Pokoje  • Szukaj  • Blog  • Zaloguj się

Trzeba iść z czasem, postępem, osiągnięciami... jak głoszono w reklamie proszku do prania Pollena 2000. Swoją drogą ciekawe, kto jest tak stary, by ją jeszcze pamiętać? ;)

Wracając do sprawy. Dzięki wytężonej pracy mojego nieocenionego webmastera (pozdrowienia dla Jenny) forum doświadczyło radykalnych zmian. Streszczają się one w wyodrębnieniu działów tematycznych, dzięki którym łatwiej będzie odnaleźć się w gąszczu rozmaitych problemów, które trawią nasze życie duchowe i zżerają umysł. Środowisko forum rozrasta się i choć nie osiągnęło jeszcze monstrualnych rozmiarów, to liczyć nas można już w setkach. Tak duże zainteresowanie cieszy i być może motywuje do wytężonej pracy... choć co do mojej osoby, to nie używałbym tak górnolotnych określeń ;)

Dziękując wszystkim za współtworzenie tej wirtualnej społeczności zapraszam do dzielenia się swoimi pytaniami, wątpliwościami, frustracjami i wiedzą - oczywiście w tym co dotyczy szeroko pojętego nauczania i życia Kościoła, czyli nas - uczniów Jezusa.

Wartą zauważenia nowością jest pokój Pomocy, w którym umieszczać możemy prośby o wsparcie modlitewne w konkretnych intencjach.

W miarę możliwości czasowych będę odpowiadał na pytania - zwłaszcza te, które dotyczą "mojej działki"

Zapraszam na nasze forum dyskusyjne!

x.Łukasz

Temat: Potrzebuje pomocy bo już nie daje rady.

Uporządkuj w/g daty dodania Uporządkuj w/g wątków

Szczesc Boże,
Zacznę od początku. Gdy miałam 6 lat zostawił nas Ojciec na bardzo nieciekawym osiedlu. Ciągle bijatyki, jakieś lazenie z nozami itd. Bardzo przezylam rozwód rodziców-Ale innej opcji nie było bo ojciec zdradził mamę. Mama bardzo to przeżyła,wpadła w depresję i nerwice. Patrzyłam jak cierpi i płakałam razem z nią tak żeby nie widziała. Mimo to mama robiła wszystko by zapewnić nam jak najlepsze warunki. Stałam się dzieckiem zamkniętym,wstydliwym. Zaczęło się u mnie sprawdzanie wszystkiego czy kurki zakrecone, czy gaz wyłączony, szarpanie za klamkę,podkladanie ręki pod kran czy woda nie leci. Tez mam hipohondrie od małego oglądam swoje ciało,robię badania, boję się raka chyba najbardziej mimo że wcześniej nie miałam z tą chorobą styczności,dopiero babcia umarła w 2014 roku na to.Ojciec rzadko nas odwiedzał,jezdzilam do niego na weekendy ale bardziej ja to chciałam niz on. Nigdy nie powiedział że nas kocha mnie i siostrę. Mimo to zawsze byłam za nim i jestem chociaż nie widziałam go od 4 lat. Gdy miałam 15 lat (teraz mam 25) urodził się mój brat. Brat którego kocham i życie bym za niego oddała. Ciągle się o niego boje, bardzo go kocham. Gdy był mały sprawdzałam czy oddycha. Mój brat ma zaburzenia emocjonalne i adhd ma lęk przed separacja z mamą i z nami jest bardzo do nas przywiązany . Bluzni,bije nas ,rzuca wszystkim nawet czasami się poddusza. Robimy wszystko by mu pomóc jest coraz lepiej zostało przeklinanie i darcie. Mimo to wiem że nas kocha bo bardzo często to mówi i się przytula tak to jest normalny takie ataki ma co jakiś czas. Teraz przejdę do rzeczy. Od roku mam natrętne myśli. Siedziałam kiedyś w pracy i przyszedł lęk, straszny lęk ze jestem chora ,miałam też nocne poty przez jakiś czas,piekła mnie też twarz i wyskakiwaly plamy piekace na dekolcie przy silnym stresie jak myśli przychodzily. Musiałam powtarzać cały dzień ’ jesteś zdrowa ’ za jakiś czas odmienialam ’zdrowa zdrowy zdrowi ’ potem życzyłam ludzia dużo zdrowia szczęścia i żeby nie było gwałtów morderstw i wypadkow. I pewnego dnia doszły myśli ZLOZECZACE! Tego najbardziej się boję. To nie są myśli w złości czy nienawiści tylko takie automatyczne do kazdego nagle ’życzę raka ’ ’życzę śmierci ’ nawet bratu bratu którego kocham i życie bym oddała. Cała się wtedy trzęslam bardzo dużo płakałam,modlilam się tylko do Pana Boga mowilam Ze nie chce itd a nieraz gdy się modlilam wkradla się myśl że chce a to nie prawda. Przez cały dzień mam takie myśli cały czas z nimi walczę. Od 19 maja biorę hydroksyzyne i paroxinor...bylam u psychiatry tak naprawde tylko zaplacilam za wizyte i spytalam sie tylko czy takie cos występuje w nerwicy odpowiedziala ze tak bylam u niej tylko z 10 minut nic nie ze mną nie porozmawiala,jest tak jakby trochę lepiej,nie czuje lęku tak jak kiedyś. Poprostu się boję,ze te myśli na kogoś czy na brata czy na kogokolwiek ze w końcu coś wywołałam a tego nie chce. Modlę się o błogosławieństwo,Ale jak to robię wkrada się myśl że chce dla kogos raka czy śmierci a to nie prawda i wtedy modlę się kolejny raz i kolejny aż będzie dobrze. Myśli mam też ze ja chce raka co oczywiście jest bzdurą.Moj problem jest taki ze bardzo dużo szukam w internecie w chodzę na różne fora religijne i nie tylko. Raz przeczytałam o takiej dziewczynie ktora pisała że ma problem bo myśli ma natrętne ze oddaje duszę "sz" ze kogoś tam oddaje duszę "sz" i bardzo cierpiala na początku się zasmialam a potem do mnie to przyszło. Przez 3 dni nie mogłam jesc .. trzęslam się cala. To było jeszcze przed lekami. Potem wyrzekanie ze wyrzekam się szatana ze nic nie oddaje itd. Potem oczytalam się o jakichś paktach cyrografach bo ktoś tez miał z tym problem. To była tragedia. Nie moglam spac. Aż mi się cos chyba przysnilo albo wyobrazilo już sama nie wiem że ktoś trzyma mój palec i ja tą rękę szybko zabralam..moj brat miał komunię 13-maja. Szukalam lokalu i dzwonilam. Pani kazała zadzwonić o 13 zapisałam na kartce. Mama zapytała się potem co to za 13?A ja powiedziałam że Pani prosila zadzwonić o tej godzinie. I zaraz myśli typu ze brat tyle będzie żył albo ja i teraz boję się o brata. Ciągle widzę liczbę 13. Jak patrzę w tel która godzina to zliczam wszystkie liczby czy jedt 13 jak jest to się boje. Tak samo jak jadę jako pasażer to zliczam rejestracje i to samo...bardzo się boję że coś z tego się sprawdzi.ja na prawdę nie chce niczyjej choroby nie chce niczyjej śmierci,nie jestem takim człowiekiem,wiem że to jest zle. Tylko tyle sie oczytałam o klatwach,zlozyczeniach ze poprostu nie wolno itd a jeszcze jak komuś bliskiemu to juz w ogóle tragedia. Tyle że ja to wiem że nie wolno i ja tego nie chcę. Czasami chyba sama je wywoluje bo tylko wstaje rano i mowie w myslach chce żeby brat był zdrowy chce zeby dzieci rodziły sie zdrowe i zaraz tamte mysli zlozeczace jak blagam o blogoslawienstwo dla brata czy innych to wkrada sie mysl ’niech zdycha na raka ’ - to akurat nowa one w kółko się powtarzaja jak nie o tym szatanie to o raku śmierci itd. Jak zobaczę kogoś chorego to tez jakaś zła myśl której nie chce..to jest okropne. Boję się tez patrzeć na ludzi łysych czy w chustce na głowie bo kojarzy mi sie to z rakiem.Czasami już nie wiem czy sama któreś nie stworzyłam już nie wiem ale jedno wiem że nie chce ich i nie chce niczyjego nieszczęścia. Przysięgam Bogu nawet na swoją śmierć ze nie życzę nikomu takich rzeczy. kiedyś nie chodziłam za bardzo do kosciola ale zawsze wierzylam. Mam 25 lat teraz chce chodzić do kościoła nie dlatego że muszę tylko chce pogłębiać wiarę chce jej szukać bo zawsze jak się pomodle jest mi lepiej, modlę się codziennie kilka razy. Dawno nie byłam u spowiedzi chciałabym isc ale nie wiem jak ksiądz zareaguje na to wszystko..boje się. Nie jestem święta i nigdy nie będę ale staram się pomagać być dobra a tu takie rzeczy już nie mam siły. Proszę o rozeznanie błagam.

Data dodania: 2018-06-14 13:48:46, autor: Majla

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Witaj :)
To wszystko o czym piszesz jest objawem choroby. To nerwica generuje te myśli, to nerwica powoduje te wszystkie objawy. Jesteś chora. I tak na prawdę to jest jedyny powód tego wszystkiego i jedyny Twój problem. Bo za tym wszystkim stoi nerwica.
Ty masz dobre serce, jesteś wrażliwa, chcesz dobrze dla innych. Nie życzysz nikomu nieszczęścia. Sama wprost piszesz, że tego nie chcesz. I tak jest - nie chcesz tego. Te myśli nie mają mocy sprawczej - nikomu przez nie nic złego się nie stanie. Bo po pierwsze to wcale tak nie działa i po drugie najważniejsze Ty tego nie chcesz. Nie życzysz nikomu nic złego. To Twoja nerwica wciska Ci do głowy te pomysły. To głos choroby. A nie Twoje chęci.
Tak samo odwoływanie tych myśli nic nie wnosi prócz pogłębiania objawów. Bo im bardziej tego nie chcesz i im bardziej będziesz próbowała to odwrócić przez powtarzanie czegoś przeciwnego, tym objawy będą silniejsze. Ot taki paradoks. Odwoływanie niczego nie zmieni. Bo Twoje myśli nie spowodują nic złego. nigdy! I tak samo powtarzanie przeciwności, odwołanie, nie jest lekiem na niechciane myśli i ich niby skutki. Nie musisz nic odwoływać, bo nic się nie stanie. Nic Twoim bliskim nie grozi.
Jedynym wyjściem jest ignorowanie tych myśli.
Nie wystarczy robić wszystkiego by ich nie było - bo będą pewnie silniejsze. Trzeba, gdy się pojawiają, podejść do nich ze spokojem. Olać je, że tak powiem. Są to są. i co z tego? Nie są Twoje. Więc możesz się nimi nie przejmować. Trzeba je ignorować. i to jedyne wyjście. Leki zmniejszą z czasem lęk więc i myśli będzie mniej. Bo one są dlatego, że ich się boisz. Nie bój się tych myśli. one nie są Twoje i do tego nie mają mocy sprawczej. Są zupełnie niegroźne!

Święty nikt nie jest. Ale Ty jesteś dobrym człowiekiem. Słabym jak każdy, ale dobrym. Bóg Cię kocha. I w Twej chorobie kocha Cię tak samo jak zawsze i dokładnie tak jak Ci potrzeba. Jeśli zechcesz pojednać się z Nim w spowiedzi On z przyjemnością Cię przytuli do Swojego Serca. Nie musisz się bać. Nie bój się księdza. On słyszał pewnie gorsze rzeczy. najważniejsze, zę przyjdziesz do Jezusa pełnego Miłosierdzia. Do tego Jezusa możesz bez lęku się przytulić. Możesz wpaść w Jego ramiona. Właśnie tam gdzie brak Ci sił On da Ci swoje siły. On Cię będzie niósł. On jest Twoją siłą. I On cieszy się Tobą. I kocha Cię, bo widzi teraz Ciebie - swoje cudowne, ukochane dziecko. Dziecko, które pragnie przytulić bezzwłocznie.

Data dodania: 2018-06-16 22:40:18, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Bardzo serdecznie dziękuję za te słowa,podniosło mnie to bardzo na duchu. Czasami sobie tłumaczę,przeciez to nie są moje myśli gdyby były moje mialabym satysfakcje,cieszylabym się a tak nie jest. I mam kilka dni dobrych gdzie mogę cieszyć się znowu życiem..ale wraca to co parę dni i znowu daje mi kopa mówię sobie ’ nie dam się przeciez to znam,znam ten schemat ’ ale jednak lęk jest silniejszy i znowu strach ,płacz itd. Mam kilka pytań:
1. Czy Jezus zna moje serce? I wie że te zlozeczenia nie są moje ?
2.Czy jeśli ciągle je analizuje i przypominam sobie jaką mają straszną treść to czy to jest grzech?
3.Gdysię modlę przysięgalam parę razy Bogu na śmierć swoją ze nie chce niczyjego raka ani śmierci bo chce żeby wiedział ,dobrze zrobiłam czy źle?
4.czy moje myśli na 100% pochodzą z nerwicy a nie od złego? Jak to rozróżnić?
5.czy wszystko co czytałam o klątwach i zlozyczeniach się nie sprawdzi? Bo bardzo boję sie bo z tego co czytałam to nie można nawet w myślach a bliskim to już w ogóle...wiec Czy mój brat i reszta ludzi jest bezpieczna???

Ja nie jestem takim człowiekiem,nie rozumiem czemu akurat taka treść,boję się tego..ale lubię ludzi kocham brata i dzieci dlatego nie mogę pojąć tego wszystkiego.

Data dodania: 2018-06-17 18:09:00, autor: Majla

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Szczęść Boże!

Spokojnie nie jesteś sama z takimi problemami. Tutaj na forum znajdziesz odpowiedź na każde pytanie, bowiem z tymi problemami to forum już się zmagało. Podsyłam linki, zaczerpnij wiedzy i dostosuj się do zaleceń:

http://www.pingwin.waw.pl/forum/forum.php?forum=fidel&id=36893#36893

http://www.pingwin.waw.pl/forum/forum.php?forum=fidel&id=36896#36896

http://www.pingwin.waw.pl/forum/forum.php?rcpt=&forum=fidel:74&id=37170#37170

http://www.pingwin.waw.pl/forum/forum.php?rcpt=&forum=fidel:74&id=37014#37014

http://www.pingwin.waw.pl/forum/forum.php?rcpt=&forum=fidel:74&id=36943#36943 (Od tego najlepiej zacząć)

Ten kawałek lektury powinien pomóc Ci w walce z chorobą.

1. Pan Jezus jest Bogiem i w pełni przenika Ciebie. Wie wszystko o Tobie, zna każdy Twój problem i zawsze przy Tobie będzie czuwać. Choćbyś nienawidziła Jego Kościół, Jego samego, to i tak będzie Ciebie kochał i robił wszystko, aby Ciebie wyciągnąć z bagna grzechu. Pan Jezus zna Twoje serce i również wie, że złorzeczenia nie są Twoje.

2. Oczywiście, że nie jest.

3. To świadczy o Twojej wrażliwości i dobroci serca. Ale generalnie nie powinnaś zajmować się takimi sprawami, bowiem przez takie przysięgi zwiększasz częstotliwość występowania myśli natrętnych.

4. W linkach wszystko wyjaśnione.

5. Nie powinnaś czytać o klątwach, złorzeczeniach etc... To nie jest wskazane dla Ciebie i nawet nie wiem, czy to wszystko, co przeczytałaś jest zgodne z nauczaniem Kościoła. Liczba 13, tego typu rzeczy, to zwykłe zabobony, a wiara w nie, to wykroczenie przeciwko I przykazaniu. A nawet gdybyś otwierała się na jakąś rzeczywistość demoniczną, to zły duch prócz dręczenia nie może nic zrobić Twojemu bratu, Twojej rodzinie, bowiem nie ma takiej mocy.

Z Bogiem!

Data dodania: 2018-06-18 16:06:37, autor: Tazel

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Zdaje sobie sprawę że nie powinnam czytać ale szukałam pomocy,jakichś informacji bo bardzo się bałam. I oczywiście co nie przeczytałam to potem do mnie to przychodziło. Ja już sama czasami nie wiem czy jakieś myśli nie wywołuje bo już się gubię..tak samo,kilka dni spokoju miałam i dziś znów myśli trochę do mnie przychodzą oczywiście ciągle te same że chce raka dla kogos czy dla brata co jest chore!! Modlił się i jak skończyłam siadlam na łóżko i w myślach chciałam poprosić jeszcze raz Boga Jezusa Ducha Świętego o błogosławieństwo dla brata to mi myśl tamta wyskoczyła...przestraszylam się ale nie chce wpaść znowu w rozpacz...bo oczywiście nie chce tego dla nikogo. Nie chce płakać też bo jak będę to myśli będą silniejsze. Czyli mogę być spokojna i nikomu nic sie nie stanie ????

Data dodania: 2018-06-21 13:18:24, autor: Majla

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Jasne, że możesz być spokojna. Cokolwiek się pojawi, nawet jeśli sama coś wywołasz, to nie przejmuj się tym. Nie popełnisz żadnego grzechu ani żadna z tych myśli nie spowoduje negatywnych konsekwencji w twojej rodzinie.

Bądź spokojna. Ale po tych pytaniach zauważam, że nie zajrzałaś w podane przeze mnie linki.

Z Panem Bogiem!

Data dodania: 2018-06-21 13:27:01, autor: Tazel

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dziś znowu pojawił się lęk i trochę myśli ale staram podchodzić się do tego spokojnie. Tyle dni miałam dobrych. Czy nadal będzie tak że te myśli będą wracać? I tak już przez całe życie? I mam zawsze te dwa tematy czyli te wstrętne zlozeczenia śmierci czy tej wstretnej choroby albo o tym szatanie...zastanawiam się dlaczego takie mnie dręczą a nie jakieś inne tematy...dlaczego akurat te myśli się mnie uczepily ? Poczytałam to, tylko czasami lęk wygrywa i mimo że się zna to wszystko to czasem się przegrywa. Niby uczę się być spokojna co do tych myśli ale gdzieś z tylu głowy boję się że komuś coś sie stanie.Przeciez te myśli są takie zle, okropne. Ja wiem że chce dla wszystkich dobrze a myśl mówi mi że chce źle. Najgorzej jak się modlę..i się wkrada myśl że chce to wtedy najbardziej się boję. Ja chyba od mego mam coś. Kiedyś pamiętam tak mi się wydaje że coś takiego powiedziałam. Umarł mi pies i bardzo to przeżyła i zaczęłam się modlić i powiedziałam że jak przestanę to żebym dostała raka tak za karę...nie wiem czy dobrze pamiętam bo bylam mala ale coś tam w głowie pamiętam. Przestałam się modlić i żyje nadal. Ech..

Data dodania: 2018-06-30 17:49:13, autor: Majla

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Podstawą, aby wygrać z tymi myślami, jest właśnie ignorancja. Jak już kiedyś wspominałem, te myśli o których napisałaś, mają byt w Twojej głowie tylko z jednego prostego powodu, dlatego że nadałaś im tak dużą wartość.

Dlaczego nie pojawiają się w Twojej głowie myśli o jednorożcach, pięknych wakacjach, o modlitwie za mnie ^^ (żarcik) ? Dlatego, że są to myśli dla Ciebie obojętne.

Te wszystkie myśli, które się w Twojej głowie pojawiają, po prostu zaakceptuj, są i już. One są bez znaczenia dla Ciebie a przede wszystkim dla Pana Boga. Pamiętaj, że Pan Bóg jest Nieskończoną Mądrością, Najlepszym Psychologiem i te myśli w świecie duchowym są bez znaczenie, a już na pewno nie oddziałują na świat materialny. Jak będą się pojawiać wulgaryzmy, przekleństwa podczas modlitwy, to nie przestawaj się modlić, zignoruj je, ale nie na siłę, że zaczniesz starać się myśleć o czymś innym, tylko módl się razem z tymi wulgaryzmami.

Bożego czasu!

Data dodania: 2018-06-30 21:44:16, autor: Tazel

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Ech..Ja jeszcze niecałe dwa lata temu nie wiedziałam że takie myśli są i mogą pojawiać się w głowie bez naszej woli.Naprawdę nie wiem skąd wzięły się te zlozeczenia w mojej głowie dlaczego akurat takie tematy najgorsze których najbardziej się boję i dla nikogo nie chce. Nie rozumiem tego. Tak jak pisałam wyżej one nie są w złości czy w kłótni tylko pojawiają się w głowie nagle w ciągu dnia. Boję się jednego i o tym najbardziej myślę ze jeśli pojawia się ta myśl na brata na osobę która kocham i życie bym za niego oddala czy nie sprowadzam na niego złej energii mimo że tego nie chce przecież nie chce żeby zachorował albo żeby umarł przecież chce żeby żył 100 lat w zdrowiu i szczęściu on jest dla mnie najważniejszy. Wcześniej gdy jeszcze nie brałam leków i miałam to bardzo nasilone nie chciałam wychodzić z domu bo nie chciałam żeby przychodziła ta myśl na kogokolwiek albo poprostu szłam w druga stronę tam gdzie przez chwilę nie było nikogo i wracałam do domu. Mam nadzieję że mój brat będzie żył długo w zdrowiu i szczęściu tak samo jak wszyscy inni że te myśli poprostu nie mają znaczenia i nic nikomu się nie stanie. Ich jest teraz mniej ale jeszcze są czasami...wstydzę się tych myśli i bardzo się boję bo nie chce ich A one się tak przyczepily. Nie potrzebnie tyle czytalam o tych klatwach nie potrzebnie natrafiłam na temat tych diablow paktach itd ale szukałam odpowiedzi dlaczego....

Data dodania: 2018-10-25 11:32:42, autor: Majla

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

One pojawiają się właśnie dlatego, że to ważne dla Ciebie sprawy i że się ich boisz. Strach to potęguje.

Wybacz, nie przypomniałam sobie treści całego wątku,ale Twoja wypowiedź pokazuje jasno, że Ty nie chcesz tych myśli. A to żadne czary, żeby miało się stać tak jak Ty sobie niechcący pomyślisz. te myśli Ci się narzucają i nie mają one wpływu na świat realny. Liczą się Twoje intencje, to że chcesz dla kogoś dobrze. Nic nikomu się nie stanie. Nic bratu nie grozi! Nie czytaj tego wszystkiego co czytałaś. To nasila lęk. Ważne, że tego nie chce i tyle. Bóg zna Twoje intencje. Gdy Ty jesteś blisko Boga to na na innych przez Ciebie może spływać tylko Jego błogosławieństwo.Podchodź spokojnie do tych myśli. Ignoruje je. Staraj się nie przejmować. Nie chcesz ich. To najważniejsze

Data dodania: 2018-10-25 19:40:16, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica