Pokoje  • Szukaj  • Blog  • Zaloguj się

Trzeba iść z czasem, postępem, osiągnięciami... jak głoszono w reklamie proszku do prania Pollena 2000. Swoją drogą ciekawe, kto jest tak stary, by ją jeszcze pamiętać? ;)

Wracając do sprawy. Dzięki wytężonej pracy mojego nieocenionego webmastera (pozdrowienia dla Jenny) forum doświadczyło radykalnych zmian. Streszczają się one w wyodrębnieniu działów tematycznych, dzięki którym łatwiej będzie odnaleźć się w gąszczu rozmaitych problemów, które trawią nasze życie duchowe i zżerają umysł. Środowisko forum rozrasta się i choć nie osiągnęło jeszcze monstrualnych rozmiarów, to liczyć nas można już w setkach. Tak duże zainteresowanie cieszy i być może motywuje do wytężonej pracy... choć co do mojej osoby, to nie używałbym tak górnolotnych określeń ;)

Dziękując wszystkim za współtworzenie tej wirtualnej społeczności zapraszam do dzielenia się swoimi pytaniami, wątpliwościami, frustracjami i wiedzą - oczywiście w tym co dotyczy szeroko pojętego nauczania i życia Kościoła, czyli nas - uczniów Jezusa.

Wartą zauważenia nowością jest pokój Pomocy, w którym umieszczać możemy prośby o wsparcie modlitewne w konkretnych intencjach.

W miarę możliwości czasowych będę odpowiadał na pytania - zwłaszcza te, które dotyczą "mojej działki"

Zapraszam na nasze forum dyskusyjne!

x.Łukasz

Temat: Wątpliwości

Uporządkuj w/g daty dodania Uporządkuj w/g wątków

Jak zwykle proszę o radę i pomoc bo przez pewną sytuację nie wiem czy mogę przystępować do Komunii Świętej. Otóż moja mama była tydzień temu w czwartek u lekarza bo bolał ją brzuch. Miała robione usg i dostała leki. Nie wiem jak dokładnie wyglądała wizyta bo mnie tam nie było, ale mamę ten brzuch bolał coraz bardziej jednak pewnie myślała że po lekach przejdzie. Tata chciał wcześniej dzwonić po karetkę ale mama nie chciała. W końcu z soboty na niedzielę gdzieś po drugiej w nocy tata zadzwonił do mnie że z mamą jest źle. Pojechałam więc do mamy, międzyczasie tata zadzwonił po pogotowie, choć z tego co mówił mama nie bardzo chciała. Ja też pojechałam z tatą i córką do szpitala. Oczywiście padło pytanie dlaczego wcześniej nie trafiła do szpitala, a przyjmował ją ten sam lekarz u którego była w czwartek na wizycie. Okazało się że mama była już w stanie krytycznym, rano w.niedzielę przeszła ciężką operację. Przy okazji wykryto kilka poważnych współistniejących nieleczonych niewykrytych chorób. A mama cały czas brała leki. Do dnia dzisiejszego leży na OIT i stan jest ciężki. Trzeba liczyć się ze wszystkim. Rozmawiając z rodziną mówiłam że w szpitalu pytali dlaczego nikt mamy nie przywiózł wcześniej. A ja mówiłam że będąc w czwartek popołudniu u lekarza, gdzie miała robione usg, ból brzucha i wogóle musiała być słaba, dlaczego wtedy lekarz nie skierował ją do szpitala? Dlaczego nikt wcześniej nie wykrył współistniejących chorób? Teraz kiedy trochę ochłonęłam wiem że nie wszystko wyjdzie w usg. Nie mam do nikogo pretensji. Wczoraj przyjęłam Komunię Świętą a dziś sparaliżowała mnie myśl że ja może oczerniłam tego lekarza w oczach rodziny mówiąc że nie widział że coś jest nie tak, że nie skierował jej do szpitala(oczywiście wszyscy wiedzą o którego lekarza chodzi), że inni lekarze nie wykryli współistniejących chorób np.lekarz rodzinny.Na dodatek spotkałam w sklepie sąsiadkę która wypytywała o mamę a ja ją zbyłam mówiąc że to nerki a to tylko jedna z współistniejących chorób. Czy mogę przystępować do Komunii Świętej? Pogubiłam się już w tym wszystkim. Na dodatek sama leczę się na zaburzenia depresyjne z lękami i natręctwami. Proszę o odpowiedź.


Data dodania: 2018-07-05 12:27:57, autor: grazyna2529

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Do Komunii spokojnie przystępuj i ofiaruj ją w intencji Mamy.

Będę pamiętać w modlitwie. Mam nadzieję, że Twoja Mama wyzdrowieje. Trzymaj się.

Data dodania: 2018-07-05 16:59:28, autor: homine

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Bóg zapłać za odpowiedź. Mam jeszcze jedno pytanie. Ten rok właściwie od samego początku zaczął się dla mnie pechowo. W lutym dostałam trzymiesięczne wypowiedzenie z pracy z powodu redukcji zatrudnienia, teraz to zmartwienie z mamą i dodatkowo jeszcze moja choroba. Zaczęłam przez to wszystko zażywać regularnie większą dawkę leków na uspokojenie a powinnam je zażywać doraźnie gdyż można się od nich uzależnić. Nie powiedziałam o tym psychiatrze, właściwie o tym nie pomyślałam w czasie wizyty i jeszcze poprosiłam o ten lek. Dodatkowo bardzo często na moją prośbę przepisuje mi go lekarz rodzinny gdyż ma zaświadczenie od psychiatry. A teraz czuję się jak oszustka. Zamierzam ograniczyć od dziś branie tego leku chociaż pewnie czeka mnie bezsenna noc. Czy tym że sama sobie dawkowałam lek wedle swojego uznania chociaż powinnam go przyjmować gdy odczuwam napady lęku zgrzeszyłam ciężko? Właściwie cały czas odczuwam lęk ale chyba powinnam była powiedzieć o ilości branego leku lekarzowi. Będę pewnie musiała o tym powiedzieć chociaż boję się "ochrzanu", no i co z Komunią Świętą?

Data dodania: 2018-07-05 20:29:22, autor: grazyna2529

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Lekarzowi powiedz, bo to jest kwestia leczenia.
I nie patrz na to wszystko w kategorii grzechu. To nie o to chodzi. Masz ciężki okres, szukasz pomocy. Zrozumiałe. Uważaj tylko, żeby nie przekroczyć jakichś dawek, kiedy Twoje życie może być już zagrożone.

Data dodania: 2018-07-05 21:16:12, autor: homine

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Bóg zapłać za odpowiedź.

Data dodania: 2018-07-06 07:21:18, autor: grazyna2529

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica