Pokoje  • Szukaj  • Blog  • Zaloguj się

Trzeba iść z czasem, postępem, osiągnięciami... jak głoszono w reklamie proszku do prania Pollena 2000. Swoją drogą ciekawe, kto jest tak stary, by ją jeszcze pamiętać? ;)

Wracając do sprawy. Dzięki wytężonej pracy mojego nieocenionego webmastera (pozdrowienia dla Jenny) forum doświadczyło radykalnych zmian. Streszczają się one w wyodrębnieniu działów tematycznych, dzięki którym łatwiej będzie odnaleźć się w gąszczu rozmaitych problemów, które trawią nasze życie duchowe i zżerają umysł. Środowisko forum rozrasta się i choć nie osiągnęło jeszcze monstrualnych rozmiarów, to liczyć nas można już w setkach. Tak duże zainteresowanie cieszy i być może motywuje do wytężonej pracy... choć co do mojej osoby, to nie używałbym tak górnolotnych określeń ;)

Dziękując wszystkim za współtworzenie tej wirtualnej społeczności zapraszam do dzielenia się swoimi pytaniami, wątpliwościami, frustracjami i wiedzą - oczywiście w tym co dotyczy szeroko pojętego nauczania i życia Kościoła, czyli nas - uczniów Jezusa.

Wartą zauważenia nowością jest pokój Pomocy, w którym umieszczać możemy prośby o wsparcie modlitewne w konkretnych intencjach.

W miarę możliwości czasowych będę odpowiadał na pytania - zwłaszcza te, które dotyczą "mojej działki"

Zapraszam na nasze forum dyskusyjne!

x.Łukasz

Temat: Czy śmiech w takiej okoliczności jest grzechem?

Uporządkuj w/g daty dodania Uporządkuj w/g wątków

Pisałam już tutaj z problemem dotyczącym nerwicy natręctw, przez którą mam bluźniercze myśli. Ostatnio problem dotyczył tego, że Chrystus był człowiekiem i miał ludzką fizjologię. Szukałam także odpowiedzi na innym forum i tam ktoś odpisał mi: ,,Twoim problemem nie jest to, czy Jezus puszczał bąki, tylko nerwica!’’. No i problem w tym, że mnie to rozśmieszyło i się zaśmiałam. I teraz pytanie, czy jest to grzech ciężki, czy lekki? Jeżeli ciężki to w jaki sposób wyznać ten grzech? Przepraszam za ten temat, ale muszę się upewnić, bo nerwica i skrupuły...

Data dodania: 2015-04-29 19:33:34, autor: smutna

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Moim zdaniem żaden...nie skupiaj się aż tak bardzo na swoim problemie, nie skupiaj się na siłę na swoich słabościach, a szukaj bardziej tego, co piękne i dobre w Tobie. A tego jest z pewnością więcej :)

Data dodania: 2015-04-29 19:56:20, autor: homine

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dzięki za odpowiedź i radę. Niestety przy nerwicy i skrupułach nie jest łatwo skoncentrować się na tym co piękne, bo cała uwaga koncentruje się na tym, czy przypadkiem nie zgrzeszyłam i lękiem przed popełnieniem świętokradztwa oraz potępieniem.

Data dodania: 2015-04-29 20:29:12, autor: smutna

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

No to współczuję...nie napiszę, że rozumiem, bo to pewnie jest w stanie zrozumieć tylko ktoś, kto ma podobnie. Nerwica nerwicą, ale skrupuły...masz stałego spowiednika?

Data dodania: 2015-04-29 22:20:30, autor: homine

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Mam stałego spowiednika, ale i tak nie umiem rozróżniać grzechu lekkiego od ciężkiego. Nieraz nie mam pewności, czy rzeczywiście bluźniercze myśli mam przez nerwicę, czy może one są moje. A np. taki śmiech już mogę uznać za grzech ciężki, podobnie jak wiele innych sytuacji. To samo ma też miejsce z fantazjami erotycznymi. Nie ejstem pewna, czy zdążyłam je odrzucić w porę, czy może sama ich nie wywołałam...

Data dodania: 2015-04-30 14:12:36, autor: smutna

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Twój problem polega na tym, że za bardzo boisz się piekła i myślisz, że za byle co to tam się idzie.

Data dodania: 2015-04-30 13:35:18, autor: ---

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Tyle, że ja za bardzo nie wiem kiedy jakaś sytuacja jest ,,byle czym’’, a kiedy grzechem.

Data dodania: 2015-04-30 14:15:04, autor: smutna

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

--- komentarz wykasowany ---

Data dodania: 2015-04-30 15:49:33, autor: ---

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

No właśnie i o to chodzi, że ciągle skupiasz się na grzechu, ciągle go szukasz i się go boisz. Ciągle analizujesz czy dana sytuacja nim jest czy nie, aż w końcu dostrzegasz go tam, gdzie go nie ma. Więcej luzu. To nie chodzi o to że mamy grzechy, bo wiadomo, ze mieć je będziemy. Ważne, co z nimi dalej robimy. Ważna jest nasza miłość i to co mamy w sercu. Nie jesteśmy idealni. I powtórzę jeszcze raz: nie pomijaj dobra, które masz w sobie.
Dobrze, że masz stałego spowiednika. Tak jest łatwiej. Słuchaj jego, on Ciebie poprowadzi i pomoże.

Data dodania: 2015-04-30 22:31:24, autor: homine

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica