Pokoje  • Szukaj  • Blog  • Zaloguj się

Trzeba iść z czasem, postępem, osiągnięciami... jak głoszono w reklamie proszku do prania Pollena 2000. Swoją drogą ciekawe, kto jest tak stary, by ją jeszcze pamiętać? ;)

Wracając do sprawy. Dzięki wytężonej pracy mojego nieocenionego webmastera (pozdrowienia dla Jenny) forum doświadczyło radykalnych zmian. Streszczają się one w wyodrębnieniu działów tematycznych, dzięki którym łatwiej będzie odnaleźć się w gąszczu rozmaitych problemów, które trawią nasze życie duchowe i zżerają umysł. Środowisko forum rozrasta się i choć nie osiągnęło jeszcze monstrualnych rozmiarów, to liczyć nas można już w setkach. Tak duże zainteresowanie cieszy i być może motywuje do wytężonej pracy... choć co do mojej osoby, to nie używałbym tak górnolotnych określeń ;)

Dziękując wszystkim za współtworzenie tej wirtualnej społeczności zapraszam do dzielenia się swoimi pytaniami, wątpliwościami, frustracjami i wiedzą - oczywiście w tym co dotyczy szeroko pojętego nauczania i życia Kościoła, czyli nas - uczniów Jezusa.

Wartą zauważenia nowością jest pokój Pomocy, w którym umieszczać możemy prośby o wsparcie modlitewne w konkretnych intencjach.

W miarę możliwości czasowych będę odpowiadał na pytania - zwłaszcza te, które dotyczą "mojej działki"

Zapraszam na nasze forum dyskusyjne!

x.Łukasz

Temat: Wątpliwości

Uporządkuj w/g daty dodania Uporządkuj w/g wątków

1.Witajcie. Mam pytanie, bo nie jestem pewna wczorajszej sytuacji. Wczoraj smażyłam frytki i to co zostało wyłożyłam na talerz. W kuchni gotowały się żołądki na dzisiaj i dość mocno ta woda z garnka parowała. W sumie to było już chyba coś podobnego do rosołu. I pomyślałam, że ta para później może osiadać na frytkach, czyli że będą takie frytki trochę nasiąknięte z wywarem mięsnym. Miałam je zabrać z kuchni i mogłam to zrobić od razu, ale chyba zapomniałam albo przełożyłam to na później. I zdaję sobię sprawę, że jednorazowe zjedzenie mięsa w piątek to chyba nie grzech ciężki ani wypicie zupy na mięsie, ale w domu mam dwie takie osoby, co raczej postu nie przestrzegają. A może gdyby wiedziały o tym, że to może być nasiąknięte, to nie zjadłyby. I nie wiem czy czasem nie popełniłam grzechu ciężkiego, bo jedna z nich choć trochę zjadła a świadomości nie miała. I jak tak jadłoby się mięso lekceważąc przykazania, to wtedy to grzech ciężki, a ja jakby im ułatwiłam to. Jeszcze wtedy miałam na uwadze, że to może być grzech ciężki.
2. Czy z wątpliwościami powinnam iść do spowiedzi, żeby się upewnić czy nie popełniłam grzechu ciężkiego? Bo słyszałam od kapłana, że w wątpliwościach nie należy działać.
3. Czy jeśli na oficjalnej stronie internetowej np.samsunga telefony są droższe i ja kupię nowe, ale w tańszej cenie w jakimś internetowym sklepie to grzech? Czy grzechem jest kupowanie książek z księgarni internetowej aros, gdzie w normalnym albo oficjalnym sklepie mają wyższe ceny?


JEŚLI KTOŚ WIE, ŻE MOŻE MU TO ZASZKODZIĆ, TO NIECH NIE CZYTA.



4. Ogólnie to mam mniej więcej pojęcie jakie rozmowy są grzechem, ale czasami zastanawiam się czy to co powiem nie będzie właśnie grzechem, choć teoretycznie raczej nie. I jeśli nachodzą mnie takie wątpliwości w trakcie mówienia albo kiedy chcę coś powiedzieć i to powiem, to popełnię grzech? Dzisiaj miałam kilka takich sytuacji i nie były to nieczyste rozmowy, ale nadchodziły mnie wątpliwości.



Wczoraj byłam u spowiedzi i chyba będę dalej szukać stałego spowiednika. Tamci, u których wcześniej chodziłam są naprawdę super, ale może zobaczę jeszcze jak w innych parafiach.


Data dodania: 2018-05-26 17:43:45, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

W żadnej z tych sytuacji nie zgrzeszyłaś. Co do 4, skoro były wątpliwości, to tez grzechu nie ma. Grzech jest gdy coś złego w wolny sposób świadomie wybierasz.
Co do 2, to taka jest ogólna zasada - w wątpliwościach się nie działa. Jeśli nie wie się czy się popełniło grzech ciężki, ma się wątpliwości, to nie wolno przyjąć Komunii św. bez spowiedzi lub ewentualnego upewnienia się w konfesjonale. Ta zasada obejmuje wszystkich wierzących o zdrowym, właściwym sumieniu. To jest norma i tak należy się zachować. Jednak skrupulanci mają pewne przywileje. Jednym z nich jest to, że ma prawo działać zupełnie inaczej. Ma ignorować wątpliwości i wątpliwościach normalnie przyjmować Komunię Świętą. Dopiero 100% pewność że się grzech ciężki popełniło czyni nas niegotowym na przyjęcie Jezusa. Gdy się nie ma 100% pewności to Komunię Świętą należy przyjmować normalnie, bez spowiedzi czy nawet bez zapytania kapłana o wątpliwość. Po prostu Komunię się przyjmuje. Ale zasada ta dotyczy TYLKO skrupulantów. Jest to zasada "oczywistości". Ludzi zdrowych obowiązuje zasada pewności - czyli musza być pewni, że nie mają grzechu ciężkiego by komunikować, jeśli pewności nie mają to jest tak jak napisałam - muszą iść do spowiedzi.

Tych przywilejów jest więcej, i chyba tylko spowiednik może ich udzielić - wszystkich lub części z nich. Mają one pomóc wyzdrowieć, mają sprawić, że osobie cierpiącej będzie lżej.

Przywilej 1. Spowiednik może na jakiś czas lub nawet całe życie zwolnić skrupulanta spod obowiązku przeprowadzenia rachunku sumienia i dbałości o merytoryczną poprawność spowiedzi. Może np. zalecić przed spowiedzią krótki rachunek sumienia - określić jego maksymalny czas trwania. Wszystko po to by nie pogłębiać choroby.
Przywilej 2. Zwolnienie z wypełnienia pokuty.
Przywilej 3. "Wyjęcie spod pozytywnego prawa spowiadania się przed Komunią Świętą". Czyli chory może komunikować codziennie, cały czas między jedną a drugą spowiedzią, nawet wtedy gdy wydaje mu się, że popełnił grzech ciężki. Musi wtedy wypełnić akt żalu z miłości. "Niech skrupulant przyjmuje Komunię świętą, którą mu przepisał jego spowiednik. Niech to czyni na ślepo, depcząc nogami niepokoje, jakkolwiek byłyby wielkie, że popełnił grzechy śmiertelne po rozgrzeszeniu. Ma komunikować na podstawie aktu żalu, jak mu to przepisano, nie szukając innego spowiednika.
Przywilej 4.Ograniczenie częstości spowiedzi. czyli przychodzi się do spowiedzi dopiero po upływie określonego przez spowiednika czasu. Podobno może to być nawet raz na rok. choć najczęściej jest to raz na miesiąc.
Przywilej 5.Osoba cierpiąca na skrupuły "nie ma obowiązku oskarżania się z przeszłych grzechów poprzedzających ostatnią spowiedź". Mi kapłan mówił by nie wracać do przeszłości. Że nawet nie wolno mi tego robić. Że to nie tylko prawo ale nawet obowiązek by choroba się nie rozwijała.
Przywilej 6. " Wytrwałość w raz wyznaczonym kierunku, bez względu na zmieniających sie spowiedników", np. z powodu odejścia ich do innej parafii, wyjazdu czy śmierci. Nie należy więc zmieniać stałego spowiednika. Powinno się go trzymać i podążać drogą, którą wskazuje. Jeśli z niezależnych od nas powodów musi zmienić sięnasz spowiednik to należy iść już wyznaczoną drogą.

Przywileje te udziela spowiednik, on wybiera jakie i czy w ogóle są potrzebne. (na podstawie Emanuel Działa OP, "Skrupulantom na ratunek".


Módl się za spowiednik. Proś o stałego. Bóg na pewno wysłucha Twych modlitw i wskaże Ci właściwego. A gdy będzie Ci się wydawało, że dobrze trafiłaś to po prostu nawet przy konfesjonale zapytaj czy dany kapłan nie zostałby Twym stałym spowiednikiem. A wtedy podążaj drogą, którą Ci wskaże. Bo to sam Jezus przez niego będzie działał. Jezus Cię kocha, więc na pewno da Ci pomoc

Data dodania: 2018-05-26 22:30:01, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dziękuję za kolejną konkretną wiadomość :) Zobaczymy co będzie ze stałym spowiednikiem. Przemyślę to i może teraz poszukam w innym kosciele albo jeszcze pozostanę w swoim.

Data dodania: 2018-05-28 20:49:27, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

RADA! Nie szukaj w innych parafiach, lecz najlepiej w swojej jeżeli księża są w porządku. Do swojego kościoła masz najbliżej, myślę, że najlepiej się orientujesz w jego działalności, spowiedziach itd. To moja rada tylko, gdyż domyślam się jak to technicznie może wyglądać.

Data dodania: 2018-05-29 00:05:29, autor: plm

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Ja mam spowiednika poza swoją parafią. Powodów może być wiele. 1. Tak wyszło. Kiedyś w wielkich wątpliwościach i przerażeniu poszłam po Mszy poprosić o spowiedź lub rozmowę. W sumie wcale go nie znałam.Ale pierwszy raz powiedział mi o tym, że potrzebuję stałego spowiednika. Żaden ksiądz w moje parafii tego nie powiedział. Ale próbowałam jeszcze u siebie. Byli kapłani, którzy może coś tam rozumieli, ale nie czułam z ich strony zrozumienia. Jeden, który doskonale mnie znał dobrze rozumiał, ale z powodu tego, że chodziłam wcześniej do niego jako do psychologa to nie chciałam się u niego spowiadać. Więc po kolejnych porażkach. Po tym jak inny kapłan, którego upatrywałam za swojego spowiednika zdecydowanie pogorszył mój stan (choć niechcący) to wróciłam do tego kapłana, który mówił mi o stałym spowiednictwie. Zgodził się :) i tak już minął rok.
Z początku zahaczenie się w tej parafii było dla mnie azylem, miejscem leczenia ran. Czułam się w tamtejszym kościele bezpieczna. Nie wiem czemu. Chciałam spędzić tam jakiś czas aż poczuje się lepiej. Jednak póki co zostałam. Bo właśnie w tamtym kościele czuję dobrze. Niby nie do końca jestem tam znana, ale zarazem jestem tam rozumiana i wspierana. Więc nie wiem czy trzeba mieć stałego spowiednika w parafii. Trzeba szukać właściwego spowiednika i sie o niego modlić. Nie przebierać ani nie wymyślać, bo najważniejszy jest tutaj Jezus

Data dodania: 2018-05-29 19:46:51, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Właśnie w chodzeniu po różnych kościołach widzę wymyślanie. Przy wrażliwym sumieniu najważniejsza jest pewna systematyczność i spokój. Inna parafia to jest wyjście jakieś jasne... Ale technicznie? Swoja parafia jest blisko, szybko, zna się na pewno lepiej księży. Chyba, że faktycznie są Oni mało w porządku, to warto szukać gdzieś indziej, ale tutaj spokój jest wskazany i brak jakiegoś zbędnego napinania się wewnątrz.

Data dodania: 2018-05-29 22:35:22, autor: plm

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Na pewno szukanie za wszelką cenę, ciągłe zmienianie kościoła jest wymyślaniem. Choć początkowo jest to po prostu objaw choroby. Człowiek szuka okazji do spowiedzi, jak najszybciej. Choroba i tyle.

Pewnie, że w swojej parafii lepiej. Ale ważne by jednak ksiądz miał pewne pojęcie na temat skrupułów i samej nerwicy. Ja sama trafiłam na takich, którzy baaardzo mi zaszkodzili. Pogłębili tylko nerwicę. Więc wolę spowiadać się u kogoś kto problem rozumie

Data dodania: 2018-05-30 21:06:35, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

To co najbardziej szkodzi Red Cherry to właśnie to forum. Niestety, takie odnoszę wrażenie, warto to niestety porzucić, w przeciwnym razie można szukać spowiedników, chodzić nawet do lekarza, ale to jest mało leczące.

Data dodania: 2018-05-30 23:02:21, autor: plm

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dlatego uważam, że Red Cherry potrzebuje stałego spowiednika i na nim oprzeć swe wątpliwości itd. To pozwoli jej na stopniowe wychodzenie z tego zaburzenia. I tego, Red Cherry, Tobie życzę, potrzebujesz pomocy i wsparcia. I do tego wiem, że z tego wyjdziesz. To jest pewne. Choć potrzebujesz trochę czasu i musisz nauczyć radzić sobie z chorobą

Data dodania: 2018-05-31 09:01:52, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Ja już to tłumaczyłem, ale zostałem zignorowany. Jeśli chory nie stosuje się do zaleceń lekarza (nie jestem nim, ale bazuje na tym, co psychologia wytworzyła), to dalej pozostanie w takim stanie, a nawet i się pogorszy.

Data dodania: 2018-06-01 21:06:50, autor: Tazel

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Tazel, nie chciałam Cię ignorować, jeśli chodzi o mnie. Pamiętam Twoją wypowiedź,aby odrzucać (chyba) irracjonalne wątpliwości, ale ja właśnie nie zawsze umiem odróżnić bezpodstawne wątpliwości od tych co podpowiadają, że coś faktycznie może być grzechem. Dlatego też dziękuję Wam wszystkim za każdą pomoc. Faktycznie może to być racja, że forum mi szkodzi, ale w niektórych sytuacjach, aby rozwiązać wątpliwości w konfesjonale i poradzić się księdza, chodziłabym do spowiedzi co trzy dni, może i częściej, a czasami rzadziej.

Data dodania: 2018-06-02 23:43:14, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica