Pokoje  • Szukaj  • Blog  • Zaloguj się

Trzeba iść z czasem, postępem, osiągnięciami... jak głoszono w reklamie proszku do prania Pollena 2000. Swoją drogą ciekawe, kto jest tak stary, by ją jeszcze pamiętać? ;)

Wracając do sprawy. Dzięki wytężonej pracy mojego nieocenionego webmastera (pozdrowienia dla Jenny) forum doświadczyło radykalnych zmian. Streszczają się one w wyodrębnieniu działów tematycznych, dzięki którym łatwiej będzie odnaleźć się w gąszczu rozmaitych problemów, które trawią nasze życie duchowe i zżerają umysł. Środowisko forum rozrasta się i choć nie osiągnęło jeszcze monstrualnych rozmiarów, to liczyć nas można już w setkach. Tak duże zainteresowanie cieszy i być może motywuje do wytężonej pracy... choć co do mojej osoby, to nie używałbym tak górnolotnych określeń ;)

Dziękując wszystkim za współtworzenie tej wirtualnej społeczności zapraszam do dzielenia się swoimi pytaniami, wątpliwościami, frustracjami i wiedzą - oczywiście w tym co dotyczy szeroko pojętego nauczania i życia Kościoła, czyli nas - uczniów Jezusa.

Wartą zauważenia nowością jest pokój Pomocy, w którym umieszczać możemy prośby o wsparcie modlitewne w konkretnych intencjach.

W miarę możliwości czasowych będę odpowiadał na pytania - zwłaszcza te, które dotyczą "mojej działki"

Zapraszam na nasze forum dyskusyjne!

x.Łukasz

Temat: Czy przyznanie się do błędu jest konieczne

Uporządkuj w/g daty dodania Uporządkuj w/g wątków

Niestety przyszła na mnie pora by zadać pytanie. Bo wpadam w niepokój i sama nie umiem racjonalnie do tej sprawy podejść. Więc może ktoś na spokojniej mi to wyjaśni.
Jak to jest z prawem ludzkim i przestrzeganiem przepisów prawa? Chodzi o to, że niechcący coś zrobiłam. W sumie od paru dni przeszło to w obsesję (w sensie w strach by czegoś takiego nie zrobić, bo grożą za to kary pieniężne), więc nie wiem czy nie przesadzam.

Może niechcący przez to co zrobiłam złamałam prawo (nic strasznego, ale jednak). Czy mam obowiązek się do tego przyznać? Bo niby wiem, że np. do kradzieży nie trzeba się przyznawać, tylko rzecz oddać. Albo jak ktoś przekroczy prędkość to nie musi iść zgłosić się na policję. Ale czy rzeczywiście tak jest?
Próbowałam przygotować się do spowiedzi i nie dawały mi spokoju myśli, że nie ma sensu się spowiadać jeśli się nie przyznam, bo nie przyznanie się będzie grzechem a przez to spowiedź nieważna. I nie dałam rady przez te myśli do spowiedzi się przygotować... Nie wiem co robić. Z jednej strony wydaje mi się, że przesadzam, bo było to niechcący i też nie był to bardzo ważne, ale jednak mogło naruszyć przepisy, a z drugiej strony myślę, że chyba przesadzam.
Czy starczy się z tego wyspowiadać czy muszę się do tego przyznać?

Data dodania: 2018-09-06 06:39:27, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Przesadzasz! Mówisz, że to nic poważnego, nic strasznego, i że zrobiłaś to niechcący, więc nie musisz się do tego przyznawać. Wystarczy spowiedź - przyznanie się do tego czynu przed Bogiem.

W przypadku kradzieży to wydaje mi się, że stwierdzenie "wystarczy oddać" jest zbyt ogólne. Może nie każdą kradziesz trzeba zgłosić, ale jeżeli będzie to coś poważnego to nie wystarczy oddać, tylko powinno się jeszcze przyznać.

Data dodania: 2018-09-06 07:48:08, autor: kunka

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dziękuję za odp. Spróbuję do tego podejść na spokojnie.

Data dodania: 2018-09-06 20:07:33, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica