Pokoje  • Szukaj  • Blog  • Zaloguj się

Trzeba iść z czasem, postępem, osiągnięciami... jak głoszono w reklamie proszku do prania Pollena 2000. Swoją drogą ciekawe, kto jest tak stary, by ją jeszcze pamiętać? ;)

Wracając do sprawy. Dzięki wytężonej pracy mojego nieocenionego webmastera (pozdrowienia dla Jenny) forum doświadczyło radykalnych zmian. Streszczają się one w wyodrębnieniu działów tematycznych, dzięki którym łatwiej będzie odnaleźć się w gąszczu rozmaitych problemów, które trawią nasze życie duchowe i zżerają umysł. Środowisko forum rozrasta się i choć nie osiągnęło jeszcze monstrualnych rozmiarów, to liczyć nas można już w setkach. Tak duże zainteresowanie cieszy i być może motywuje do wytężonej pracy... choć co do mojej osoby, to nie używałbym tak górnolotnych określeń ;)

Dziękując wszystkim za współtworzenie tej wirtualnej społeczności zapraszam do dzielenia się swoimi pytaniami, wątpliwościami, frustracjami i wiedzą - oczywiście w tym co dotyczy szeroko pojętego nauczania i życia Kościoła, czyli nas - uczniów Jezusa.

Wartą zauważenia nowością jest pokój Pomocy, w którym umieszczać możemy prośby o wsparcie modlitewne w konkretnych intencjach.

W miarę możliwości czasowych będę odpowiadał na pytania - zwłaszcza te, które dotyczą "mojej działki"

Zapraszam na nasze forum dyskusyjne!

x.Łukasz

Temat: Wątpliwości

Uporządkuj w/g daty dodania Uporządkuj w/g wątków

Witajcie. Mam kilka pytań o grzechy.
1. Dzisiaj i w niedziele (nie wiem czy w piątek było) jest u mnie w mieście coś w stylu jarmarku z okazji uroczystości Św. Wojciecha. Jest bardzo dużo budek, gdzie ludzie sprzedają zabawki, trochę jedzenia i inne rzeczy. Moi rodzice chcieliby na to jutro iść, ale to praktycznie to samo, jakbyśmy po sklepie chodzili. Czy to będzie grzech ciężki, jeśli jutro z nimi tam pójdę? Zastanawiam się czy czasem nie spotkam tam znajomych i żebym ich nie zgorszę tym.
2. Dzisiaj jeszcze znajoma mojej cioci zapytała mi się czy idę na ten jarmark dzisiaj. Ja jej powiedziałam że jutro. Jest ona z Anglii i mówi po angielsku i nie porozmawiam z nią tak dobrze jak z osobami z Polski. Teraz się trochę martwie, czy czasem jej nie zgorszyłam tym, a raz jak tu zostali na niedzielę, to była w kościele, więc pewnie wierzy w Boga, a jeśli nie wie, że w niedzielę lepiej nie robić zakupów, bo to ważny dzień, to może przez moje zachowanie o tym nie wiedzieć.
3. Czasami coś mówię i mam jakieś złe myśli, ogólnie coś pomyśle albo coś robie i się zastanawiam czy to nie grzech i się martwię przez jakiś czas a później myślę że to chyba nie był grzech ciężki, a nie raz zapomne o tym, żeby rozważyć czy mogę iść do Komunii. Co robić w takim wypadku? Bo właśnie nie jestem pewna czy mogę iść jutro do Komunii.

Data dodania: 2018-04-28 14:48:11, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

1. Nie jest to grzech. to nie jest spacer po galerii czy hipermarkecie. To wspólne, rodzinne spędzanie niedzieli. myślę, że to nie grzech. Przecież tak samo można w niedziele iść do restauracji czy kina
2. Skoro ciocia jest raczej wierząca to wie jakim dniem jest niedziela. Nie zgorszyłaś jej. Nie planujesz przecież wielkich zakupów.
3. Mówiłam Ci już, że skrupulanci mogą brać takie wątpliwości na swoją korzyść. Czy trzeba mieć na to pozwolenie spowiednika, to nie wiem. Ogólnie grzech ciężki jest wtedy gdy na 100% jesteś pewna, że masz grzech ciężki i w tej pewności, dobrze wiedząc, że nie możesz przyjąć Komunii, ją przyjmujesz. Wtedy jest grzech. Gdy się nie ma pewności to raczej takiego grzechu nie ma, tym bardziej gdy ma się skrupuły. Myślę, więc, że skoro są wątpliwości i niepewność to grzechu ciężkiego nie było

Data dodania: 2018-04-29 11:37:15, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dziękuję za odpowiedź:)

Data dodania: 2018-04-29 23:42:12, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica