Pokoje  • Szukaj  • Blog  • Zaloguj się

Trzeba iść z czasem, postępem, osiągnięciami... jak głoszono w reklamie proszku do prania Pollena 2000. Swoją drogą ciekawe, kto jest tak stary, by ją jeszcze pamiętać? ;)

Wracając do sprawy. Dzięki wytężonej pracy mojego nieocenionego webmastera (pozdrowienia dla Jenny) forum doświadczyło radykalnych zmian. Streszczają się one w wyodrębnieniu działów tematycznych, dzięki którym łatwiej będzie odnaleźć się w gąszczu rozmaitych problemów, które trawią nasze życie duchowe i zżerają umysł. Środowisko forum rozrasta się i choć nie osiągnęło jeszcze monstrualnych rozmiarów, to liczyć nas można już w setkach. Tak duże zainteresowanie cieszy i być może motywuje do wytężonej pracy... choć co do mojej osoby, to nie używałbym tak górnolotnych określeń ;)

Dziękując wszystkim za współtworzenie tej wirtualnej społeczności zapraszam do dzielenia się swoimi pytaniami, wątpliwościami, frustracjami i wiedzą - oczywiście w tym co dotyczy szeroko pojętego nauczania i życia Kościoła, czyli nas - uczniów Jezusa.

Wartą zauważenia nowością jest pokój Pomocy, w którym umieszczać możemy prośby o wsparcie modlitewne w konkretnych intencjach.

W miarę możliwości czasowych będę odpowiadał na pytania - zwłaszcza te, które dotyczą "mojej działki"

Zapraszam na nasze forum dyskusyjne!

x.Łukasz

Temat: Niewiedza zawiniona i zawiniona

Uporządkuj w/g daty dodania Uporządkuj w/g wątków

Z tego co mi wiadomo jeśli grzech byl popelniony nieświadomie gdy człowiek nie ma wiedzy o grzeaznym charakterze czynu nie popełnia grzechu ciezkiego krorego musi być palną świadomość dobrowolnosc i materia ciężka i trzeba te warunki spełnić wszystkie trzy na raz a nie np. Tylko dwa.
Ale niewiedza mów być zawiniona lub nie czy w obu przypadkach nadal nie może być mowy o grzechu ciezkim.
Ostatnio na spowiedzi kiedy pytałem o to księdza to nie rozdrabnial się na niewiedze zawiniona czy nie tylko powiedzial wprost jeśli nieświadomie grzechu ciezkiego nie ma koniec kropka

Data dodania: 2018-03-09 18:33:42, autor: ---

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Jeśli ogólnie wiadomo, że coś jest złem, a człowiek tego nie przyjmuje, czuje, że coś jest nie tak a nie szuka odpowiedzi tylko ignoruje to można mówić o niewiedzy zawinionej. "wynika [ona] niekiedy z osobistej
nieodpowiedzialności, gdy nie podejmujemy wystarczającego wysiłku, aby dowiedzieć się co jest dobre, a co złe, albo gdy nasze sumienie jest zaślepione przez trwały grzech – jest niewiedzą, która może i powinna być przekroczona i pokonana. Jesteśmy odpowiedzialni za ten rodzaj niewiedzy w naszym sumieniu. Student medycyny, który zaniedbuje naukę podstaw anatomii lub przyczyn pewnych chorób, również może być odpowiedzialny za zawinioną przez siebie niewiedzę. Po tragicznym w skutkach zabiegu medycznym, wymówka typu: „Nie wiedziałem, co robię” może być prawdziwa, ale nie jest żadnym usprawiedliwieniem, ponieważ ów lekarz powinien wiedzieć, co robi."
Jeśli człowiek stara się żyć w przyjaźni z Bogiem, stara się kierować moralnością, dba o swoją duchowość, pogłębia swoją wiedzę, to trudno mówić, że jego niewiedza była zawiniona. Dbał przecież o swoją duchowość.

Inaczej jest gdy ktoś np. nie czyta Pisma Świętego, umyślnie przespał lub opuścił lekcje religii w szkole, nie bierze udziału w rekolekcjach, śpi na kazaniach, nie rozstrzyga wątpliwości (nie chodzi tu o wątpliwości u skrupulantów) i nie szuka odp, nie poszerza swej wiedzy ,moralnej. inaczej mówiąc przy odrobinie dobrej woli mógł dowiedzieć się, że coś jest grzechem ale z jego winy tej wiedzy nie zdobył.

Niewiedza zawiniona nie zwalnia z odpowiedzialności za grzech. Ale to dotyczy sytuacji gdy ktoś uparcie nic nie robi by poznać te zagadnienia. Inaczej kolokwialnie mówiąc, olewa te sprawy.

Data dodania: 2018-03-10 08:39:22, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

No dobra nie wiedza zawiniona nie zwalnia odpowiedzialności za grzechy ale to nie zmienia faktu że człowiek nadal nie wie chociaż powinien, nadal jest nieświadomy czy nadal ta nieświadomości powoduje że grzechu ciezkiego nie popełnia nie ma? Wdedinicji grzechu nie jest wyszczególnione jaka to ma być nieświadomośc a po drogie co za różnica dlaczego człowiek nie wie nie wie ityle a często jak by wiedział wcale by tego nie popełnił.
Taka niewiedza w jakimś stopniu dotyczy każdego i co jeśli chodzimy do spowiedzi i z niewiedzy nie spowiadamy się z czegoś bo nie wiemy że to źle albo odczuwamy tylko niepokój sumienia i nie wiemy czy to grzech a jeśli już to lekki czy ciężki czy jeśli nie Wyżna się takiego grzechu bardziej z niewiedzy NIE Z CHĘCI ZATAJENIE to spowiedź jest dobra?
Mi ksiądz mówił że żeby spowiedź była zła musimy mieć intencje zatajenia czegoś że wiemy że coś jest grzechem ciezkim a tego celowo nie mówimy a jeśli człowiek idzie do spowiedzi z intencją dobrej jej odbycia z żalem i skrucha a czegoś nie dopowie z niewiedzy to spowiedź jest ważna bo tylko celowe zatajenie czyni ją niewazna

Data dodania: 2018-03-10 10:19:01, autor: ---

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Zacznę odpowiedź od końca Twojej wypowiedzi. Zgadza, się z tym co powiedział ksiądz. Liczą się intencje. Tak samo jest z intencją niewiedzy. Bo można celowo nie pogłębiać swojej wiedzy, by móc żyć tak jak do tej pory. Czyli udając, że żyje się "dobrze".

"Nieznajomość zła może być niezawiniona lub zawiniona. I tak np. ktoś w dzieciństwie dopuścił się licznych złych czynów nie zdając sobie sprawy, że są one czymś niewłaściwym. Człowiek taki nie popełnił grzechu, ponieważ polega on na świadomym zaangażowaniu się w to, co zostało wewnętrznie rozpoznane jako zło. Grzechu dopuszcza się tylko ten, kto przed i w czasie popełniania złego czynu wyraźnie wie, że robi coś niewłaściwego. Nie można popełnić grzechu nieświadomie, np. nie są grzechem czyny popełnione przez sen. Zdarza się jednak, że ktoś świadomie nie chce wiedzieć, co jest złem, aby nie odczuwać wyrzutów sumienia. Ktoś np. mówi sobie: „Lepiej nie wiedzieć, co jest grzechem, bo kto działa w nieświadomości, ten nie grzeszy”. Człowiek taki unika więc rachunków sumienia, zastanawiania się nad sobą, nie czyta książek zmuszających do przemyślenia życia, nie rozważa Pisma św., nie przystępuje do sakramentów, szczególnie zaś unika spowiedzi. Takie celowe dążenie do nieuświadamiania sobie zła swych czynów nie uwalnia człowieka od winy. Trudno usprawiedliwić człowieka, który chcąc pobić kolegę upija się, aby — wskutek częściowo zaburzonej świadomości — łatwiej zdecydować się na ten czyn" http://www.teologia.pl/m_k/zag06-4h.htm

Ta niewiedza zawsze jest świadoma. W sensie celowo nie robi się czego (np. nie szuka się prawdy).

Jeśli chodzi o środek Twej wypowiedzi, to nie sadzę by niewiedza zawiniona w jakimś stopniu dotyczyła każdego. To o czym piszesz jest niewiedzą niezawinioną. Więc jeśli ktoś nie spowiadał się z jakiego grzechu bo nie wiedział, że to jest grzechem, to jego spowiedzi są ważne. To o czym piszesz to są rzeczy, których człowiek może nie wiedzieć nie dlatego, że nie chciał wiedzieć, olał sprawę, coś słyszał ale zbagatelizował... to są raczej sytuacje gdy człowiek po prostu nie wiedział. Nie wiedział choć się spowiada, czyta, dba o relację z Bogiem. Tu człowiek nie bagatelizuje. On po prostu nie wie. Nie chce nic zataić, pragnie tylko pojednać się z Bogiem. Spowiedź jest wtedy ważna.
Różnica jest nie w tym czy ktoś wie, tylko w tym czy chce wiedzieć. Bo jeśli ktoś chce, a mimo wszystko nie wie to jego niewiedza jest neizawioniona.

Szczerze, to nie jestem pewna czy niewiedza zawiniona sprawia, że czyn był grzechem ciężkim, bo tak jak pisze, człowiek nie wiedział. Ale sądzę, że ta niewiedza już grzechem jest, a to dlatego, że człowiek celowo nie chciał wiedzieć. Ale przecież gdy żałuje swej postawy to może się nawrócić :)



Data dodania: 2018-03-10 14:08:22, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Zgadzam się z tobą. Ja np. Miałem pecha w życiu na temat katechetów którzy w szkole nie przykładali się za bardzo do swojej pracy po za nauką modlitw i pieśni religijnych nie wiele się w szkole podstawowej nauczyłem ksiądz na religii również czytał sobie gazetę miałem tylko mała książkę od pierwszej komuni ale tam też wielu zeczy nie było dopiero w szkole średniej miałem super katechetke która nas wiele nauczyła ale do tego czasu nie spowiadalem się z wielu grzechów o których porostu nie miałem pojęcia chociaż nigdy nie unikalne lekcji religii i słuchałem kazań zawsze mnie ciekawią nasza religia nawet teraz gdyby tak nie było to bym tu nie pisał

Data dodania: 2018-03-10 16:08:33, autor: ---

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

dlatego Twoja niewiedza nie była zawiniona. Nic nigdy nie ignorowałeś ani nie bagatelizowałeś. Co najwyżej te sprawy bagatelizowały osoby, które powinny Cię wielu rzeczy nauczyć.
Ale dobrze, że pytasz ;)

Data dodania: 2018-03-10 20:11:25, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Pytam. Pytam nagromadzilo się we mnie tyle wątpliwości co do moich dawnych spowiedzi że skończyło się to spowiedzia generalna na której po wyznaniu grzechów chciałem się przyznać tak na wyrost że wszystkie moje komunie i spowiedzi były swietokradzkie ale ksiądz odparł że były dobre że nic celowo nie zatailem tylko byłem nieświadomy niektórych spraw miałem też powiedzieć że w takim stanie przyjolem też bierzmowanie i ślub ale ksiądz mi powiedział że moje spowiedzi były dobre więc go posłucham a teraz się zastanawiam czy dobrze zrobiłem bo z kad ksiądz ma wiedzieć czy tak było skoro nawet ja już tego nie wiem nawet ja już wielu rzeczy nie pamiętam.
Mam teraz dylemat czy po tej spowiedzi uznać przeszłość za zamkniętą bo ksiądz powiedział że były dobre a i ja jak nad tym myślę to wiem jedno ze zawsze szedłem do spowiedzi z intencją dobrej jej odbycia... Nie wiem dlaczego ciągle się tak oskarzam

Data dodania: 2018-03-11 12:45:46, autor: ---

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Ciągle się oskarżasz bo, albo masz problem ze skrupułami, albo szatan mąci Ci w głowie. Jakby nie było Twoje obawy są bezpodstawne. Twoje spowiedzi były dobre, bo miałeś dobre intencje. Liczy się sama chęć pojednania z Bogiem. Spowiedź zawsze jest ważna gdy ma się szczere intencje. Więc fakt, że z niektórych rzeczy się nie spowiadałeś, bo byłeś nieświadom grzesznego ich charakteru, nie sprawia, że Twoje spowiedzi były nieważne. Jest wręcz odwrotnie. Nic nie zatajałeś, nie lekceważyłeś, robiłeś wszystko tak jak wtedy umiałeś. A liczy się Twoja wiedza, nastawienie jakie miałeś w przeszłości, wtedy gdy się spowiadałeś. Wtedy nastawienie Twoje było dobre, posiadałeś określoną wiedzę i nią się kierowałeś. Więc spowiedzi były dobre. Wszystkie sakramenty są ważne. Teraz jesteś mądrzejszy, więcej wiesz, ale nie zmienia to faktu, że wtedy nie wiedziałeś. Obecna wiedza nie wpływa na dawne spowiedzi.
Spowiedzi są ważne dzięki łasce Boga, dzięki Jego miłości. Twoje przeczucie, wątpliwości tego nie zmieniają. Ponadto podjąłeś spowiedź generalną, do której, znowu przystąpiłeś tak jak umiałeś, mając dobre intencje. I dzięki Twemu pragnieniu pojednania i twojej prośbie o przebaczenie Bóg okazał miłosierdzie w stosunku do całej Twojej przeszłości. Nawet jeśli kiedyś tam byłoby coś nie tak (a nie jest!) to Bóg już zajął się przeszłością. On wszystko wybaczył. I nie ma sensu zastanawiać się jak tam kiedyś było. Bo sam wiesz dobrze, że wszystkiego nie pamiętasz, masz wątpliwości, zadręczasz się czymś czego pewien nie jesteś (a gdybyś rzeczywiście popełnił kiedyś świętokradztwo, to dobrze byś o tym wiedział). Oddałeś całą przeszłość Bogu, a On bez słowa wyrzutu wybaczył Ci wszystkie Twoje grzechy. jesteś w łasce. Ośmielę się stwierdzić, że jesteś w świętości. Bo dzięki Bożej dobroci masz czyste serce :)

I na pocieszenie cytat z objawień przekazanych s. Medardzie (Zofii Wyskiel):
" Teraz zapisz dla dusz, które ciągle żyją w udręce, że najwięcej chwały przynoszą mi dusze, które mimo grzechów ciężkich i licznych upadków, nie grzebią się w sumieniach, nie dociekają jak daleko postąpiły i nie żyją w ciągłej obawie: czy zgrzeszyły czy nie, czy się dobrze wypowiadały czy nie,. Choć obarczone ciągłymi skrupułami , które same sobie stworzyły, jednak Mi ufają i zatapiają wszystko w Moim Miłosierdziu, wierząc Mi i ufając. (...) Jestem Bogiem Miłosierdzia i kocham je tak, że za każdą z nich szedłbym znowu na bolesną mękę, aby tylko nie zginęła (...) Duszom, które żyją ciągle w udręce, powiedz tak: tyle chcę od nich co od [dobrego] łotra. On mi dał swoje grzechy i nie oglądał się czy Ja byłem obrażony czy zasmucony. On Mi dał swoje grzechy, Ja mu dałem swoje Miłosierdzie. (...) On Mi dał swoje grzechy z uznaniem, że jest nędzą, a Ja mu dałem w zamian całe Miłosierdzie. Nie roztrząsałem tych grzechów, nie powiedziałem ani słowa(...) Przebaczyłem po królewsku".

I z Tobą jest tak samo. Bóg wszystko Ci wybaczył. Zrobił to właśnie po królewsku. On pragnie byś przyjął z wiarą Jego przebaczenie. Niepokoje i wątpliwości będą nadal. One od razu nie odpuszczą. Ale Ty mimo wszystko wiesz, że wszystko jest w porządku. Bo jest.

Słyszałam kiedyś w jednym z kazań ks. Pawlukiewicza, że taką Twoją sytuację, można porównać do czegoś takiego: miałeś wypadek samochodowy. Uderzyłeś w drzewo. Fatalnie to wyglądało, ledwo uszedłeś z życiem, a do szpitala trafiłeś połamany. Twoje kości są powyłamywane, powykręcane, twarz nie przypomina człowieka. Żyjesz ale wyglądasz fatalnie. Ktoś by powiedział, że nigdy do dojdziesz do spawalności. Aż tu nagle zajmują sie Tobą najlepsi specjaliści. Chirurdzy tak się składają, że jesteś bardziej sprawny niż przed wypadkiem. Chirudzy plastyczni operują Twoje obrażenia twarzy. Dzięki specjalistom momentalnie wracasz do sprawności. to jest jak cud. Wyglądasz lepiej niż przed wypadkiem. Jesteś zdrowszy niż wcześniej. Wracasz szybko do domu i słyszysz zachwyty nad Tobą. Mówią, że wyglądasz fantastycznie, widza, że jesteś sprawniejszy niż przed chorobą. Cieszą się, że jesteś zdrowszy niż kiedykolwiek wcześniej... A Ty... Ty mówisz, no ale to drzewo. Rozbiłem się o drzewo. Miałem straszny wypadek itd. A właśnie trzeba patrzeć tylko na ten cud. Tak samo w spowiedzi Bóg Cię poskładał do kupy. i On jest w tym doskonały :) Więc zamiast myśleć o drzewie myśl o tym jak piękny jesteś teraz.

Musisz odciąć się od przeszłości. Oddałeś ją Bogu. I Bóg nie pamięta żadnego Twojego grzechu. Nieważna już jest przeszłość. Liczy się dziś. Żyjesz dziś. "Nie lękaj się, bo cię wykupiłem, wezwałem cię po imieniu: tyś moim!" (Iz 43,1)


Data dodania: 2018-03-11 20:51:46, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

No właśnie i tu doszliśmy do ważnej sprawy ksiądz po tej spowiedzi powiedział że mam czysta kartkę że mam się więcej z tych grzechów nie spowiadac i mam postawić kreskę i zostawić przeszłości za sobą i skupić się na miłości do Jezusa.
Ale jak toja nie po słuchałem znowu uznałem że może ksiądz czegoś nie zrozumiał itp i byłem u spowiedzi poprawiać ta generalna już myślałem że po niej będzie dobrze ale znowu przypominają mi się różne rzeczy, przeszłości nie wiem czy lakke czy ciężkie.
Pisaliśmy o intencjach spowiedzi. Chcę właśnie przystąpić znowu do spowiedzi bo jak wiadomo święta za pasem postanowiłem też że nie będę mówił o tym co mi się tam przypomniało nie z intencji zatajenia ale z intencji posłuszeństwa spowiednikowi tylko boje się że potem znowu moje sumienie będzie mi to wyzucalo i wmawialo że odbyłem nie ważna spowiedź.
Nie wiem czy to co mi się przypomina to ciezke czy lekkie grzechy a może wogule nimi nie są nie są też niczym wstydliwym ale poprostu chce iść za radą spowiednika bo raz już jej nie posluchalem i nic mi to nie dało

Data dodania: 2018-03-11 22:25:47, autor: ---

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Może rzeczywiście zmagasz się z problemem skrupułów. Nie chcę Ci tego sugerować, bo nie wiem jak jest w Twoim przypadku, ale to "poprawianie" spowiedzi na to wskazuje. To przypominanie sobie dawnych spraw, grzebanie w nich, myślenie, że ksiądz nie zrozumiał, wątpliwości co do ciężkości grzechu są objawami skrupułów. W ogóle jakiś ksiądz powiedział Ci, że ten problem może Cię dotyczyć?
Nie powinieneś poprawiać spowiedzi generalnej (byłeś u tego samego spowiednika co wcześniej?). Ale skoro tak już zrobiłeś to nic. Teraz możesz być już mądrzejszy ;) Na prawdę powinieneś oddzielić się linią od przeszłości. Tym bardziej, że taką otrzymałeś radę.To co było zniknęło w Miłosierdziu Bożym. Tego już nie ma.
Ja gdy miałam przymus do wracania do dawnych spraw, po prostu na spowiedzi mówiłam kapłanowi, że ciągle mi się coś przypomina i nie jestem pewna tych grzechów i że nie miałam wracać do przeszłości i pytałam czy mogę je wyznać. Z reguły się nie zgadzali. Więc sprawa zamknięta ;)
By wyjść ze skrupułów trzeba słuchać spowiednika. Wracaj do dawnych grzechów tylko gdy jesteś na 100 procent pewien, że to grzech ciężki, i że jesteś pewien, że go nigdy nie wyznałeś. Wtedy będziesz miał spokojne sumienie. A tak to nie wracaj bo przecież już oddałeś to Bogu. Miałeś dobre intencje. A Bóg zajął się Twoimi grzechami. Nic nie trzeba tu poprawiać, bo to Bóg jest Tym, który daje łaskę. A On jest doskonały

Data dodania: 2018-03-12 17:08:20, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dzięki

Data dodania: 2018-03-12 18:45:34, autor: ---

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica