Pokoje  • Szukaj  • Blog  • Zaloguj się

Trzeba iść z czasem, postępem, osiągnięciami... jak głoszono w reklamie proszku do prania Pollena 2000. Swoją drogą ciekawe, kto jest tak stary, by ją jeszcze pamiętać? ;)

Wracając do sprawy. Dzięki wytężonej pracy mojego nieocenionego webmastera (pozdrowienia dla Jenny) forum doświadczyło radykalnych zmian. Streszczają się one w wyodrębnieniu działów tematycznych, dzięki którym łatwiej będzie odnaleźć się w gąszczu rozmaitych problemów, które trawią nasze życie duchowe i zżerają umysł. Środowisko forum rozrasta się i choć nie osiągnęło jeszcze monstrualnych rozmiarów, to liczyć nas można już w setkach. Tak duże zainteresowanie cieszy i być może motywuje do wytężonej pracy... choć co do mojej osoby, to nie używałbym tak górnolotnych określeń ;)

Dziękując wszystkim za współtworzenie tej wirtualnej społeczności zapraszam do dzielenia się swoimi pytaniami, wątpliwościami, frustracjami i wiedzą - oczywiście w tym co dotyczy szeroko pojętego nauczania i życia Kościoła, czyli nas - uczniów Jezusa.

Wartą zauważenia nowością jest pokój Pomocy, w którym umieszczać możemy prośby o wsparcie modlitewne w konkretnych intencjach.

W miarę możliwości czasowych będę odpowiadał na pytania - zwłaszcza te, które dotyczą "mojej działki"

Zapraszam na nasze forum dyskusyjne!

x.Łukasz

Temat: VI przykazanie - czy dobrze rozumiem?

Uporządkuj w/g daty dodania Uporządkuj w/g wątków

Witajcie. Proszę o opinię czy dobrze myślę i proszę nie zrażac się długością tekstu :)
Chcicłabym zapytać o kwestie związane z czystością w związku. Sporo czytam na ten temat(m.in. na www.szansaspotkania.pl), chcę wiedzieć co Kościół nakazuje w tych sprawach, ale chciałabym się upewnić w kilku sprawach.

Od niedawna jestem z chłopakiem w związku. Ja mam 24 lata, on 26. Jestem dziewicą i chciałabym rozpocząc współżycie dopiero po ślubie. Chcę żyć w czystości, ustaliliśmy że nie będziemy się z niczym spieszyć. Sprawy związane z VI przykazaniem są dość stanowcze: przed ślubem - nic co może prowadzić do rozbudzenia. Jak byłam sama to od kilku lat nie miałam problemów z czystością (prowadzę życie sakramentalne, regularnie się spowiadam i przyjmuję Komunię). Do tych spraw podchodziłam bardzo radykalnie. Myślę, że gdybym miała ocenić niżej opisane przeze mnie sytuacje kilka miesięcy temu to mogłabym stwierdzić że są (choć niektóre) grzeszne. Bo przecież każde odczuwanie przyjemności seksualnej przed ślubem jest grzeszne - tak myślałam. Odkąd jestem w związku to się zmieniło i już tak nie myślę. Nie wiem tylko czy źródłem tej zmiany jest większa świadomość i dojrzałość w podejściu do spraw czystości czy może szatan zaciemnia mi sumienie wmawiając mi że wszystko OK podczas gdy grzeszę. Dodam, że cały czas przyjmuję Komunię Św i nawet nie wyobrażam sobie, że nie mogłabym jej przyjmować. Kilka sytuacji z życia:

1. Wiele zwykłych wspólnych czynności np. przytulanie się, głaskanie po ręce, włosach czy szyi, pocałunki (nie głębokie tylko takie "cmoki"), a nawet czasem trzymanie się za ręce wywołuje u mnie pewne napięcie seksualne. Nie wiem czy można to nazwać podnieceniem (może czasem nawet tak), ale chodzi o takie poruszenie w ciele.

2. Wieczorem gdy się spotykamy to jesteśmy zmęczeni i kładziemy się spać. Po prostu leżymy obok sobie, przytuleni i odpoczywamy. Do niczego nie dochodzi. Wspólny odpoczynek nie jest grzechem.

3. Przed nami 2 sytuacje wspólnego spania przez całą noc. Pierwsza na imprezie rodzinnej gdzie zostajemy na noc. Zostałam zapytania czy możemy mieć jeden pokój. Byłam trochę zdziwiona tym pytaniem i nie wiedziałam co odpowiedzieć, ale zgodziłam się. Druga na wspólnych wakacjach ze znajomymi.

4. Jako kobieta przeżywam w ciągu mieciąca różne stany. Czasem jest tak, że odczuwam permanentne napięcie seksualne. Jest to bardzo męczące. Budzę się pobudzona, w ciągu dnia czasem nawet zwykłe czynności jak chodzenie są trudnością, i zasypiam także pobudzona. W tych chwilach mam pragnienie uprawiania seksu albo chodziaż masturbacji. Byleby tylko sobie jakoś ulżyć, bo to czasem okropnie męczy. Zaznaczam od razu, że na tym pragnieniu się kończy i do niczego nie dochodzi.

Wydaje mi się, że wszystkie w/w sytuacje nie są grzechem.
W 1 to chyba normalne, że młodzi ludzie którzy są parą chcą sobie okazać bliskość, że się całują na powitanie/pożagnanie, przytulają się itd. gdy w takich sytuacjach pojawiają się u mnie jakieś nieczyste myśli, albo jakieś podniecenie to staram się nie zwracać na nie uwagi. Takie ewentualne napięcie jest krótkotrwałe, nie rozwijam go. A jak rozpoznam, że myśl jest nieczysta to ją ignoruję.
W sytuacji 3 można powiedzieć, że stworzymy sobie okazję do grzechu. Ale okazja do grzechu przecież nie jest samym grzechem, prawda? Wiem, że w takiej sytuacji nie wiele trzeba żeby upaść i nie jedna para twierdziła już że da radę. Ale wydaje mi się też, że należy nauczyć się opanowania gdy okazaja jest. Nie sztuką jest niegrzeszyć gdy nie ma okazji.
W sytuacji 4 rozumien to jako zwykłą reakcję organizmu. Jest niestety taka różnica, że gdy nie byłam w związku to nie odczuwałam takich napięć aż tak mocno. Będąc nastolatką miałam problemy z czystością, ale w ciągu kilku ostatnich lat nauczyłam się panować nad moimi popędami (nawet myślałam, że całkowicie zanikł mi mój popęd, co chyba też nie jest zdrowe). Odkąd jestem w związku mój organizm chyba przypomniał sobie że ma potrzeby seksualne.

To jest mój pierwszy prawdziwy związek i te sytuacje są dla mnie nowością. Wcześniej wszystko co było związane z seksualnością było grzechem. Na szansanaspotkanie.pl (w artykule: "O bliskości cielesnej w czasie chodzenia ze sobą i narzeczeństwa - między czułością i zmysłowością") przeczytałam, że nie należy bać się bliskości ani czułości przed ślubem. Nawet pewien rodzaj podniecenia nie zawsze jest grzechem. Czy dobrze myślę?

Data dodania: 2013-09-06 15:30:04, autor: _młoda_

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

To radosne co piszesz i rozumiem ze Pan Bóg będzie w centrum Waszego małżeństwa Myślisz bardzo pozytywnie :)

Data dodania: 2013-09-07 09:31:57, autor: ---

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Hmmm...powaznie? Tzn. cieszy mnie to co napisales :)
Te watpliwosci biora sie z tego ze kiedys na te sprawy reagowalam troche jak poparzona. Teraz reaguje spokojniej mimo ze zezwalam jakby na pewne reakcje. Moje sumienie nie wyrzuca mi tego jako grzech tylko ze zastanawiam sie czy jest ono dobrze uformowane


Data dodania: 2013-09-07 15:52:43, autor: _młoda_

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Człowiek całe życie poznaje siebie w relacjach z drugim człowiekiem co do sumienia to nie wypowiadam się
ale dla chrześcijanina msza św to nie wszystko ..należy czerpać też z mistycznej tradycji 2 tys lat

Data dodania: 2013-09-07 17:15:55, autor: ---

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Wiem...przez sakramenty i zdobywanie wiedzy religijnej powinnismy dazyc do poznania Boga.

Trudno jest ocenic wlasne sumienie a co dopiero kogos innego. Chodzi mi raczej czy w tych przypadkach o ktorych pisalam moge zaufac sumieniu i przyjmowac Komunie. Czasem zdarza sie tak ze niektorzy wspolzyja przed slubem i twierdza ze nie popelnia grzechu, sumienie nic im nie wyrzuca. Jednak obiektywnie oceniajac maja grzech niezaleznie od tego co im sumienie mowi. Dlatego zastanawiam sie czy w moim przypadku jest podobnie - obiektywnie oceniajac grzesze ale moje sumienie jest slepe i nie widzi w tym grzechu.

Data dodania: 2013-09-09 09:45:39, autor: _młoda_

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

.. to trzeba podyskutować o tym w konfesjonale bo ja mogę coś pomataczyć .A może homine coś pomoże :)

Data dodania: 2013-09-09 20:02:00, autor: ---

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Ja bym powiedziała podobnie: konfesjonał. W przypadku grzechu ciężkiego, brak świadomości grzechu może pomniejszyć wagę grzechu. Ale z drugiej strony mamy też obowiązek formacji sumienia... Czyli raczej konfesjonał i podejście indywidualne :)

Data dodania: 2013-09-09 20:20:35, autor: homine

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dziękuję za pomoc:)

Data dodania: 2013-09-09 20:30:28, autor: ---

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

To ja dziekuje za pomoc ;) choc wiadomo pisze sie na forum zeby moc uniknac koniecznosci mowienia o tym w konfesjonale :P
Bo o sprawach zwiazanych z 6 przykazaniem raczej trudno mowic.

Data dodania: 2013-09-09 22:48:52, autor: _młoda_

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Chyba w ogóle o każdym grzechu nie mówi się łatwo :)

Data dodania: 2013-09-09 23:48:06, autor: homine

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Racja :)


Data dodania: 2013-09-10 07:05:43, autor: _młoda_

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

No i zapytałam w konfesjonale, ale ksiądz niestety nie odpowiedział jednoznacznie :/ powiedziałam o sytuacji 1 i 3 a on mówił tylko o tym wspólnym nocowaniu. Powiedział, że nie do niego to pytanie tylko do Jezusa :) On prywatnie wiadomo zawsze radzi unikać takich sytuacji bo to różnie może się skończyć, ale powiedział że nie powie mi czy to grzech czy nie bo nie wie. Mam sama zdecydować, mam się modlić o rozeznanie i słuchać mojego sumienia. Nie ukrywam, że chciałam konkretnej odpowiedzi: tak lub nie. Moje sumienie podpowiada mi, że nie ma tu grzechu, nie mam złych intencji. Już wcześniej modliłam się o rozeznanie, ale skąd mam wiedzieć czy te moje myśli pochodzą od Boga?

Data dodania: 2013-09-13 10:16:51, autor: _młoda_

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

gdy myśli są od złego ducha to człowieka raczej odciąga od konfesjonału i życia w łasce uświęcającej czytaj ,szukaj ,rozeznawaj i zyj radoscią dziecka Bożego :)

Data dodania: 2013-09-13 17:36:19, autor: ---

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica