Pokoje  • Szukaj  • Blog  • Zaloguj się

Trzeba iść z czasem, postępem, osiągnięciami... jak głoszono w reklamie proszku do prania Pollena 2000. Swoją drogą ciekawe, kto jest tak stary, by ją jeszcze pamiętać? ;)

Wracając do sprawy. Dzięki wytężonej pracy mojego nieocenionego webmastera (pozdrowienia dla Jenny) forum doświadczyło radykalnych zmian. Streszczają się one w wyodrębnieniu działów tematycznych, dzięki którym łatwiej będzie odnaleźć się w gąszczu rozmaitych problemów, które trawią nasze życie duchowe i zżerają umysł. Środowisko forum rozrasta się i choć nie osiągnęło jeszcze monstrualnych rozmiarów, to liczyć nas można już w setkach. Tak duże zainteresowanie cieszy i być może motywuje do wytężonej pracy... choć co do mojej osoby, to nie używałbym tak górnolotnych określeń ;)

Dziękując wszystkim za współtworzenie tej wirtualnej społeczności zapraszam do dzielenia się swoimi pytaniami, wątpliwościami, frustracjami i wiedzą - oczywiście w tym co dotyczy szeroko pojętego nauczania i życia Kościoła, czyli nas - uczniów Jezusa.

Wartą zauważenia nowością jest pokój Pomocy, w którym umieszczać możemy prośby o wsparcie modlitewne w konkretnych intencjach.

W miarę możliwości czasowych będę odpowiadał na pytania - zwłaszcza te, które dotyczą "mojej działki"

Zapraszam na nasze forum dyskusyjne!

x.Łukasz

Temat: Obietnice

Uporządkuj w/g daty dodania Uporządkuj w/g wątków

Szczęść Boże
1.Na pewnej spowiedzi wyznałam, że zbyt dużo używałam telefonu dla rozrywki. Spowiednik zapytał się mnie, czy zgadzam się coś obiecać. Wydaje mi się, że obietnica polegała na ograniczeniu korzystania z telefonu dla rozrywki, ale wkradły się do mojej głowy wątpliwości, czy nie chodziło o to, abym w ogóle nie korzystała z telefonu dla rozrywki. Złożyłam więc Bogu obietnicę, że dostosuję się do ograniczenia korzystania z telefonu dla rozrywki, bo całkowity zakaz byłby dla mnie za trudny. A z dotrzymaniem tej obietnicy jest różnie, bo trudno mi jest oderwać się od telefonu, chociaż mam wrażenie, że najczęściej korzystam z niego, gdy mam jakiś problem i szukam w internecie rozwiązania tego problemu. Wydaje mi się, że kiedyś korzystałam z telefonu dla rozrywki przez 6-8 godzin (w tym granie na komputerze), a teraz może maksymalnie korzystam z telefonu (razem z komputerem) 5 godzin, chociaż zdarzały się dni, w których rezygnowałam z grania na komputerze. Może poprawiłam się z ilością spędzonych godzin przy telefonie, ale boję się, że i tak za dużo czasu z nim spędzam. Nie jestem pewna, czy moja obietnica była ślubem, czy postanowieniem poprawy. Boję się, że nie udaje mi się dotrzymywać obietnicy i że przez to popełniam grzech ciężki. Co więc powinnam z tym zrobić?
2.Od dziecka miałam problem z masturbacją. I z tego powodu, jak może miałam 6-10 lat, powiedziałam Bogu, że jak jeszcze raz popełnię ten grzech, to żeby po śmierci mnie wtrącił do piekła. Niestety, w wieku 12-13 lat znowu zaczęłam popełniać ten grzech. Na początku nie pamiętałam o tej obietnicy, ale później przypomniałam sobie o niej. Jednak nie przestałam wtedy grzeszyć przeciwko VI przykazaniu. Krótko mówiąc, opanował mnie wtedy ten grzech. Jednak nadszedł czas, w którym zdołałam zwyciężyć grzech nieczystości. Niestety obawiam się, czy Bóg podaruje mi tamto "życzenie sobie piekła" przez popełnienie masturbacji, czy przez to, choćbym wiodła bardzo pobożne życie, nie pójdę do piekła.
3. Jak byłam dzieckiem, złożyłam Bogu również (prawdopodobnie, bo nie jestem pewna) dwie inne obietnice. Jedna o tym, że zawsze będę dziecinna a druga o tym, że albo zostanę zakonnica, albo żoną. Problem w tym, że nie wiem, czy będę chciała nadal być dziecinna, i czy powinnam taka być oraz w tym,że coś "ciągnie" mnie do zostania singielką, czyli ani nie zakonnicą, ani żoną. Jeżeli chciałabym nawet dotrzymać tej drugiej obietnicy, to byłby to chyba głupi powód do zostania zakonnicą, a męża też nie powinnam szukać na siłę. Czy więc obowiązują mnie te obietnice?

Data dodania: 2018-02-17 08:47:26, autor: Kotka

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Mi jeden kapłan powiedział, że Bóg nie przyjmuje ślubów od dzieci. By złożyć ślub trzeba mieć już pełną świadomość i być odpowiedzialnym, co jest dostępne dla dorosłych. Ty jesteś dzieckiem. Trudno mówić o świadomości osoby dorosłej i o takiej samej odpowiedzialności. Więc Tobie może wydawać się ze złożyłaś śluby ale tak nie jest. Bóg, że tak powiem, nie przejął się tym, że Ty coś obiecałaś, bo wie, że nie jesteś jeszcze do tego zdolna.
To tak jakbyś obiecała coś Twojemu tacie i nie wyszłoby Ci dotrzymanie obietnicy. Czy Twój tata śmiertelnie by się na Ciebie pogniewał? Nie. On by przytulił Cię i powiedział raczej, że nic się nie stało, bo dla niego jesteś ważna ty, on Cię kocha i liczy się dla niego wasza miłość, bliskość, a nie to, że coś Ci nie wyszło. Ty jesteś ważna. Tym bardziej jest tak z Bogiem, który jest Najlepszym Ojcem na świecie. On jest Twoim Ojcem. On jest troskliwym Tatą. On Cię kocha. I Ty jesteś ważna dla Niego. Nie Twoje słabości czy upadki. Ważna jesteś Ty. Dla Boga warta jesteś Jego miłości. On kocha miłością najprawdziwszą, najlepszą, niedostępną dla żadnego człowieka. Tylko Bóg umie tak kochać. Jezus gdyby trzeba było to by ponownie dla Ciebie umarł na krzyżu. Ale Jego Męka dała Ci już zbawienie. Jesteś dzieckiem Bożym. Jesteś dzieckiem Króla. i On się o Ciebie troszczy.

Nie warto roztrząsać tego typu wątpliwości. Tym bardziej, że nie pamiętasz jak było. Na przyszłość radzę nie podejmować obietnic czy ślubów. To nie ma sensu. jesteśmy tylko ludźmi i upadamy, co jest normalne. Śluby składają ludzie po długim uprzednim przygotowaniu, np. zakonnice. To nie jest coś ot tak pomyślane. Twoje śluby nie były wiążące. Są nieważne. Więc nie grozi Ci nic za ich niedotrzymanie. Oddaj je wszystkie jezusowi. oddaj wątpliwości. I nie bój się. jesteś w najlepszych rękach, bo w rękach samego Boga.

Możesz powiedzieć na spowiedzi, ale bez takiego dokładnego opisywania, że w przeszłości składałaś Bogu różne obietnice czy Twoim zdaniem śluby, ale ich nie dotrzymałaś. Powiedz,że masz z tego tytułu wiele wątpliwości i obaw, że boisz się kary za ich nie dotrzymanie. Resztą zajmie się Jezus. podejrzewam, że dla Twojego spokoju sumienia kapłan zwolni Cię z tych obietnic. Moim zdaniem nie obowiązują Cię te obietnice. Ale każdy spowiednik może z takich obietnic zwolnić. Możesz nawet o to bezpośrednio poprosić w konfesjonale. I gdy już zostaniesz zwolniona to do tego nie wracaj. Ciesz się życiem. jesteś dzieckiem Bożym. I Bóg nie pozwoli by stałą Ci się krzywda. On nie chce kar dla Ciebie, on pragnie widzieć Twój uśmiech, radosc. I pragnie Cię zbawić.

Data dodania: 2018-02-17 12:05:41, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dziękuję za taką piękną odpowiedź :’)

Data dodania: 2018-02-17 17:26:37, autor: Kotka

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica