Pokoje  • Szukaj  • Blog  • Zaloguj się

Trzeba iść z czasem, postępem, osiągnięciami... jak głoszono w reklamie proszku do prania Pollena 2000. Swoją drogą ciekawe, kto jest tak stary, by ją jeszcze pamiętać? ;)

Wracając do sprawy. Dzięki wytężonej pracy mojego nieocenionego webmastera (pozdrowienia dla Jenny) forum doświadczyło radykalnych zmian. Streszczają się one w wyodrębnieniu działów tematycznych, dzięki którym łatwiej będzie odnaleźć się w gąszczu rozmaitych problemów, które trawią nasze życie duchowe i zżerają umysł. Środowisko forum rozrasta się i choć nie osiągnęło jeszcze monstrualnych rozmiarów, to liczyć nas można już w setkach. Tak duże zainteresowanie cieszy i być może motywuje do wytężonej pracy... choć co do mojej osoby, to nie używałbym tak górnolotnych określeń ;)

Dziękując wszystkim za współtworzenie tej wirtualnej społeczności zapraszam do dzielenia się swoimi pytaniami, wątpliwościami, frustracjami i wiedzą - oczywiście w tym co dotyczy szeroko pojętego nauczania i życia Kościoła, czyli nas - uczniów Jezusa.

Wartą zauważenia nowością jest pokój Pomocy, w którym umieszczać możemy prośby o wsparcie modlitewne w konkretnych intencjach.

W miarę możliwości czasowych będę odpowiadał na pytania - zwłaszcza te, które dotyczą "mojej działki"

Zapraszam na nasze forum dyskusyjne!

x.Łukasz

Temat: UFNOŚĆ FUNDAMENTEM WIARY

Uporządkuj w/g daty dodania Uporządkuj w/g wątków

UFNOŚĆ FUNDAMENTEM WIARY
Treść ta ma wzmocnić ufność w Boże Miłosierdzie, tym którzy odczuwają nieład, brak wzrostu duchowego, skrupuły, natręctwa, mają bluźnierstwa w stosunku do Pana naszego Jezusa, Maryi Matki naszej i wszelkiego innego dobra.
Na początku chcę zaznaczyć, że te formułki, które radzą mówić kapłani, ojcowie duchowni – przykładowo „mów akty strzeliste, nie chcę tego, potępiam to, nie utożsamiam się z tym itd.) są dobre, lecz nie są tak owocne niż nauka Boga Ojca, Ducha Świętego i Pana naszego Jezusa Mesjasza.
Mianowicie, aby owocnie walczyć oraz ostatecznie wygrać z tymi pokusami, bluźnierstwem skrupułami jest ufność Panu Bogu.
Nie mówię, że porady kapłanów, teologów, kierowników duchownych nie kształtują i nie pomagają – oczywiście, że pomagają lecz nie są tak owocne.
Lecz jeśli, człowiek WOLĘ swoją będzie ograniczał do wypowiadania formułek, to źle wykształtuje swoje sumienie i zamieni to w czysty formalizm, a następnie zostanie zasypany skrupułami. Jak już wspominałem wola człowieka, nie polega na tym, że ustnie coś wypowiem, wręcz powiem, że wtedy zamieni się prawie to w jakieś „zaklęcie” - oczywiście w kontekście takim, że bluźnierstwo dopiero znika, kiedy wypowiem słowa „nie chcę tego”.
Wręcz przeciwnie, kiedy pozwolisz Panu Bogu Duchowi Świętemu wyryć w twoim sercu, te o to słowa „Jezu Ufam Tobie”. To rozwinie twój wzrost duchowy, ponad wszystko.
Kiedy zaczynasz budować swoją wiarę na ufności, to zaczynasz naprawdę traktować to jako zjednanie się z Bogiem pępowiną nierozerwalnej miłości. Kiedy masz natręctwa, bluźnierstwa i skrupuły, to ufność Panu Bogu wyleczy to najszybciej i z wielkim błogosławieństwem – wtedy dopiero mówisz „Jezu Ufam Tobie” i zaczynasz WIERZYĆ, mówiąc i w pełni ufając, co jest najważniejsze w wierze, że Bóg wie, że nie utożsamiasz się z tymi bluźnierstwami, a twoja wola polega na tym, że ty nie przyjmujesz tego jako swoje, ponieważ kochasz to dobro, które jest bezczeszczone.
Nie traktuj wiary jako formalizm, bo kiedy to czynisz twoja wiara nie jest budowana na Panu Bogu, lecz na własnych siłach. Kiedy dzieje się źle w twoim życiu, czujesz pustkę, to nigdy nie licz na własne siły, szukając typowo porady w internecie, książce, czy u jakiegoś teologa. Dlaczego tak czynisz, bo ta odpowiedź ma zaspokoić twój głód duchowy, który odczuwasz. Lecz taki głód i pustkę może wypełnić tylko ufność Bogu.
Kiedy zaczniesz szukać porady, ograniczysz działanie łaski Pana Boga, a będziesz liczyć na własne siły, które wyniszczą cię do większej pustki.
Dlatego, kiedy się pojawiają bluźnierstwa, natręctwa ogranicz się jak niemowlę do matki. W pełni zaufaj Bogu mówiąc „Jezu Ufam Tobie”, wierzę, że „Bóg wie, że nie utożsamiam się z tym, nie przyjmuję tego jako swoje”. Najlepiej mów to wewnętrznie, ponieważ to jeszcze bardziej zgłębi twoją ufność, w to, że Pan zna twoje intencje i przenika ciebie całego. Oddaj się jak embrion, który przez ręce Ducha Świętego będzie kształtowany w Łonie Maryi, to będzie odpowiedź na twoją ufność i nie zaprzedanie swojej woli szatanowi, do celów niegodziwych.
Ufność, o której piszę ma być na zasadzie pełnego poddania się Bogu, jeśli rozwijasz swoje życie duchowe, kochasz Pana Jezusa, Boga Ojca, Ducha Świętego, Maryję i inne wszelkie dobro, to NIGDY nie daj sobie wmówić, że te bluźnierstwa są twoje, choć byś nawet je ignorowała w pełni, a potem pojawiłaby się myśl „skrupulancka”, to odpowiedzią dopełniającą twój wybór, będzie życie z Chrystusem, Sakramentami, w spokoju sumienia. To jest odpowiedzią twojej woli, nie gesty, nie słowa, lecz MIŁOŚĆ i UFNOŚĆ.
Dlatego nie idź za skrupułami, ani za natręctwami, które rozmyślasz. Przemilcz to ciszą, jak jakieś ćwiczenie duchowe, oddaj się w ręce Ojca, Syna i Ducha Świętego, który przez twoje oddanie się dopomoże Ci, a Ty będziesz ostatecznie w szczęściu błogosławiona.
No dobrze, ale pomimo, że to potępiam oraz próbuję się oddać w pełni ufności, to pojawia się kolejna pustka znowu związana z skrupułami – czy w pełni poddałem/am to ufności Panu Bogu.
Otóż drogi bracie, droga siostra muszę cię pocieszyć, że ta pustka oznacza twoje zwycięstwo.
Pustka, którą chrześcijanin otrzymuje jest najlepszym przykładem, że nie wyraził zgody na zły akt.
Pustka – jest formą boleści w duchowości, zaś boleść jest wywołana przez wątpliwość, którą wywołuje w tobie zły duch.
Co jest źródłem tej pustki – wrażliwe serce, które upodabnia się do Serca Mesjasza. Pomimo, że potępiasz dany akt, to ból wewnętrzny pozostaje z powodu zaistnienia czegoś takiego.
Tzn., że tak kochasz wszelkie dobro, że pomimo potępienia zła, odczuwasz ból wewnętrzny, który jest powodem twoich wątpliwości.
Jak to tłumić? Przede wszystkim znowu ufnością Panu Bogu, który zna twoje intencje, wyciszeniem się oraz zajęciem się czymś innym.
NATRĘCTWA, BLUŹNIERSTWA I SKRUPUŁY WYPRÓBOWANIEM TWOJEJ BUDOWLI
Skąd się bierze to wszystko? Jest na to kilka odpowiedzi:
NATRĘCTWA I BLUŹNIERSTWA
a) Próba twojej ufności, oddania, jak zagospodarowałeś łaski, które Bóg darmo Ci dał – oczywiście, jest to wywołane przez złego ducha, nie przez Boga, ponieważ Bóg brzydzi się grzechem. Pan dopuszcza na tobie próby, takiej jak Pan Jezus doznawał od szatana – kiedy, to Pan Jezus miał oddać pokłon złemu, wtedy też była próba bluźnierstwa przeprowadzona na naszym Mesjaszu, ponieważ oddanie w tym kontekście pokłonu szatanowi, jest przyjęciem go jako pana i boga, co jest konsekwencją zgrzeszenia w tym przypadku bluźnierstwa.
b) Widzialność przez złego ducha, twój bardzo intensywny rozwój duchowy tzw. walka o twoją duszę.
Święty ojciec Jan Klimak pisze, że przyczyną tego zjawiska jest całkiem odmienna przyczyna takich myśli, przyczyna zupełnie zewnętrzna, a jest to zazdrość diabła. W tym wypadku atakowi owych myśli poddani są ludzie najprostsi, szczerzy i dobroduszni. Stanowią oni cel ataków demona także dlatego, że bardziej niż inni są skłonni do niepokoju i trwogi, a jest to – wewnętrzny stan, do jakiego chce ich ostatecznie doprowadzić kusiciel.
2. Charakterystyka:
Igumen synajski uważa demona bluźnierstwa za szczególnie okrutnego wroga w życiu duchowym. Ci, którzy doświadczali jego działania, odczuwali często głęboki niepokój, przygnębienie i poczucie winy, dając sobie wmówić, że z powodu takich myśli są najgorszymi grzesznikami, niegodnymi zbawienia. W ten sposób przebiegły demon osiągał swój cel: wielu zostało doprowadzonych do utraty nadziei, rozpaczy, a
nawet do pomieszania zmysłów (obłędu). Klimak zaznacza, że dodatkową trudność stanowi tu fakt, iż nie jest łatwo wyznawać ten rodzaj myśli przed ojcem duchownym, zapewne z powodu wstydu. A jak sam uważa, i jak uczyli już Ojcowie Pustyni, wróg nie mógł zostać pozbawiony swej siły, dopóki nie został otwarcie ujawniony przed kierownikiem duszy. Wspomniane trudności powodują, że problem myśli bluźnierczych ciągnie się często przez całe życie. Innym celem działania demona bluźnierstwa może być, według Klimaka, odciągnięcie mnicha od modlitwy i od Komunii świętej. Tu należy zaznaczać, że łączy się to ze wszystkimi osobami nękanymi. Nieszczęśnik, który doświadczał takich myśli, subiektywnie odczuwał bowiem, że w takim stanie nie jest w ogóle godny stać przed Bogiem. Dlatego ataków wspomnianego demona często doświadczano podczas modlitwy, nabożeństw, czy też celebracji Eucharystii. Taki cel złego ducha zostaje niejako potwierdzony przez fakt, iż ataki bluźnierczych myśli zwykle ustępują po zakończeniu modlitwy. O takim celu działania demona bluźnierstwa wyraźnie pisał już wcześniej Ewagriusz z Pontu.
3. Ocena moralna:
Znając udrękę tych, którzy zmagali się z omawianym tu demonem, autor poświęca wiele uwagi ocenie moralnej tego zjawiska. Otóż Klimak, pragnąc wszystkich uspokoić, wyraźnie podkreśla, że człowiek nie ponosi winy za samo powstawanie myśli bluźnierczych. Są one poza jego kontrolą, bowiem to nie umysł człowieka wypowiada wewnętrznie te słowa, lecz sam demon, który jest pierwszym i największym bluźniercą. Umysł ludzki jest tu tylko jakby biernym słuchaczem, do którego docierają z zewnątrz bluźnierstwa złego ducha. Klimak dodatkowo uspokaja swoich czytelników przypomnieniem, że Bóg, który – jak czytamy w Dz 1, 24 – jest znawcą serc, doskonale o tym wie. Pewnego rodzaju dowodem, że myśli te nie pochodzą od człowieka, jest wspomniany już wcześniej fakt, iż bluźnierstwa atakują jego umysł często w czasie nabożeństw i Eucharystii. Nie jest bowiem możliwe – wyjaśnia autor – by jeden i
ten sam człowiek otwierał się ze czcią i uwielbieniem na dar Komunii świętej, i jednocześnie bluźnił Bogu.
Dodać należy, że nie jest to możliwe, żeby kochać Pana Jezusa, Maryję i jednocześnie ich nienawidzić bluźniąc przy tym.
MATERIA – BLUŹNIERSTWO, A CEL – MIŁOŚĆ?
Jest to nie racjonalne, więc jeśli kochasz Maryję i Boga, jest to niemożliwe, że bluźnisz przeciwko Panu. Jesteś słuchaczem tych niegodziwości, lecz nie ich twórcą.
4. Środki zaradcze:
W tym miejscu należy jeszcze sprecyzować, jakie środki zaradcze Jan zaleca przeciw omawianym myślom. Najpierw trzeba zauważyć, że autor odnosi się z
nieufnością do pewnych, tradycyjnych już sposobów walki ze złymi myślami. Jego zdaniem surowe posty i czuwania nie przynoszą w tym wypadku spodziewanego efektu, ale prowadzą raczej do wyczerpania i
wyniszczenia organizmu. Podobnie zawodzi tzw. metoda antyrretyczna, szeroko rozwinięta wcześniej przez Ewagriusza, a polegająca na zwalczaniu demonów i złych myśli odpowiednimi słowami Pisma Świętego.
W przypadku ducha bluźnierstwa trudność wiąże się z tym, że demon ten atakuje umysł szybko i
gwałtownie, tak jak wiatr czy błyskawica. Człowiek więc nigdy nie zdąży go „zatrzymać” i sprzeciwić mu się wersetem Pisma. Tego, kto by chciał walczyć w ten sposób z duchem bluźnierstwa, Klimak porównuje do człowieka, który próbowałby chwycić błyskawicę rękoma albo zamknąć wiatr pod kluczem. Gwałtowny charakter i krótkie trwanie myśli bluźnierczej to element często podkreślany już w tradycji wcześniejszej.
W zmaganiu się z demonem bluźnierstwa igumen synajski zaleca generalnie jeden środek, który jest właściwie konsekwencją dokonanej przez niego oceny moralnej tego zjawiska: zupełne ignorowanie i
lekceważenie myśli (pokus) bluźnierczych. Autor najwyraźniej zrozumiał, że niepokój człowieka i próby bezpośredniej walki z takimi myślami powodują tylko obsesyjne skupienie się na problemie i w efekcie jego nasilenie. Wprawdzie w jednej z wypowiedzi autor – jakby zaprzeczając swej ogólnej zasadzie – zachęca, by również odpowiedzieć demonowi, na przykład słowami:
„Twój trud i twoje słowa powrócą na twoją głowę, a twoje bluźnierstwo spadnie na czubek twej głowy teraz i w przyszłym wieku (por. Ps 7, 17)”.
Niemniej jednak akcent wydaje się tu spoczywać na tym, by przejść obojętnie obok tego problemu i nie koncentrować się na takich myślach. Z przykładu zamieszczonego na końcu rozdziału o bluźnierstwie wynika, że Klimak szczególną rolę w leczeniu osób atakowanych przez tego rodzaju myśli przypisywał także bardzo powszechnej w starożytnym monastycyzmie praktyce wyznawania myśli przed ojcem duchownym (starcem). Otóż pewien mnich – jak relacjonuje autor – po wielu latach bezskutecznej walki z demonem bluźnierstwa w końcu napisał o swym doświadczeniu na kartce papirusu i pokazał ją jednemu ze świątobliwych starców. Ten kazał mu położyć rękę na karku i powiedział, że odpowiedzialność za te myśli bierze na siebie, po czym nakazał mu nie przejmować się więcej tym problemem. W ten sposób mnich został uwolniony od swego utrapienia. Przykład ten pokazuje więc z
jednej strony zbawienny owoc wyznawania myśli przed kierownikiem duchowym, co Klimak podkreśla także w innych wypowiedziach.
Z drugiej strony znajdujemy tu niejako potwierdzenie wyżej wspomnianego środka zaradczego, którym jest postawa wewnętrznego spokoju i obojętności wobec bluźnierczych myśli. Bowiem zdjęcie przez starca odpowiedzialności z podopiecznego pozwoliło temu na zachowanie spokoju sumienia i
nie zajmowanie się już więcej tym problemem, co w konsekwencji doprowadziło go do uzdrowienia. Jest może nieco zaskakujące – zauważa Walther Völker – że Jan Klimak, przedstawiciel surowego ascetyzmu synajskiego, wykazuje tu taką łagodność.
Tak więc należy powiedzieć jasno, że nie ponosisz winy zaistnienia tego aktu. Twoja ignorancja ma być dowodem, że nie utożsamiasz się z tym. Tak, więc jeśli nie ponosisz winy, to i nie rozmyślaj nad tym, aby nie ulec obsesji i większych natręctw.


SKRUPUŁY

a) Patrząc na własne doświadczenie oraz przeżycia nękanych właśnie w ten sposób, uważam, że jest to wywołane na zbyt małą otwartość na ufność Panu Bogu. Mają z tym do czynienia często osoby, które się nawracają, oraz wszelkie grono, którym brakuje poznania oraz wiedzy, czym tak naprawdę jest grzech ciężki. To wielkie zło, pojawia się bardzo rzadko, a u chrześcijanina, który żyje Panem Bogiem, jest to niemożliwe. Na pocieszenie można powiedzieć, że skrupulanci mają coś pięknego w sobie, mianowicie to, że są bardzo wrażliwi na każde zło.
JAK TEMU ZARADZIĆ:
a) Racją i prawdą jest, że grzech ciężki należy zawsze poddać pod Sąd Kościoła, lecz tylko obowiązkiem jest grzech ciężki. Dlatego, jeśli ktoś ma problem z grzechami z przeszłości nawet po odbytej Spowiedzi Generalnej, radziłbym, aby osoba ta dowiedziała się kiedy takowy grzech się popełnia.
Z pomocą idzie nam ksiądz Kaszowski:

2. Jakimi zasadami kierować się przy określaniu stopnia naszej winy?

Wielu wiernym, w praktyce, trudno przychodzi odróżnić grzechy ciężkie od lekkich. Mają wątpliwości co do tego, czy popełnili wielkie zło, czy działali zupełnie świadomie i dobrowolnie. Oto kilka zasad pomagających ocenić stopień naszej winy osobistej, czyli ciężar grzechu:

a. Jeśli popełniliśmy jakieś niewielkie zło, nawet zupełnie świadomie i dobrowolnie, nie dopuściliśmy się grzechu ciężkiego.

b. Lekko grzeszy ten, kto wprawdzie dopuszcza się wielkiego zła, jednak popełnia je albo niezupełnie świadomie, albo niezupełnie dobrowolnie, np. pod wpływem nagłego uczucia oburzenia, strachu, w półśnie itp.

c. Nie popełnia grzechu ciężkiego ten, kto przed czynem nie zdawał sobie w pełni sprawy z powagi zła, którego wielkość pojął dopiero po dopuszczeniu się go.

d. Grzech był raczej lekki, jeśli nie został przez nas zaplanowany, a wynikł raczej z nieprzewidzianej sytuacji, z niewiedzy, jak należało postąpić w zaskakujących okolicznościach, z nagłego przypływu silnych uczuć, np. przerażenia, osłupienia, zdenerwowania, radości, wzburzenia, namiętności itp. Planowanie zła „na chłodno” obciąża nasze sumienia, np. obmyślanie planu zemsty i systematyczne realizowanie go.
e. Popełniliśmy grzech lekki lub w ogóle nie popełniliśmy żadnego grzechu, jeśli w chwili pokus — np. w czasie odczuwania niechęci do kogoś, zazdrości, uczucia nienawiści, pokus przeciwko czystości itp, — modliliśmy się, odczuwali niezadowolenie z powodu narzucającego się zła, usiłowaliśmy czynić dobro, np. modlić się za osoby, którym czegoś zazdrościliśmy, do których odczuwaliśmy niechęć, starać się im w czymś pomóc itp.

f. Nie popełnia grzechu ciężkiego ten, kto dopuścił się nawet wielkiego zła, jednak nie wynikło ono ani z lekkomyślności, ani ze złośliwości, lecz z bardzo zawiłej sytuacji życiowej, w której — pomimo szczerych chęci i pragnienia dobra — nie wiadomo było, jak należało postąpić.

g. Najprawdopodobniej nie dopuściła się grzechu ciężkiego osoba, która - bezpośrednio po dokonaniu złego czynu - zaczęła szczerze żałować, naprawiać zło, przepraszać, wynagradzać krzywdę, np. ktoś — po gwałtownej kłótni — zaraz żałuje swego czynu, dąży do zgody i usiłuje być bardzo miły.

h. Grzech raczej nie jest ciężki, jeśli pojawia się w życiu człowieka na zasadzie „wyjątku”. Jeśli zatem człowiek odznacza się uczciwością, stara się żyć zgodnie z nakazami sumienia, widać u niego wielką troskę o dobro, o kontakt z Bogiem, jeśli prowadzi intensywne i regularne życie sakramentalne, a mimo to w jakiejś jednej dziedzinie zdarzają mu się upadki — raczej nie popełnia grzechu ciężkiego. Gdyby bowiem odwrócenie się tego człowieka od Boga było całkowite — a tylko takie jest grzechem ciężkim - musiałoby się ono ujawnić także w innych dziedzinach życia.

i. Według zdania wielu teologów, jeśli stopnia swojej winy nie potrafi dokładnie określić osoba starająca się żyć zgodnie z sumieniem, zastanawiająca się nad sobą, jej budzący wątpliwość grzech nie był ciężki. Sam fakt nieumiejętności określenia ciężaru grzechu, stopnia świadomości i dobrowolności działania świadczy, że grzechu ciężkiego nie było. Świadome i dobrowolne zaangażowanie się w zło nie było zbyt wielkie, skoro człowiek, zamiast pewności grzechu ciężkiego, ma wątpliwości.

j. Chociaż grzech wątpliwy nie musi być ciężki, lepiej go wyznać w spowiedzi. Nie tyle jednak z obawy przed nieważnością tego sakramentu, ile w celu uniknięcia przeżywania różnych niepokojów w przyszłości, np. czy spowiedź nie była świętokradzka. Dopóki jednak człowiek nie dojdzie do pewności, że popełnił bez wątpienia grzech ciężki, może przystępować do Komunii św. Powinien jednak szczerze żałować za wszystkie swoje przewinienia, wynagradzać Jezusowi za popełnione zło i dziękować Mu za to, że przychodzi do grzeszników w gościnę (por. Mt 9,10-13). Miłość do Chrystusa i chęć uzyskania Jego pomocy do walki z grzechem i do rozwijania dobra powinny być motywem przystępowania — pomimo wątpliwości — do Komunii św.
b) Teraz do tej grupy, którzy mają tą przypadłość w stadium pełnego zaawansowania – to znaczy, kiedy po odbyciu Spowiedzi Świętej (z żalem, rachunkiem i szczerością) dostaliście rozgrzeszenie, to teraz powinniście poczuć ekstazę radości, która nie polega na jakimś odczuciu, lecz na czystości i miłości, która doznaliście w Trybunale Miłosierdzia.
Po tym należy się Panu dziękczynienie i twoja ogromna ufność. Jeśli masz problem z rozeznaniem grzechu ciężkiego, odsuwam ciebie również do ks. Kaszowskiego. A kiedy zaczniesz po tej wiedzy nadal odczuwać pustkę, wtedy jest bardzo źle z twoim życiu duchowym i należy przeprowadzić reformy duchowe. Czyli od nowa budować fundament na Bogu. Jak? Oczywiście na ufności, bo na tym opiera się nasza Święta, Powszechna, Jedna, Prawdziwa i Apostolska wiara. Jeśli się nie zawierzysz Panu Bogu i nie oddasz się w ręce Ducha Świętego, aby cię formował w łonie Maryi, to słaba to będzie konstrukcja.
Skruszonemu sercu, które z żalem podchodzi do tego Trybunału Miłosierdzia Bóg przebacza wszystkie grzechy, lecz jeśli się zapomniało powiedzieć grzechy ciężkie, choć jest to bardzo nieprawdopodobne, ponieważ grzech ciężki ze względu na nasze pełne zaangażowanie wynikające z woli, oraz pełnej świadomości w materii bardzo ciężkiej, musi utkwić bardzo w pamięci. To ze względu na sprawiedliwość i ranę jaką się zadało Kościołowi należy pod Sąd poddać.
Ale obowiązek dotyczy tylko grzechu ciężkiego!
Zauważyć można, że skrupulantom ciężko zrozumieć, po co Pan Jezus ustanowił Sakrament Pokuty. Pan Jezus nie przyszedł potępić, lecz wyleczyć świat. W tym Trybunale właśnie się to dzieje… Z łaski stajesz się czystą i świętą duszą. Czy to nie jest tak ogromny powód, aby dziękować Mesjaszowi, za tą łaskę?
Tak więc, aby skrupulanctwo się zagoiło nie innym lekarstwem, jak tylko ufność Panu Bogu może przynieść oczekiwany rezultat.
Więc z całą pewnością i świadomością stwierdzam, że pewną odnogą skrupulanctwa jest brak ufności, którą powinno się pokładać w Pana Naszego, oraz za dużo pokładania wiary w własne siły.

POKUSY NIECZYSTE, BLUŹNIERCZE
PROBLEM Z WYWOŁANIEM
Wielu wiernym ciężko ten problem rozwiązać, kiedy szatan już spowodował w nich takie udręki, gdzie odczuwają po pokusie, że sami to wywołali lub wywołują.
Pokusy bluźniercze, nieczyste mogą doprowadzić człowieka do obsesji, na czym oczywiście zależy szatanowi – kiedy to już wierny zastanawia się, czy on tych myśli nie wywołuje.
W pewnym sensie wierny po jakimś czasie wpada w obsesję i niepokój, co sprawia, że takie myśli może wywoływać.
Pragnę uspokoić, że nie ma w tym żadnej winy moralnej, ponieważ myśli te pochodzą z przypomnienia, wynikającej z skojarzeń – w kontekście oczywiście, że kiedy się modliłeś/aś, mówiłeś/aś imię Maryja, Jezus, Bóg oraz inne wszelkie dobro, to pojawiały się pokusy, czy to nieczyste, czy też bluźniercze.
Wywoływanie polega tylko na dwóch zasadach, które mogą przyczynić się dobru lub złu.
1.To wywoływanie czułości, dobrych chęci, miłości. Czyli angażujemy się w to, co chcemy.
2.Kolejna to typowa kreacja myśli nieczystych, nienawiści, do których mamy upodobanie, ponieważ obieramy sobie to jako cel.
Natomiast sprawa z tymi myślami obsesyjnymi, to już wywoływanie, mający charakter skojarzań lub przypominania. Nie można jednocześnie mieć w nienawiści kogoś lub coś i jednocześnie tego kogoś lub coś kochać. Jest to nie racjonalne. Szatan bardzo lubi doprowadzać osobę do stanu nerwicy natręctw. Jednocześnie chcę zaznaczyć, że nerwicę natręctw na tle religijnym można samodzielnie leczyć, po przez ignorowanie.
Pan Bóg przenika serca i wie to, że osoby z taką przypadłością są w pewnym sensie nałogu, obsesji, lęku oraz strachu. Nie bój się tych myśli bluźnierczych i nieczystych – Pan Jezus, Maryja to wiedzą, że ich kochacie i nie podlega to ocenie moralnej. W pewnym sensie to choroba. Trochę więcej wyzwań w życiu duchowych, bo w końcu będziecie nadal kuszeni oraz dręczeni przez tę chorobę. Wystarczy to wszystko ignorować, modlić się, przyjmować często Komunię Świętą, aby już do tych spraw obojętnie podchodzić.
(1 Kor. 10,13)
Wierny jest Bóg i nie dozwoli was kusić ponad to, co potraficie znieść, lecz zsyłając pokusę, równocześnie wskaże sposób jej pokonania, abyście mogli przetrwać.
Patryk Janikowski


Data dodania: 2017-07-30 21:47:42, autor: Tazel

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dzięki. Wielki kawał dobrej roboty :)


Data dodania: 2017-08-01 20:52:00, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica