Pokoje  • Szukaj  • Blog  • Zaloguj się

Trzeba iść z czasem, postępem, osiągnięciami... jak głoszono w reklamie proszku do prania Pollena 2000. Swoją drogą ciekawe, kto jest tak stary, by ją jeszcze pamiętać? ;)

Wracając do sprawy. Dzięki wytężonej pracy mojego nieocenionego webmastera (pozdrowienia dla Jenny) forum doświadczyło radykalnych zmian. Streszczają się one w wyodrębnieniu działów tematycznych, dzięki którym łatwiej będzie odnaleźć się w gąszczu rozmaitych problemów, które trawią nasze życie duchowe i zżerają umysł. Środowisko forum rozrasta się i choć nie osiągnęło jeszcze monstrualnych rozmiarów, to liczyć nas można już w setkach. Tak duże zainteresowanie cieszy i być może motywuje do wytężonej pracy... choć co do mojej osoby, to nie używałbym tak górnolotnych określeń ;)

Dziękując wszystkim za współtworzenie tej wirtualnej społeczności zapraszam do dzielenia się swoimi pytaniami, wątpliwościami, frustracjami i wiedzą - oczywiście w tym co dotyczy szeroko pojętego nauczania i życia Kościoła, czyli nas - uczniów Jezusa.

Wartą zauważenia nowością jest pokój Pomocy, w którym umieszczać możemy prośby o wsparcie modlitewne w konkretnych intencjach.

W miarę możliwości czasowych będę odpowiadał na pytania - zwłaszcza te, które dotyczą "mojej działki"

Zapraszam na nasze forum dyskusyjne!

x.Łukasz

Temat: Prośba o pomoc księdza Łukasza

Uporządkuj w/g daty dodania Uporządkuj w/g wątków

Szczęść Boże,

Bardzo proszę księdza o pomoc i odpowiedź na pytanie, czy to, co dziś powiedziałam jest grzechem?. Proszę księdza dziś zapytałam się pewnej Pani, czy w miejscu w którym mam pracować pracuje się w weekendy?. Ja studiuję dodatkowo zaocznie i powiedziałam, że ja mam "tą szkołę"-tak, żeby Pani ta pomyślała, że te weekendy mają dla mnie znaczenie pod tym względem, że muszę być na zjeździe, jednakże ja mówiąc tak wcale nie myślałam o szkole, tylko dla mnie najważniejsze jest to, aby ta niedziela była wolna, aby móc iśc na Mszę Świętą i być wtedy w domu.Co prawda nie pracuje się tam w weekendy, ale mam teraz ogromne wyrzuty sumienia, ponieważ mogłam na tym pytaniu skończyć, a ja jak zwykle musiałam dorzucić swoje "5 groszy" i powiedziałam, że "ta szkoła". Jest to także prawdą, bo co drugi weekend muszę być w szkole. Teraz jednak tak się zadręczam i prawie całą dzisiejszą Mszę pierwszopiątkową o tym myślałam, bo czułam się źle, ponieważ byłam dziś u spowiedzi, tak bardzo byłam szczęśliwa, a później wiedząc i czując, żeby tak nie mówić, tylko, żeby zamknąć buzię, to musiałam to powiedzieć. I dlatego teraz proszę bardzo księdza, aby ksiądz oczywiście w miarę możliwości napisał mi, czy ja popełniłam grzech? Czy okłamałam Panią mówiąc, że mam szkołę, a o niej nawet nie myślałam, tylko najważniejsza była dla mnie niedziela- dzień święty, Msza Św? Co prawda zjazdy odbywają się w weekendy i siłą rzeczy nie mogłabym pracować w każdy weekend, tylko co drugi. Później zdałam sobie sprawę,że może nie jest to kłamstwo, bo w sumie coś w tym prawdy jest, jednakże szkoła nawet nie przeszła mi wtedy przez myśl, w głowie miałam tylko jedno: niedzielę i niedzielną Eucharystię. Bardzo proszę księdza o pomoc. Dręczy to moją duszę, a nie mam się kogo w tej kwestii poradzić.
Za odpowiedź z góry dziękuję.

Szczęść Boże!

Data dodania: 2012-08-03 19:44:33, autor: slonce

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Grzechem nie jest.
Niemniej na pewno jest w tym jakiś wstyd przed wyznawaniem wiary... Do tego jednak trzeba dorosnąć...

Data dodania: 2012-08-03 19:58:45, autor: x. Łukasz Turek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Szczęść Boże,

Bardzo dziękuję księdzu za tak szybką odpowiedź. Uspokoił mnie ksiądz i serdecznie za to dziękuję. Rzeczywiście z moją wiarą jest tak, że jestem tak jakby "w ukryciu". Widzę po sobie, że nie potrafię się przełamać w niekórych sytuacjach. Tak jest np. kiedy wsiadam do samochodu sama i czynię znak krzyża, natomiast jak jechałam autem z bratem, czy też tatą to czyniłam znak krzyża w taki sposób, żeby po prostu tego nie widzieli. Teraz kiedy tak o tym myślę, to jest mi wstyd.Mam nadzieję, że niedługo dojrzeję do bycia prawdziwym chrześcijaninem, przecież tak ważne jest, aby dzielić się wiarą z innymi, a nie zamykać się tylko w sobie. A czy ten wstyd związany z wyznawaniem wiary, czy też choćby w takiej sytuacji jaką opisałam- z czynieniem znaku krzyża w ukryciu jest określany jako grzech? Czy raczej wiąże się to z pracą nad samym sobą i jak ksiądz napisał: z dorośnięciem?

Pozdrawiam serdecznie!

Data dodania: 2012-08-03 22:39:03, autor: slonce

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Taka mnie naszła refleksja (czytając inny temat) - jak to jest z tym naszym przyznawaniem się do wiary i dzieleniem się wiarą?

Jeśli boję się dzielić wiarą, jeśli tego nie robię, a potem mam wyrzuty sumienia, bo przecież to mój obowiązek no i teraz mam grzech, to coś jest chyba nie tak z przeżywaniem samej wiary. Jeśli wiara jest dla mnie wartością nadrzędną, a nadto niesie radość i szczęście, to chyba nie potrzeba specjalnej odwagi, aby się tym dzielić, bo dzielić się czymś pięknym i dobrym jest łatwo. Jeśli zaś postrzegam to jako przykry (trudny do wypełnienia) obowiązek, to chyba jest coś nie do końca dobrego w przeżywaniu mojej wiary. Dlaczego się wstydzę/boję? I czy moje obawy są słuszne, czy też nie? Może warto najpierw popracować nad samą wiarą i relacją z Jezusem?

No i jeszcze tak sobie myślę, że świadectwo, a dzielenie się to też nie to samo. Świadectwo dać muszę: jak mnie kto zapyta, czy wierzę i w co wierzę, to nie mogę się zaprzeć wiary, bo kto się nie przyzna do Jezusa, do tego i Jezus się nie przyzna przed Ojcem. Ale dzielić się mogę albo powinnam tylko tym czym mam głębokie przekonanie że chcę i warto. Uczynienie znaku krzyża kiedy mnie o to nie proszą, opowiadanie o tym jak chcę spędzać niedzielę, to IMHO dzielenie się wiarą, a nie świadectwo w sensie biblijnym. Kiedy chrześcijanie byli prześladowani (np. w starożytym Rzymie) nikt nie żądał od nich publicznego dzielenia się wiarą, ale żądał świadectwa, czyli publicznego przyznania się do Jezusa kiedy o to pytano, bądź wymagano złożenia ofiary innym bogom. Nawet wtedy, kiedy nie było już takiej nagonki jak za Nerona chrześcijanie raczej się publicznie nie obnosili ze swoją wiarą.

Data dodania: 2012-08-15 19:43:12, autor: Joanna

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

--- komentarz wykasowany ---

Data dodania: 2012-08-16 18:27:42, autor: slonce

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Witaj Joasiu,

Skasowałam swoją wypowiedź, ponieważ troszkę się w tym wszystkim pogubiłam, sama już nie wiem, czy wogóle tak myślę, jak piszę, mam troszkę mętlik w głowie. Nie wiem, może to jakieś chwilowe "zachwianie równowagi" z mojej strony. Może potrzebuję troszkę czasu na głębsze przemyślenia- nie wiem. Niemniej jednak jeszcze raz dziękuję Ci za Twoją odpowiedź. Już nie pierwszy raz starasz się mi pomóc.

Serdecznie Cię pozdrawiam!

Data dodania: 2012-08-16 23:16:39, autor: slonce

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica