Pokoje  • Szukaj  • Blog  • Zaloguj się

Trzeba iść z czasem, postępem, osiągnięciami... jak głoszono w reklamie proszku do prania Pollena 2000. Swoją drogą ciekawe, kto jest tak stary, by ją jeszcze pamiętać? ;)

Wracając do sprawy. Dzięki wytężonej pracy mojego nieocenionego webmastera (pozdrowienia dla Jenny) forum doświadczyło radykalnych zmian. Streszczają się one w wyodrębnieniu działów tematycznych, dzięki którym łatwiej będzie odnaleźć się w gąszczu rozmaitych problemów, które trawią nasze życie duchowe i zżerają umysł. Środowisko forum rozrasta się i choć nie osiągnęło jeszcze monstrualnych rozmiarów, to liczyć nas można już w setkach. Tak duże zainteresowanie cieszy i być może motywuje do wytężonej pracy... choć co do mojej osoby, to nie używałbym tak górnolotnych określeń ;)

Dziękując wszystkim za współtworzenie tej wirtualnej społeczności zapraszam do dzielenia się swoimi pytaniami, wątpliwościami, frustracjami i wiedzą - oczywiście w tym co dotyczy szeroko pojętego nauczania i życia Kościoła, czyli nas - uczniów Jezusa.

Wartą zauważenia nowością jest pokój Pomocy, w którym umieszczać możemy prośby o wsparcie modlitewne w konkretnych intencjach.

W miarę możliwości czasowych będę odpowiadał na pytania - zwłaszcza te, które dotyczą "mojej działki"

Zapraszam na nasze forum dyskusyjne!

x.Łukasz

Temat: Pytania o grzechy

Uporządkuj w/g daty dodania Uporządkuj w/g wątków

Witajcie. Jeszcze mam wątpliwości co do nieumiarkowania w jedzeniu i piciu. Bo czasami jest tak, że w jeden dzień jem normalnie, a czasami kilka dni pod rząd zdarza się, że jeden posiłek (np.obiad) przybiera rangę obżarstwa (czyli jest mi ciężko na żołądku, czasami przez np.mniej niż pół godziny żołądek mnie boli). Dodatkowo w niektóre dni mam dużo myśli o tym, co by tu zjeść, na co mam ochotę itp. I zdarza się, że ulegnę tym myślą na jakiś czas (nie wiem na jak długo, bo niektóre z nich nie są dobrowolne, a na niektóre przyzwalam, zastanawiając się co zjem, czy jeść czy nie). I czy takie zachowanie jest grzechem ciężkim? Kiedy obżarstwo byłoby grzechem ciężkim?


Mam problemy z łupieżem. Mozna sie nim zarazić przez noszenie czapki, używanie grzebienia, szczotki osoby, która go ma. Nie wiem jak z korzystaniem z basenu. I np.w nocy śpię na poduszkach, ktore mam wystawione w dzień na łóżko i wiadomo, że wlosami też dotykam swetra, torebki itp. I czy to grzech, jeśli bym kogoś zaraziła, bo np.dotknął czapkę, którą miałam na głowie i on później dotknął swojej głowy itp. Bo czytałam, że od łupieżu można nawet wylysiec. A czy grzechem będzie korzystanie z basenu?


Czy jeśli mogę mieć infekcję intymną, ale nie jestem pewna, to grzechem jest jeśli pójdę na basen?

Jestem z mamą w pizzerii. Generalnie to nie pamiętam jak tutaj smakowała pizza, ale chyba była taka średnia. Jak weszliśmy to zauważyłam, że prawdopodobnie zmienili się ludzie, czyli ze jest inny kucharz. Ucieszyłam się z tego, bo teraz może być smaczna, w dodatku była kolejka. Tylko że jeśli się z tego cieszę, to również oznacza to, że się cieszę, że Ci co wcześniej tu pracowali już ich nie ma, czyli albo ktoś jest chory, albo ich pozwalniali albo co innego. Czy radość z tego, że pizza teraz może być smaczniejsza, ale jednocześnie prośbą o szczęście i błogosławieństwo i chęć smutku, jeśli oni są smutni (ci których ewentualnie pozwalniano albo coś złego się z nimi stało), to grzech? Czy jeśli dopuściłam te złe myśli o radości, że oni tutaj już nie pracują i teraz będzie lepiej smakować, to był to grzech ciężki?



Data dodania: 2018-08-11 19:33:26, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Obżarstwo jest grzechem ciężkim. Jak jesz bez opamiętania oczywiście. Ale wtedy zazwyczaj mówimy o obżarstwie. Więc odp jest prosta. Obżarstwa nie dzieli na grzech lekki i ciężki.

To nie twoja wina, że ktoś dotknął twojej czapki, więc grzechu nie masz, chyba, że nie uprzedziłaś. Na basenie ma się czepek więc możesz iść.

Jak podejrzewasz infekcje intymną to idź najpierw do ginekologa a po tem na basen, jak ten pozwolił.

Nie to nie grzech, że cieszysz się z nowego kucharza itp. Nie doszukuj się złych intencji.



Data dodania: 2018-08-11 20:13:23, autor: kunka

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dziękuję Ci za odpowiedź :) a czy to co ja zrobiłam (pierwsze pytanie o grzech, to już jest obżarstwo)?

A co do łupieżu, to czasami się podrapie po głowie i jeśli tą ręką dotknę czegoś i ktoś dotknie tego przedmiotu, to czy może się zarazić? Czy to jest wtedy grzech? Bp też jak przekładam bluzę przez głowę, albo sweter sięga mi początku nasady włosów z tylu, później go ściągnę albo dotknę tym swetrem, który stykał się ze skórą gdzie jest łupież, to jest to grzech?

Data dodania: 2018-08-11 21:06:45, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Z tego co napisałaś to wynika że było to obżarstwo.

Nie bez przesady. Nie robisz tego specjalnie. Już mówiłem nie doszukuj się złych intencji😉

Pozdrawiam!

Data dodania: 2018-08-11 21:27:31, autor: kunka

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dziękuję za odpowiedź, również pozdrawiam! :)

Data dodania: 2018-08-11 22:10:32, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

A czy rzeczywiście jesz dużo? tak obiektywnie. Spróbuj spojrzeć na to obiektywnie.
Nie zawsze ucisk w żołądku musi oznaczać, że się przejadłaś. Nie ściska Cię nawet gdy nie zjesz dużo? To może być też z nerwów. To uczucie pełności może być spowodowane stresem, tym, że ciągle chorobliwie się kontrolujesz itd. O ile to uczucie jest nawet wtedy gdy nie jesz. Ja mam na przykład tak co rano i nie jestem w stanie zjeść śniadania :( A miałam rok temu tak,że zjadłam z dwie łyżki obiadu i było mi niedobrze - nie z obżarstwa ale z tego, że żołądek się zaciskał . Rok temu schudłam przez to z 20 kg. A miałam wrażenie, że ciągle jem.A ciągle próbowałam jeść a jedzenie i tak lądowało w koszu... Wszystkim wkoło mówiłam, że dużo jem, bo takie odnosiłam wrażenie przez to, że ciągle próbowałam, a w domu oskarżali mnie już o bulimię

Jeśli rzeczywiście jesz za dużo to Kunka udzielił Ci odpowiedzi. Mi spowiednik powiedział, że obżarstwo jest gdy ciągle jesz, jesz, jesz i jesz - niemal cały dzień. nie wtedy gdy zjesz o dwa ziemniaki za dużo. Może tak powiedział bo wiedział, że przesadzam ;) Tak na prawdę nikt nie wie jak to jest u Ciebie, musisz sama to zaobserwować. jeśli, wiesz, że zjadłaś za dużo i dalej jesz choć zaczynasz źle się czuć to coś jest nie tak. Może to być obżarstwo. Ale powtarzam o ile to nie przez nerwy.

Data dodania: 2018-08-11 22:34:19, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Myślę, że opisywane przeze mnie sytuacje, to obżarstwo. Bo kiedy zjem mniej, to jest wporządku. Wiem, żeby patrzeć na to z umiarem, a nie na zasadzie, że minęły 4 godziny od posiłku, a ja nic nie mogę zjeść, bo nie czuję głodu. Wiem, że wtedy mogę zjeść, ale z wyczuciem. Żeby się najeść, zaspokoić głód, a nie się napchać do bólu, złego samopoczucia. Dziękuję Wam za pomoc :)

I jeszcze proszę o ocenę : dzisiaj byłam na imieninach u cioci. Śniadanie zjadłam normalnie. Później byłam już trochę głodna i ciocia podała ciasto jako pierwszy poczęstunek. Wzięłam babkę i nie pamiętam czy w trakcie jedzenie, czy po nim zaczął mnie trochę żołądek pobolewać/było mi trochę niedobrze. Na pewno nie od zbyt dużego jedzenia, tylko chyba za słodkie to było dla mnie. Do tego piłam trochę kawy. Zjadłam ten kawałek do końca, ale nie pamiętam, kiedy zaczęło mi się robić źle. Po godzinie ciocia podała obiad. Trochę się ucieszyłam, że mi się odbiło i lepiej zrobiło na żołądku, żebym mogła zjeść obiad, ale to nadal nie było normalnie. Nie czułam się objedzona, tylko jakby mi to zaszkodziło. Wzięłam trochę suchego ryżu, żeby coś pomogło, bo czasami jak się czymś suchym czy konkretnym przegryzie, to jest lepiej. Nadal było tak średnio, ale raczej się nie pogorszyło. Miałam ochotę na kotleta, więc wzięłam takiego małego. Trochę miał tluszczu, więc do tego wzięłam suchy chleb, jedną kromkę. Tutaj też się nie objadłam, ale nadal było średnio. Popijałam herbatą. Przez jakiś czas było trochę zle, ale raczej nie gorzej niż wcześniej i później zaczęło wracać do normy. Przed obiadem pomyślałam chyba, że może jak zjem coś konkretnego, to się polepszy. Też w jednym momencie napiłam się herbaty, która może i mi nie zaszkodziła, ale była też niepotrzebna, bo dodatkowo zapełnia żołądek, ale połknęłam tego łyka. Czy to zachowanie było grzechem?

Data dodania: 2018-08-12 14:34:49, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Grzechem bo? Czułaś się głodna więc zjadłaś. Mi się wydaje, że ten kawałek ciasta musiał Ci jakoś zaszkodzić, ale to nie był powód aby nie zjeść właściwego posiłku. Po prostu ciasto jako "pierwsze danie" to nie zbyt udany pomysł


Data dodania: 2018-08-12 18:06:10, autor: kunka

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dziękuję Ci za odpowiedź :)
Ale dzisiaj znowu jest nie tak:/ byłam głodna, więc wzięłam sobie dwie kromki chleba na śniadanie z margaryną (w sensie nie prawdziwym masłem tylko takim masłopodobnym w plastikowym opakowaniu), ze szynką i ketchupem. Pod koniec drugiej kromki czułam, że coś się dzieje z moim żołądkiem. A tutaj raczej nie miało co mi zaszkodzić, bo nie raz jadłam takie śniadanie. Więc gdybym zjadła 1,5 kromki a nie 2 to może byłoby wszystko okej. Też mi tak ciężko na żołądku było, ale z drugiej strony 2 kromki, to nie wydaje mi się tak dużo. Jak mam do tego podejść? Bo generalnie na obżarstwo może to nie wygląda, ale jednak widocznie może mi taka ilość nie służy. Czy to był grzech ciężki?

Ogólnie to też mam ochotę na coś słodkiego i na kawę, ale się martwię, że znowu żołądek będzie mnie bolał czy mi zaszkodzi. Lepiej dzisiaj tego nie jeść? Czy to będzie grzech, jeśli zjem, a jednak po tym będę się źle czuła?

Data dodania: 2018-08-13 11:18:24, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Widocznie musisz mieć coś z żołądkiem skoro Ciebie boli po zjedzeniu jednej kanapki. Zjedzenie dwóch kromek nie można nazwać obżarstwem (mój ośmioletni brat potrafii zjeść trzy). Nie jest to nawet grzechem lekkim a co dopiero ciężkim. Moim zdaniem powinnaś się zainteresować co się dzieje bo to nie wina ilości.

Moim zdaniem omijaj dzisiaj ciasta itp. Ale grzechem to nie będzie

Data dodania: 2018-08-13 12:29:21, autor: kunka

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

nadal podejrzewam, że może to być z nerwów, z tego, że ciągle się tym wszystkim zamartwiasz, rozdrapujesz, analizujesz.
Idź do lekarza.

Data dodania: 2018-08-13 16:41:53, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dziękuję Wam za odpowiedź :)
Właśnie sama nie wiem dokładnie od czego to, ale zaczęło się od momentu, kiedy piłam jakiś czas herbatę z bratka, odstawiłam ją, też zaczęłam się inaczej odżywiać (bardzo małe ilości albo brak nabiału przez kilka dni pod rząd i takie unaikanie było przez co najmniej miesiąc, nieregularne jedzenie, bo w szkole inaczej jadłam, mało warzyw i owoców) i może powinnam powrócić do innego odżywiania, takiego normalnego, a oprócz tego, to czasami jak się zestresuje, to nie odczuwam głodu.

Jeszcze co do obżarstwa mam kilka wątpliwości. Bo wczoraj po śniadaniu bolał mnie/ciężko było mi na żołądku czy coś w tym stylu, o czym pisałam u góry. Później wiadomo po obiedzie pojechałam z mamą i babcią do galerii i ogólnie w ciągu dnia zastanawiałam się, czy zjeść babkę u babci, bo miałam ochotę, ale kiedy przyjechaliśmy z galerii, czyli jakieś 2h po obiedzie znowu coś było nie tak. Więc zrezygnowałam z babki, zjadłam kromkę suchego chleba i mama zaproponowała, żebym napiła się cocacoli, bo dobrze działa na problemu żołądkowe. Jednak wyczytałam, że dopiero kiedy jest wygazowana. Więc kiedy wzięłam kilka łyków, aby spróbować czy się wygazowala, wyplułam spowrotem do szklanki, a częściowo połknęłam. Chciałam wypluć, bo była jeszcze trochę gazowana, a to podrażnia bardziej. Miałam wątpliwości, bo jednak mogłam sobie bardziej tym zaszkodzić i się zastanawiałam, czy to nie będzie grzech ciężki. Po chlebie się trochę polepszyło. Rozmawiałam z mamą i babcią o tej sytuacji, więc znowu był temat jedzenia, analizowania od czego to. A rozmowa trwała jakiś czas. Później byłam z rodzicami na zakupach, zastanawiałam się kilka razy czy jeść kolację czy nie. Na to straciłam czas. Ostatecznie wypiłam jogurta pitnego, choć trochę niedobrze mi się zrobiło, gdy pomyślałam, żeby go wypić i wzięłam kromkę suchego chleba. Po tym się polepszyło i juź było okej później. Ale zrobiłam to niejako "na kredyt" (takie określenie przychodzi mi do głowy, ale wytłumaczę o co chodzi). Że miałam wątpliwości, bo skoro robiło mi się niedobrze, to mogło mi zaszkodzić i dużo w ciągu dnia kręciło się rzeczy wokół jedzenia, chociażby rozmów i zastanawiania się. Pomyślałam, żeby może zjeść dopiero jutro śniadanie, a kolację zostawić. Ale zjadłam to, biorąc pod uwagę, że to może być grzech ciezki, ale też wydawało mi się, że mało zjadłam tego dnia i to, że rozmawiałam i zastanawiałam się czy jeść czy nie, to nie wpływają na to, że powinnam nie zjeść kolacji. Więc zjadłam, ale w takich wątpliwościach, a przecież mogło mi to bardziej zaszkodzić.

A dzisiejsze śniadanie wyglądało tak: wczoraj ogólnie planowałam zjeść płatki z mlekiem dzisiaj (czyli zacząć powracać do starych nawyków żywieniowych :płatki kukurydziane i mleko). Rano na myśl o mleku robiło mi się niedobrze. Ale pomyślałam, że najwyżej przestanę jeść, chociaż równie dobrze mogłam wymiotować. I znowu miałam na uwadze, że to może być grzech ciężki, jednak robiłam te rzeczy na zasadzie : nie wiem sama, ale zrobię to, a później się zapytam. I to w sumie nie jest dobre podejście. I znowu mogły pojawić się myśli, że najwyżej to będzie grzech ciężki i się wyspowiadam.
Zgrzałam około 1/3 kubka mleka, do tego płatki. Czesciowo z mlekiem, częściowo na sucho, żeby od mleka nie było mi aż tak niedobrze. Nie uznałabym tej porcji za ogromną, może łącznie do tego mleka zjadłam szklankę płatków albo więcej, nie wiem. Po jedzeniu było mi tak trochę ciężko, czekałam aż mi się odbije. Kiedy się odbiło było lepiej i jest już dobrze. Nie wiem, może ta porcja na mnie była za duża, każdy ma jakieś swoje granice. Nie wymiotowałam po mleku, żołądek mnie teraz nie boli, ale mogłam trochę mniej zjeść.

Czy to były grzechy ciężkie? Jak mam podchodzić do tych spraw, że np.na myśl o mleku jest mi niedobrze, ale kiedy zjem to nie wymiotuje, chociaż i tak kiedy znowu pomyśle, to trochę niedobrze mi się robi? Teraz tak mam, jestem świeżo po jedzeniu, a kiedy pomyśle o mleku, to mi niedobrze.

Mama mówiła, że jak mi nadal się będzie robić źle, to pójdziemy do lekarza.

Data dodania: 2018-08-14 10:23:15, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Ja osobiście tu nie widzę żadnego grzechu. Jeśli się źle czujesz to myślisz o tym czy coś Ci zaszkodzi i czy możesz to zjeść, no ale coś zjeść przecież musisz. To są problemy z żołądkiem, albo już się nabawiłaś jakieś nerwicy natręctw... idź do lekarza z tym żołądkiem. I nie pomyśl sobie, że jestem złośliwa, ale nie wiem czy nie powinnaś też pogadać z jakimś psychologiem, bo ciężko będzie żyć z takim analizowaniem wszystkiego. Domyślam się, że jesteś jeszcze młoda, a co będzie jak dojdą jakieś poważniejsze sprawy/problemy w życiu?... Może porozmawiaj też z mamą o wszystkich Twoich problemach, wątpliwościach. To co uważasz za grzechy to zazwyczaj w ogóle nie są grzechy lekkie, a cóż dopiero ciężkie, więc myślę że nie musisz się niczego przed mamą wstydzić, a tutaj trzeba coś zrobić, bo się zamęczysz tym myśleniem nad wszystkim.
Łyk gazowanej coli na pewno nie zaszkodził......
Ja może nie jestem nikim odpowiednim aby doradzać, ale sama analizuję wszystko za bardzo, za bardzo się wszystkim przejmuję i wiem, że ciężko się tak żyję ...
A co do Twoich wątpliwości czy jesz za dużo... ciężko określić nie widząc dokładnie co jesz i jak często. Z tego co piszesz to wydaje mi się, że wszystko jest normalnie. Może poproś o ocenę kogoś kto widzi jak jesz, czy są to normalne porcje... już sama nie wiem co doradzić, ale wydaje mi się że wszystko jest ok. Obżarstwo jest wtedy kiedy zjadło się, czuje się że już ma się dość ale mimo to je się dalej (bo np tak bardzo smakuje). Ty czujesz się źle po jedzeniu raczej przez problemy z żołądkiem, albo z nerwów.

Data dodania: 2018-08-14 11:16:09, autor: annaanna

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Ty wszędzie próbujesz doszukać się grzechu, nawet w sytuacjach, gdzie gołym okiem widać że to nie jest grzech, to ty i tak będziesz za wszelką cenę doszukiwała się grzechu i to nie lekkiego a ciężkiego. Rozumiem, że masz skrupulanckie sumienie, ale czy coś z tym robisz? Pracujesz nad tym?

Wiem, że to trudne, ale spróbuj choć przez jeden dzień nie myśleć nad tym czy popełniłam grzech. Wmawiaj sobie "to nie był grzech"

Za bardzo się tym wszystkim przejmujesz i dlatego te problemy żołądkowe. Nawet tu doszukujesz się grzechu ciężkiego. Jak tak dalej pójdzie może to się skończyć problemami psychicznymi, więc jak najszybciej zacznij pracować nad tym

Data dodania: 2018-08-14 12:12:19, autor: kunka

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Zgadzam się z kunka i anna, musisz realnie szukać pomocy. Forum Ci nie pomaga. Owszem, może uspokajasz na chwilę skrupuły, bo otrzymujesz odpowiedzi, ale problem skrupułów ciągle istnieje. Możemy Ci doradzać, odpowiadać itd. Ale Ty potrzebujesz pomocy w realnym świecie. Jedno, że ciężko się z tym żyje, ale drugie to możesz nabawić się nerwicy. A z tym jeszcze trudniej. Z tego co tu piszesz, to nie widzę problemu obżarstwa, wręcz przeciwnie, strasznie kontrolujesz to co jesz, ile jesz i jak się po tym czujesz. Mam wrażenie nawet, że jesz bardzo mało. A tak bardzo denerwujesz się posiłkiem, że Twój żołądek się buntuje. To już może być objaw nerwicy. Mam nadzieję, że jednak tak nie jest.
Powinnaś koniecznie porozmawiać z mamą. Nie musisz mówisz wszystkiego o grzechach itd. ale powiedz z czym się zmagasz i jak się czujesz. choć ogólnie. powiedz, że męczą Cię drobne rzeczy, które wydają Ci się wielkimi grzechami i nie możesz o nich przestać myśleć. powiedz że próbujesz ale nie umiesz. możesz rzeczywiście potrzebować konsultacji psychologicznej. to żaden wstyd. a o ile wiem to pewnie zaprowadzić będzie CIę musiała mama. Ona na pewno pomoże Ci szukać pomocy. Nie mówię że potrzebujesz terapii, bo nie wiem, ale może trzeba się skonsultować. Zostawienie tego nie pomoże. Jak nie chcesz rozmawiać z mamą to może jest jakiś inny zaufany dorosły?

A co do spowiednika. Rozumiem, że ten, którego sobie "upatrzyłaś" rzadko u Ciebie spowiada? Pisałaś, że będzie dopiero po 20. Przez urlop? czy zawsze tak mało bywa? Bo Ty potrzebujesz systematycznej pomocy i prowadzenia.


Data dodania: 2018-08-14 17:06:12, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dziękuję Wam za odpowiedzi :) faktycznie może z kimś porozmawiam, chcę poprosić jednego księdza o to, aby został moim stałym spowiednikiem, tak jak kiedyś wspominałam, ale czekam do czwartku za tydzień, bo wtedy na pewno będzie spowiadał jako Misjonarz Miłosierdzia. Pewnie on częściej spowiada, bo go spotkałam na początku poza wyznaczonymi datami, ale nie wiem, kiedy jeszcze jest dokładnie, pomijając wytyczone terminy. Nie wiem co oprócz tego, może porozmawiam o tym z taką jedną koleżanką, ona kocha Pana Boga, więc z nią byłoby dobrze (nie chodzi, że moja mama nie wierzy czy tata, ale jednak chyba wolałabym z kimś innym niż z nimi przeprowadzić rozmowę).

A tak podsumowując do obżarstwa i ogólnie rzeczy z tym związanych. Nie wiem z czego dokładnie wynikają moje problemy z żołądkiem. Może skutki niewłaściwej diety (opisanej w którejś z odpowiedzi powyżej), może trochę stres, ale nic nie jest pewne. Pewnie lekarz wiedziałby o co chodzi, ale ogólnie dzisiaj było trochę lepiej, a nie codziennie mam problemy z żołądkiem. Ale mam kilka pytań jak rozeznać, kiedy popełnię grzech i czy jedna z tych sytuacji jest grzechem.

1. Dzisiaj byłam z rodzicami u babci. Minęły około 3h od tego, jak jadłam ostatni raz posiłek i robiłam się głodna. Babcia miała flaki i bułki do tego i zapytała się, czy ma zgrzać. Ja przytaknęłam, bo byłam trochę głodna, ale obawiałam się, że mi zaszkodzi, co było bardzo prawdopodobne, bo flaki są ciężkie (przynajmiej tak mi się wydaje), a dzisiaj też miałam trochę problem z żołądkiem. W tych wątpliwościach zjadłam niecałą nabierkę do zupy, kapkę śmietanki do tego (30% smietana, taka w kartoniku co się odkręca) i pół bułki. Po tym znowu zrobiło mi się ciężki na żołądku. Po jakichś 15 minutach przeszło, ale ciągle nachodzą mnie myśli o jedzeniu. Chwilę im ulegnę, ale później staram się je odganiać. Czy to był grzech (ciężki)?
2. Czy jeśli podejrzewam, że jak coś zjem, to może mnie boleć żołądek i faktycznie po posiłku boli mnie/jest mi ciężko na żołądku, to jest to grzech (nie chodzi mi o to, jak zjem za dużo)?
3. Dzisiaj miałam ochotę na babkę, też jakoś 3h po śniadaniu. Wzięłam kilka gryzów i znowu coś z żołądkiem było nie tak. Wzięłam następny kawałek do buzi, ale go wyciągnęłam, bo mogło mi się pogorszyć. Poczekałam chwilę, odbiło mi się i zrobiło lepiej. Wtedy ją dokończyłam, ale nie było całkowicie okej. Czy to był grzech?
4. Czy jeśli czasem, na imieninach, czy urodzinach zjem za dużo i od tego będzie mi źle, to jest grzech ciężki?

Data dodania: 2018-08-14 20:58:51, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Co do pytań to nie, nie ma tam grzechu. Myślisz ciągle o jedzeniu? Ja tu już widzę obsesję, a nie grzech. Obżarstwo jest wtedy gdy jesz ponad miarę. Gdy rozsadza Ci żołądek ale dalej jesz. Siedzisz i jesz, jesz, jesz. Bez opamiętania. Gdy wiesz, że Cię mdli od ilości jedzenia ale dalej jesz. to jest obżarstwo. Nie wtedy gdy zjadasz normalne posiłki, nie wtedy gdy zjadasz kawałek ciasta ani nie wtedy gdy robi Ci się od czegoś niedobrze. Pomyśl, zastanawiasz się dokładnie nad każdym gramem jedzenia, to nie jest normalne. Musisz jeść. Może skoro boli Cię żołądek to przestań jeść? No bo skoro kęs jedzenia ma Ci zaszkodzić to może trzeba przestać jeść?No bo Ci niedobrze, może Ci szkodzi, więc może popełniasz grzech. Może trzeba nie jeść?
Oczywiście nie piszę tego na poważnie. Chcę tylko pokazać Ci absurdalność tego wszystkiego. To zastanawianie się, że ugryziesz i się nieswojo czujesz i ,że to będzie grzech skoro próbujesz coś zjeść mimo tego uczucia nie jest normalne. Jak nie zjesz to też sobie zaszkodzisz. Równie dobrze można zrezygnować z oddychania, bo to tez szkodzi w pewnym stopniu. Widzisz tą absurdalność?

Nie wszystko co sprawia, że czujesz się źle jest grzechem. Ty NIE MASZ problemu z obżarstwem. Ty masz skrupuły. Wyolbrzymiasz i sama dobrze o tym wiesz. Wyjściem jest spowiednik. I wyjściem jest też w tym stanie uznanie, że on wie lepiej. Jeśli pytasz tutaj i otrzymujesz konkretną odpowiedź to to stosuj. Uznaj to za fakt. Bo skoro Twoje sumienie jest chore i inni pokazują Ci obiektywną prawdę to trzeba przyznać się do tego, że czasem się mylisz w ocenie. I skoro pytasz to trzeba pogodzić się z odpowiedzią. Tego będziesz musiała nauczyć się mając stałego spowiednika. Więc jeśli Ty nie wiesz sama czy coś jesteś grzechem czy nie i ktoś kogo pytasz mówi Ci, że nie, to powinnaś uznać że tak jest (najlepiej by był to ksiądz), że nie jest to grzech. Masz teraz świetną okazję do stosowania rad kunki. On jest klerykiem. Więc korzystaj z tego co mówi. Bo on wie co mówi. Jeśli on Ci mówi, że coś nie jest grzechem w ogóle to uznaj, że tak jest. kropka. Nie pytaj. Nie drąż. Masz odpowiedź. Wiesz, że nie jest. Więc po co się zadręczać? Jesteś teraz w takim stanie gdzie nie jesteś w stanie sama rozeznać niektórych rzeczy. Dlatego musisz oprzeć się na kimś kto jest wstanie to zrobić. Czasem trzeba zaakceptować nawet to, że czegoś nie wiemy lub nie rozumiemy i uznać naszą niewystarczalność. Ty teraz nie umiesz sama sobie z tym poradzić. Dlatego musisz na kimś się oprzeć. Najlepiej na spowiedniku, przez którego to Jezus będzie Cię uczył i uzdrawiał.

Tak mamy, ze chcemy koniecznie wiedzieć. Chcemy mieć pewność. Ale taką na tysiąc procent. Bo może coś tam., Bo może się mylimy, albo okoliczności były przemawiające na naszą niekorzyść, bo może jednak zgrzeszyliśmy, niby już wiemy, że w nie, ale musimy upewnić się jeszcze raz, i jeszcze raz, a może jednak jest to grzech.... może trzeba to przeanalizować od początku. Znasz to? to nie jest droga do wyzdrowienia. To jest błędne koło. Ty nie musisz wiedzieć wszystkiego. Prawdę ma tylko Jezus. I On wszystko wie i wszystko rozumie. I grzech nie jest w centrum waszej relacji. W centrum jest miłość. I On jest w centrum. I nawet jeśli byś pomyliła się w ocenie jakieś sytuacji to świat się nie skończy. On to zrozumie. Wie, że jesteś tylko człowiekiem. Bo jesteś tylko człowiekiem. Słabym, niedołężnym, upadającym, chwiejnym, zlęknionym. Ale dla Niego jesteś cudowna, wspaniała , jedyna, najlepsza, kochana.... Nie da się określić słowami tego jak bardzo Cię kocha. Ale w Jego krzyżu, w Zmartwychwstaniu jest odpowiedź. Tam widać tą miłość. I On zawsze przychodzi do Ciebie z miłości. Nie z wyrzutem, ale z miłością i przebaczeniem. Pomyśl, gdzie w tych Twoich pytaniach jest Jezus? Pomyśl o Nim
Grzech ciężki jest zerwaniem z Bogiem, zniszczeniem miłości, wyborem zła zamiast Boga. Taki grzech jest wielką raną dla Boga bo niszczy wieź miedzy Nim a człowiekiem, bo zabija miłość. Pomyśl teraz czy te wszystkie rzeczy o które pytasz mogłyby spowodować zerwanie Waszej miłości. Czy Bóg mógłby stwierdzić, że przez to Cię stracił? Czy mógłby powiedzieć, że tak bardzo Go zraniły te sprawy, że wasza więź została zniszczona? Czy widząc, że zjadałaś trochę jedzenia mimo mdłości, powiedziałby " moje dziecko Mnie odrzuciło, zraniło Mnie strasznie, nasza miłość została zniszczona"? Oczywiście przekoloryzowuję to. No ale sama pomyśl, czy przez takie błahostki Bóg miałby się poczuć okrutnie zraniony? A taką raną jest grzech ciężki. Jak zastanowisz się czy te sprawy rzeczywiście zadają Bogu wielkie cierpienie to będziesz wiedziała czy był to grzech ciężki czy nie. Tak samo czy jeśli będąc w bardzo złym humorze powiesz coś nie miłego mamie to ona się na Ciebie śmiertelnie obrazi? Czy pomyśli, że wasza relacja została zniszczona, że jej nie chcesz? Nie. Bóg tym bardziej nigdy tak nie myśli. Grzech ciężki to wybór czegoś złego zamiast dobra. To odrzucenie Boga. Jednak gdy tego dokonujemy, zawsze możemy wrócić. Zawsze Bóg czeka, bo On się nigdy nie obraża i zawsze nas przyjmie z powrotem. Ale nie obraża się za błahostki. Nie rezygnujesz z Boga robiąc te wszystkie rzeczy. Nawet jeśli nie zawsze są dobre to nie są one czymś co niszczą Waszą miłość. Zastanów się czy Wielki, Dobry, Łaskawy, Miłosierny, Kochający i Litościwy Bóg miałby się obrazić przez te rzeczy? Czy one miałyby zadać Mu śmiertelne rany? Nie. One nie zadają Mu takich ran.

Grzech jest zły. Trzeba go unikać. Ale najważniejszy jest w tym Jezus. Musisz próbować przestać tyle myśleć o grzechach. Grzechy nie są jedyną rzeczywistością, która nas otacza. Masz w sobie więcej niż grzechy. Masz wspaniałe delikatne serce, masz miłość do Boga, masz pragnienie Boga, masz wrażliwość i wiele innych rzeczy. Grzech, Twoje słabości Cię nie stanowią. W oczach Boga jest ważna i wartościowa. Przeglądaj się w Jego oczach a nie w świetle wątpliwości, wyrzutów i skrupułów. Myśl o Jezusie. I staraj się przestać bać grzechów. Wiadomo, trzeba ich unikać. Ale sama nigdy się z nich nie uwolnisz. Może to zrobić tylko Bóg. I Ciągle to robi. I myślę, że On chce się cieszyć Tobą, spotykać z Tobą, być z Tobą. Te udręki, to rozdrapywanie - On tego nie chce dla Ciebie. On chce byś była z Nim. Z Nim i w Nim możesz sobie z tym poradzić.
A gdy nie wyjdzie. Gdy wpadniesz w skrupuły, w wątpliwości, to Mu to oddawaj. Dawaj Mu to co dzień. Każdą wątpliwość, każdy lęk. Dawaj, dawaj, dawaj, do końca życia. Bo On zawsze przychodzi do naszej słabości i On zawsze otacza nas opieką. Skrupuły są chorobą, nie ponosisz z anie odpowiedzialnośc. Ale leczyć je musisz! Skrupuł trzeba Mu je dawać. Bo On sobie z nimi poradzi. Dawać je Jemu i samemu robić to co możemy.

Nie zrażaj się porażkami. Nie zrażaj się nawet grzechami. Zawsze masz powrót do Boga. Zawsze możesz wrócić. Grzech nie jest dla Niego przeszkodą. On sobie z nim poradzi.
Staraj się nie myśleć o grzechach. Żałuj za wszystkie i wszystkie oddawaj Jezusowi. On je przebaczy. Ale próbuj tyle nie analizować. A gdy już otrzymasz konkretną odpowiedź to jak to mówią tego się trzymaj i kolejne wątpliwości podepcz i się nimi nie przejmuj. Skrupuły będą, wątpliwości też. I to wszystko potrwa. Ale musisz słuchać swojego Lekarza. Najlepiej właśnie przez spowiednika.
Nie wiem czy to ma jakiś sens. Czy rozumiesz co napisałam. bo sama mam wrażenie, żę to trochę chaotyczne.

Może nie jesteś jeszcze gotowa na to by ogarnąć to, że Bóg nie jest buchalterem, że nie rozlicza Cie z każdej myśli, z każdej wątpliwej sytuacji i że po prostu Cię kocha. Wiem, że to wszystko wiesz i na pewno rozumiesz, ale może być potrzebny czas by to wewnętrznie zaczęło działać ;) Czasem świadomość to mało trzeba jeszcze w to wrosnąć. Skrupuły może to zaćmiewają. Ale z czasem wrośniesz i ogarniesz to co trzeba,a tam gdzie się nie da ogarnąć pozwolisz by On tym się zajął. Do tego czasu spowiednik jest niezbędny i Twoje posłuszeństwo. Bo tak to będzie wyglądać. Będziesz musiała z początku przyjmować wszystko co Ci powie za prawdę. I kropka. Bez ale, bez może. I na pewno nakieruje Twoje wrażliwe serce na właściwe tory.

Bóg Cię kocha. I to jest najważniejsze. Ty masz dobre intencje. Pragniesz Boga, chcesz dobrze. To dużo. Reszta jest w Jego rękach. Musisz szukać pomocy i wsparcia.
Na dodanie sił poddam Ci parę rad, które otrzymałam od spowiedników:
1. W skrupułach wątpliwość co do grzechu lub jego wagi oznacza, że raczej tego grzechu nie było, albo był lekki.
2. W skrupułach trudno popełnić grzech ciężki. a gdy go się popełni to sie nie ma do tego ŻADNYCH wątpliwości. W skrupułach nie da się przeoczyć grzechu ciężkiego.
3. Gdy źle ocenimy grzech i grzech ciężki weźmiemy za lekki i przyjmiemy Komunię to Bóg nam nie uzna grzechu ciężkiego i nie popełnimy świętokradztwa. Uznaliśmy go za lekki więc formalnie był lekki
4. Wątpliwości brać na swoją korzyść ( na to chyba spowiednik musi pozwolić, nie znam się ;)
5. Nie wracać do minionych spowiedzi i do wyznanych wcześniej grzechów. Nawet nie zalecano mi spowiadania się z zapomnianych grzechów (w sensie raczej lekkich) ale do tego się nie stosuje. Gdy mam potrzebę i pamiętam to wyznaję. Na to też pewnie spowiednik musi pozwolić


Data dodania: 2018-08-14 22:31:56, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

W Twoich odpowiedziach i podejściu do ludzi jest coś pięknego. Nie wiem ile zajęło Ci pisanie tej odpowiedzi, ale dziękuję za te słowa. Tak mocne i mówiące o Miłości, o samym Bogu. Wierzę w dobroć Jezusa, w to że mnie kocha. Udowodnił to, tak jak napisałaś. I chociaż widzę tą miłość, to jednak kiedy nachodzi mnie wątpliwość, czy coś było grzechem ciężkim, to się nad tym zastanawiam. Teoretycznie nie widzę wielkiego zła, ale jednak nie wiem czy dobrze oceniam. Teraz już wiem na czym polega obżarstwo, ale jak jest z tym (podam konkretny przykład) :
Byłam dzisiaj z rodzicami w mcdonaldzie. Zjadłam kanapkę i niecałą małą porcję frytek i chyba trzy nuggetsy. Byłam najedzona i gdybym więcej zjadła, to już byłoby mi ciężko. Dostaliśmy do zamówienia z jakiegoś powodu ciastko z papaja gratis (są też z jabłkami i chyba czymś jeszcze, na ciepło podawane). Z racji tego, że byłam najedzona, to zostawiłam je, ale planowałam zjeść za 30min, kiedy będę z rodzicami na spacerze, bo miałam na nie ochotę. Także po krótkim czasie zjadłam je, oceniając, że raczej nie powinnam się tym objeść, a najwyżej mogłabym przestać jeść. Pod koniec ciastka stwierdziłam, że już nie chcę i tata zjadł resztę. Nie było mi ani ciężko na żołądku ani nic, czułam się po prostu najedzona i nawet szczęśliwa, że udało mi się zachować umiar. Jednak z naszym organizmem jest tak, że dopiero po jakichś 15minutach dopiero czuje się pełne najedzenie, jeśli dobrze pamiętam. I właśnie po tym czasie zrobiło mi się ciężko na żołądku, trochę pobolewał i nadal jest mi ciężko. To na pewno od zbyt dużej ilości, bo raczej inaczej boli od stresu. I czy to był grzech?
Teoretycznie wydaje mi się, że nie ciężki, bo
a) popełniając to nie chciałam właśnie zgrzeszyć, a zachować umiar.
Ale
Mogłam wziąć pod uwagę, że po jakimś czasie zrobi mi się ciężko, bo to ciastko niepotrzebnie zjadłam. Bez tego byłoby okej.

Jeszcze prowadzę instagrama o Panu Bogu, ale kiedy wstawię post, to patrzę ile jest serduszek, czyli polubień. I cieszy mnie to jak jest dużo, jak post cieszy się popularnością i przybywa obserwatorów. A powinnam go prowadzić, aby przybliżyć ludzi do Pana Boga. Czy jeśli będę wstawiać posty i kontrolować ile jest polubień, ale będę chciała, aby to zbliżyło ludzi do Pana Boga, pomimo tego, że będą mnie nachodzić myśli tylko o tym, aby się wybić na ig, być lepszym itp.to będzie to grzech?


Dziękuję Ci również za rady, na niektóre rzeczy pewnie spowiednik może pozwolić, tak jak napisałaś.

Spokojnej nocy!

Data dodania: 2018-08-15 22:23:06, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

*w sumie to może nawet po 5 minutach zrobiło mi się tak ciężko, od objedzenia

Data dodania: 2018-08-15 22:28:22, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

I wiem, że kiedyś o to pytałam, ale jeszcze trochę inaczej : czy grzechem jest noszenie takich bardzo dopasowanych, wręcz obcisłych jeansów? Bo czytałam, że to strój prowokujący. A jeśli ubrałabym do tego sweter albo bluzkę, która zasłania pośladki? Tylko, że chyba sam wygląd nóg w tych obcisłych spodniach może prowokować? A leginsy? One też są dopasowane i jeszcze na tyle, że widać to wybrzuszenie od bielizny. A jakbym założyła wtedy dłuższą bluzkę? Czy lepiej unikać takich strojów?

Data dodania: 2018-08-16 10:48:26, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

I jeszcze czy grzechem jest modlitwa w takim stroju? Też podczas noszenia mogą mnie nachodzić myśli, że chcę kogoś sprowokować czy coś. A chęć ładnego wyglądu w tych spodniach, żeby było widać jakiej grubości się ma nogi, czy zgrabne, to grzech?

Data dodania: 2018-08-16 11:06:31, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

I co z sytuacją, kiedy coś o co pytam nie jest grzechem, ale mam myśli, że lepiej tego nie robić, bo żadnego pożytku z tego nie ma i że moje sumienie uznaje to za grzech?

Data dodania: 2018-08-16 11:34:07, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

I jeszcze co do tych spodni, to pomimo tego, że miałabym jakąś dłuższą bluzkę, to mogą mnie nachodzić myśli, żeby ją schować do środka i pokazać pośladki, że sama będę na nie patrzeć i je podziwiać itp.

Data dodania: 2018-08-16 11:41:29, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Już bez przesady. Noszenie spodni dopasowanych nie będzie grzechem. A żeby pomyśleć, że modlitwa w tych spodniach bedzie grzechem to ja nie mam pytań. Naprawdę myślisz że Bóg się obrazi na Ciebie bo rozmawiasz z nim w jakimś stroju? To takim razie modlitwa w stroju do spania też będzie nie na miejscu. Powiem szczerze i trochę ostro. Takim gadaniem pokazujesz, że Bóg dla Ciebie to nieosiągalny i mający wszystko gdzies ktoś. Ktoś kto nie patrzy na nas z miłością tylko z pogardą.
Oczywiście wiem, że tak nie uważasz, ale sprawiasz takie wrażenie. Musisz w końcu coś z tym zrobić. Ile razy to od nas słyszałaś? Ile razy ponawiasz pytania na które udzieliliśmy Ci odpowiedzi? Myślisz, że zmieniliśmy zdanie?
Czasami mam wrażenie że nie szukasz spokoju a potwierdzenia, że zgrzeszyłaś. Ale tak nie jest. Prawie wszystkie opisane sytuacje nie są grzechem, nawet lekkim. I niech to do Ciebie dotrze. Niech dotrze do Cb też fakt, że my oprócz dania odpowiedzi Ci nie pomożemy. Daliśmy Ci dużo rad a ty i tak swoje. Po chwili uważasz inaczej i znowu zaczynasz zabawiać się w pytania i odpowiedzi. Zacznij w końcu nad tym pracować. Kapturek już Ci raz dała wyczerpującą wypowiedź a ty znowu z grzechem. Wybacz ale naprawdę zaczynam mieć wrażenie że nie dopuszczacz myśli że masz problem. Ciągle, ciągle i ciągle pytania i to bardzo podobne do siebie. Raz dostałaś odpowiedź to dostałaś i nie doszukuj się innej. Tu wypowiadają się osoby, które wiedzą co piszą i mają pojęcie o danej sprawie. ZACZNIJ PRACOWAĆ NAD SOBĄ

Data dodania: 2018-08-16 14:46:20, autor: kunka

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

"Wierzę w dobroć Jezusa, w to że mnie kocha. Udowodnił to, tak jak napisałaś. I chociaż widzę tą miłość, to jednak kiedy nachodzi mnie wątpliwość, czy coś było grzechem ciężkim, to się nad tym zastanawiam."
Dlatego musisz przestać się tyle zastanawiać. Wiem, że to nieproste. Sama w to jeszcze wpadam :( Ale prawda jest taka, że to zastanawianie się do niczego nie prowadzi. I nie o to chodzi w wierze. Nie myśl tyle o grzechach. Zacznij się stosować do naszych rad, szukaj pomocy. I znajdź sobie jakieś zajęcie. Staraj się skupić na czymś co robisz, na życiu, spotkaj się z kimś, może znajdź hobby, bądź jak najmniej sama. Wiem, ze pewnie za nim zajmiesz się "życiem" to chcesz rozwiązać wątpliwości. Ale trzeba to robić odwrotnie. Zająć się życiem, a wątpliwości zaczną blednąć, będzie ich coraz mniej, same w większości się rozwiążą. gdy odetchniesz od tego to zaczniesz wiedzieć wszystko jaśniej. Wiem, że się boisz, że może wydawać Ci się to ucieczką lub poddaniem. Nie jest! Po prostu po co dawać czas i siły czemuś co nie ma sensu, co jest chore i nieprawdziwe? Bo to wszystko to Twój lęk. Te sytuacje to nie grzechy. To strach. Nie zajmuj się strachem, a sobie pójdzie ;) Nie pożywiaj swojego strachu. Pracuj nad sumieniem, szukaj spowiednika i pomocy. Ale też zacznij to na co nie masz wpływu ignorować.

Data dodania: 2018-08-16 18:53:27, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dziękuję Wam za odpowiedź i przede wszystkim dziękuję wszystkim, którzy odpowiadali na moje pytania, za cierpliwość. Wierzę, że Pan Bóg jest Miłością. I to wszystko, o czym napisał Kapturek (mówię napisał, bo kieruję się pseudonimem), te wszystkie odpowiedzi są bardzo pomocne i również Twoje, kunka, chociaż jeszcze czasami brnę w wątpliwości dalej, zamiast spróbować spojrzeć na to trzeźwym umysłem. Dziękuję za rady, mam nadzieję, że uda się ze stałym spowiednikiem.
Chociaż wczoraj i dzisiaj było lepiej. A jeszcze mam takie pytanie : czy to grzech, jeśli załóżmy, że jestem chuda i po prostu chodząc w tych przylegających spodniach sprawie u kogoś chęć bycia też takim chudym, ale to jest u mnie tak z natury i może też to wyglądać, że jem za mało i ktoś będzie się głodził z tego powodu?

Data dodania: 2018-08-18 21:31:59, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Nie, to nie grzech.
Nie przejmuj się bardzo tym, że nadal wpadasz w te wątpliwości. To wszystko to długa droga. Będziesz pewnie w nie długo wpadła. Ważne, że walczysz. Ważne, że przy Bożej pomocy wstajesz i ważne, że się nie poddajesz. Jak to jakiś św powiedział "jesteś zwycięzcą dopóki walczysz". Z czasem będziesz wychodziła z tych wątpliwości. musisz nad sobą pracować. To wszystko to proces. Od razu się nie "naprawisz". Raczej z dnia na dzień to nie minie. Ale przy Bożej łasce będziesz zmierzała ku wyzdrowieniu. Żaden gorszy dzień tego nie zmieni. Wszystkie dni oddawaj Panu. Po gorszym czasie zawsze przyjdzie lepszy. A gdyby znów było gorzej, to i znów będzie lepiej ;) Nie trać nadziei. Bo będzie lepiej. Będzie dobrze. Najważniejsze, że masz przy sobie Boga. On Cię poprowadzi.

Data dodania: 2018-08-18 22:23:12, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dziękuję Ci bardzo za odpowiedź :) wiem, że dostałam konkretną odpowiedź na temat obżarstwa, ale jeszcze coś mi nie daje spokoju. Znowu jakbym nie słuchała tego, co mi napisaliście, ale proszę o takie trzeźwe spojrzenie: nie raz jest tak, że na obiad coś jem i zanim skończę, czuje się najedzona. Czy dokończenie go będzie grzechem, jeśli po tym mam taki ciężki żołądek? Tak, że czuje, że to było za dużo. Niby nie duża porcja była, ale wiadomo, każdy ma swoje granice. Gdyby 1 ziemniak mniej lub pół kotleta mniej albo pół porcji dodatku w postaci żółtej fasolki czy coś, to byłoby się najedzonym i nie towarzyszyłoby uczucie ciężkości. I tutaj wykluczając sytuację, kiedy kogoś boli żołądek od stresu.

Data dodania: 2018-08-19 13:45:25, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

To że postanowiłaś dokończyć to nic złego. Co innego jakbyś postanowiła wziąć dokładkę.
Masz racje że każdy ma swoje granice i ważne aby ich nie przekroczyć. Ale ty tym, że dokończyłaś obiad nie przekroczyłaś granicy.
Wszystko jest w porządku

Data dodania: 2018-08-19 14:36:02, autor: kunka

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dziękuję Ci za pomoc :)

Data dodania: 2018-08-21 18:21:57, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica