Pokoje  • Szukaj  • Blog  • Zaloguj się

Trzeba iść z czasem, postępem, osiągnięciami... jak głoszono w reklamie proszku do prania Pollena 2000. Swoją drogą ciekawe, kto jest tak stary, by ją jeszcze pamiętać? ;)

Wracając do sprawy. Dzięki wytężonej pracy mojego nieocenionego webmastera (pozdrowienia dla Jenny) forum doświadczyło radykalnych zmian. Streszczają się one w wyodrębnieniu działów tematycznych, dzięki którym łatwiej będzie odnaleźć się w gąszczu rozmaitych problemów, które trawią nasze życie duchowe i zżerają umysł. Środowisko forum rozrasta się i choć nie osiągnęło jeszcze monstrualnych rozmiarów, to liczyć nas można już w setkach. Tak duże zainteresowanie cieszy i być może motywuje do wytężonej pracy... choć co do mojej osoby, to nie używałbym tak górnolotnych określeń ;)

Dziękując wszystkim za współtworzenie tej wirtualnej społeczności zapraszam do dzielenia się swoimi pytaniami, wątpliwościami, frustracjami i wiedzą - oczywiście w tym co dotyczy szeroko pojętego nauczania i życia Kościoła, czyli nas - uczniów Jezusa.

Wartą zauważenia nowością jest pokój Pomocy, w którym umieszczać możemy prośby o wsparcie modlitewne w konkretnych intencjach.

W miarę możliwości czasowych będę odpowiadał na pytania - zwłaszcza te, które dotyczą "mojej działki"

Zapraszam na nasze forum dyskusyjne!

x.Łukasz

Temat: Wątpliwości

Uporządkuj w/g daty dodania Uporządkuj w/g wątków

Witam Was. Prosiłabym o pomoc w ocenie trzech rzeczy :
1. Dzisiaj zauważyłam, że świnka ciężko oddycha. Dostawała wcześniej leki i Pani weterynarz powiedziała, żeby przyjechać z nią w poniedziałek (czyli jutro) na kontrolę, bo w czwartek osłuchowo było okej (czyli nie było szmerów ani nic, tylko wcześniej było coś niepokojącego, ale leki widocznie pomogły). Zastanawiałam się czy czasem nie pogorszyło jej się i czy nie potrzeba interwencji weterynarza. Nie wiem o której to było godzinie - czy to było przed wyjazdem do babci, czy wieczorem, po powrocie. Nie mogę sobie dokładnie przypomnieć. Teraz świnka normalnie się zachowuje. Mogła się z jednej strony czegoś wystraszyć, ale z drugiej nie chcę też uspokajać samej siebie, bo może potrzebuje pomocy, chociaż teraz naprawdę zachowuje się jakby była zdrowa - choć nie wiem czy ten oddech jest w porządku. Nadchodziły mnie myśli, że to był grzech ciężki albo że to mógł być grzech ciężki, bo jeśli widziałam że świnka źle się może czuć o godzinie, kiedy miałam możliwość pojechać do weterynarza, to po prostu nie udzielałam jej pomocy. Czy to był grzech ciężki?
2. Narazie nie powinnam jeszcze jeść takich mocno słonych rzeczy, ale trochę mogę. Dzisiaj podczas obiadu nałożyłam ziemniaka, który był dosyć słony - mógł mi zaszkodzić na żołądek i miałam myśli, że to może być grzech ciężki - ale i tak częściowo zjadłam. Tak samo później zrobiłam się trochę głodna, ale w planach był wyjazd do babci. Gdy jadłam w domu pomyślałam, że przecież za jakąś godzinę pewnie będziemy u babci i będzie miała coś do zjedzenia. Pomimo tych myśli i tak zjadłam trochę chleba (patrząc łącznie wymiarowo to jedna skibka ze środka ciemmego pieczywa) i łyżeczkę makaronu (wyglądającego jak ryż). Miałam na uwadze że po tym mogę być najedzona i jak zjem coś jeszcze u babci, to będzie to za dużo, bo będę źle się czuć. Pomyślałam, że wtedy odmówię albo coś innego zrobię, ale liczyłam się z tym, że nie koniecznie dam radę odmówić. I podczas jedzenia (w domu) tak jakbym sobie wmawiała, że do czasu aż będziemy jeść u babci będę miała już to trochę strawione. W domu na kolacje jadłam indyka, ale zaczęłam źle się czuć, chociaż ta porcja nie była duża, bo to była niecała pałka z indyka (chociaż może to się inaczej nazywa, nie wiem). Czułam się już najedzona, ale poszłam po trochę suchego makaronu. Zjadłam trochę, ale było trochę gorzej, ale pomyślałam że coś powinnam zjeść, ale też pomyślałam, że mogę zjeść za godzinę jak zrobi mi się lepiej. Po tych myślach zjadłam trochę silnie myśląc, że to może / jest grzech ciężki. Czy te sytuacje były grzechem ciężkim?
3. Nie chciałam przechodzić obok pokoju, gdzie słyszałam że jest włączony telewizor, bo wtedy pomyślałam, że mogłabym wystawić się na pokusę, gdyby był to jakiś serial, który chyba nie jest zbytnio wartościowy. I miałam na myśli że to grzech ciężki. I będąc przy pokoju/wchodząc do kuchni przypomniało mi się to, ale żeby zmienić myśli na swoją korzyść pomyślałam cos w stylu, że nie można też tak przesadzać. Czy to był grzech ciężki?

Też przez moje zachowanie mogłam rozsiac grzybice skory. Np.dotknęłam rękami, ktorymi dotknęłam pościeli, która stykała sie z grzybem pasek, którym podciąga się roletę. Albo też zostawiłam ręczniki od grzybicy przy pralce, a wuja mógł nie wiedzieć że są brudne, je rozwiesić i wtedy grzyb mógłby być bardziej rozsiany. Tutaj też miałam na uwadze, że może to być grzech ciężki.
Jeszcze były inne sytuacje, ale np. z jednej strony wydaje mi się, że to nie grzech ciężki albo np. pozapominalam o niektórych sytuacjach.
Czy mogę przystępować do Komunii, jeśli mieszkam w pokoju, gdzie jest grzyb na ścianie, suficie (najprawdopodobniej z własnej winy)? Popytam się rodziców i jeśli będzie potrzeba kupimy może preparat albo coś innego. Czy póki co rzeczy mogą leżeć w szafie, a w poniedziałek bądź inny dzień tygodnia się za to zabiorę? W sensie przez te rzeczy też ten grzyb się powiększa, a mogłam dzisiaj i ogólnie wcześniej posprzątać. Proszę o pomoc

Data dodania: 2018-10-06 23:33:16, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

A masz w ogóle tę grzybicę? ;)

Data dodania: 2018-10-07 10:45:29, autor: lala

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Tak, byłam u dermatologa, ale już znika i maść pomaga :)

Data dodania: 2018-10-07 11:05:48, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Po prostu trzymaj oddzielnie swoje ręczniki i tyle. fakt, że czegoś dotkniesz w tym pościeli nie jest niczym złym. Chyba jakoś musisz spać i funkcjonować?

Nie rozumiem czemu miałabyś być winna temu, że pojawił się grzyb na ścianie? To jest bardziej skomplikowany proces i nie sadzę byś Ty za niego odpowiadała. Nie wiem czemu myślisz, że to przez Ciebie

Co do wątpliwości to rozstrzygaj je ze spowiednikiem. Tylko tak możesz zacząć samodzielnie widzieć grzech tylko tam gdzie on rzeczywiście jest.

Data dodania: 2018-10-07 11:32:30, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dziękuję za odpowiedź :)
Martwię się jednak - pomyślałam, że przystąpię do Komunii, ale zrobiło mi się niedobrze. Kiedyś rozmawiałam o tym z kapłanem na spowiedzi i powiedział coś w stylu, że w takiej sytuacji mogę przyjąć duchowo Komunię Świętą. Ale pomyślałam, że jeśli nie przystępuje do Komunii fizycznie, to duchowo też tego nie zrobię, bo mogły to być grzechy ciężkie. Gdybym się dobrze czuła przystąpiłabym do Komunii, ale źle się poczułam i uznałam, że mogłoby to być/byłoby świętokradztwem. Wczoraj byłam u spowiedzi i nie chciałam, żeby tata wiedział, że z powodu grzechów ciężkich nie przystąpiłam do Komunii. Więc powiedziałam, że było mi niedobrze i że teraz też trochę jest - co było raczej kłamstwem, że w tej chwili źle się czuje. I się zastanawiam czy to był grzech ciężki (ta cała sytuacja albo czy było kilka grzechów ciężkich)

Jeszcze wczoraj byłam u spowiedzi, ale nie byłam u stałego spowiednika. Ma on mój numer telefonu i powiedział, że napisze jak będzie wiedział kiedy spowiada, jeszcze nie napisał, a potrzebowałam pójść do spowiedzi, również w celu wyjaśnienia jednej sytuacji. Po wyznaniu grzechów (ale nie wszystkich) powiedziałam, że nie wiem czy wszystko dobrze wytłumaczyłam, bo nie mogłam tak dokładnie wyjaśnić o co mi chodzi. Że są jeszcze inne sprawy, które uważam że są grzechami ciężkimi. Ksiądz pozwolił mi je dopowiedzieć, ale i tak wszystkiego nie wyznałam. Zapewnił mnie, że Pan Bóg mnie zna i że nawet jeśli czegoś nie wyznałam, pominęłam to spowiedź była ważna. Powiedział, że pewnie mogłabym tak do wieczora mówić, ale nie powiedziałam kilku rzeczy nie z intencji zatajenia, ale (bardzo nie lubię tego określenia, jednak nie oznacza zniewagi dla Pana Boga) już nie chciało mi się mówić tego. Ale to określenie ’nie chciało mi się’ bardzo źle mi się kojarzy, jakby wyrażało lekceważenie Boga.
To znaczy pewnie coś pokręciłam i powiedziałam nie w takiej kolejności jak trzeba. Ale się zastanawiam czy te niewyznane grzechy powiedzieć na następnej spowiedzi? Czy ona była ważna?

Jeśli to nie byłoby nic złego, to proszę o odpowiedź na pytania


Data dodania: 2018-10-07 13:34:10, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Przecież ksiądz Ci powiedział, czy jest ważna. Grzech ciężki dzień po spowiedzi u skrupulanta - raczej ciężko osiągalne. No chyba, że tylko w jego umyśle...

Data dodania: 2018-10-07 13:43:07, autor: lala

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Nie popełniłaś żadnego grzechu. Już Ci kiedyś pisałem, że jeśli pojawi się jakakolwiek wątpliwość co do oceny materii grzechu, bądź wgl jakakolwiek wątpliwość, to możesz je spokojnie zignorować i iść do Komunii Świętej. Zwierzęta nie mają charakteru osobowego więc i nie przysługują im żadne prawa. Nie musisz przejmować się za bardzo o ich los.

Z Bogiem.

Data dodania: 2018-10-07 21:21:00, autor: Tazel

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dziękuję Wam za odpowiedź :)
Tak naprawdę to tydzień temu w sobotę odbyłam spowiedź generalną - moje poprzednie spowiedzi, zanim zaczęłam bardziej interesować się wiarą mogły być nieważne. Chciałam zamknąć przeszłość i proszę nie patrzeć, że to skrupulanckie myślenie, bo moje życie sprzed kilku lat było naprawdę złe i potrzebowałam je uporządkować. W sobotę (dwa dni temu) byłam u spowiedzi i poszłam też wyjaśnić, czy tamta spowiedź była ważna, bo miałam wątpliwości. Jednak nie dodałam do tego, że mogłam się bardziej do niej przygotować, że za szybko to wszystko zrobiłam, za mało się zastanowiłam nad przeszłością. Miałam jeszcze zrobić (nazwę to swoim określeniem) rachunek z zagrożeń duchowych, czyli co uczyniłam albo w jaki sposób narażałam się na zagrożenia duchowe np.poprzez nieodpowiednią (satanistyczną) muzykę. Widziałam listę zespołów, gier i innych rzeczy, ale nie przejrzałam jej prawie w ogóle. Nie miałam złych intencji, ale bardzo mi zależało na tej spowiedzi i starałam się robić tak, żebym zdążyła do niej pójść wtedy w sobotę.
Dwa dni temu gdy przygotowywałam się do spowiedzi rachunek sumienia również nie był dogłębny, nie przypomniałam sobie wszystkich ważnych spraw, które przyszły mi na myśl dopiero po spowiedzi. Tutaj chyba również mogłam poczekać i przygotować się do niej lepiej niż tak na szybko.
Kapłan ocenił, że spowiedź generalna była ważna, ale właśnie zapomniałam mu powiedzieć, że moje przygotowanie było zbyt powierzchowne. I czy moje spowiedzi były ważne?
Czy pomimo wczorajszych sytuacji i innych, które opisałam ogólnie w tym poście mogę przystępować do Komunii Świętej?


Data dodania: 2018-10-08 16:33:11, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

To wszystko co piszesz jak najbardziej wygląda na skrupulanckie myślenie. Nie mów, że mamy inaczej Cię traktować, bo sama się w tym oszukujesz. Nie mówię tu o Twojej przeszłości, ale o tym jak teraz skrupuły Cię zjadają i wykrzywiają Twoje myślenie. Słuchaj spowiednika. powiedział, że spowiedź ważna to ważna. nie grzeb w tym, tylko zostaw. Masz słuchać spowiednika.
Spowiedź co tydzień, rachunki sumienia z książeczki, czy inne wyszukane nie są raczej dobre dla skrupulata. To może pogłębiać chorobę. Musisz przenieść uwagę ze skupienia na sobie, na własnym "idealnym" przygotowaniu się", "idealnym" powiedzeniu wszystkiego jak trzeba, na Boga. Zamiast skupiać się na sobie, skup się na Miłosierdziu. To Bóg jest źródłem i gwarancją rozgrzeszenia i ważności spowiedzi.

Data dodania: 2018-10-08 19:37:32, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dziękuję Wam za odpowiedź :)
Jednak mam wątpliwości, czy nie popełniłam grzechu ciężkiego. Na przykład jeśli chodzi o grzyba (lub pleśń) na ścianie, to jest on raczej z mojej winy. Mam go również w komandorze na ścianie i częściowo na drewnie. Ogólnie to nie dbałam o cyrkulację powietrza, miałam bardzo dużą wilgoć w pokoju, bo nieraz skraplała mi się para na oknach, a czasami wydaje mi się, że nawet na 20cm wysokości. A to sprzyja rozwojowi pleśni i grzyba. Jeszcze te zarodniki są wdychane, a też mam go na suficie. Więc pewnie jakiś remont w pokoju, jak się uzbiera pieniądze. Ale tutaj rodzice raczej też się dołożą, więc przez moje zachowanie naciągam ich na kolejne koszty. W dodatku pan, który zakładał komandora mówił coś w stylu, żeby był przewiew (czyli żeby nie było wszystko tak upchnięte w środku, a trochę luzu), a ja mam dużo rzeczy tam i jeszcze nie sprzątałam. Też mam tego grzyba w miejscu, gdzie kładę buty do szafy i podejrzewam, że kładłam je wilgotne np.zimą. A żeby pozbyć się grzyba, to czytałam że może być konieczne, aby rozkuć ścianę czy coś podobnego.
Oprócz tego były inne sytuacje, które np. zapomniałam/nie pamiętam szczegółów. Lub wydaje mi się że mogły być grzechem ciężkim, ale sama nie wiem.
Albo są też sytuacje, kiedy w czasie gdy coś robię np.z kimś rozmawiam pomyśle sobie, że to grzech ciężki, a później nie jestem pewna czy to co powiedziałam było grzechem ciężkim, ale też z drugiej strony nie przerwałam rozmowy np.gdy mówiłam co u mnie złego się dzieje.
W sobotę myślałam, żeby pojechać z rodzicami do galerii, ale mam grzybice i generalnie nie mam jej na ramionach, więc jeśli chciałabym przymierzyć jakiś sweter, to nie byłoby bezpośredniego kontaktu z grzybem, ale mam trochę na plecach (a właściwie w miejscu trochę ponad linie spodni, zależy jak długie one są) i gdyby bluza się otarła o tamto miejsce, to już nie powinnam jej zwracać do sklepu, a ją kupić. Mogą być pokusy żeby przymierzać albo rodzice będą mnie namawiać, żebym na bluzkę coś przymierzyła. I też pokusy jeśli chodzi o fast foody. Bo narazie nie mogę jeść takich rzeczy, tzn.raz jakbym zjadła to wielkiej szkody raczej mi to nie wyrządzi jako tako w organizmie, ale później mogę się po tym bardzo źle czuć. I pojadą też ze mną osoby, które raczej nie powinny się niezdrowo odżywiać, ale jak będzie taka okazja, to raczej zjedzą coś niezdrowego.
Mam jeszcze wątpliwości czy pomimo wcześniejszych sytuacji, również tych opisanych od początku całego wątku, mogę przystępować do Komunii Świętej.
Wiem, że muszę normalnie jeść, ale czasami zjem coś i pomimo, że jestem najedzona, ale wydaje mi sie, że za mało zjadłam (w sensie kcal), to dojadam więcej, ale staram się w granicach rozsądku. Albo mam problem, kiedy mam ucisk na żołądku i nie wiem czy się już najadłam i czy mogę jeszcze zjeść. Czy jedzenie 7 posiłków jest nie umiarkowaniem? Nie chodzi mi o ogromne porcje. Ale np.na śniadanie 2 kromki chleba z serem, po dwóch godzinach owoc, po trzech godzinach kromka chleba, po trzech/czterech godzinach obiad, po około dwóch godzinach np.chrupkie pieczywo lub coś innego, później kolacja i jak mam ochotę to coś minimum 30minut po kolacji np.jabłko. Zazwyczaj starałam się jeść maksymalnie 5-6 posiłków, a nie wiem czy 7 to już trochę nie za dużo.

Proszę o pomoc, poradę odnośnie tych sytuacji


Data dodania: 2018-10-11 20:55:40, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Co było mówione o wątpliwościach?

Jeśli nie masz po prostu w sobie pewności, że zgrzeszyłaś ciężko, to nie zgrzeszyłaś. Znaczy to, że to Twoje skrupuły Cię niepokoją a nie sumienie.

Data dodania: 2018-10-12 15:27:01, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dziękuję Ci za odpowiedź. :)
Z tymi wątpliwościami różnie - na początku jest świadomość, że to był grzech ciężki, a później wątpliwości czy aby na pewno i jak chcę ocenić, to później zapominam jak to dokładnie było i nie wiem.

Też mam problem z tym, żeby ocenić czy coś mogę zrobić, czy to będzie grzech i nie wiem jak postąpić. Jeśli by to nie było dla mnie nic złego, to proszę o odpowiedź : czy mogę jutro pojechać z rodzicami na zakupy pomimo pokus które opisałam powyżej? Czy pomimo tych sytuacji (czyli sytuacji z poprzedniej niedzieli, gdy nie przystąpiłam do Komunii) i innych wątpliwości mogę przystąpić do Komunii? Chociaż się też zastanawiam, bo rano wypiłam wodę i później zjadłam chleb, ale nie do jadłam drugiej kromki, bo mogłam więcej czasu odczekać zanim coś zjem po piciu, bo w brzuchu było już za dużo, a przed wyjściem do szkoły jeszcze miałam dwie tabletki do połknięcia, ale pomyślałam, że to będzie grzech ciężki, bo jak się napije to jeszcze bardziej będę pełna, ale i tak to zrobiłam. Albo ostatnio co wieczór zamiast jeszcze się pomodlić (chcę to zrobić, to nie tak że z przymusu), to zasypiam, a w ciągu dnia niewiele rozmawiam z Bogiem i później myślę, że to mógł być grzech ciężki.


Data dodania: 2018-10-12 16:14:53, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

To są wątpliwości. Gdybyś wiedziała, że zgrzeszyłaś ciężko to byś wiedziała. I tyle. Nie sadzę by była to świadomość, ale raczej lęk przed grzechem, czy bardziej przed popełnieniem grzechu.

Ponadto jeśli masz mega wątpliwość, która Cię przytłoczy, zawsze możesz zapytać stałego spowiednika co o tym sądzi. Mi to zawsze pomagało, bo umiał jasno określić czy był grzech czy nie. W takich patowych dla mnie sytuacjach często kazał wątpliwości zostawić i się od nich odciąć. Nie drążyć, nie zamartwiać się tylko zostawić. Dlatego warto pytać spowiednika bo on umie konkretnie ująć sytuację i do tego nie pozwoli Ci iść za chorymi wyobrażeniami tylko nakieruje na właściwe tory lub po prostu Cię na nich postawi :D

Co do zakupów. po prostu nie przymierzaj żadnych rzeczy i nie jedz fast foodów. Nie rób tego czego nie możesz i będzie ok.

Data dodania: 2018-10-12 19:26:12, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dziękuję Ci za odpowiedź :)

Generalnie to ja uważam, że to jest grzech ciężki, bo uświadomiłam sobie, że to była świadomość, ale to tylko ja mogę wiedzieć, bo to się dzieje w sercu i zdecydowałam pójść do spowiedzi. Jeszcze stały spowiednik się do mnie nie odezwał, ale pewnie dlatego, że chyba jeszcze nie minęły nawet 3 tygodnie od tamtej spowiedzi - a on zalecał lub mówił (czy coś w tym stylu),żebym raz na miesiąc przychodziła. Także na następnej spowiedzi omówię z nim może pewne wątpliwości, które pojawiłyby się do tego czasu.

Mam jeszcze dylemat odnośnie spowiedzi.
Chciałabym do niej przystąpić i w mojej parafii jest jeden kapłan, który mnie trochę zna i chyba kilka razy zdarzyło się że jakby przerwał mi wymienianie grzechów i mówił, żeby się tym nie zadręczać, jakby nie kazał mi ich wymieniać, ale niedokońca o to chodzi. On jest bardzo miły i idąc do niego mogę się spodziewać że tym razem będzie podobnie, a to w moim przypadku jest pójście na łatwiznę, bo ja uznałam to za grzechy i one są grzechami (jedne należą do nich a inne miałam świadomość że to grzechy lub wszystkie są grzechami), więc mi wygodniej będzie jeśli tego nie wymienię. Idąc do niego do spowiedzi też się tak nie stresuje, ale przez to jest tak, że spowiedź bardziej na spokojnie traktuje, się tak nie martwię co kapłan mi powie itp. I kapłan chyba mysli, że przesadzam z niektórymi rzeczami, więc to jest na korzyść dla mnie, bo mam świadomość, że nie muszę się tak martwić ani upokarzać, bo on może mysli, że za bardzo jestem przewrażliwiona.

Więc to dla mnie byłoby pójście na łatwiznę. Czy to będzie coś złego, jeśli pójdę do tego księdza do spowiedzi? Czy idąc do tego kościoła narażam się na grzech, bo gdy zobaczę że spowiada ten kapłan najchętniej poszłabym do niego? Czy to grzech jeśli pójdę do niego do spowiedzi?

Data dodania: 2018-10-16 19:30:21, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Ty moja droga naprawdę jesteś przewrażliwiona :) To całe myślenie o tej spowiedzi, dzielenie na części pierwsze to pokazuje. Jeśli masz skrupuły, co widać, to czas byś sama przed sobą się do tego przyznała.

Do innego kapłana niż stałego powinnaś iść tylko wtedy gdy masz pewność, ze masz na sumieniu grzech ciężki a nie masz możliwości iść do stałego. Z wątpliwościami, pytaniami itd powinnaś iść tylko to stałego. Po to on jest by wyprowadzać Cię z Twoich skrupułów. Jeśli będziesz chodzić pomiędzy terminami wyznaczonymi przez stałego do innych kapłanów to nasilisz skrupuły. Stad jego zalecenie by spowiadać się raz na miesiąc. Wyjątkiem jest grzech ciężki.
Jeśli jesteś PEWNA, ze zgrzeszyłaś ciężko to idź się wyspowiadaj.
Co do tej świadomości o której piszesz, to w skrupułach bywa czasem tak, zę człowiek wmawia sobie jakieś intencje, których nie mial ani nie ma. Może i takie są te wątpliwości czy iść do kapłana, który Cię zna?
Jeśli uważasz, że zgrzeszyłaś ciężko to Po prostu idź do spowiedzi i wyznaj swoje grzechy. Kapłan mało istotny. Najważniejszy jest Jezus.

Data dodania: 2018-10-16 20:45:33, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dziękuję Ci za odpowiedź :)

Sama nie wiem jak to zrobić. Mogłabym po prostu pójść do mojej parafii i iść do innego księdza do spowiedzi, niż do tego o którym pisałam. Ale z tego co zauważyłam i co mi się wydaje - on bardzo często spowiada w tych godzinach co ja chodzę do kościoła. Są też inni księża - zazwyczaj minimum dwóch spowiada. Chociaż jeśli zobaczę, że tamten ksiądz jest, to mogę jakby nie mieć silnej woli i pójdę do niego. Czy lepiej nie iść tam do kościoła, bo to wystawianie się na pokusę?

Sama nie wiem - bo myśli które mnie nachodzą czasami je akceptuje i przyjmuje jako moje. Więc chodź myślę sobie : "chcę wyznać wszystkie grzechy u tamtego kapłana i się upokorzyć", to jednak mam tą świadomość i myśli, że spowiedź u niego będzie dla mnie łatwiejsza niż u innego kapłana. I że chcę aby nie kazał mi wszystkiego wymieniać, bo tak wygodniej.

Data dodania: 2018-10-16 21:01:29, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica