Pokoje  • Szukaj  • Blog  • Zaloguj się

Trzeba iść z czasem, postępem, osiągnięciami... jak głoszono w reklamie proszku do prania Pollena 2000. Swoją drogą ciekawe, kto jest tak stary, by ją jeszcze pamiętać? ;)

Wracając do sprawy. Dzięki wytężonej pracy mojego nieocenionego webmastera (pozdrowienia dla Jenny) forum doświadczyło radykalnych zmian. Streszczają się one w wyodrębnieniu działów tematycznych, dzięki którym łatwiej będzie odnaleźć się w gąszczu rozmaitych problemów, które trawią nasze życie duchowe i zżerają umysł. Środowisko forum rozrasta się i choć nie osiągnęło jeszcze monstrualnych rozmiarów, to liczyć nas można już w setkach. Tak duże zainteresowanie cieszy i być może motywuje do wytężonej pracy... choć co do mojej osoby, to nie używałbym tak górnolotnych określeń ;)

Dziękując wszystkim za współtworzenie tej wirtualnej społeczności zapraszam do dzielenia się swoimi pytaniami, wątpliwościami, frustracjami i wiedzą - oczywiście w tym co dotyczy szeroko pojętego nauczania i życia Kościoła, czyli nas - uczniów Jezusa.

Wartą zauważenia nowością jest pokój Pomocy, w którym umieszczać możemy prośby o wsparcie modlitewne w konkretnych intencjach.

W miarę możliwości czasowych będę odpowiadał na pytania - zwłaszcza te, które dotyczą "mojej działki"

Zapraszam na nasze forum dyskusyjne!

x.Łukasz

Temat: Marnowanie jedzenia

Uporządkuj w/g daty dodania Uporządkuj w/g wątków

Chciałabym się zapytać o dwie rzeczy, bo nie umiem dokładnie stwierdzić, czy są to grzechy.
1. Chodzi o marnowanie jedzenia. Czytałam, że to grzech i na zapytaj.wiara było napisane, że możnaby to rozpatrywać w kategoriach grzechu ciężkiego :
Jednak kiedy marnowanie jedzenia byłoby grzechem ciężkim? Zdarzają mi się sytuacje, kiedy coś z mojej winy się przeterminuje, kanapka się popsuje albo owoce. Niekiedy może to są nawet duże ilości. Czasem też mam tak z kosmetykami.
2. Czy to grzech, jeśli czytam artykuł napisany przez kogoś na blogu np.o pielęgnacji włosów albo coś innego? Chodzi o to, że skądś ta osoba musiała zaczerpnąć informację i albo użyła książki, albo u kogoś innego przeczytała coś na ten temat, albo inaczej się o tym dowiedziała. I jak ona napisze post na blogu na podstawie książki, to czy to wporządku, kiedy ja go przeczytam i tej książki, z której informacje są zamieszczone na blogu nie kupię, tylko za darmo przeczytam post?

Data dodania: 2018-06-19 12:59:50, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

2. A uważasz, że wypożyczanie książek z biblioteki jest grzechem? ;)

Data dodania: 2018-06-20 15:04:48, autor: lala

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Czytałam, że to nie grzech. Ale jeśli chodzi o te posty na internecie czy artykuły, to nie wiem, bo możnaby wziąć pod uwagę, że np.youtuberzy zarabiają, a jeśli opowiadają o czymś na podstawie książki, filmu, postu przeczytanego u kogoś innego, to sama nie wiem.

Data dodania: 2018-06-21 20:03:05, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

„Czytałam, że to nie grzech" - myślę, że tego należy się trzymać.;) Zresztą pewnie podają źródła, więc jest to ok.

Data dodania: 2018-06-23 07:33:14, autor: lala

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Pisałam Ci odpowiedź i jak na złość zniknął prąd. Spróbuję jeszcze raz :)

2. Możesz spokojnie czytać tego typu blogi, wpisy, artykuły czy oglądać filmiki. Nie popełniasz żadnego zła. Nie odpowiadasz za treść tych wpisów, ani za to czy autorzy przestrzegają prawa podając różne źródła. Nie grzeszysz czytając te wpisy! Pogłębiasz wiedzę, rozwijasz zainteresowania - przecież to dobro!

Po drugie raczej jest tak, że te wpisy w ogóle prawa nie łamią. Owszem, gdy ktoś udostępnia całą książkę, czy czyjś cały film to nie jest to w porządku. Ale Ty nie ściągasz filmów czy książek...

Wszelkie artykuły, blogi czy filmy, które zawierają fragmenty innych utworów nie łamią prawa. W Polsce istnieje takie coś co prawo nazywa Prawem cytatu. Czyli można we własnych "dziełach" zamieszczać fragmenty innych dzieł, innego autora. Jeśli więc jakieś dzieło zostało upublicznione i ktoś je przeczytał to może potem we własnym dziele oprzeć się na tym co czytał. Może w tym celu podawać konkretne fragmenty czyjegoś dzieła. Może ogólnie komentować, analizować, rozwijać czy pogłębiać. Dzieło drugiej osoby może być komentowane więc i analizowane. może być ono wyjściem do własnego dzieła, nawet tego w sieci. Można nie zgadzać się z czyjąś myślą postawioną w jego dziele i wprost to napisać we własnym dziele.

Przeczytanie wpisu na podstawie informacji z jakiejś książki nie jest tym samym co przeczytanie tej książki. Ty czytasz czyjąś interpretacje, czyjąś analizę informacji, które ktoś tam kiedyś skądś zdobył. Ale autor WPISU udostępnił SWÓJ tekst za darmo, więc masz prawo go czytać!

Piszesz, że osoba pisząca skądś musiała zaczerpnąć informacje na jakiś temat - wiedza nie jest opatentowana, wiedza nie należy do danego człowieka, nie jest czyjąś własnością. Masz prawo do wiedzy. Masz prawo ją pogłębiać i się nią dzielić.
Idąc Twoim tokiem myślenia to nie miałabyś prawa, np. mówić czegoś czego nauczyłaś się w szkole, bo ktoś tą wiedzę kiedyś stworzył i nie jest Twoja. Widzisz tą bezzasadność?

Niektórzy próbują sobie wiedzę przywłaszczyć, ale tak nie jest. Masz prawo do wiedzy i tyle. Ktoś ma prawo do własnego dzieła ale gdy je upublicznia to zgadza się na to, że ludzie będą z niego korzystać. I ktoś może właśnie po przeczytaniu tego dzieła stworzyć własne. Tak w ogóle powstaje masa książek naukowych - które opierają się na kilkudziesięciu lub więcej innych książkach. )One wprost korzystają z czyjegoś dorobku, z czyjeś pracy. Owszem zawsze podają źródło i zawsze wnoszą coś nowego. Są autorsko pisane ale opierają się na czymś co już inni napisali. A Ci inni pewnie też opierali się na tym co kiedyś ktoś tam wymyślił. I to wszystko jest w porządku. Nie ma w tym niczego złego.

Więc i Ty masz prawo czytać takie wpisy, bo to żaden grzech, tylko normalne pogłębianie wiedzy czy po prostu dostarczanie sobie rozrywki

Data dodania: 2018-06-23 11:14:15, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dziękuję Ci za pomoc :) a co z przepisami do dań, które są dostępne na internecie? Mogę coś zjeść, jeśli ktoś udostępni przepis, a ja nie wiem skąd on jest albo sama mogę korzystać z internetowych przepisów?

Data dodania: 2018-06-23 16:36:41, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Jasne, że możesz.

Data dodania: 2018-06-23 21:45:08, autor: Tazel

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Przepraszam że po długim czasie odpisuje, dziękuję za odpowiedzi :)

Data dodania: 2018-06-30 19:53:24, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

1. Mnie osobiście boli jak ludzie nawet wierzący katolicy lekkomyślnie marnują jedzenie. Czytałam, że to grzech ciężki bo Bóg daje tyle jedzenia by każdy na świecie mógł być najedzony a to, że ludzie głodują jest winą tych, którzy marnują jedzenie. Więc staram się bardzo by nie marnować jedzenia ale czasem zdarzy się, że coś mi się popsuje. Dlatego najlepszą metodą jaką proponuję jest zawsze kupowanie tyle jedzenia ile potrzeba, nie robić zapasów na dłuższy czas i jeść w pierwsze kolejności ten produkt, któremu kończy się termin ważności.


Data dodania: 2018-08-21 13:12:27, autor: ktosia

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Lekkomyślne marnowanie jedzenia będzie grzechem. Ale skoro coś samo z siebie się zepsuło i musimy wyrzucić to już nie. Nie ważne że za dużo kupiłem/kupiłam.

Data dodania: 2018-08-21 14:18:38, autor: kunka

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

a czy kupowanie więcej jedzenia niż potrzebujemy nie jest jednoznaczne z lekkomyślnym marnowaniem? Najbezpieczniej kupować tyle ile wiemy, że potrzebujemy/zjemy.

Data dodania: 2018-08-21 14:50:06, autor: ktosia

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Jeżeli kupiliśmy za dużo z jakiegoś powodu to nie.
Przecież np w przypadku świąd. Tysiąc potraw. Mijają święta i zostało trochę jedzenia. Niestety zepsuło się. To jest grzech ciężki? Było można nie robić tyle jedzenia. Ale nigdy nie wiadomo czy wystarczy.
Moja mam raz ugotowała w sobotę flaki aby były na niedzielny obiad. Wylała cały wielki gar bo się zepsuły. I co zmarnowaliśmy jedzenie bo nie potrzebnie "aż taki wielki gar"?

Jeżeli kupujemy dużo jedzenia z jakiegoś powodu i wyrzucimy bo się zepsuło nie można powiedzieć o marnowaniu. Ani o grzechu.

Data dodania: 2018-08-21 15:27:08, autor: kunka

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

A nawet nie zgodzę się że to grzech ciężki. Owszem nie powinno się marnować jedzenia, ale czasami się zdarzy. Ja raz z kolegami na wyjeździe rekolekcyjnym wyrzuciliśmy kanapki bo nie zjedliśmy. I aby nie było to ksiądz katolicki pozwolił wyrzucić.

Data dodania: 2018-08-21 15:30:13, autor: kunka

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica