Pokoje  • Szukaj  • Blog  • Zaloguj się

Trzeba iść z czasem, postępem, osiągnięciami... jak głoszono w reklamie proszku do prania Pollena 2000. Swoją drogą ciekawe, kto jest tak stary, by ją jeszcze pamiętać? ;)

Wracając do sprawy. Dzięki wytężonej pracy mojego nieocenionego webmastera (pozdrowienia dla Jenny) forum doświadczyło radykalnych zmian. Streszczają się one w wyodrębnieniu działów tematycznych, dzięki którym łatwiej będzie odnaleźć się w gąszczu rozmaitych problemów, które trawią nasze życie duchowe i zżerają umysł. Środowisko forum rozrasta się i choć nie osiągnęło jeszcze monstrualnych rozmiarów, to liczyć nas można już w setkach. Tak duże zainteresowanie cieszy i być może motywuje do wytężonej pracy... choć co do mojej osoby, to nie używałbym tak górnolotnych określeń ;)

Dziękując wszystkim za współtworzenie tej wirtualnej społeczności zapraszam do dzielenia się swoimi pytaniami, wątpliwościami, frustracjami i wiedzą - oczywiście w tym co dotyczy szeroko pojętego nauczania i życia Kościoła, czyli nas - uczniów Jezusa.

Wartą zauważenia nowością jest pokój Pomocy, w którym umieszczać możemy prośby o wsparcie modlitewne w konkretnych intencjach.

W miarę możliwości czasowych będę odpowiadał na pytania - zwłaszcza te, które dotyczą "mojej działki"

Zapraszam na nasze forum dyskusyjne!

x.Łukasz

Temat: nerwica natręctw i spowiedź

Uporządkuj w/g daty dodania Uporządkuj w/g wątków

--- komentarz wykasowany ---

Data dodania: 2018-08-18 11:43:58, autor: agrafka456

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Spowiedź to przyznanie się Bogu do swoich win. Spowiadając się mówisz: "Boże zgrzeszyłem, ale tego nie chcę. Tobie to oddaję". Dlatego się spowiadamy nawet z tego co niezależy od nas. Jesteś w mega trudnej sytuacji i rozumiem, że spowiedź jest dla Cb bardzo ciężkim i stresującym Sakramentem, a księża nie pomagają Ci w przeżyciu tego w najodpowiedniejszy dla twojej sytuacji sposób. Nie będę Ci tu dawał zbędnych rad bo widzę, że sama wszystko rozumiesz i wiesz. Znajdź księdza, który Ci będzie pomagał w łatwiejszym przeżywaniu spowiedzi. Mów ogólnie o chorobię i o tym co z tego wynika.
Bądź cierpliwa. Wierzę głęboko że wszystko się wyprostuje

Data dodania: 2018-08-18 14:15:18, autor: kunka

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

A mi kapłani mówili by nie spowiadać się z czegoś co jest wynikiem choroby. Bo skoro to robi w nas choroba to nie ma w tym naszego wolnego wyboru. Często nie ma się wyboru. to po prostu się dzieje. Winy to nasze grzechy, coś co wybraliśmy, owszem czasem w sposób mniej świadomy i dobrowolny. Ale jest to jakiś wybór.. A spowiadać należy się z grzechów, nie sytuacji od nas niezależnych. Można oddawać w Sakramencie pokusy i złe myśli , których nie chcemy. Ale w przypadku nn pogłębiasz swój problem chcąc drobiazgowo mówić o wszystkim, a właściwie o objawach choroby a nie grzechach.. To nie są grzechy. A na spowiedzi wyznaje się grzechy. Takie jest moje zdanie. Jeśli będziemy w nn mówić o wszystkim na spowiedzi to to już nie będzie sakrament pokuty i pojednania ale czysta terapia. Ja mówię na spowiedzi o tych myślach ogólnie. Mówię, że czasem nie wiem czy ich chce czy nie. A tak, to oddaje je Bogu na bieżąco. Gdybym miała mówić szczegółowo o wszystkim to pewnie niejeden ksiądz by stracił cierpliwość i wysłał by mnie do psychiatry ;)
Prawda jest taka, że gdy choroba szaleje to tych myśli są dziesiątki dziennie ( a może więcej, ja miałam wtedy wrażenie, że są ciągle). Człowiek nieustannie próbuje z nimi walczyć. Szuka różnych sposobów, nie chce ich w sercu ani w głowie. brzydzi się nimi i ich się boi.One się ciągle nasilają mimo stosowanych sposobów walki. Jak się z nich dokładnie wyspowiadać gdy tak opanowują umysł niemal paraliżując człowieka? To byłoby niemożliwe. Czy widząc taką udrękę Bóg miałby chcieć byśmy dalej się tym zadręczali z całych sił próbując się z nich wyspowiadać? Nie sądzę więc, że ważność spowiedzi miałaby zależeć od tego czy to wszystko powiesz. Bo to nie są grzechy.
Masz tylko natrętne myśli czy kompulsje też?

"Kiedyś inny ksiądz powiedział mi na spowiedzi, abym to jakoś ogólnie nazwała i nie miała tak dużych wyrzutów sumienia z tego powodu" - i to była dobra rada :)

Rozwiązanie? Szukać kapłana, który rozumie i zna problem. Spowiedź nie ma być traumą. Jest oskarżeniem, jest pewnego rodzaju wstydem za popełnione zło ale też jest spotkaniem z kochającym Bogiem. Życzę Ci tego byś w spowiedzi znalazła Boga, który kocha Cię bezgranicznie i bezwarunkowo. Bo tak jest. A tak na prawdę odpowiedziałaś sobie sama na Twój problem w ostatnim zdaniu swojego pytania.

Możesz oddawać wszystko Bogu, możesz ujawniać te myśli na spowiedzi by Pan Cię od nich uwalniał i leczył z ich skutków, ale one nie są grzechami, nie musisz ich więc drobiazgowo wymieniać podczas spowiedzi. Ich wymienienie lub nie, nie wpływa na ważność Sakramentu.

"Skrupulaci uprawiają zazwyczaj terapię skrupułów sposób nie tylko nieskuteczny, ale wręcz szkodliwy. Bardzo szczegółowo i często przedstawiają spowiednikowi całą litanie grzechów i wątpliwości, zyskują chwilowe uspokojenie, a przy najbliższej okazji robią to samo (...) W spowiedziach niech używają zdań prostych, bez dygresji i wyjaśnień. Niech pamiętają, że tylko grzechy śmiertelne są materią konieczną, natomiast grzechy powszednie są wystarczającą i nie ma obowiązku wyliczania ich wszystkich, gdyż jest to nawet niemożliwe. Nie potrafimy zliczyć pyłu i ziarenek maku, lecz potrafimy wyliczyć ziarna grochu; wybrać dwa lub trzy znaczniejsze ziarna (...) resztę zaś załączyć ogólnie." - "E. Działa OP, "Skrupulatom na ratunek", s. 50, 53.

Data dodania: 2018-08-18 21:13:30, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

O tuż to! Wyznając na spowiedzi to co nie zależy od nas nie wyznajesz grzechów. Ale warto to i tak w ogólny sposób nazwać i wymienić, bo i przez spowiedź oddajemy Bogu to co nam ciąży.

Data dodania: 2018-08-18 23:02:33, autor: kunka

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

--- komentarz wykasowany ---

Data dodania: 2018-08-19 10:45:39, autor: agrafka456

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Myślę, że to wystarczy. Tym sposobem ogarniasz całość problemu bez drobiazgowości ;) i spowiednik wie o co chodzi
Ja chyba sama muszę ten początek zmienić (mówię, że mam nerwicę natręctw i związane z tym skrupuły), bo chyba nie każdy kapłan zdaje sobie sprawę z tego, że my tych myśli nie chcemy. I nieraz ten brak zrozumienia kończył się u mnie nasileniem myśli. Potem stały spowiednik to prostował :P A ja przyzwyczaiłam się już do tego, że nie muszę każdemu spowiednikowi tłumaczyć co mi jest, bo stały wiedział. Ale będę musiała :)

Data dodania: 2018-08-19 11:42:50, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

--- komentarz wykasowany ---

Data dodania: 2018-08-19 12:00:55, autor: agrafka456

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

No i to jest najważniejsze. Że tam jest Jezus :) I On to wszystko ogarnie :)

Data dodania: 2018-08-19 12:24:14, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica