osiągnęło jeszcze monstrualnych rozmiarów, to liczyć nas można już w setkach. Tak duże zainteresowanie cieszy i być może motywuje do wytężonej pracy... choć co do mojej osoby, to nie używałbym tak górnolotnych określeń ;)

Dziękując wszystkim za współtworzenie tej wirtualnej społeczności zapraszam do dzielenia się swoimi pytaniami, wątpliwościami, frustracjami i wiedzą - oczywiście w tym co dotyczy szeroko pojętego nauczania i życia Kościoła, czyli nas - uczniów Jezusa.

Wartą zauważenia nowością jest pokój Pomocy, w którym umieszczać możemy prośby o wsparcie modlitewne w konkretnych intencjach.

W miarę możliwości czasowych będę odpowiadał na pytania - zwłaszcza te, które dotyczą "mojej działki"

Zapraszam na nasze forum dyskusyjne!

x.Łukasz

Temat: i co teraz?

Uporządkuj w/g daty dodania Uporządkuj w/g wątków

Hej, ja dalej walczę z myślami.
Mam jedno pytanie, czy jeśli często myślę, o czymś co jets dla mnie straszne i czego się boję, i pomyślałam o tym również w czasie modlitwy i boje się 9nie jstem pewna), że coś obiecałam, a zaraz potem nie dotrzymałam obietnicy, to Bóg za karę ześle na mnie to czego sią tak bałam??

Data dodania: 2012-07-12 00:34:46, autor: allyk

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Trochę to źle napisałam. Chodziło mi o to, czy jeżeli ktoś w obawie przed czymś obieca coś bogu, a później tego nie dotrzyma, to czy Bóg za karę ześle na tą osobę to czego się obawiała??

Mi się wydaje, że przytrafiło mi się coś takiego, ale ze względu na to, że od ponad 3 lat borykam się z natręctwami, jak zwykle nie jestem pewna czy pomyślałam coś o obietnicy, jeśli tak to co pomyślałam i czy to w ogóle była jakaś obietnica. Ale jednak trochę się boję.

Pisałam tu gdzieś na forum, że ostatnio dużo myślę o osobach chorych, nieszczęśliwych, przez to zaczęłam się obawiać takich rzeczy, przez co myśli "z obietnicami" się nasiliły i stąd moje pytanie.

Proszę o pomoc i modlitwę za mnie i moje natręctwa :( (bo za niedługo jadę na wakacje i nie chce kolejny raz zamiast odpoczywać, myśleć i zastanawiać się nad tym co kiedyś pomyślałam lub nie)

Z góry dziękuję :)

Data dodania: 2012-07-12 11:45:43, autor: allyk

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Allyk, do kogo sprowadzasz Boga? Do kogoś, kto jedynie czycha na jakieś nasze potknięcia, żeby nas ukarać? To jest naprawdę ostatnia rzecz, której On by pragnął. Bóg nie liczy naszych grzechów, zna naszą słabość. I nie tyle może nasze upadki są ważne (chociaż oczywiście trzeba się starać i walczyć z grzechem), ile nasze powroty do Niego.
A co do rozproszenia podczas modlitwy wypowiedź o.Jerzego Szyran OFM: "Często spotykaną trudnością podczas modlitwy są roztargnienia. Mistrzowie życia duchowego zalecają w takich sytuacjach spokojny powrót do przerwanej myśli czy wypowiadanych słów. Roztargnienia ukazują człowiekowi, gdzie ulokowane jest jego serce (por. Mt 6,21), przywiązane do innych wartości. Człowiek w pokorze przyjmując ten fakt, powinien prosić Pana, by przyjął jego serce i je oczyścił".

Data dodania: 2012-07-12 11:58:54, autor: homine

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Wiem, że być może myślenie o Bogu w taki sposób jest złe, ale przez te wszystkie myśli, które przewijają się przez moją głową, po prostu ciągle żyję w strachu, niepewności. Wszystko wydaje mi się straszne i nie wiem czemu ostatnio coraz częściej postrzegam Boga jako Kogoś, Kogo się boję.
Czułam lęk tym bardziej, że świadomie postąpiłam wbrew tej myśli, ale taka jest moja obrona wobec natręctw, dopiero później pojawiają się wątpliwości i wyrzuty sumienia.
Roztargnienia w czasie modlitwy to mój chleb powszedni. Często nim jeszcze zacznę się modlić już czuję strach, że znów będę musiała walczyć z myślami, dlatego moje modlitwy są niestaranne i krótkie.

Niemniej jednak bardzo bardzo dziękuję za odpowiedź, bo czasami mnie samej trudno sobie coś przetłumaczyć, ale gdy powie mi to ktoś inny patrze na to inaczej :)

Data dodania: 2012-07-12 13:14:09, autor: allyk

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Co do tej modlitwy...przede wszystkim nie chciej za dużo naraz. Nie musimy być doskonali. Owszem, naszym zadaniem jest ciągłe nawracanie się, ale póki co - doskonali nie będziemy. I musimy nauczyć się z tym żyć, dać sobie kredyt zaufania i powiedzieć otwarcie: jestem słaba, grzeszna, ale Ty Boże właśnie taką mnie kochasz. Weź choćby przypowieść o celniku i faryzeuszu (por. Łk 18, 9-14), to celnik odszedł usprawiedliwiony. Matka Teresa z Kalkuty powiedziała: „Co to szkodzi jeżeli upadam co chwila, widzę wtedy słabość moją...Ty, Jezu widzisz wówczas, jak słaba jestem i nic nie potrafię uczynić a wtedy tym skłonniejszy jesteś, by nieść mnie w swych ramionach” . A Michel Quoist w swoim jednym z wierszy zaznaczył: trzeba, byś oddał się w Moje ręce, trzeba, byś uznał, że jeszcze nie jesteś dojrzały, jeszcze nie dosyć silny, trzeba, byś zgodził się na kierowanie sobą, jak dziecko (...) Ale trzeba, żebyś się stał malutki, maluteńki, bo tylko małe dzieci Ojciec nosi”. Co do modlitwy, moje też są teraz i krótkie i często niestaranne, ale może to jest właśnie taki okres w naszym życiu. Zresztą, to chyba nie o ilość wypowiedzianych słów chodzi, a o nasze zwrócenie się ku Bogu. Czasami jedna chwila milczenia jest więcej warta niż godzina bezsensownego klepania.
A co jeszcze do tych myśli, powiedz Bogu o tym po prostu i tak jak robisz, nadal z nimi walcz. Myślę, że z czasem będzie coraz lepiej, nie poddawaj się. Zamiarem Boga nie jest strach człowieka. Trzymaj się :)

Data dodania: 2012-07-12 14:23:36, autor: homine

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica