Pokoje  • Szukaj  • Blog  • Zaloguj się

Trzeba iść z czasem, postępem, osiągnięciami... jak głoszono w reklamie proszku do prania Pollena 2000. Swoją drogą ciekawe, kto jest tak stary, by ją jeszcze pamiętać? ;)

Wracając do sprawy. Dzięki wytężonej pracy mojego nieocenionego webmastera (pozdrowienia dla Jenny) forum doświadczyło radykalnych zmian. Streszczają się one w wyodrębnieniu działów tematycznych, dzięki którym łatwiej będzie odnaleźć się w gąszczu rozmaitych problemów, które trawią nasze życie duchowe i zżerają umysł. Środowisko forum rozrasta się i choć nie osiągnęło jeszcze monstrualnych rozmiarów, to liczyć nas można już w setkach. Tak duże zainteresowanie cieszy i być może motywuje do wytężonej pracy... choć co do mojej osoby, to nie używałbym tak górnolotnych określeń ;)

Dziękując wszystkim za współtworzenie tej wirtualnej społeczności zapraszam do dzielenia się swoimi pytaniami, wątpliwościami, frustracjami i wiedzą - oczywiście w tym co dotyczy szeroko pojętego nauczania i życia Kościoła, czyli nas - uczniów Jezusa.

Wartą zauważenia nowością jest pokój Pomocy, w którym umieszczać możemy prośby o wsparcie modlitewne w konkretnych intencjach.

W miarę możliwości czasowych będę odpowiadał na pytania - zwłaszcza te, które dotyczą "mojej działki"

Zapraszam na nasze forum dyskusyjne!

x.Łukasz

Temat: Spowiedź

Uporządkuj w/g daty dodania Uporządkuj w/g wątków

Szczęść Boże. Ostatnio mam problem z sumieniem i wyrzutami sumienia. Mam 15 lat i przygotowywuję się do bierzmowania. Ostatnio ksiądz na spotkaniu wspomniał coś o spowiedzi świętokradzkiej i wtedy zdałam sobie sprawę, że takie spowiedzi miałam i potem chodziłam do komunii. Poszłam od razu do spowiedzi i tu się nasuwa 1 pytanie. Powiedziałam to, ksiądz zadał mi pokutę i powiedział żebym ofiarowała się Panu Bogu. Następnie zaczął coś mówić przez chwilę po cichu, a potem zapukał i zapalił światło. Czy dostałam rozgrzeszenie? Myślę, że tak skoro ksiądz zadał mi pokutę, ale chcę się upewnić. Od tego czasu zaczęły mi się przypominać grzechy sprzed kilku lat oraz z dzieciństwa. Czy powinnam się z nich wyspowiadać? Nie mówiłam ich wcześniej bo po prostu zapominałam bo w ogóle o nich nie myślałam. Nie dają mi teraz spokoju. Czy powinnam odbyć spowiedź generalną? Kolejnym problemem jest mój strach czy nie popełniłam grzechu przeciwko Duchowi Świętemu, a dokładnie "zuchwale liczyć na boże miłosierdzie". Parę razy zdarzyło mi się myśleć "okłamię mamę, ale potem się wyspowiadam, zjem mięso w piątek, a potem się wyspowiadam". Czy popełniłam ten grzech? Ostatnim problemem jest to, że wydaję mi się, że podczas tych wszystkich spowiedzi nie żałowałam za moje grzechy, a bynajmniej nie tak jak powinnam, boję się że one wszystkie były nieważne. Nie mogę już normalnie funkcjonować, ciągle o tym wszystkim myślę, mam wyrzuty sumienia. Obiecałam Panu Bogu poprawę oraz szczerze za te wszystkie grzechy żałuję. Proszę o pomoc, z całego serca dziękuję.

Data dodania: 2017-11-25 19:00:23, autor: ---

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Nie popełniłaś grzechu przeciw Duchowi Świętemu. Twoja postawa może nie jest godna pochwały, bo nie powinnaś tak robić, ale to nie jest tym grzechem. W sumie każdy grzech ciężki człowiek świadomie popełnia i gdy przychodzi opamiętanie to liczy na Boże Miłosierdzie. To nie ma nic wspólnego z zuchwałością. To były zwykłe grzechy, z których wystarczy po prostu się wyspowiadać i już ich nie ma ;) Strach nie jest tu wyznacznikiem prawdy. Prawda jest taka, że żałowałaś i chciałaś/chcesz się zmienić.

Co do spowiedzi - to nie usłyszałaś jak ksiądz udziela Ci rozgrzeszenia? Trudno powiedzieć czy to rozgrzeszenie otrzymałaś, bo nie wiem jak dokładnie to wyglądało, ale gdybyś miała go nie otrzymać to ksiądz na pewno wyjaśniłby dlaczego i powiedział co masz zrobić by je otrzymać. Jeśli szczerze się spowiadałaś, chciałaś się zmienić, to Bóg przebaczył Ci Twoje grzechy.

Może to wyrzuty pojawiły się dlatego, że wkrótce w Twym życiu stanie się coś bardzo ważnego. Może chcesz jak najlepiej się przygotować, może chcesz być bez skazy... Dla Boga zawsze jesteś cenna. Zawsze jesteś Jego ukochaną córką. I On zawsze bardzo Cię kocha.

Nie ma co myśleć czy żałowałaś tak jak powinnaś czy nie. jeśli szczerze do spowiedzi się przygotowywałaś, szczerze wyznawałaś grzechy i pragnęłaś pojednać się z Bogiem to Twój żal był dobry - bo był taki na jakiego wtedy Cię było stać. teraz może umiesz "lepiej" żałować, ale wtedy żałowałaś dokładnie tak jak umiałaś. Byłaś do takiego żalu własnie zdolna. I ten żal wtedy był wystarczający. reszty zawsze dokonuje Miłosierny Bóg.

Pamiętaj, że Bóg Cię kocha. Nie musisz być dla Niego idealna. On widzi Twoje starania. On zna Twe wrażliwe serce. Gdy upadniesz On zawsze z miłością Cię przygarnie. Nie ma takiej sytuacji, z której Bóg by nie mógł Cię wyciągnąć. On niesie Cię na Swych rękach gdy Ci źle. To jest Miłosierny Ojciec, do którego możesz zawsze przyjść i powiedzieć Mu z czym sobie nie radzisz, czego się boisz, co Cię przerasta i przytłacza. Twój Miłosierny Ojciec zawsze Cię przyjmie i pośpieszy Ci z pomocą. I choćbyś przyszła do Niego z najgorszymi grzechami świata, On, jak najlepszy Ojciec, obmyje Cię, oczyści, uleczy rany i przytuli do Swego serca. Bóg nie pyta dlaczego, nie robi wyrzutów - On zawsze bierze Cię na Swoje kolana i przytula. I zabiera Twoje grzechy i zajmuje się Twymi problemami.


Myślę, że powinnaś powiedzieć o swoich rozterkach księdzu. Może poproś tego, który przygotowuje Cię do bierzmowania o chwilę rozmowy. Nie wstydź się. Powiedz mu co się z Tobą dzieje. Ksiądz na pewno zaradzi twoim problemom.
Może to chwilowe problemy, może to sumienie skrupulatne - jakby nie było to nie jest Twoja wina i na każdy z tych stanów jest lekarstwo.
Bóg jest z Tobą i Ci pomoże.

Dodam jeszcze, że Bóg wcale nie chce byś tak bardzo rozdrapywała swe sumienie. On nie chce by te rozterki zajmowały Ci życie. Ty masz żyć! Masz żyć blisko Boga i razem z Nim. twoje życie nie ma być udręką. Ono jest darem. I Bóg chce byś pięknie przeżywała Swe życie. Ważne jest badanie swego sumienia, spowiedź, żal - ale to wszystko należy robić tak jak umiemy, bez zadręczania się, analizowania, starczy, że żałujemy i Bogu oddajemy nasze grzechy. Jego miłość jest tak wielka, że On te grzechy zabiera. Gdy Bóg wybacza to już ich nie ma. Tak Bóg kocha, że nie pamięta naszych grzechów. Bóg tak kocha, że pragnie Twego szczęścia. Starczy zaufać i pozwolić się prowadzić.Bo On jest zawsze z Nami i jest Ojcem i Miłością.



Data dodania: 2017-11-26 10:12:22, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Napisałam Ci dość długą odpowiedź, ale ostatnio forum słabo mi się wczytuje i niestety wszystko zniknęło.

Spróbuje jeszcze raz, krócej, udzielić Ci odpowiedzi.

Nie popełniłaś grzechu przeciw Duchowi Świętemu. Twoje postępowanie nie było dobre, ale to nie ten grzech. W sumie często człowiek gdy ciężko grzeszy gdzieś w środku liczy na Miłosierdzie, ale nie ma nic wspólnego z tą zuchwałością. Także możesz być spokojna.

Co do rozgrzeszenia, to trudno powiedzieć, bo nie wiem jak wyglądała ta spowiedź, ale gdybyś rozgrzeszenia nie dostała to ksiądz wyjaśniłby Ci dlaczego i powiedział co masz z tym robić.


Co wątpliwości do żalu, to nie warto myśleć czy żal był taki jak powinien czy nie. Jeśli szczerze przygotowałaś się do spowiedzi, pragnęłaś pojednania, żałowałaś tak jak umiałaś - to Bóg udzielił Ci przebaczenia. Może teraz stać Cię na "lepszy" żal, a wtedy było Cię stać na taki jaki był w zasięgu Twych możliwości. I wtedy On wystarczył. Zawsze wystarczy taki żal na jaki nas stać. Żal nie musi być idealny, ważne , że płynie z naszej woli i serca i jest taki jaki umiemy wyrazić.
Szczere pragnie pojednania z Bogiem, przygotowanie do spowiedzi takie jak umiemy, żal na który nas w obecnym momencie stać, wyznanie grzechów - to wszystko wystarczy do dobrej spowiedzi - bo tak na prawdę wszystko zależy od Miłosiernego Boga. Nie należy oceniać żalu z obecnej pozycji, tylko z tego w jakim miejscu byliśmy w tamtym momencie. Bo w tamtym momencie robiliśmy wszystko najlepiej jak umieliśmy (chyba, że ktoś celowo robi inaczej, ale to Cię nie dotyczy).

Może to wszystko pojawiło się dlatego, że nie długo ważny moment Twego życia. Możesz chcesz się dobrze przygotować, chcesz być bez skazy.... Mogą to być przejściowe problemy albo sumienie skrupulatne - z obiema rzeczami da się poradzić i żadnej nie jesteś winna.

Pamiętaj, że Bóg Cię kocha. On przede wszystkim jest Twym Ojcem, który przyjmie Cię gdy przyjdziesz. On nie wypomni Ci grzechów (Bóg o nich zapomina gdy przebacza), On nie robi wyrzutów, tylko jak najlepszy Ojciec bierze Cię na Swe kolana, przytula do Serca, zabiera grzechy, leczy rany. On tak Cię kocha, że o nic nie pyta, tylko zabiera Twoje grzechy i daje Ci łaskę. A wśród nich pokój. O ten pokój dla nas zawsze spowiednik modli się gdy wyznamy już grzechy. I ten pokój Jezus Ci daje, gdy wybacza i mówi: "Idź w pokoju". Przyjmij ten pokój, bo Bóg Ci go daje.


On nie chce byś się zadręczała, analizowała, rozdrapywała sumienie. On chce byś żyła. Jesteś Jego dzieckiem, On chce byś była blisko Niego, ale On też rozumie Twoje słabości i kocha Cię taką jaka jesteś. On nie stawia warunków. On ma zawsze ogromna Miłość dla Ciebie. Bóg Cię kocha!

Myślę, że powinnaś o swoich rozterkach porozmawiać z jakimś kapłanem (może z tym, który przygotowuje Cię do bierzmowania). Nie wstydź się, tylko proś o trochę rozmowy. Kapłan mądrze Tobą pokieruje. Powie Ci jak masz się w tym stanie zachowywać. Bo choć może wyda Ci się, że jest Ci ciężko i źle -to nie prawda. jesteś w rękach kochającego Boga, którego Miłosierdzie nie zna granic. I Bóg z każdej sytuacji Cię ocali. I tylko prawda jest taka, że jesteś ukochanym dzieckiem Dobrego Boga.

Data dodania: 2017-11-26 12:22:25, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Jednak się dodało więcej razy ;)


Data dodania: 2017-11-27 19:47:42, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

--- komentarz wykasowany ---

Data dodania: 2017-11-26 21:53:39, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica