Pokoje  • Szukaj  • Blog  • Zaloguj się

Trzeba iść z czasem, postępem, osiągnięciami... jak głoszono w reklamie proszku do prania Pollena 2000. Swoją drogą ciekawe, kto jest tak stary, by ją jeszcze pamiętać? ;)

Wracając do sprawy. Dzięki wytężonej pracy mojego nieocenionego webmastera (pozdrowienia dla Jenny) forum doświadczyło radykalnych zmian. Streszczają się one w wyodrębnieniu działów tematycznych, dzięki którym łatwiej będzie odnaleźć się w gąszczu rozmaitych problemów, które trawią nasze życie duchowe i zżerają umysł. Środowisko forum rozrasta się i choć nie osiągnęło jeszcze monstrualnych rozmiarów, to liczyć nas można już w setkach. Tak duże zainteresowanie cieszy i być może motywuje do wytężonej pracy... choć co do mojej osoby, to nie używałbym tak górnolotnych określeń ;)

Dziękując wszystkim za współtworzenie tej wirtualnej społeczności zapraszam do dzielenia się swoimi pytaniami, wątpliwościami, frustracjami i wiedzą - oczywiście w tym co dotyczy szeroko pojętego nauczania i życia Kościoła, czyli nas - uczniów Jezusa.

Wartą zauważenia nowością jest pokój Pomocy, w którym umieszczać możemy prośby o wsparcie modlitewne w konkretnych intencjach.

W miarę możliwości czasowych będę odpowiadał na pytania - zwłaszcza te, które dotyczą "mojej działki"

Zapraszam na nasze forum dyskusyjne!

x.Łukasz

Temat: Depresja

Uporządkuj w/g daty dodania Uporządkuj w/g wątków

Witam. Był taki moment, że zacząłem żyć a nie tylko istnieć. Depresja, stany lękowe przestawały być dla mnie udręką. Zacząłem wychodzić do ludzi, chciałem spotykać się z ludźmi. Zacząłem nawet uprawiać sport. Nie wstydziłem się swoich słabości, czy statusu społecznego.

Od jakiegoś czasu moje samopoczucie znacznie się pogorszyło. Straciłem ochotę do życia, do wychodzenia z domu, do aktywności fizycznej. Moja samoocena znów spadła do poziomu z przed kilku miesięcy. Nawet przestałem zdrowo się odżywiać, bo stwierdziłem że nie ma sensu. Cały czas powtarzam sobie, że mam gdzieś swoje życie, że chcę już tam, tam gdzie odpocznę od ciężaru życiowych problemów. Samobójstwo NIE wchodzi w grę, bo wierzę w Boga, bo nie odważyłbym się, bo nie chciałbym robić przykrości rodzicom. Poczekam, aż Bóg sam mnie zabierze. Widzi moje wewnętrzne cierpienie i wie, co dla mnie będzie lepsze. Kiedy mnie zabierze? Nie wiem. Nie chce tylko cierpieć, nie chce się co chwilę potykać i upadać, nie chce patrzeć jak ucieka mi moje życie. Lata lecą a ja, choć zrobiłem parę kroków do przodu, to jednak za mało. Wciąż chcę, a nie mogę. Inni mogą, ja nie. Poziom frustracji sięga zenitu, żadnych celów życiowych ani planów, nawet nie wiem co chcę robić w życiu. Straciłem radość z życia.

Nie oczekuję odpowiedzi, po prostu chciałem się wyżalić. Jako człowiek wierzący, proszę jedynie o modlitwę, bo chyba teraz to tylko Bóg może mi pomóc, nikt inny.

Data dodania: 2018-08-10 13:05:00, autor: Saper

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Bóg pragnie byś żył. Z jakiegoś powodu powołał Cię do życia i uznał, że chce mięć Cie na świecie teraz. On Cię kocha i On martwi się gdy cierpisz. On spogląda na Ciebie z troską i zamyka w swoich ramionach. On chce przytulić Cię mocno do swojego Serca. Może nawet pragnie być skrył się w Jego Sercu. On chce byś odpoczął w Jego Sercu.
Jesteś dzieckiem Boga. Twoje życie nie jest bezsensu. Na pewno jesteś wartościową osobą. Słabości są w każdym z nas ale one nie definiują tego kim jesteśmy. Nasze słabości są naszym niedomaganiem, czymś na co nie mamy wpływu. Na te słabości Bóg odpowiada miłością. On Cię kocha. jesteś Jego ukochanym dzieckiem. jesteś Jego synkiem.
I dla Niego jesteś cudowny i wspaniały. On cieszy się gdy może na Ciebie patrzeć. On cieszy się gdy rano otwierasz oczy. Może nawet krzyczy z radości na Twój widok. Bóg jest w Tobie zakochany. On oddał za Ciebie życie więc teraz tym bardziej robi wszystko byś to Ty miał w sobie życie. On za Tobą tęskni. On Cię pragnie. I On Cię kocha. Kocha, kocha, kocha! Nie tak jak człowiek. Dla Niego nie jest ważne to, że znów Ci się pogorszyło. On ciągle jest przy Tobie i cierpliwie będzie odbudowywał to co zniszczyła choroba. On Cię uleczy. To, że nie możesz, że Ci nie wychodzi jest okazją by wpaść w ramiona najlepszego Ojca. Bo w Nim jest ukojenie, ratunek i zbawienie.
I wcale nie "tylko" Bóg może Ci pomóc, ale AŻ Bóg! Bóg jest potężny, dobry i wspaniały. Skoro jesteś kochany przez kogoś takiego to otrzymasz więcej niż jesteś w stanie sobie wyobrazić. Jesteś w najlepszych rękach. W tych rękach nic Ci nie grozi. Wtul się z ufnością w Ojcowskie ramiona i trwaj w tym uścisku. On się tym zajmie! On Cię ocali

Data dodania: 2018-08-10 15:19:25, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Wiem, że Bóg mnie kocha. Jestem też zdania, że życie jest pięknie ale... Jednocześnie trudne, bardzo trudne. Zdaję sobie sprawę, że inni mają gorzej ale nie o tym teraz. Po prostu ten trud jest dla mnie zbyt ciężki. Jestem słaby psychicznie i nic na to nie poradzę. Nikt kto niedoświadczył depresji, nie jest w stanie zrozumieć o co tu chodzi. Popełniłem wiele błędów w życiu i dałbym wiele aby cofnąć czas i naprawić wszystko. Jest już za późno. Przede mną czarna dziura, nie widzę żadnej drogi Boję się, że nic mnie w życiu dobrego nie czeka. Chciałbym żyć ale nie mam sił by stawiać czoła codziennym trudom, by wydostać się z niewidzialnej klatki.

Data dodania: 2018-08-10 21:59:53, autor: Saper

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Wiem, że nikt drugiej osoby nie zrozumie. Nigdy tego do końca nie da się zrobić.

Nie szukaj teraz w sobie wielkiego heroizmu, nie zadręczaj się tym, że czegoś Ci brakuje, że Ci się nie chce itd. Tak teraz masz. I pewnie nie będziesz od razu miał inaczej. Więc nie warto się tym zadręczać. Wiem, ze źle się czujesz. że bycie w tym stanie boli. Ale tak jest. Choć boli, że nie wiem co, ale tak jest. Nie jesteś przez to gorszy od innych. Po prostu tak masz. Dlatego myślę, że musisz walczyć, choć Ci brak sił. Ta walka teraz może polegać właśnie na tym, że "bezczynnie" wtulisz się w Boga. To może na bezczynność wyglądać ale tak nie jest. Nie masz sił, więc jak dziecko wczep się w Jego ręce. Wdrap Mu się na kolana i tam siedź ;) To na prawdę pomaga i On na prawdę Cię przyjmie. Więcej otoczy Cię troską i opieką. Wyprostuje to co trzeba, doda Ci sił tam gdzie trzeba. On ogarnie. On Cię uratuje. Ty teraz daj z siebie to co możesz. Choćby miało być to pełne łez oparcie głowy na Jego Sercu. A On zajmie się wszystkim i znajdziesz to co zgubiłeś. Zamiast się szamotać, zadręczać po prostu się przytul.

Może warto też znaleźć kogoś z kim mógłbyś o tym porozmawiać

Data dodania: 2018-08-11 07:52:50, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Bóg jest i będzie. Otacza mnie opieką. A co z życiem tu na ziemi? Na razie jestem tutaj i skoro już tutaj jestem, to chciałbym PRZEŻYĆ to moje życie, a nie patrzeć jak inni żyją, a ja z zazdrością na to wszystko muszę patrzeć i szlochać w poduszkę znajdując kolejną zmarszczkę spoklądając w lustro. Nie jestem w stanie nawet nigdzie pojechać, odpocząć. Już nic nie daje mi radości ani satysfakcji. Najgorsza jest frustracja, bo ja chcę ale nie mogę. Jestem już zmęczony ciężarem życia. Mógłbym spać cały dzień. Żadnej energii. Po za najbliższą rodziną nie mam przyjaciół. Boję się, że zostanę sam. Co to za życie?

Data dodania: 2018-08-11 20:40:40, autor: Saper

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Bracie!
Nie wiem czy byłeś u psychiatry czy psychologa. Jeśli nie idź.
Porozmawiał bym też z duszpasterzem.
Jest Ci potrzebna pomoc i to bardzo.
Owszem Bóg bardzo Cb kocha i pragnie Ci pomóc, ale musisz na to pozwolić korzystając z usług specjalisty.
Módl się i trwaj przy Panu. Trzymaj się nadziei, którą On daje każdego dnia.

Ja ze swej strony obiecuję Ci modlitwę. Czy mogę prosić o twoje imię abym mógł w modlitwie wymieniać konkretną osobę?
Pozdrawiam

Data dodania: 2018-08-11 21:21:13, autor: kunka

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Do Psychologa chodzę od dłuższego czasu, u Psychiatry też byłem. Swojego imienia wolałbym nie podawać ale za modlitwę dziękuję.

Data dodania: 2018-08-11 22:31:51, autor: Saper

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

A bierzesz jakieś leki?

Data dodania: 2018-08-11 22:38:43, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Tak, biorę leki. Choć długo się wstrzymywałem, to jednak stwierdziłem, że sam nie dam rady. Na początku było bardzo dobrze, byłem innym człowiekiem. Teraz jakby wszystko wygasło. Chęci, motywacje, nadzieje.

Data dodania: 2018-08-14 22:57:55, autor: Saper

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Długo je bierzesz? Jesteś pod kontrolą lekarza? Może są źle dobrane. Może trzeba czasu by działały. Na początku brania leków bywa nawet gorzej, choć może zależy to od rodzaju leków. Może trzeba je zmienić, zwiększyć dawkę itp. Ale o tym musisz porozmawiać ze swoim lekarzem.
Fakt, że teraz czujesz się gorzej nie znaczy, że zawsze tak będzie. Nic, nawet smutek nie trwa wiecznie. To uczucie beznadziei minie. Leczysz się a to już połowa sukcesu. Może te słowa teraz do Ciebie nie trafiają i są nieprzekonujące, ale będzie lepiej. Odzyskasz nadzieję i siły. Musisz to przeczekać. Działać, leczyć się, ale mimo wszystko czekać aż to minie. Bo to minie.

Data dodania: 2018-08-15 11:59:05, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Jak nie chcesz nie podawaj. Chciałem tylko wymieniać konkretne imię podczas odmawiania indywidualnie Liturgii Godzin. Ale Bóg wie komu obiecałem modlitwę więc nie ma problemu.
Pozdrawiam

Data dodania: 2018-08-11 23:32:32, autor: kunka

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dzięki.

Data dodania: 2018-08-14 22:59:59, autor: Saper

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica