Pokoje  • Spis tematów  • Dodaj nowy temat  • Szukaj  • Blog  • Zaloguj się

Wszystko o grzechu i pokucie. Tutaj zapraszamy tych, którzy nie wiedzą jak się spowiadać, z czego się spowiadać oraz tych, którzy nie potrafią określić wagi grzechu i zadają odwieczne pytanie "czy to grzech, jeśli..."

Temat: Pytanie

Uporządkuj w/g daty dodania Uporządkuj w/g wątków

Czy jeśli syn mnie zdenerwował i w emocjach lekko rzuciłam w niego pudełkiem z butami które trzymałam mam grzech ciężki? z synem zaraz się pogodzilismy ale on ma na szyi medalik i myślę czy w niego to pudełko nie uderzyło

Data dodania: 2017-08-11 15:47:41, autor: Niebieska

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

A czy ja czasami nie udzieliłem już wyczerpującej odpowiedzi z tego zagadnienia? Niech pani przeczyta raz jeszcze moją odpowiedź, wejdzie w podany przeze mnie link.

Musisz się usamodzielnić, ponieważ Ciebie te skrupuły wykończą.

Data dodania: 2017-08-11 16:06:56, autor: Tazel

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Wiem tak mam czasem np będąc w pensjonacie zobaczyłam drobne pęknięcie na kontakcie i mam takie rozterki że może powinnam zgłosić wlascicielce ze może to podczas mojego pobytu itp ale potem myślę że to głupie że gdyby tak każdy robił to ona by miała urwanie głowy i że przecież nie chciałam niczego zniszczyć ani mój syn także nie zgłosiłam wlascicielce nic i staram się pokonywać takie drobiazgowe podejście do życia

Data dodania: 2017-08-11 16:42:58, autor: Niebieska

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Boga boli każdy grzech, ponieważ oddala on człowieka od Jego miłości. Ale jeszcze bardziej Boga smuci to jak się zadręczasz. On nie chce Twej udręki, On nie chce tych analiz. On chce Cię kochać. Pozwól Mu na to.

Porzuć dogłębne analizy - typu grzech czy nie grzech. Liczy się Miłość. A Bóg widzi Twoje zamiary, wie że chcesz dobrze. Nie ma u Ciebie buntu, skłonności do złego. Nie da się zgrzeszyć ciężko przez przypadek. Zadręczasz się drobiazgami, sprawami niewielkimi. Oceniaj grzech tak jak uczy KK: do grzechu ciężkiego potrzeba pełnej świadomości grzechu (wiem, że to co robię jest grzechem i wiem, że jest grzechem ciężkim), dobrowolności (w sposób wolny wybieram zło - czyli chcę coś zrobić i to robię, nic z wewnątrz ani z zewnątrz mnie nie przymusza do czynu) i materia ciężka (np. na podstawie POWAŻNYCH przekroczeń 10 przykazań). Na tej podstawie oceniaj swoje czyny.
W podanym wyżej przez Ciebie przykładzie nie ma ani materii ciężkiej (szkoda była niewielka) ani świadomości (nie było tak, że miałaś pewność ze to co robisz jest złe), ani dobrowolności (to był przypadek, nie wiesz nawet czy Twoja winna, do tego po czasie dopadły Cię wątpliwości, niczego celowo tu nie zataiłaś). Więc po co tą sytuację roztrząsać? Teraz, droga Niebieska dam Ci kilka cennych rad i dla Twojego dobra, jeśli chcesz z tego wyjść i nie pogorszyć swojej sytuacji, radzę mnie posłuchać. Wiem, o czym mówię. Kilka miesięcy byłam w Twojej sytuacji, w każdym drobiazgu widziałam grzech, bałam się cokolwiek robić, a jak sprzedawca dał mi za dużo reszty to szukałam w sobie winny, choć po chwili pomyłkę zauważyłam. Obecnie leczę się psychiatrycznie na nerwicę natręctw. Biorę leki przeciwlękowe i przeciwdepresyjne. Był czas, że z trudem wytrzymywałam w pracy. Ciągle analizowałam różne sytuację. Ciągle roztrząsałam dawne sprawy. Lęk narósł tak, że z trudem funkcjonowałam. Dni mijały, ja czułam się coraz gorzej, a świat zdawał się kręcić beze mnie. Możesz tego uniknąć. Jeśli będziesz się tak katować to wpędzisz się w nerwice, a z tego nic dobrego nie wyniknie. Jeśli chcesz sobie pomóc to posłuchaj:

1. Znajdź sobie stałego spowiednika. Jak najszybciej! TYLKO jego słuchaj, TYLKO jego pytaj i bądź posłuszna jego zaleceniom. Spowiednik musi Cie niejako poprowadzić, bo masz chore sumienie. Poszukaj zaufanego spowiednika, powiedz, że podejrzewasz u siebie skrupuły i poproś o prowadzenie. Zrób to jak najszybciej
Stały spowiednik może Ci udzielić specjalnych przywilejów. Są one bardzo pomocne do wyjścia z problemu.

2. Przestań tyle analizować (wiem, że łatwiej powiedzieć niż zrobić). Możesz zrobić tak, że wszystkie wątpliwości przekładaj np. na wieczór, na określoną godzine lub na wieczorną modlitwę. Ma to być KRÓTKI rachunek sumienia poprzedzony modlitwą do Ducha świętego. Grzechy oceniaj wg tego jak każe KK. Wieczorem może się okazać, że część wątpliwości straci na znaczeniu a te co zostaną rozwaj wg. klucza: świadomość, dobrowolność, materia. Krótko i na temat. Jeśli wątpliwości zostaną, to świadczą one o grzechu lekkim lub braku grzechu. Jakbyś popełniła grzech ciężki to byś to po prostu wiedziała. Także krótki rachunek. Żadnych analiz.

3. Zrezygnuj z pisania na forum. Nie zadawaj pytań. Nie szukaj rozwiania wątpliwości bo to pogłębia problem. Sama widzisz, że jesteś zbyt drobiazgowa. Naprawdę, nie pytaj o nic. najlepiej zrezygnuj z forum. Piszę całkiem poważnie.

4. Nie czytaj w internecie nic na temat grzechów, czy tego czy coś jest grzechem.

Pisanie na forum, szukanie odp służy rozładowaniu lęku. Tak na prawdę szukasz uspokojenia, otuchy. Co jest zrozumiałe, ale niestety nasila problem, więc znowu pytasz. Lęk rośnie, więc co robisz? - pytasz! i tak w kółko.I tak w kółko....

5. Zajmij się czymś. Spędzaj czas z synem. Zrób coś dla siebie. Rób to co lubisz. Unikaj nudy, samotności, rozmyślań. Staraj się ciągle działać. Te działania mają Tobie sprawiać przyjemność. Poprawiaj sobie humor: np. włacz dobrą komedię, wybierz się na rower. Bądź aktywna. Nie bądź sama. A wszystkie myśli w ciągu dnia staraj się odkładać na potem. Swiat się nie zawali jeśli odłożysz to na później. A na prawdę potem nabierzesz dystansu i sama zauważysz, że top drobiazgi.

6. Polecam do poczytania. Jest też wersja video http://pietrasdawid.pl/kazania-konferencje/pisane/skrupulanctwo Znajdziesz tam mnóstwo cennych rad. Nie szukaj nic innego. Zacznij żyć i uwierz w jedno: Bóg Cię strasznie kocha. I nie obraża się na Ciebie z byle powodu. Zresztą Bóg na człowieka się nie obraża. On człowieka kocha. I Ciebie bardzo kocha i jest z tobą w Twoich trudnościach. Jestem pewna, że niesie Cię na rekach i tuli, bo wie, jak jesteś tym zmęczona i utrudzona. On czule głaszcze Cię po głowie i mówiąc Twoje imię szepta Ci do ucha: "Nie lękaj się, bo Cię wykupiłem, wezwałem Cię po imieniu: tyś moja". Nie martw się, tylko oddaj się Panu, Jemu zaufaj, zdaj się na Niego. On Cię ocali, On cię z tego wyprowadzi. Uwierz tylko w to. Wyjdziesz z tego. Ale naprawdę musisz zastosować się do rad, szczególnie do 1. Możesz uniknąć tego co się ze mną stało, tego jak bardzo to się nasiliło. Podnieś się z ziemi, otrzep i podnieś wysoko głowę. Jesteś umiłowaną córką Boga. Uśmiechnij się, bo nic Ci nie grozi. A jeszcze jedno, gdybyś czasem miała zapomnieć: Bóg Cię kocha.

"Czyż może niewiasta zapomnieć o swoim niemowlęciu, ta która kocha syna swego łona? A nawet gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie. O to wyryłem cię na obu dłoniach" (IZ. 49, 15-16a)

"Bo góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać, ale miłość moja nie ustąpi od ciebie" (Iz. 54,10).

"Jezus wykupił Cię swoją ofiarą - czy myślisz, że zrezygnuje z ciebie dla jakiej oszukanej (natrętnej) myśli? Możesz być pewna Jego miłości". Kazimierz Wójt SJ


P.S. Bóg Cię kocha


Data dodania: 2017-08-13 20:55:05, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Przeczytaj sobie to: http://www.rozmawiamy.jezuici.pl/articles/52/n/54

Data dodania: 2017-08-13 21:02:54, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica