Pokoje  • Szukaj  • Blog  • Zaloguj się

Trzeba iść z czasem, postępem, osiągnięciami... jak głoszono w reklamie proszku do prania Pollena 2000. Swoją drogą ciekawe, kto jest tak stary, by ją jeszcze pamiętać? ;)

Wracając do sprawy. Dzięki wytężonej pracy mojego nieocenionego webmastera (pozdrowienia dla Jenny) forum doświadczyło radykalnych zmian. Streszczają się one w wyodrębnieniu działów tematycznych, dzięki którym łatwiej będzie odnaleźć się w gąszczu rozmaitych problemów, które trawią nasze życie duchowe i zżerają umysł. Środowisko forum rozrasta się i choć nie osiągnęło jeszcze monstrualnych rozmiarów, to liczyć nas można już w setkach. Tak duże zainteresowanie cieszy i być może motywuje do wytężonej pracy... choć co do mojej osoby, to nie używałbym tak górnolotnych określeń ;)

Dziękując wszystkim za współtworzenie tej wirtualnej społeczności zapraszam do dzielenia się swoimi pytaniami, wątpliwościami, frustracjami i wiedzą - oczywiście w tym co dotyczy szeroko pojętego nauczania i życia Kościoła, czyli nas - uczniów Jezusa.

Wartą zauważenia nowością jest pokój Pomocy, w którym umieszczać możemy prośby o wsparcie modlitewne w konkretnych intencjach.

W miarę możliwości czasowych będę odpowiadał na pytania - zwłaszcza te, które dotyczą "mojej działki"

Zapraszam na nasze forum dyskusyjne!

x.Łukasz

Temat: walka - Skrupuly

Uporządkuj w/g daty dodania Uporządkuj w/g wątków

Witam. Zapewne mnie pamietacie. moje skrupulanckie pytanie. Chce sie z wami podzielic tym co sie ostatnio u mnie dzieje. W sierpniu (a w zasadzie we wrzesniu tak na serio) zaczalem walke ze skrupulami. Wraz ze stalym spowiednikiem. Jest o wiele lepiej niz bylo, osťatnie moje wakacje to byl najgorszy okres w moim zyciu. Teraz jest lepiej. Czasami jednak nadal odczuwam zmasowany atak skrupulow. Ksiadz kazal mi sie nie spowiadac z grzechow lekkich i watpliwosci. To mi serio pomaga. Tylko czasem znowu skrupul - czy to, co budzi moje watpliwosci nie jest grzechem ciezkim... Ale slucham slepo spowiednika, i staram sie ufac Bogu. Raz mi nawet mowil zebym nie podawal liczby grzechow, bym nie robil wyliczanki. Czy dobrze zrobil? przeciez Kosciol mowi ze to jest mkonieczne. Wynegocjowalem z Nim zebym mogl mowic tak ogolnie liczbe, nie mogĺbym sie przelamac by nie mowic. Czy podanie czestotliwosci (ile np. na tydzien popelnilem grzechu danego) to tez liczba i czy mozna tak mowic czy to ma byc konkretna cyfra? Mimo ciezszych chwil w koncu wraca mi chec do zycia, w koncu uwierzylem naprawde, ze z tego mozna wyjsc, z Boza pomoca. Tak jak jeszcze niedawno miewalem chwil ze chcialbym sie dobrze wyspowiadac i umrzec, tak teraz naprawde chce mi sie zyc, czekam z utesknieniem na zime, narty, oráz na wakacje :) Jezeli oczywiscie dozyjemy, nie wybuchnie wojna swiatowa (miejmy nadzieje). Prosze na koniec o modlitwe za mnie, o dobrze uformowane sumienie i łaskę Bożą. Dziekuje :)

Data dodania: 2012-10-31 14:31:55, autor: ---

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Super, że już lepiej...najważniejsze to się nie poddawać :)
Odnośnie tej liczby grzechów, generalnie tak jest, że przy ciężkich podaje się liczbę ich popełnienia, ale są różne sumienia i przy skrupułach to może faktycznie być nie do końca korzystne. Zwłaszcza, że skrupulant widzi tych grzechów znacznie więcej niż przeciętny człowiek. Ja bym słuchała spowiednika.
Trzymaj się, wytrwałości w dalszej pracy :)

Data dodania: 2012-10-31 14:44:03, autor: homine

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica