Pokoje  • Szukaj  • Blog  • Zaloguj się

Trzeba iść z czasem, postępem, osiągnięciami... jak głoszono w reklamie proszku do prania Pollena 2000. Swoją drogą ciekawe, kto jest tak stary, by ją jeszcze pamiętać? ;)

Wracając do sprawy. Dzięki wytężonej pracy mojego nieocenionego webmastera (pozdrowienia dla Jenny) forum doświadczyło radykalnych zmian. Streszczają się one w wyodrębnieniu działów tematycznych, dzięki którym łatwiej będzie odnaleźć się w gąszczu rozmaitych problemów, które trawią nasze życie duchowe i zżerają umysł. Środowisko forum rozrasta się i choć nie osiągnęło jeszcze monstrualnych rozmiarów, to liczyć nas można już w setkach. Tak duże zainteresowanie cieszy i być może motywuje do wytężonej pracy... choć co do mojej osoby, to nie używałbym tak górnolotnych określeń ;)

Dziękując wszystkim za współtworzenie tej wirtualnej społeczności zapraszam do dzielenia się swoimi pytaniami, wątpliwościami, frustracjami i wiedzą - oczywiście w tym co dotyczy szeroko pojętego nauczania i życia Kościoła, czyli nas - uczniów Jezusa.

Wartą zauważenia nowością jest pokój Pomocy, w którym umieszczać możemy prośby o wsparcie modlitewne w konkretnych intencjach.

W miarę możliwości czasowych będę odpowiadał na pytania - zwłaszcza te, które dotyczą "mojej działki"

Zapraszam na nasze forum dyskusyjne!

x.Łukasz

Temat: Wątpliwości

Uporządkuj w/g daty dodania Uporządkuj w/g wątków

Witajcie. Chciałabym Wam się zapytać o pewną rzecz. Chodzi tutaj głównie o to, że od jakiegoś czasu zauważyłam, że jest mi czasami ciężko na żołądku, nawet jak nie zjem nie wiadomo jakiej ilości jedzenia, trochę spadł mi apetyt, niekiedy robi mi się niedobrze na myśl o niektórych rzeczach, mam zaparcia, chociaż bardzo mało piję i chcę to zmienić. Nie zawsze towarzyszą mi takie objawy. Wyczytałam, że może być to nerwica żołądka, bo ostatnio stresowałam się, zdarzało mi się płakać, są dni co nie dostrzegam w sobie radości, chciałabym się bardziej cieszyć życiem. Nie wiem czy to dokładnie to, musiałabym iść do lekarza, ale nie chcę nikomu z rodziny mówić o moich problemach, ani o tym, że się stresuje. A wiadomo, że lekarz przeprowadzi wywiad itp. Czytałam, że mogą to być także inne choroby i nie należy tego lekceważyć i też że od tej nerwicy można chyba dostać nawet depresji. I mam związane z tym tematem pytania o grzechy
1. Czy grzechem będzie to, jeśli narazie nie pójdę do lekarza, tylko jeśli mi nie przejdzie, to zgłoszę się np.za miesiąc czy dwa?
2. Jeśli to nerwica żołądka, to dieta powinna być lekkostrawna. Ale czy to grzech, jeśli zjem np.smażonego kotleta albo jeśli mam ochotę na chipsy i zjem, a później będę się od tego źle czuła? Może nie zawsze będzie mi to szkodzić. Też czasem jestem np. W MC i czy z obawy, że mi zaszkodzi powinnam rezygnować z tamtych potraw? Chcę wprowadzić więcej warzyw i owoców do diety, ale czesto jem smażone rzeczy. Czy mogę z nich nie rezygnować ?

Data dodania: 2018-08-24 22:28:17, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Najlepszym lekarstwem będzie jak przestaniesz się wszystkim tak zadręczać.;) Chociaż oczywiście zachęcam do jedzenia zdrowszych rzeczy :P to nie znaczy, że musisz całkowicie zrezygnować z rzeczy smażonych czy innych fast foodów.

Często zastanawiasz się, jakim coś jest grzechem lub czy w ogóle nim jest. Nie masz pewności, a przy Twoim sumieniu, popełniając grzech ciężki, byś ją miała. Warto takie niepewne sprawy po prostu zignorować, powierzać Panu Jezusowi, powiedzieć, żeby On się nimi zajął. Myślisz, że On woli, żebyś wszystko dokładnie rozłożyła na czynniki pierwsze i przeanalizowała czy raczej cieszyła się Jego Miłością? ;)

Data dodania: 2018-08-24 22:57:01, autor: lala

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dziękuję Ci za odpowiedź :) na pewno Pan Jezus chce, żebym była szczęśliwa, żeby każdy człowiek był szczęśliwy. Czas zacząć bardziej podchodzić z radością do życia. Jeszcze się zastanawiam, może mam wrzody. Ale to chyba mało prawdopodobne, żeby stres był na tyle silny, aby spowodować wrzody. A gdyby jednak? Wtedy nie wolno jeść wielu rzeczy. Póki nie mam pewności co mi jest, to grzechem będzie, jeśli nie będę całkowicie przestrzegać zaleceń przy chorobie wrzodowej?

Data dodania: 2018-08-25 13:14:24, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Poczytaj sobie o przyczynach i objawach, nie wydaje mi się żebyś je miała ;) Przede wszystkim wyluzuj, zobaczysz, czy wtedy się poprawi.

Data dodania: 2018-08-25 13:52:38, autor: lala

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Moim zdaniem nie masz wrzodów. Szukasz chorób. Ciągle martwisz się swoim zdrowiem. Jesteś młoda, więc raczej nie grożą Ci takie rzeczy :) więcej spokoju ;) Te wszystkie rzeczy mogą, choć nie musza być spowodowane nerwicą. nie mówię, że ją masz, ale masz objawy. Mnie nerwicy bolało np. serce, to też było przerażające - ale z sercem było i jest ok. Tak samo z żołądkiem. A objawy były fizyczne i bardzo dokuczliwe.
To myślenie, "a gdyby jednak", "a może", "może to czy tamto" to też może być objaw nerwicy, obsesja. Za dużo myślisz o tym wszystkim. Jeśli źle się czujesz to idziesz do lekarza. Lekarz Cię zbada, jak będzie trzeba to pogłębi diagnostykę i stwierdzi czy coś Ci jest czy nie. Jest potrzebna konsultacja lekarska a nie doszukiwanie się w każdym niefajnym odczuciu czy objawie jakiś chorób. Powinnaś iść do lekarza. Jeśli to nerwica to potrzebujesz leczenia. Jeśli to stres to potrzebujesz nauczyć się sposobów na radzenie sobie z nim. A jeśli to inna choroba to też będziesz potrzebowała leczenia. Choć Twoje ostatnie zdanie i prawdziwe obawy, które nie są związane z chorobą fizyczną, tylko ze strachem przed grzechem mi pokazują, że możesz mieć problem z nerwicą. Z niczym innym. To wszystko to Twoje skrupuły. One mogą przyjmować różne formy. Niektórzy z nn bardzo boją się, że umrą lub czymś się zarażą, Ty boisz się grzechu. Stąd to całe myślenie i niepokój. Więc nie lecz się przez internet tylko udaj się do lekarza. Poproś mamę/babcię/ciocię kogoś komu ufasz by z Tobą poszedł na wizytę. Powtarzam wiec, że nie myślenia o tym wszystkim potrzebujesz, tylko konkretnej pomocy.

Co ze spowiednikiem? Byłaś już u tego "upatrzonego"?

Data dodania: 2018-08-25 13:57:39, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dziękuję Wam za odpowiedzi :)
Mówiłam o tym ucisku na żołądku rodzicom i jak dalej tak będę miała, to pójdę z mamą do lekarza, narazie kupiła mi siemię lniane, bo jest dobre na takie dolegliwości, o ile to nie na tle nerwowym, jeśli dobrze mi się wydaje.
Mam tak, że sprawdzam, czy mięso jest dobrze dosmażone, czasem często myje rece płynem do naczyń czy jakimś mydłem i są szorstkie, popękane. W sensie może te zachowania, jeśli nad nimi rozsądnie nie zapanuje, staną się nerwicą natręctw. Bo np. żeby się upewnić, czy mielone jest dobrze usmażone, to zapalam latarkę i oglądam je pod latarką, bo zdarzało się, że było niedosmażone i też nie chciałam zarazić się żadną bakterią czy czymś. Ale też nie mogę się doszukiwać chorób, bo takie coś już też mi się zdarzyło, że myślałam, że mogę być na coś chora.
Jeśli chodzi o spowiednika, to miałam iść w czwartek do niego, bo spowiadał, ale poszłam do innego we wtorek. Bo wydawało mi się, że mogłam popełnić grzech ciężki. I znów do niego nie poszłam :/ i ciągle przeciągam, kolejny miesiąc bez stałego spowiednika. Na pewno nie mogę w nieskończoność zadawać tu pytań. Ale się zastanawiam, czy czegoś źle nie ocenię. Bo w wątpliwościach, kiedy ma się wybór czy coś zrobić czy nie, jeśli coś może być grzechem, to lepiej tego nie robić. A ja mam czasami takie sytuacje, gdzie pomimo wątpliwości coś czynię, myśląc, że później się zapytam, bo nie wiem.
I właśnie prosiłabym o ocenę dwóch rzeczy :
1. Dzisiaj będąc z mamą zapytałam jej się co chciałaby na urodziny. Ona zażartowała i powiedziała coś w stylu, że papierosy. Ja wtedy odpowiedziałam też coś w stylu, że nigdy w życiu. Chciałam powiedzieć takim smieszkowym tonem, że nie będę jej dokarmiać raka, ale pomyślałam, że byłby to grzech ciężki, bo mogłabym w ten sposób śmiać się że może mieć od papierosów raka czy coś. Pomimo tego i tak to powiedziałam. Czy to był grzech ciężki?
2. Dzisiaj szef mojego taty pozwolił mu zamknąć stację wcześniej, żeby po pracy mógł iść obejrzeć żużel czy coś takiego. On przyjechał do nas do galerii, później pojechaliśmy do MC. Przypomniało mi się, że szef pozwolił zamknąć mu wcześniej, raczej pod warunkiem że pójdzie na ten żużel czy grampri (nie wiem jak się pisze). I oni mieli jechać jeszcze do sklepu i w jedno miejsce i miałam wybór, żeby jechać z nimi albo iść do domu. Z jednej strony wolałam iść do domu, żeby nie ’przykładać do tego ręki’, że mój tata nie jest na żużlu. I w tych wątpliwościach, biorąc pod uwagę, że to może być grzech ciężki pojechałam z nimi. Niedawno mój tata poszedł na końcówkę. Czy to był grzech ciężki?

Data dodania: 2018-08-25 21:21:06, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Co Ci już mówiłem w sprawie grzechów? Przyjmujesz to do siebie czy olewasz? Moim zdaniem olewasz. Przykro mi to mówić, ale tak to widzę.
Mówiłem Ci: przypadku wątpliwości zastanów się czy było to świadome i dobrowolne?

1. Błagam Ciebie. Grzech bo powiedziałaś że nie kupisz mamie papierosów? Dlaczego niby grzech?
Wszędzie widzisz zło. To chore i obraża Boga mimo skrupułów. Taka jest prawda.
2. Jeśli już grzech ma twój tata. Jeszcze nie słyszłem żeby grzechy przechodziły na członków rodziny. No chyba, że ty wyznajesz inne zasady,sprzeczne z nauką Kościoła, ale cóż.

Powiem ostatni raz. Nie doszukuj się wszędzie grzechów. Powoli mam dosyć udzielania Ci odpowiedzi bo tylkl miądle temat.

Wiem, jestem teraz ostry. Ale łagodnie na Cb nie wpływa. Choć wątpię że i to wpłynie.
Pozdrawiam

Data dodania: 2018-08-25 22:26:05, autor: kunka

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Cierpliwym kapłanem to Ty nie będziesz :P 😂

Data dodania: 2018-08-25 23:39:44, autor: lala

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Jednak to i tak długo wytrzymałem, więc jest lepiej 😂

Ale no moja cierpliwość ma granice tu się przyznaje. Zresztą do siebie też cierpliwości nie mam 😉

Ale nie ja pierwszy i nie ostatni. Różnych ludzi powołuje Pan 😃

Data dodania: 2018-08-26 00:01:37, autor: kunka

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Nie zgadzam się jednak z tym, że Boga obraża to, że Red Cherry doszukuje się wszędzie zła. To jest choroba. Więc jak może to być grzech? Ona nie może przestać, choć na pewno by chciała. Może ta choroba już mocno postąpiła więc żadne racjonalne argumenty nie działają. Na mnie też wiele nie działa. W sensie przyjmuje je już za prawdę, ale nadal w tle jest niepewność, niepokój i strach. I źle mi z tym. Ale nie da się ot tak tego zmienić :( A jak jesteś już w błędnym kole skrupułów to nic do człowieka nie dociera, albo dociera na chwilę.

To wszystko co robisz, o co pytasz, nad czym się zastanawiasz to skrupuły. I musisz je leczyć. Po co czekać cały miesiąc? Poproś jakiegoś kapłana o rozmowę, szukaj pomocy. Powinnaś konkretnie działać. Nie czekać. Tylko walczyć. To jest Twój obowiązek. Ogarnij się więc w końcu i weź się za to. Samo nie przejdzie
Nie przejmuj się tym,że masz czasem wątpliwości czy coś jest złe czy nie i wolisz z tego zrezygnować. Z reguły nie musisz rezygnować, bo najprawdopodobniej to nad czym się zastanawiasz wcale grzechem nie jest. Bo Ty wyolbrzymiasz sytuacje. Powtarzam - prawdziwego zła nie zignorujesz. Twoje sumienie jest na to zbyt delikatne.
Mnie np. wydawało się grzechem zjedzenie w piątek wafelka, no bo to przecież przyjemność, potem myślałam, że w ogóle na takie przyjemności nie powinnam sobie pozwalać. Albo zrezygnowałam z jedzenia mięsa bo wydawało mi się to grzechem, czego dowodem miał być jeden fragment z Pisma, no albo grzechem wydawało mi się hakowanie i grabienie przy grobach dziadków w niedziele. Albo czytanie powieści gdzie trafiłam na fragment lekko zahaczający o seksualność. Nic z tego grzechem nie jest. A mi się wydawało że jest i to wielkim. I owszem wolałam rezygnować z tych rzeczy w razie czego. Albo też robiłam rzeczy nieco ( a nawet bardzo) dziwne bo wydawało mi się, że jeśli tego nie zrobię to zgrzeszę. To jest choroba. Nic innego. I choć to choroba duchowa (tudzież zaburzenie psychiczne) to da się ją wyleczyć. A z Bogiem to w ogóle jest do ogarnięcia.

Data dodania: 2018-08-26 02:33:15, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Kłopot w tym, że ja z całym szacunkiem, ale nie dostrzegam tej walki, nie dostrzegam tego, że próbuje coś z tym zrobić. Ciągle w większości przypadków powtarza temat. Dlatego powiedziałem, że mimo choroby te wątpliwości obrażają Boga.
Nie widzę tu tego. Przykro mi to mówić, ale tak jest.

Red Cherry!
Ja rozumiem, że skrupuły, że choroba. Nie jestem w końcu bez serca, ale gdybyś stosowała się do naszych rat, byłoby lepiej.
Powtórzę się znowu. My Ci pomóc nie damy rady. Kierownik duchowy jest Ci bardzo potrzebny. Bez tego ani rusz. I najlepiej będzie jak te wątpliwości będziesz rozwiewała z nim. My przez internet możemy doradzić, odpowiedzieć na pytanie, ale nie zastąpimy relacji w cztery oczy

Data dodania: 2018-08-26 03:38:17, autor: kunka

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Red Cherry, zróbmy tak. Na co dzień nie analizujesz, tylko na początek tak raz na 2 dni (tylko nie za długo) i w sprawie, co do której będziesz mieć największe wątpliwość zadajesz jedno pytanie. Wchodzisz w to? 😎

Data dodania: 2018-08-26 07:31:12, autor: lala

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Mi też chodzi tylko o to, że takimi stwierdzeniami możesz pogłębić jej chorobę. A tego jej już nie potrzeba. Chcesz dobrze, ale myślę, że nie tędy droga, to jej nie zmotywuje. Jeśli Red jest w mocnych skrupułach to jedno niewinne zdanie może jej bardzo zaszkodzić i znów lawina ruszy... Namawiać ją możemy do walki, do szukania pomocy.
Kunka, nie chcę Cię obrażać, czy coś. Po prostu uważam inaczej. Może przez to, że tego doświadczam skrupułów i doświadczyłam też szkodliwych stwierdzeń w konfesjonale. Dlatego jestem na to wrażliwa :)

Wobec Boga, Red masz obowiązek szukać pomocy.

A z tym stosowaniem rad nie zawsze jest prosto. Powtarzam, że choroba bywa silniejsza. CHOROBA. Ona nie ma w tym złej woli. Musi się ogarnąć i to konkretnie, to fakt.
Czasem może i trzeba ze skrupulatami ostro, ale myślę, że nie warto sugerować tego, że chorobowe zachowania są grzeszne.
Kiedyś już proponowałam, że może trzeba przestać odpowiadać Red Cherry na pytanie o grzechy. Ciągle jednak to robimy. Ja również. A to nie pomaga. Może dla jej dobra to my powinniśmy przestać???

Red Cherry propozycja lala jest bardzo dobra. Kiedyś mówiłam Ci o czymś podobnym. takie odkładanie pomaga, bo zwykle człowiekowi klapki opadają i jak chce już podjąć analizę to sam widzi absurd wątpliwości.
Analizowanie i pytanie Ci szkodzi. Potrzebujesz stałego spowiednika. On Ci pomoże wychodzić z tego. Po drugie myślę, że jeśli pozwoli Ci przyjmować Komunię mimo wątpliwości, to będzie służyło uzdrowieniu. Choć musisz pamiętać, że to proces. To trwa niestety... To od razu nie minie, choć też bym chciała by tak było.

Musisz przestać tyle myśleć o grzechach, a zając się czymś innym. Nie karm swoich skrupułów. Nie podsycaj wątpliwości.

Droga Red, nic więcej sensownego nie mogę Ci poradzić. Nic ponad to byś szukała spowiednika. Nie tyle nawet szukała bo to już za długo trwa, ale poprosiła jakiegokolwiek kapłana o pomoc. Rozmawiałaś w ogóle z jakimś kapłanem o swoim problemie? Zanim nawet poprosisz o stałą spowiedź to po prostu poproś o rozmowę. Kapłan poradzi Ci jak masz sobie z tym radzić. Powie o konkretnych działaniach. Może da odpowiedź na część wątpliwości.
To bardzo pomaga. Nie musisz czekać miesiąc. NIE możesz tyle czekać! O spowiednictwo nie musisz prosić przy spowiedzi. Tym bardziej o rozmowę. Możesz iść do biura parafialnego, do zakrystii czy nawet do konfesjonału, ale niekoniecznie w terminie spowiedzi. Idź i poproś o rozmowę, umówicie się na nią. Rozmowa może dużo pomóc. Da Ci ogóle rozeznanie i narzędzia do walki. bo to co teraz robisz to nie leczy tylko pogłębia problem.

Powiem Ci, że jak głośno powiedziałam księdzu o swojej wątpliwości to zwykle sam już mi nie musiał odpowiadać, bo gdy pytałam na głos to zauważałam sama bezsensowność wątpliwości ;) Ciekawy mechanizm :D Gdy było trzeba to odpowiadał. Zawsze konkretnie. Więc, tak, taka rozmowa bardzo pomaga.

Słuchaj, Red Cherry, możemy się wspierać w szukaniu spowiednika. jeśli masz ochotę to możemy wzajemnie dodawać sobie odwagi. Bo wiem, że to nie proste. Od czerwca nie mam stałego spowiednika i też niewiele zrobiłam by znaleźć nowego. A raczej nic. Jest jeden, który rozumie problem, ale mam wątpliwości i obawy czy go poprosić. Po za tym za rok pewnie zmieni parafię. Więc sama nie wiem co robić. Możemy się wzajemnie motywować. Jeśli zechcesz?




Data dodania: 2018-08-26 11:51:23, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

@Kapturek, to sposób polecony przez psychologa ;) Próbowałam, pomaga :D
U mnie pomogło jeszcze ignorowanie czasami grzechów lekkich, trochę znieczuliło sumienie, ale chyba nie powinnam czegoś takiego polecać >.<

Data dodania: 2018-08-26 12:07:11, autor: lala

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Wiem, że nie chcesz mnie obrazić i się nie czuję urażony.
Ja naprawdę wszystko rozumiem, ale mimo wszystko zdania nie zmienię. Postawę jaką przybiera pozostawia wiele do życzenia.
Ja też nie chcę nikogo obrażać, ani tym bardziej pogłębiać. Ale każdy ma swój sposób głoszenia żywego Boga. Ja mam dosyć ostry i stanowczy. Oczywiście w cztery oczy jak dokładnie zobaczę co i jak ulega to zmianie. Uważniej dobieram słowa, ale przez forum jest to nie możliwe, choć i tak staram się jak mogę, ale nie zawsze wyjdzie. Dlatego kierownik duchowy. Relacja w cztery oczy- z nim pracować i rozwiewać wszelkie wątpliwości.

Droga Red!
Nie chcę Ciebie urazić, ani nic. Mam taki nie inny sposób, który może nie jest dla Ciebie - nie musi być. Ja próbuję Ci pomóc tak jak umiem, ale jak mówię, tak nie dam rady.
W miarę możliwości przystań na propozycje lali. Uważam, że jest bardzo dobra.

Ja już więcej nie będę Ci odpowiadał na twoje pytania o grzechy. Nie dlatego, że się znięchęcam, ale przystaję na propozycje kapturka. Uważam, że powinniśmy tak postąpić. My robimy błąd, że odpowiadamy. Widzisz po prostu że tu masz jąkąś szybką pomoc i wchodzisz to. A nie tędy droga.
Może jak zobaczysz, że tu już "wyczerpałaś" zmotywuje do dalszego i głębszego działania.
Pozdrawiam i życzę powodzenia ☺

Data dodania: 2018-08-26 12:29:44, autor: kunka

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dziękuję Wam za te odpowiedzi. Całkowicie rozumiem, że jeśli coś piszecie, to tylko dla dobra. Może za mało robię, żeby znaleźć stałego spowiednika. Bo jednak tamten kapłan, do którego chciałam pójść jest z poza mojej parafii. Może w tym tygodniu udam się do spowiedzi albo do kościoła i podzielę się moją sytuacją, problemem, tak konkretniej. Żeby zrobić krok na przód. Kapturku, przyda się motywacja, a powiedz mi z jakiego jesteś miasta?

Zrozumiem, jeśli nie udzielicie mi odpowiedzi na te dwa pytania, które zadam. Postaram się teraz sama je ocenić poniżej i jeśli to będzie dla mnie dobre, to odpowiedzcie prosze, czy dobrze oceniłam sytuacje. Ale zrozumiem, jeśli w ogóle, odpowiadając na moją odpowiedź, nie poruszycie tego tematu.
Wydaje mi się, że jedna kromka chleba to nie dużo na śniadanie. Ale po niej czułam się ociężała, objedzona. Chociaż zrobiłam sobie taką z dodatkami : dwa liście sałaty, rzodkiewka (jedna), dwa plastry pomidora, plaster szynki (dosyć duży) i wiadomo, takie masłopodobne do smarowania. To znaczy zjadłam dwie kromki, ale jedna to była z początku a druga była większa, ale nie całkowicie ze środka. I tą 1 zjadłam tylko z ’masłem’ i rzodkiewką, resztę z tym, co napisałam. Teoretycznie to nie dużo. Ale jednak źle się po tym czułam.
Z obiadem podobnie. 1,5 ziemniaka, klops i do tego sos pieczarkowy. Sos był bardzo syty (a zjadłam jakieś 3 łyżki) , bo chyba robiony na śmietanie albo mleku, nie wiem dokładnie. W połowie obiadu czułam się najedzona, ale zjadłam do końca ziemniaki. Zastanawiałam się czy dokończyć klopsa. Już czułam się bardzo syta, ale wzięłam kilka kęsów klopsa. W pewnym momencie przestałam jeść, zostawiając kawałek i za zgodą mamy dałam go psu. Zostawiłam, bo czułam się już ociężała od tej ilości, od ilości bolał mnie żołądek.

I teraz jeśli chodzi o śniadanie, to wydaje mi się, że nie był to grzech ciężki. Dokończyłam posiłek, nie była to ogromna ilość, a jeść coś trzeba. Co innego, gdybym dorobiła sobie jeszcze 2 kromki, bo tak dobrze mi smakują. Gorzej z obiadem, bo tu mogłam przestać jeść albo wziąć mniej sosu po prostu. Ale dokladki nie wzięłam. Nie wymiotowałam też od tego. Może nauczka, żeby następnym razem nie brać tyle sosu, jeśli jest taki syty. Choć też miałam wątpliwości, czekałam aż mi się odbije, żebym mogła dokończyć, bo naprawdę było bardzo dobre w smaku. Ale grunt, że nie dołożyłam jeszcze jednego klopsa, nie polałam kolejną porcją sosu. Tylko czy to już jest obżarstwo?

Kapturku, chyba miałam kiedyś taką sytuację, że jak myślałam albo układałam sobie jak powiem o pewnej sytuacji, bądź jakbym komuś doradziła, kto miałby dylemat w zwiazku z grzechem, to widziałam czasem wyolbrzymienie. Tak mi się zdaje, nie pamiętam dokładnie, jednak brzmi to znajomo.

Dziękuję Wam za dotychczasową pomoc, proszę o odpowiedź, ale zrozumiem, jeśli nikt nie poruszy kwestii moich dwóch wątpliwości związanych z jedzeniem. Naprawdę, nie myślcie, że ignoruję rady, które mi udzieliliście. A co do propozycji o tym, aby odsuwać te wątpliwości, co napisała lala, to może coś pomoże. Nie mogę tyle myśleć o grzechach, a cieszyć się życiem, bo Pan Bóg dał mi tyle piękna!
Kunka, choć krótko Cię znam z tego forum, to dziękuję Ci za wszystkie odpowiedzi :)
Lala, Tobie również dziękuję, bo również udzielałaś mi odpowiedzi :)
Kapturku, Ciebie chyba znam najbardziej ze wszystkich forumowiczów, dziękuję Ci za wszystkie odpowiedzi i powodzenia w szukaniu stałego spowiednika! :)
Również pozdrawiam i miłej niedzieli Wam wszystkim!

Data dodania: 2018-08-26 16:35:53, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Wybacz ale nie powiem Ci z jakiego miasta jestem. Chcę choć trochę prywatności tu zachować. Czasem pisałam o bardzo trudnych i osobistych rzeczach dla mnie, więc trochę anonimowości wolę dotrzymać.
Co do oceniania sytuacji. Podobno też pomaga właśnie stanięcie w takiej sytuacji "co bym doradziła komuś kto by mnie spytał o takie wątpliwości". Podobno dostrzega się wtedy absurdalność tych wątpliwości. Może warto spróbować. Ale nie możesz też robić tego ciągle. tylko tak jaj lala radziła.

Na pytania nie odpowiem, dla Twojego dobra. Zresztą masz od nas już narzędzia do tego by to zrobić sama.

Chętnie będę się z Tobą wspierała w szukaniu stałego spowiednika. Bóg da Ci odwagę byś poprosiła kapłana o rozmowę. A tej żadne forum nie zastąpi :)
Powodzenia :) Otaczam Cię swoją modlitwą.

Data dodania: 2018-08-26 20:37:34, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dziękuję Ci za pomoc :) rozumiem, że wolisz prywatność i to nic złego. Dzisiaj byłam u spowiedzi, ale chyba jeszcze nie znalazłam stałego spowiednika. Zobaczę jak to dalej pójdzie i postaram się oceniać wątpliwości bez zadawania tu łańcucha pytań. I dziękuję za modlitwę, postaram się odwzajemnić, wielką pomoc mi okazujecie.

I chciałabym Ci się o coś zapytać. Czy przez te pytania, jakie zadawałam wpadasz w większe skrupuły? Odpowiedz śmiało, bo Twojego problemu nie chce bardziej pogłębiać.
Mam nadzieję, że dobrze wszystko się ułoży :)

Data dodania: 2018-08-28 10:30:55, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

A ja Twojego nie chcę pogłębiać ;) Ale nie martw się, Twoje pytania nie mają na mnie wpływu, na pewno nie powodują większych skrupułów. Nie jestem już tak bardzo "przeczulona". Ale wiem co masz na myśli.

Data dodania: 2018-08-28 16:57:02, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Znowu powrócił do mnie temat o obżarstwie :/ pamiętam Twoją odpowiedź, że to jest jak się je, gdy czuć wyraźnie, że z ilości rozsadza żołądek. Dostałam już masę odpowiedzi na ten temat, ale nadal mam wątpliwości. Generalnie nie jem niewiadomo jakich ilościach jedzenia, ale po posiłkach zdarza się, że boli mnie brzuch i to ból od ilości :( Bo dzisiaj na śniadanie zrobiłam sobie 1 zwykłą bułkę z masłopodobnym i plaster szynki na jednej połówce i plaster na drugiej. Kiedyś, o ile dobrze pamiętam, jadałam jedną bułkę na śniadanie i to chyba było akurat. Dzisiaj zrobiłam sobie do śniadania herbatę. Już jakoś po pierwszej połowie bułki albo wcześniej zaczął mnie cisnąć żołądek. Chociaż wtedy to chyba nie od ilości. Ale później wstałam, żeby zobaczyć czy mogę zjeść do końca bułkę. Wzięłam jeszcze trochę i zostawiłam resztę. Popijałam w międzyczasie herbatą. Po tym, jak postanowiłam, że więcej już jeść nie będę miałam tak ciężko na żołądku/bolał. I to tym razem chyba od ilości, za dużo zjadłam. Niedługo po tym chciałam wypić trochę herbaty, która mi została i po dość dużym łyku, było jeszcze gorzej.
Na obiad wzięłam 1/1,5 miarki zupy i kawałek gotowanek marchewki. Był to krupnik, więc zupa bardzo gęsta, baardzo dużo kaszy, ziemniaki w kostkę pokrojone. Po tej jednej miarce było okej. Nie czułam się objedzona. Ale tak bardzo mi to smakowało, że chciałam dolewki, w rozsądnej ilości. Poszłam do kuchni, ale usłyszałam, że wuja idzie, a nie chciałam, żeby widzial, że sobie dolewam. Więc szybko dolałam sobie trochę i jakby to przeliczyć, to wyszły dodatkowe 3 łyżeczki. Ale zupa była gęsta, więc i dosyć syta. I po tym bolał mnie już brzuch/czułam się tak ociężale.
I choć z jednej strony wydaje mi się, że to nie jest obżarstwo, bo to normalne ilości, to jednak wpływa na mnie źle. I mam dylemat, czy to są rzeczy w ważnej materii. Rozumiem, że nie chcesz pogłębiać mojego problemu. Ale jeśli to możliwe, to proszę o wytłumaczenie sprawy, jeśli to możliwe to proszę o odpowiedź czy grzeszę. Bo jednak mam po takich porcjach złe dolegliwości, a też każdy ma swoje granice. Sama nie wiem :/
Ale zrozumiem, jeśli nie odpowiesz mi wprost lub w ogóle na te sprawy. Pozdrawiam i dziękuję za całą pomoc, bo naprawdę jestem Tobie i innym wdzięczna :)

Data dodania: 2018-08-28 18:15:39, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Wątpliwości to Twoja choroba. Zostaw je

Data dodania: 2018-08-28 20:24:58, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Musisz jeść, żeby się prawidłowo rozwijać. I to nie jak na diecie modelki, tylko normalnie jak ludzie w Twoim wieku.

Data dodania: 2018-08-28 22:41:15, autor: lala

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Hej, sorry, że się wtrącę. Nie jestem dobrą osobą jeśli chodzi o ocenianie co jest grzechem, a co nie, ale co nieco mogę powiedzieć na temat żywienia i muszę to napisać, bo nie mogę patrzeć jak się katujesz tym myśleniem...
W Twoim przypadku nie ma mowy o żadnym obżarstwie, jesz niewiele. Ja rozumiem, że każdy ma swoje "granice" i Ty akurat czujesz się pełna po niewielkiej ilości, ale gdy czytam ile jesz to nie ma mowy o żadnym grzechu. Mało tego, jak zaczniesz jeść mniej to dopiero będzie niepokojące. Poczytaj sobie może (tylko na jakiś normalnych stronach) ile porcji i w jakich ilościach powinna jeść osoba w Twoim wieku, ile powinna spożyć kalorii w ciągu dnia.
Przez to analizowanie może masz już ścisk żołądka, ale wcale nie musi tak być. Może po prostu jesteś z tych osób co "jedzą jak ptaszek" i im to wystarczy :) i nie ma w tym nic złego... Ale serio jeśli będziesz jeść jeszcze mniej, przez to analizowanie, że się niby obżerasz, to pomyśl - ile wtedy będziesz jeść w ciągu dnia?
Musisz uwierzyć tym co Ci tu piszą, że nie jesz dużo :)

Data dodania: 2018-08-30 15:14:45, autor: annaanna

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dziękuję Wam za odpowiedzi :) byłam w środę u lekarza i się okazało, że prawdopodobnie mam chory żołądek. Przepisał mi leki i teraz będę się stosować do jego zaleceń, jeśli chodzi o dietę i jeśli to jest to, co on podejrzewa, to wszystko powinno po jakimś czasie wrócić do normy (czyli nie będzie mi po normalnym posiłku niedobrze, ciężko na żołądku po normalnej ilości) :)

Data dodania: 2018-08-31 22:14:45, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica