Pokoje  • Szukaj  • Blog  • Zaloguj się

Trzeba iść z czasem, postępem, osiągnięciami... jak głoszono w reklamie proszku do prania Pollena 2000. Swoją drogą ciekawe, kto jest tak stary, by ją jeszcze pamiętać? ;)

Wracając do sprawy. Dzięki wytężonej pracy mojego nieocenionego webmastera (pozdrowienia dla Jenny) forum doświadczyło radykalnych zmian. Streszczają się one w wyodrębnieniu działów tematycznych, dzięki którym łatwiej będzie odnaleźć się w gąszczu rozmaitych problemów, które trawią nasze życie duchowe i zżerają umysł. Środowisko forum rozrasta się i choć nie osiągnęło jeszcze monstrualnych rozmiarów, to liczyć nas można już w setkach. Tak duże zainteresowanie cieszy i być może motywuje do wytężonej pracy... choć co do mojej osoby, to nie używałbym tak górnolotnych określeń ;)

Dziękując wszystkim za współtworzenie tej wirtualnej społeczności zapraszam do dzielenia się swoimi pytaniami, wątpliwościami, frustracjami i wiedzą - oczywiście w tym co dotyczy szeroko pojętego nauczania i życia Kościoła, czyli nas - uczniów Jezusa.

Wartą zauważenia nowością jest pokój Pomocy, w którym umieszczać możemy prośby o wsparcie modlitewne w konkretnych intencjach.

W miarę możliwości czasowych będę odpowiadał na pytania - zwłaszcza te, które dotyczą "mojej działki"

Zapraszam na nasze forum dyskusyjne!

x.Łukasz

Temat: Narażenie się na utratę wiary

Uporządkuj w/g daty dodania Uporządkuj w/g wątków

Witajcie. Wczoraj na j.polskim jedna osoba z klasy przygotowała prezentację o islamie (o religii). Jej rodzice pochodzą z zagranicy, gdzie chyba wyznaje się tą religię i ona też w to wierzy. Przyniosła koran, opowiadała o tym wszystkim, cytowała fragmenty. Zastanawiałam się czy to nie będzie grzech, jeśli posłucham o czym mówi, bo to tak jakbym narażała się na utratę wiary. Pomyślałam coś w tym stylu, że wiarę raczej mam stabilną i słuchałam o czym ona mówi. Później przez to nadchodziły mnie wątpliwości o naszej religii, ale je odrzucałam. Jednak tak czy inaczej przez to wydarzenie nachodzą mnie złe myśli. W sumie to podejrzewam, że popełniłam grzech ciężki, bo też mogłam nie słuchać o czym mówi, tylko myśleć o czymś innym. Znalazłam jeszcze jeden wpis w internecie i tutaj jego fragment :
"Skoro wiara jest największym skarbem duszy, a odstępstwo od niej grzechem najcięższym, z tego wynika, że grzeszą również ci, którzy dobrowolnie narażają się na niebezpieczeństwo utraty wiary.

Dopuszczają się tacy grzechu mniej lub bardziej ciężkiego, w zależności od tego czy mniejsze, czy większe jest to niebezpieczeństwo.

Do główniejszych niebezpieczeństw (zewnętrznych) należą: 1° obcowanie z heretykami lub niewierzącymi, 2° czytanie pism i książek, przez nich wydawanych, i 3° zawieranie małżeństwa z osobą innego wyznania.

1) Niepodobna jest często być zupełnie zdała od wszystkich niekatolików; nieraz konieczność zmusza, by się czasem do nich zwracać; jednak, trzeba pod tym względem mieć się na baczności, i nie lekceważyć tem upomnieniem św. Pawła: „Człowieka heretyka… unikaj” (Tyt. 3, 10); doświadczenie bowiem stwierdza, że z takiego obcowania (zwłaszcza, gdy jest częste i przyjazne), budzą się wątpliwości w wierze, powstaje często obojętność religijna, a nieraz i zupełne odstępstwo od Katolickiej wiary.

Tutaj muszę zwrócić uwagę, że w szczególniejszy sposób grzeszy katolik, jeśli bierze udział w czynnościach religijnych niekatolików.

Grzechem tedy jest dla katolika:

a) trzymanie do chrztu dziecka, gdy je chrzci innowierca, lub proszenie heretyka, by był ojcem chrzestnym przy Chrzcie Katolickim;

b) obecność na innowierczych kazaniach i nabożeństwach (np. w protestanckiej kirsze, w kościele narodowym), zwłaszcza, o ile przez to katolik objawia swoją skłonność do tego wyznania;

c) branie ślubu przed duchownym heretykiem, a także czynne uczestniczenie w ślubie innowierczym, zawieranym przez inne osoby;

d) zwracanie się do duchownego heretyckiego, aby pogrzebał zmarłego katolika;

e) wogóle udział w publicznych modłach innowierców, w śpiewie podczas ich nabożeństw; itp.

Zdarzyć się może, że grzeczność tego będzie wymagała, aby pójść na ślub lub pogrzeb niekatolicki; w takim wypadku może katolik to uczynić, byleby przez cały ciąg ceremonij stał tylko cicho i obojętnie, — taka obecność (bierna, materjalna) grzechem nie będzie.

2) Drugiem, wielkiem niebezpieczeństwem dla wiary jest czytanie złych pism i książek.

Czytanie da się porównać do rozmowy z inną osobą; ta tylko zachodzi różnica, że w rozmowie obie strony mówią, przy czytaniu zaś tylko jedna — autor; w rozmowie jeden drugiemu wciąż przerywa, i nie każde zdanie bywa przemyślane, przy czytaniu ma się przed sobą wszystko obmyślone i wykończone; w rozmowie nikt nam nie będzie powtarzał po kilka razy tego samego zdania, przy czytaniu zdanie, które nas uderzyło, może być po wielokroć odczytane ponownie. Stąd czytanie książki, przeciwnej wierze, pod pewnym względem może okazać się zgubniejszem, niż ustna rozmowa z niedowiarkiem."
Tutaj link do całego wpisu : https://katolikintegralny.wordpress.com/2014/02/22/grzechy-przeciwko-wierze-ks-kazimierz-naskrecki/
Proszę was o pomoc w rozpatrzeniu tej sytuacji.

Data dodania: 2018-05-19 08:23:09, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Zapomniałam dopowiedzieć, że przez ten czas miałam wątpliwości, w sensie działałam w wątpliwościach, bo nie stwierdziłam konkretnie, że mi to nie zaszkodzi, tylko się wahałam i jeśli dobrze pamiętam to rozmyślałam o tym

Data dodania: 2018-05-19 10:34:02, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Jeżeli mamy nie chodzić do ludzi niewierzących, to zaprzeczamy Panu Jezusowi. Najlepiej być świętym i pobożnym unikać wszystkiego co z brakiem pobożności związane, bo się narażamy... Bzdura, właśnie przez chodzenie do takich ludzi możemy kogoś zyskać, pokazać piękno drogi wiary. Pan Bóg nie odrzuca nikogo, to my mamy uciekać od osób niewierzących, bo to może nas na utratę wiary prowadzić? To absurd, ten fragment o niewierzących. Reszta może być zagrożeniem, ale weź się nie bój żyć... Swoją drogą, Ty potrzebujesz pomocy, nie forum, nie internetów z odpowiedziami, lecz porządnej pomocy księdza.

Data dodania: 2018-05-21 16:00:37, autor: plm

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dziękuję za odpowiedź. W parafii, do której czasami chodzę jest ksiądz, który naprawdę uważam, że dobrze spowiada. Jeśli spowiadałby następnym razem, to może do niego pójdę i powiem o wątpliwościach, chociaż powinnam była zrobić to wcześniej.

Data dodania: 2018-05-23 22:10:58, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Nie zastanawiaj się, idź koniecznie. Jeśli Ci łatwiej możesz szukać pomocy poza parafią. Módl się o kapłana, który Cię poprowadzi. Na prawdę nie możesz czekać dłużej. Bóg chce byś żyła, byś była szczęśliwa. On Cię kocha i nie chce Twego cierpienia. Ale musisz pozwolić sobie pomóc. Bóg posługuje się kapłanami. On da Ci takiego, który pomoze Ci przez to przejść

Data dodania: 2018-05-24 20:21:01, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica