Pokoje  • Szukaj  • Blog  • Zaloguj się

Trzeba iść z czasem, postępem, osiągnięciami... jak głoszono w reklamie proszku do prania Pollena 2000. Swoją drogą ciekawe, kto jest tak stary, by ją jeszcze pamiętać? ;)

Wracając do sprawy. Dzięki wytężonej pracy mojego nieocenionego webmastera (pozdrowienia dla Jenny) forum doświadczyło radykalnych zmian. Streszczają się one w wyodrębnieniu działów tematycznych, dzięki którym łatwiej będzie odnaleźć się w gąszczu rozmaitych problemów, które trawią nasze życie duchowe i zżerają umysł. Środowisko forum rozrasta się i choć nie osiągnęło jeszcze monstrualnych rozmiarów, to liczyć nas można już w setkach. Tak duże zainteresowanie cieszy i być może motywuje do wytężonej pracy... choć co do mojej osoby, to nie używałbym tak górnolotnych określeń ;)

Dziękując wszystkim za współtworzenie tej wirtualnej społeczności zapraszam do dzielenia się swoimi pytaniami, wątpliwościami, frustracjami i wiedzą - oczywiście w tym co dotyczy szeroko pojętego nauczania i życia Kościoła, czyli nas - uczniów Jezusa.

Wartą zauważenia nowością jest pokój Pomocy, w którym umieszczać możemy prośby o wsparcie modlitewne w konkretnych intencjach.

W miarę możliwości czasowych będę odpowiadał na pytania - zwłaszcza te, które dotyczą "mojej działki"

Zapraszam na nasze forum dyskusyjne!

x.Łukasz

Temat: Skrupuły...

Uporządkuj w/g daty dodania Uporządkuj w/g wątków

Skrupulatom - ks. Jan Twardowski
"Męczysz się stale sobą i myślisz po cichu,
że pan prosiak się uparł i w twej duszy ryje
a może to nieprawda. Spojrzyj w serce głębiej
zobaczysz czyste źródło, które jak w Lourdes bije
a przy źródle jak zwykle kładka bez poręczy
krew nie przerażona żadną ślepą strzałą
i taki nawet spokój, jakby wszyscy święci
szli by zabrać do nieba nasze grzeszne ciało" -

Może mniej strachu, a więcej miłości? :)

"Spacerując z Panem"
W pewien słoneczny jesienny poranek siedziałem przy śniadaniu, myśląc: "Tyle problemów mi się ostatnio nazbierało. Kłopoty w pracy, kłopoty w domu - naprawdę muszę trochę się pomodlić w tej sprawie". Nagle poczułem, że ktoś za mną stoi. Odwróciłem się i wydałem okrzyk zdumienia:
- Panie Jezu! Co Ty tutaj robisz?
To Pan stanął w progu mego domu. Przetarłem oczy - czy to naprawdę On? Tak, wszystko się zgadzało.
- Znaczy..hmm... nie, że nie powinieneś tu być. Tylko nie jestem przyzwyczajony, byś wpadał w tak widzialnej postaci... - wyjąkałem.
Ta niespodziewana wizyta zbiła mnie z tropu. Mimochodem zacząłem się zastanawiać, czy zrobiłem coś złego. Uśmiechnął się, a jego oczy promieniały jeszcze większym blaskiem.
- Czy chciałbyś pójść ze mną na spacer? - zapytał.
- Hmm.... noo... tak, jasne! - wykrztusiłem.
Więc poszliśmy obaj ścieżką wiodącą koło mego domu. Powoli zaczęło mi świtać w głowie i powiedziałem sobie w duchu: "Cóż za niebywała okazja. On zna odpowiedź na wszystkie moje problemy - jeśli chodzi o pracę, stosunki z ludźmi, obawy o przyszłość, kłopoty rodzinne... Muszę Go tylko spytać".
Jakiś czas szliśmy w milczeniu, wreszcie powiedziałem:
- Wybacz, Panie. Potrzeba mi rady w pewnej bardzo trudnej sprawie.
Nim zdołałem skończyć, Jezus uniósł palec ust i przechylił głowę:
- Ćśśś... Słyszysz? - zapytał.
Z początku nic nie słyszałem. A potem doszedł mnie słaby odgłos wody szemrzącej po kamieniach pobliskiego strumyka, pod zasłoną jesiennych liści. Pan westchnął:
- Czyż to nie piękne?
- No, chyba tak.
Zupełnie straciłem wątek. Odczekałem parę minut, by okazać szacunek, a potem wyrzuciłem z siebie:
- Panie, martwię się o modlitwę w moim życiu. Wszystko wydaje się takie puste. A według książek, które czytałem...
Objął mnie ramieniem.
- Cicho, słyszysz to? - zapytał znów.
Dzieci bawiły się na łące nieopodal. Raz jeszcze się uśmiechnął.
- Czyż to nie cudowne? - wykrzyknął.
- Owszem, skoro już o tym mowa. - Po czym dodałem lekko rozdrażnionym tonem:
- Wiesz, że i ja kocham dzieci.
Szliśmy dalej. Straszna myśl przyszła mi nagle do głowy. A jeśli stracę tę okazję? Oto miałem odpowiedź na wszelkie dręczące mnie pytania tuż pod ręką! Jezus zna najgłębsze tajemnice wszechświata, miłości i śmierci. Chwytając się ostatniej deski ratunku, postanowiłem porozmawiać z Nim o religii. W końcu to coś z Jego podwórka.
- Panie - zacząłem nieśmiało - zastanawiałem się, co sądzisz o sporze w dziedzinie współczesnej biblistyki, pomiędzy...Kolejny raz przerwał mi, obejmując mnie przyjaźnie. Zacisnąłem zęby. Pan przystanął i w milczeniu podniósł kilka kamyczków. Na Jego twarzy pojawił się łobuzerski uśmieszek.
- Założę się, że nie trafisz w czubek tamtego słupa - rzucił mi wyzwanie. Byłem skonsternowany. Coś takiego! I to sam Pan Jezus! Nie tego się spodziewałem po Drugiej Osobie Trójcy Świętej. Skoro się jest Bogiem, należałoby chyba zachowywać się trochę poważniej? Od niechcenia rzucił kamykiem w stronę słupa. Kamień zatoczył w powietrzu łuk i... Jezus spudłował! Moje przygnębienie rosło, ale pochyliłem się, by podnieść kilka kamyków. Cóż innego mi pozostało? Bez przekonania rzuciłem jeden w kierunku słupa. Pac! Trafiłem. Pan popatrzył na mnie z uznaniem i zachichotał. - Ej, dobry jesteś - pochwalił.
Szliśmy dalej, a ja czułem, jak coraz mocniej zaciska mi się supeł w żołądku. Ilekroć próbowałem porozmawiać o czymś istotnym, pojawiała się przeszkoda. A to wiatr poruszał bladymi płatkami błękitnych kwiatów cykorii, a to motyl przysiadł na porośniętym mchem płocie. Wreszcie nasz spacer dobiegł końca. Byłem tak zdenerwowany, że nie wiedziałem, co powiedzieć. W gęstwinie ciemnej brody na ustach Pana pojawił się łagodny, figlarny uśmiech. Gdy Jezus zbierał się, by odejść, Jego oczy zalśniły jeszcze mocniejszym blaskiem. Już w drzwiach obejrzał się na mnie przez ramię i rzucił: -
Po prostu przestań tak strasznie się starać.
/David Juniper/



Data dodania: 2013-03-03 16:14:30, autor: homine

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Super ! :)) I ja coś na dodatek dodam :)

/*****************************************************/

Kazimierz Wójt SJ

Przyjdz do mojego Pana Boga

W niedziele (31.07.11) odpowiadalem pewnej strapionej, dreczonej watpliwosciami osobie. Wyczerpawszy w poprzednich odpowiedziach argumenty odpowiedzialem jak ponizej.

Pieknie podziekowala i napisala mi, ze powinienem to zawiesic na Forum, zeby inni przeczytali. Czasami jestem posluszny, a list mi sie podoba, wiec daje do artykulów.

O.Kazimierz Wójt SJ

A...

Daj sobie spokój z tymi podejrzeniami o grzech ciezki. Grzech ciezki to jest zerwanie z Panem Bogiem - swiadome i celowe. Ten Twój Pan Bóg jest jakis straszny - krzywo spojrzysz, zle pomyslisz, glosno cos powiesz, zaklniesz po cichu - i juz z Toba zrywa???

Zostaw go i chodz do mojego Pana Boga.

Mój Bóg dal sie zabic, zebym tylko uwierzyl, ze On naprawde mnie kocha. Krzyz mówi o cierpieniu, ale przede wszystkim jest znakiem milosci. Mój Bóg z krzyza patrzy na mnie i pyta sie, co jeszcze moglem dla ciebie zrobic, zebys na serio uwierzyl, ze cie kocham.

Mój Bóg nie zwraca uwagi na szczególy, które nie zmieniaja mojego stosunku do Niego. Obchodze Go, chcialby, zebym wszystko robil jak najlepiej, ale zna moje ograniczenia i tylko sie usmiechnie, jak mi cos nie wyjdzie, czasem powie "no nie zniechecaj sie, spróbuj jeszcze raz". A tak w ogóle, to najbardziej Mu zalezy, zebym nie przestal Go kochac. Póki kocham, to wie, ze Mu nie wypowiem mieszkania w moim sercu. Póki chce kochac, to wspomaga moja milosc, zeby nie ostygla. Wiesz, ze On sie w o góle nie zniecheca do czlowieka?

Mój Pan wcale nie chce, zebym ciagle myslal, czy przypadkiem nie zgrzeszylem i cieszy sie, jak staram sie przekonac ludzi, ze On wcale nie jest taki obrazalski, jak przekonuje, ze nielatwo wyjsc z orbity Jego milosci.

On jest bardzo madry i nie czepia sie czlowieka o byle slowo, o byle mysl, o to, co uslysze lub zobacze. Jego milosc jest madra - ma wzglad na slabosci czlowieka, na jego nieporadnosc, On patrzy w serce, a ja Mu ufam.

Przyjdz do mojego Boga.

On nie sprawdza, czy wszystko napisalem, albo powiedzialem. On patrzy, czy szczerze mówie to , co pamietam w danej chwili - bo co jest wazne, to bede pamietal. A jakbym powiedzial Mu "poczekaj, bo musze sobie wszystko przypomniec, przeciez nie moge nic opuscic" - to by powiedzial: Nie ufasz Mi, tak malo Mnie znasz? Nie odwlekaj chwili, gdy bede mógl ci wszystko darowac, powiedz tylko to, co pamietasz najbardziej jako zlo i zaufaj. Przestan sie Mnie bac, przeciez ciebie kocham. Nie wiesz, ze milosc cierpliwa jest, laskawa jest, nie pamieta zlego. Póki sie Mnie boisz, nie potrafisz otworzyc Mi drzwi twego serca - to tylko Mnie smuci. Jak boisz sie Mnie umierajacego na krzyzu, to chwyc w objecia Mnie jako male dziecko, moze niemowle - moze wtedy rozczulisz sie Mna, a nie swoimi grzechami...

Taki jest mój Bóg. Zapragnij Go. Przyjdz do "mojego Boga", wez Go w objecia i poczuj, ze jestes kochana Jego wielka miloscia.



Odwagi

====================================

Jako dodatek zalaczam tekst, który w komentarzu do pytania "Do Ojca Kazimierza Wójta C.d." dodal jeden z forowiczów:



Przypominania jak bardzo Bóg kazdego kocha nigdy za wiele:-) dzis juz z radoscia szlam na Msze nie myslac, ze beda to tylko wyrzuty sumienia. Jeszcze raz dziekuje:-) Jakby nie bylo, na pewno sie cieszy, ze chce z Nim byc. Przypomnial mi sie tez "Milosny list od Ojca" (z http://szukajacboga.jesus.net/) zacytowac to, to chyba nie grzech:-/ :

Moje dziecko,

Mozesz mnie nie znac, ale Ja wiem o Tobie wszystko (Psalm 139.1)

Wiem kiedy siedzisz i kiedy wstajesz (Psalm 139.2)

Znam wszystkie Twoje drogi (Psalm 139.3)

Nawet wszystkie wlosy na Twojej glowie sa policzone (Mateusz 10.29-31)

Poniewaz zostales stworzony na mój obraz (Rodzaju 1.27)

We mnie zyjesz, poruszasz sie i jestes (Dzieje Apostolskie 17.28)

Bo jestes moim potomstwem (Dzieje Apostolskie 17.28)

Znalem Cie zanim zostales poczety (Jeremiasz 1.4-5)

Wybralem Ciebie gdy planowalem stworzenie (Efezjan 1.11-12)

Nie byles pomylka (Psalm 139.15)

Wszystkie Twoje dni sa zapisane w mojej ksiedze (Psalm 139.16)

Okreslilem dokladny czas Twojego urodzenia i miejsce zamieszkania (Dzieje Apostolskie 17.26)

Jestes cudownie stworzony (Psalm 139.14)

Uksztaltowalem Cie w lonie Twojej matki (Psalm 139.13)

I bylem pomocny w dniu twoich narodzin (Psalm 71.6)

Jestem falszywie przedstawiany przez tych, którzy mnie nie znaja (Jan 8.41-44)

Nie jestem odlegly i gniewny, jestem pelnia milosci (1 Jana 4.16)

I calym sercem pragne Cie ta miloscia obdarzyc (1 Jana 3.1)

Po prostu dlatego, ze jestes moim dzieckiem, a Ja - Twoim Ojcem (1 Jana 3.1)

Daje Ci wiecej niz Twój ziemski ojciec móglby Ci zapewnic (Mateusz 7.11)

Bo jestem Ojcem doskonalym (Mateusz 5.48)

Wszelkie dobro, jakie otrzymujesz, pochodzi z mojej reki (Jakub 1.17)

Zaopatruje cie i zaspokajam wszystkie Twoje potrzeby (Mateusz 6,31-33)

Moim planem jest dac ci dobra przyszlosc (Jeremiasz 29,11)

Poniewaz kocham Cie miloscia wieczna i nieskonczona (Jeremiasz 31.3)

Moich mysli o Tobie jest wiecej niz ziaren piasku na brzegu morza... (Psalm 139.17-18)

I ciesze sie Toba, spiewajac z radosci (Sofoniasz 3.17)

Nigdy nie przestane czynic Ci dobra (Jeremiasz 32.40)

Gdyz jestes moja drogocenna wlasnoscia (Wyjscia 19.5)

Z calego serca i z calej duszy chce, bys mieszkal bezpiecznie (Jeremiasz 32.41)

I pokazac Ci rzeczy wielkie i wspaniale (Jeremiasz 33.3)

Jesli bedziesz mnie szukal z calego serca, znajdziesz mnie (Powtórzonego Prawa 4.29)

Rozkoszuj sie mna, a dam Ci to, czego pragnie Twoje serce (Psalm 37.4)

Bo to Ja daje Ci takie pragnienia (Filipian 2.13)

Jestem w stanie dac ci o wiele wiecej, niz mozesz sobie wyobrazic (Efezjan 3.20)

To we mnie znajdziesz najwieksze wsparcie i zachete (2 Tesaloniczan 2.16-17)

Jestem tez Ojcem, który pociesza Cie we wszelkich twoich smutkach (2 Koryntian 1.3-4)

Kiedy jestes zalamany, jestem blisko Ciebie (Psalm 34.18)

Tak jak pasterz niosacy owieczke, trzymam Cie blisko mojego serca (Izajasz 40.11)

Pewnego dnia otre wszystkie lzy z Twoich oczu (Objawienie 21.3-4)

I uwolnie od wszelkiego bólu, który znosiles na ziemi (Objawienie 21.3-4)

Jestem Twoim Ojcem i kocham Cie dokladnie tak, jak kocham mojego syna, Jezusa (Jan 17.23)

Bo w Jezusie objawilem moja milosc do Ciebie (Jan 17.26)

On jest wiernym odbiciem mnie samego (Hebrajczyków 1.3)

Przyszedl by udowodnic, ze jestem z Toba, nie przeciwko Tobie (Rzymian 8.31)

By powiedziec Ci, ze nie licze Twoich grzechów (2 Koryntian 5;18-19)

Jezus umarl zebysmy - Ty i ja - mogli zostac pojednani (2 Koryntian 5.18-19)

Jego smierc byla najwyzszym wyrazem mojej milosci do Ciebie (1 Jana 4.10)

Oddalem wszystko co kochalem, by zdobyc Twoja milosc (Rzymian 8.31-32)

Jesli przyjmiesz dar mojego syna Jezusa, przyjmiesz mnie samego (1 Jana 2.23)

I nic juz nigdy nie oddzieli Cie od mojej milosci (Rzymian 8.38-39)

Przyjdz do mnie, a wyprawie najwieksza uczte, jaka niebo kiedykolwiek widzialo (Lukasz 15.7)

Zawsze bylem Ojcem i zawsze Nim bede (Efezjan 3.14-15)

Ale czy Ty... "chcesz byc moim dzieckiem?" (Jan 1.12-13)

Czekam na Ciebie (Lukasz 15.11-32)

Kocham Cie, Twój Tatus.

Bóg Wszechmogacy



- agabee -

/********************* rozmawiamy.jezuici.pl *******************/

Może warto by przypiąć cały temat w "topie" Wirtualnego konfesjonału ? (Do Admina) :)

Data dodania: 2013-03-03 20:23:16, autor: nowy1

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Fajne to jest :)
Tutaj już nie Bóg jest ważny; ważniejszy jest mój grzech i moje pragnienie doskonałości, i przypodobania się Mu za wszelką cenę.

Data dodania: 2013-03-03 20:44:59, autor: homine

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Super! Dosłownie łza w oku sie zakrecila ;)
Chyba wlasnie wazna jest milosc do Boga a nie skupianie sie na grzechu:)
Oczywiscie nie mozan sobie grzechow olewac tylko po prostu trzeba kochac Boga i mu zaufac:)

Data dodania: 2013-09-19 20:17:42, autor: Para123

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

I może własnie nie tyle nasze upadki są ważne, co nasze powstawanie z nich...nie będziemy doskonali, nie tutaj przynajmniej. Być jak dziecko. Ono się często wywróci, ubrudzi, coś zepsuje - ale biegnie z ufnością do rodziców i tam szuka pocieszenia.

Data dodania: 2013-09-19 22:05:46, autor: homine

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica