Pokoje  • Szukaj  • Blog  • Zaloguj się

Trzeba iść z czasem, postępem, osiągnięciami... jak głoszono w reklamie proszku do prania Pollena 2000. Swoją drogą ciekawe, kto jest tak stary, by ją jeszcze pamiętać? ;)

Wracając do sprawy. Dzięki wytężonej pracy mojego nieocenionego webmastera (pozdrowienia dla Jenny) forum doświadczyło radykalnych zmian. Streszczają się one w wyodrębnieniu działów tematycznych, dzięki którym łatwiej będzie odnaleźć się w gąszczu rozmaitych problemów, które trawią nasze życie duchowe i zżerają umysł. Środowisko forum rozrasta się i choć nie osiągnęło jeszcze monstrualnych rozmiarów, to liczyć nas można już w setkach. Tak duże zainteresowanie cieszy i być może motywuje do wytężonej pracy... choć co do mojej osoby, to nie używałbym tak górnolotnych określeń ;)

Dziękując wszystkim za współtworzenie tej wirtualnej społeczności zapraszam do dzielenia się swoimi pytaniami, wątpliwościami, frustracjami i wiedzą - oczywiście w tym co dotyczy szeroko pojętego nauczania i życia Kościoła, czyli nas - uczniów Jezusa.

Wartą zauważenia nowością jest pokój Pomocy, w którym umieszczać możemy prośby o wsparcie modlitewne w konkretnych intencjach.

W miarę możliwości czasowych będę odpowiadał na pytania - zwłaszcza te, które dotyczą "mojej działki"

Zapraszam na nasze forum dyskusyjne!

x.Łukasz

Temat: Wątpliwości

Uporządkuj w/g daty dodania Uporządkuj w/g wątków

Witajcie, mam wątpliwości czy czasem nie popełniłam grzechu ciężkiego. Pamiętam, że potrzebne są 3 rzeczy, aby go popełnić, ale niektóre sytuacje są dla mnie niepewne i proszę o pomoc.
1. Ogólnie to wiem, że przechodzenie w miejscu niedozwolonym, to nie jest grzech ciężki, jeśli nam nic nie grozi, ale ostatnio jak byłam z rodzicami, to mama powiedziała coś w stylu, że przejdziemy przez ulice tam gdzie byliśmy, nie na pasach. Wcześniej też była okazja, żeby przejść, ale bałam się, że to będzie grzech, bo gdyby ktoś wziął przykład i samochód by go potrącił, to byłoby źle. I wtedy kiedy przechodziliśmy naszła mnie myśl, że to będzie grzech ciężki, a później się zastanawiałam czy to był grzech ciężki, czy nie. Bo jeśli w tamtej chwili tak uważałam, to faktycznie go popełniłam. Później przechodziłam kilka razy nie na pasach i teoretycznie to nie jest grzech ciężki, ale jednak albo moje sumienie uważa, że to grzech ciężki albo ogólnie coś mnie jeszcze skłania do przemyśleń i nie wiem co zrobić. Czy to były grzechy ciężkie?
2. Niedawno, będąc na grillu zauważyłam, że dziadkowi przykleiła się folia aluminiowa do kaszanki. Chciałam z jednej strony zwrócić mu uwagę, ale tego nie zrobiłam. Bałam się później, że mu pokaleczy to jelita, czy ogólnie coś mu się stanie. Widziałam, że bardzo dokładnie gryzł, więc ten kawałek stał się pewnie malutką kulką. Czy to był grzech ciężki?
3. Jadłam też gofra i po kilku gryzach byłam już pełna. Smakowało mi, więc chciałam zjeść do końca, nie zważając na to, że było mi troszkę niedobrze, bo gdybym bardzo źle się czuła, to bym przestała jeść. Zjadłam do końca i było mi właśnie trochę niedobrze, czy to był grzech ciężki?
4. Dzisiaj byłam na rybie na obiad i bardzo to lubię, a piątek jest dniem Męki Pańskiej. I właśnie myślę, że moje sumienie uznaje to za grzech. W sensie, że lepiej jakbym odmawiała sobie czegoś co lubię. I wiem, że jedzenie mięsa to grzech, ale też chciałam się zapytać, czy jedząc coś co lubie, kiedy nachodzą mnie myśli, że to grzech i faktycznie wolałabym w tym dniu nie jeść czegoś, na co mam ochotę, to popełniam grzech? Bo myśli, które mnie nachodzą, to chyba głos sumienia.
5. Była też taka sytuacja, że była słaba burza i akurat szłam przez lasek i czy to jest grzech ciężki? Czy teraz jakby była burza i bym szła przez las, to byłby to grzech ciężki? Bo chodzi o to, że może piorun uderzyć w drzewo i może spaść.
6. Czy jeśli w miejscowości, w której jestem na wakacjach są dziki, a pewnie mieszkają w lesie i kilka razy je widziałam, to grzechem jest przechodzenie przez las? Czy idąc popełniłam grzech ciężki? One też wychodzą na miasteczko czasami
7. Tata zauważył, że na ramieniu mam takiego pieprzyka, który skojarzył mi się z nowotworem skóry, bo jest on czarny, innego koloru niż reszta. To już zobaczył jakiś czas temu i miałam iść do dermatologa. Jeszcze mi coś na nodze wyszło. I czy jeśli pójdę na wizytę np. Za 1,5 miesiąca, zapisze się w następnym tygodniu, to będzie to grzech? Bo chodzi o zaniedbanie, ale zapominałam o tym i teoretycznie mogłabym zapisać się jeszcze w tym tygodniu i miałam wcześniej to zrobić, a gdyby było to coś poważnego, to żeby się bardziej nie rozwinęło
8. Mam kilka rzeczy z primarka i na niektórych rzeczach jest logo firmy atmosphere i logo tej firmy wygląda jak znak anarchii. Czy grzechem jest chodzenie w tych ciuchach? Bo samo słowo atmosphere brzmi podejrzanie.
9. Czy grzechem jest noszenie/używanie torby z firmy Yves Rocher, jeśli niektóre kremy mają zrobione testy na sztucznie wyhodowanej skórze ludzkiej? Albo ogólnie czy używanie ich kosmetyków, również tych, które miały robione te testy jest grzechem?
10. Miałam też kilka razy myśli, że "najwyżej będzie to grzech ciężki", kiedy myślałam o tych wątpliwościach. Czy to grzech ciężki?




JEŚLI KTOŚ MOŻE MIEĆ ZŁE MYŚLI ALBO WIE, ŻE MOŻE MU TO ZASZKODZIĆ TO NIECH NIE CZYTA.





Podejrzewałam u siebie infekcję intymną i powiedziałam mamie co mnie niepokoi. Ona powiedziała, że to normalne co jej mówiłam. Nie mam jeszcze płynu do higieny intymnej, więc tamte miejsce myje ewentualnie samą wodą. Ostatnio piekło mnie tam i później powiem to mamie. Oprócz tego mam iść w sierpniu do ginekologa. Czy jeśli zdarzyloby sie, że miałabym infekcje, to nie lecząc jej popełniam grzech? Czy niewłaściwa higiena miejsca intymnego to grzech? Czy odkładając zakup płynu do mycia i nie przestrzeganie higieny i działanie w wątpliwościach to były grzechy ciężkie?


Nie wiem czy wszystko dokładnie wytłumaczyłam i ogólnie działałam w wątpliwościach i prosiłabym o pomoc w ocenie.


Data dodania: 2018-07-20 22:39:22, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Moja droga, podstawa do grzechu ciężkiego by on zaistniał to pełna świadomość grzeszności czynu. Pełna. Nie trochę Ci się wydaje, może lub sama nie wiesz. Świadomość jest pełna. Jest to z całą premedytacją podejmowanie czynu co do którego jest się w stu procentach pewnym że jest grzechem ciężkim. To nie jest działanie naznaczone wątpliwościami i lękiem. To dobrowolnie z całą świadomością popełniony akt grzeszny. To, że nie jesteś pewna pokazuje, że grzechu ciężkiego nie było. Bo gdyby był to byś nie miała wątpliwości. Byś po prostu wiedziała. Bo i w chwili czynu byś miała pewność, że to grzech ciężki (i w chwili tej pewności świadomie brnęła dalej w czyn) i po czynie byś miała ta pewność. Wątpliwości świadczą w Twoim wypadku o tym, ze grzechu ciężkiego nie było. To nie głos sumienia. To głos choroby tak mąci. Po za tym Twoje sumienie ciągle się kształtuje, Ty uczysz się jeszcze wielu rzeczy. A wątpliwości nie świadczą u Ciebie o złym sumieniu albo o Twojej złej woli, bo Ty chcesz dobrze, chcesz być blisko Boga. Twoje sumienie jest delikatne i wrażliwe. Ono w tym stanie nie da Ci przeoczyć grzechu ciężkiego. bo to nie możliwe. Zresztą jeśli ktoś stara się być blisko Boga i Nim żyć to nie przeoczy grzechu ciężkiego ani nie będzie miał wątpliwości czy grzech ciężki rzeczywiście nim jest, bo będzie wiedział.

Co do pytań. Owszem, masz obowiązek dbać o swoje zdrowie. Bóg dał nam ciało o które mamy się troszczyć by zachowało zdrowie. W ostatnim przypadku mycie samą wodą grzechem nie jest. Kiedyś babcie nie używały żelów do higieny intymnej i było dobrze :) Dbasz o higienę to się liczy. A może Twoje objawy to zapalenie pęcherza? To nie musi być infekcja intymna, jesteś przecież młodziutka. A jeśli nie przejdzie to lekarz może pomóc. W każdy razie myjesz się, to podstawa. A woda jest w myciu najważniejsza. Więc nie ma grzechu w tym, że nie kupiłaś żelu.

1. Miewam ten sam problem ;) ale nie jest to grzech ciężki. Chyba że byś pchała się pod pędzący samochód. A tak nie jest ;) mam wątpliwość czy to twoje sumienie uważa to za grzech czy raczej skrupuły. Sumienie należy rozwijać. Masz już wiedzę, że nie jest to grzech więc idź za ta wiedzą.
2. Mogłaś powiedzieć bo to nic przyjemnego zjeść taką folię. ale to nie grzech.
3. Byłaś najedzona i jadłaś, co najwyżej grzech lekki
4. Można tu przesadzić. owszem warto odmówić sobie czegoś co lubię, a co nie jest zakazane. Wtedy ten piątek jest inaczej przeżyty. Ale to że jesz tą rybę grzechem nie jest. Ty rób tyle ile trzeba, czyli przestrzegaj wstrzemięźliwości od mięsa. Dlaczego? bo to pewnie skrupuły. one będą ciaglę mówic, że robisz za mało, że sobie dogadzasz jedzeniem itd.
5 i 6 Możesz ziść do lasu gdy sa dziki. w lesie jest mnóstwo zwierząt :) co do burzy, warto ominąć ten las w czasie burzy gdy jest taka możliwość. po co się narażać? ale grzech ciężki to raczej nie jest. Ty nie chcesz by stało Ci sie coś złego, po prostu przechodzisz
7. Po prostu zapisz sie do lekarza i to sprawdź. nie zgrzeszyłaś
8. logo atmosphere jakoś mi się nigdy tak nie skojarzyło ;) To jest tylko logo. możesz nosic te rzeczy
9. nie wiem co z tymi testami. nie brzmią fajnie. ale grzechu w używaniu tej toby czy kosmetyków nie widzę
10 w wątpliwościach? wątpliwości świadczą o braku grezchu

Ogólnie nie planowałam odp Ci na wszystkie pytania. bo mam wrażenie, że ciągle tkwisz w tym samym punkcie i chyba to CI nie pomaga. Ewentualnie uspokaja skrupuły, ale na chwilę. A Ty masz wychodzić ze skrupułów a nie w nich tkwić.

Po powrocie z wyjazdu szukaj jakiegoś spowiednika, który Ci pomoże. Pisząc "szukaj" nie mam na myśli zastanawiania się kto nim ma być. albo myślenia że kiedyś pójdziesz. Masz działać! Idź do konkretnego kapłana u którego już się spowiadałaś i po prostu powiedz z czym się zmagasz i zapytaj czy by Ci nie pomógł przez stałe spowiednictwo, bo Ty sama nie dajesz rady. Jeśli się nie zgodzi to spytaj czy wie, który kapłan byłby w stanie Ci pomóc i idź zapytaj następnego. Siedzeniem nic nie osiągniesz. Potrzebujesz pomocy. Ne przez Internet. Potrzebujesz kogoś kto za rękę Cię z tego wyprowadzi. Także pomódl się za tego kapłana do którego pójdziesz i idź. nie czekaj! A potem po prostu słuchaj spowiednika. I kieruj się jego radami. Jak on powie, że nie ma grzechu to uznajesz, że nie ma i nie pytasz nikogo więcej. Jak mówi, że masz coś zostawić, to masz zostawić, jak mówi, że masz iść do Komunii to masz iść. Itd. To jest jedyna droga wyjścia.

Kiedyś czytałam fajne opowiadanie o Jezusie i mężczyźnie, którego On odwiedził. Ten mężczyzna wszystko chciał zrobić dobrze, nie umiał cieszyć się chwilą, nawet tym spotkaniem. I Jezus Mu na koniec powiedział piękne słowa, które do nas pasują: " Przestań się tak bardzo starać". I to jest o nas. My chcemy dobrze, chcemy lepiej niż to możliwe, chcemy wiedzieć, chcemy mieć pewność, a to nie o to chodzi. Chodzi O Jezusa, o to,że Go kochamy i On nas kocha. Chodzi o to, że Mu ufamy i chcemy iść razem z Nim przez życie. Chodzi o to by Mu pozwolić działać w naszym życiu. My jesteś słabi i trzeba się do tego przyznać. Nasze grzechy, wady, niedomagania, problemy to nasze słabości. Sami ich nie udźwigniemy. A próbujemy. To wszystko unieść może tylko Bóg. I On che by Mu dawać to wszystko z czym się zmagamy (mamy dawać całych siebie), a gdy już Mu oddamy nasze problemy, wątpliwości czy strach to możemy być pewni, że najlepszy Bóg się tym wszystkim zajmie. To już jakoby nie nasz problem bo ufamy, że Większy od nas znajdzie rozwiązanie. a znajdzie. My powinniśmy tkwić wtuleni w Ojcowskie ramiona i liczyć, że On ogarnie każdy nasz problem, ze rozwiąże wątpliwości, że znajdzie rozwiązanie. Powinniśmy ufnie tulić do Niego swoją twarz licząc na pomoc. W tym zaufaniu powinniśmy współpracować, robić tyle ile możemy, starać się tak jak możemy. Nasze działania zaś powinny być oparte na współpracy z Bogiem, na tym by dać Mu się prowadzić i robić z Jego pomocą tyle ile możemy, Bo tyle ile damy rady wystarczy. tyle ile dziś możemy z siebie dać jest wystarczającą ilością. Wiec działać powinniśmy tak jak nam nasze siły pozwalają i to ze współpracą z Bogiem, a wszędzie tam gdzie nic już nie umiemy, gdzie nie możemy to trzeba wpuścić całkowicie Jego. Dać to Mu. W sumie On ma być w całym naszym życiu. On nas zawsze poprowadzi. Ale są chwile gdy na prawdę nie jesteśmy wstanie iść i wtedy właśnie wystarczy się przytulić i wprost oddać Mu z ufnością nasz kłopot. Czasem trzeba uznać swoją niemoc i przestać się tak bardzo starać a pozwolić starać się Bogu.
On Cię zachowa od grzechu, On Cię wesprze i rozwiąże wątpliwości, On znajdzie wyjście z sytuacji, które zdają Ci się nie mieć wyjścia.
Ty Go kochasz, Ty chcesz żyć z Bogiem. I to mu wystarcza. On Cię kocha w tym położeniu z tym wszystkim. I On Cię tuli bo wie, ze potrzebujesz teraz mnóstwo czułości i troski. I kocha Cię bezwarunkowo. A grzech? Jezus to już zabrał. Ty chcesz być przy Nim, Ty nie chcesz tkwić w grzechu, Ty chcesz być przy Bogu. I to się liczy. To, że Go wybierasz. To jest Twój wybór. I On będzie z Tobą zawsze. Bo kocha taką jaką jesteś. On widzi tylko swoje ukochane i wspaniałe dziecko. Wie, że jesteś słaba, ale On widzi tylko Ciebie i to jak bardzo Cię kocha. Miłość się liczy. A miłość może wszystko.




Data dodania: 2018-07-21 10:43:00, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Bardzo Ci dziękuję za odpowiedź :) nawet jeśli łzy nie płynęły, to w sercu choć trochę się wzruszyłam. Dziękuję :)

Data dodania: 2018-07-26 20:11:14, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica