Pokoje  • Szukaj  • Blog  • Zaloguj się

Trzeba iść z czasem, postępem, osiągnięciami... jak głoszono w reklamie proszku do prania Pollena 2000. Swoją drogą ciekawe, kto jest tak stary, by ją jeszcze pamiętać? ;)

Wracając do sprawy. Dzięki wytężonej pracy mojego nieocenionego webmastera (pozdrowienia dla Jenny) forum doświadczyło radykalnych zmian. Streszczają się one w wyodrębnieniu działów tematycznych, dzięki którym łatwiej będzie odnaleźć się w gąszczu rozmaitych problemów, które trawią nasze życie duchowe i zżerają umysł. Środowisko forum rozrasta się i choć nie osiągnęło jeszcze monstrualnych rozmiarów, to liczyć nas można już w setkach. Tak duże zainteresowanie cieszy i być może motywuje do wytężonej pracy... choć co do mojej osoby, to nie używałbym tak górnolotnych określeń ;)

Dziękując wszystkim za współtworzenie tej wirtualnej społeczności zapraszam do dzielenia się swoimi pytaniami, wątpliwościami, frustracjami i wiedzą - oczywiście w tym co dotyczy szeroko pojętego nauczania i życia Kościoła, czyli nas - uczniów Jezusa.

Wartą zauważenia nowością jest pokój Pomocy, w którym umieszczać możemy prośby o wsparcie modlitewne w konkretnych intencjach.

W miarę możliwości czasowych będę odpowiadał na pytania - zwłaszcza te, które dotyczą "mojej działki"

Zapraszam na nasze forum dyskusyjne!

x.Łukasz

Temat: Jak odnowić wiarę?

Uporządkuj w/g daty dodania Uporządkuj w/g wątków

Jestem nastolatką, mam 18 lat prawie :) Problem z wiarą mam od jakiegoś pół roku, nie wiem jak mam to wszystko ogarnąć, byłam nawet w tej intencji na pielgrzymce i nic. Raz mówię, że chce wierzyć, chce być z Bogiem, a na drugi dzień mam dość i mówię, że nie, to samo tyczy się spowiedzi, jak mam iść to jestem ’’chora’’, mam dość takiego życia, wiem, że jest coś nie tak, źle mi z tym, ale nie mam już żadnego racjonalnego pomysłu co robić. Starałam się trwać przy Bogu, nie opuszczałam mszy niedzielnej, spowiadałam się minimum raz w miesiącu i co? to mi nic nie dawało, jak przestałam to robić, to jest jeszcze gorzej, straszne wyrzuty sumienia, które jakoś udaje mi sie zagłuszyć, ale mimo wszystko jakoś to wraca, wczoraj byłam na mszy, to byla jedna wielka masakra, nie potrafię się wcale skupić. Co mam robić? Nic na siłę niby, ale skoro to jest takie silne. Już naprawdę mnie to przytłacza

Data dodania: 2015-08-03 22:04:55, autor: Monika04

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Trwać...pomimo wszystko i bez względu na to jak jest ciężko. Może to jakaś próba, okres oczyszczenia, okres dojrzewania wiary, który nieraz poprzedzony jest właśnie jej kryzysem. Nie poddawaj się :)
Znajdź też (jeśli nie masz oczywiście) stałego spowiednika, będzie łatwiej :)

Data dodania: 2015-08-03 23:35:37, autor: homine

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica