Pokoje  • Spis tematów  • Dodaj nowy temat  • Szukaj  • Blog  • Zaloguj się

Wszystko o grzechu i pokucie. Tutaj zapraszamy tych, którzy nie wiedzą jak się spowiadać, z czego się spowiadać oraz tych, którzy nie potrafią określić wagi grzechu i zadają odwieczne pytanie "czy to grzech, jeśli..."

Temat:

Uporządkuj w/g daty dodania Uporządkuj w/g wątków

Mam problem z natrętnymi myślami albo moimi myślami pojawiającymi sie tak przekornie ze złości, chociaz w sumie to chyba wychodzi, ze w takim razie sa natrętne. Duzo, bardzo duzo nerwów miałam przez ostatnie ponad pół roku. Naprawdę dużych stresów. I wydaje mi sie, ze to zaczyna wychodzić. W takim dużym skrócie, to okropne/wstrętne/obraźliwe myśli dotyczące Jezusa, świętych. Czasem nawet mam jakaś niefajne mysl, ale wiecznie jestem znerwicowana tymi myślami i mysle o osobach świętych i z jakaś zwykła myślą to sie liczy i powstaje okropna. Mignie mi tylko jakaś mysl i jest przerażenie. Wiem, wiem, im bardziej nie chce o tym myśleć, tym bardziej mysle, przestaje odróżniać te myśli, chociaz i tak na spowiedzi mi ksiądz mówił, ze jak jakiejś myśli nie chce, ta myślą nie chce obrazić Boga, to nie grzech, ale ja sie tak strasznie boje. Grzyby myśli były o kimś innym, to bym nie zwróciła na nie uwagi, ale Bóg zna nasze myśli i mysle, ze bardzo Go denerwuje, myśląc tak okropnie, obraźliwie o jego najbliższych.
Po takiej myśli od razu czuje lek i wymówiłam sobie, ze musze odmówić modlitwę albo Chwała Ojcu albo Zdrowas Mario, zależy kogo ta myśl dotyczy. Problem robi sie większy, bo dla mnie jest zła modlitwa, jak nie jestem na niej całkowicie skupiona, na każdym słowie. I co odmowie modlitwę, to znowu ja powtarzam, bo ona nie była wg mnie dobra, a to jeszcze na modlitwie jakaś myśl sie pojawi, bo jak tak sie w kółko ciagle jedna modlitwę powtarza.
Moje życie zaczyna sie rozpadać, bo modlitwy nie powiem w myślach, wiec ciagle latam do drugiego pokoju i sie modle, wieczorem jak juz rodzice śpią albo i nie to przeciez wszystko słychać, az mi głupio, bo co innego odmówić raz modlitwę ale ja ja powtarzam kilka/kilkanaście razy pod rząd. Ciagle wydaje mi sie, ze zle ja odmówiłam i powinnam jeszcze raz.

Moze ktos miał z Was problem z natrętnymi myślami, proszę poradzicie, co robic ( oprócz wizyty u psychologów/psychiatry) ja wierze, ze sobie dam radę, tylko tak sie boje, ze jak po jakiejś złej myśli nie odmowie modlitwy, to Bóg bedzie na mnie bardzo zły, ukarze mnie.

Myślicie, ze mam po prostu na spokojnie zignorować te myśli i na koniec dnia przeprosić (nawet jak ja myśl sama wywołam? - po co? Nie wiem, z nerwów, moze to natrętna mysl a nie wywołana, juz sama nie wiem).? Nie odmawiać cały czas modlitw po myślach? Proszę, jesli ktos byłby taki miły, zeby to przeczytać i odpisać, to będę bardzo wdzięczna, bo ja sama zaczynam coraz mocniej wpadać w to błędne koło :(

Data dodania: 2017-07-31 21:07:30, autor: Izaa

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Ten wątek był już poruszany. Przeczytaj wszystko dokładnie:
http://www.pingwin.waw.pl/forum/forum.php?rcpt=&forum=fidel:74&id=36920#36920
http://www.pingwin.waw.pl/forum/forum.php?forum=fidel&id=36922#36922
http://www.pingwin.waw.pl/forum/forum.php?forum=fidel&id=36913#36913

Jutro tą tematykę bardziej Ci rozwinę. Bożego czasu!

Data dodania: 2017-07-31 22:35:59, autor: Tazel

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Oczywiście, że sobie dasz radę bez psychologów. Tutaj nie ma, co się zamartwiać. Nie mam właściwie po co bardziej rozpisywać się na ten temat, bowiem już ten problem omawiałem (podane linki). Tam powinnaś znaleźć odpowiedzi na twoje pytania.

Data dodania: 2017-08-02 21:51:23, autor: Tazel

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dziękuję bardzo. Jak to przeczytałam, to jakoś sie uspokoiłam i jest lepiej. Tylko...
Mam jeszcze takie pytanie. Zanim sobie poczytałam, to tak wpadłam w nerwice, ze cały czas sie kontrolowałam z myślami, cały czas chodziłam taka podenerwowany, tak jak piszesz, to jeszcze bardziej nakręca myśli, ale dzis podczas kapieli jakaś taka myśl dostałam, ze bym tylko nie pomyślała czegoś teraz o Maryji, taki dziwny impuls, chwila podenerwowanie i myśl sobie wytworzyła. Wydaje mi sie, ze ja ja tak przekornie/ moze nerwowo wywołałam. Zaraz ja dogoniłem, przeraziłam sie i zaczęłam sobie w głowie myśleć, ze przepraszam (teraz tym zastąpiłam modlitwy). Pózniej zaczęłam mowić, ze przepraszam i troche do Boga pogadałam, ze ja nie mam do tego siły, nie moge nad ta głupia głowa zapanować, noe wiem czemu tak pomyślałam.
Myślicie, ze to grzech ciężki?
Ja ta myślą nie miałam intencji obrażać kogokolwiek (chociaz teraz to ja juz sama nic nie wiem), sama nie wiem po co tak myslalam, z nerwów? Czemu miałaby, chcieć obrazić Matkę Boża? Tylko znowu te myśl przerwałam, nie podobała mi sie, a mysle, ze jak tak dosyc szybko te myśl pomyślałam, to moze nie miałam całkowitej świadomości i dobrowolności?

Proszę, niech ktos mi cos poradzi ze zdrowego punktu widzenia.
Bo jak wszystkie zle myśli ostatnio jakos ignorowałem, to ta sie jakos przejęłam, moze sobie wkręciłam, a moze tak faktycznie jest, ze ja ja sama wywołałam, była obraźliwa i jeszcze w takiej sytuacji.
I znowu jestem podenerwowana. Postanowiłam, ze za karę nie będę jesc dzis słodyczy, czytac ksiazki, ogladac seriali, najlepiej to bym całkiem zrobiła głodówkę, ale i tak czyje taki niepokój, ze juz mysle, zeby chociaz zmówić Zdrowas Mario, a od tego zaraz mysle o Litanii Loretańskiej, a najlepiej, to bym jutro rano juz leciała do spowiedzi.
Płakać mi sie chce, bo staram sie tych sytuacji uniknąć, jak sie zacznę modlić, to będę w kółko do późnego wieczora pewnie powtarzać modlitwę, bo ciagle nie bedzie idealna, nie będę na max skupiona. Czuje, ze to mnie tylko pogrąży w tych myślach, nerwicy, a juz i tak jest zle.

Co myślicie? Uspokoić sie, przeprosić Boga (juz przepraszałem, zaraz po tej myśli jak juz wczesniej pisała, troche pogadałam o tych myślach, zreszta cały czas proszę, o pomoc z tymi myślami) czy odmówić jakaś modlitwę na przeprosiny?

Data dodania: 2017-08-03 19:49:29, autor: Izaa

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Nie masz żadnego grzechu, nawet najmniejszego. Co jest źródłem twoich myśli? Strach,lęk i skupienie. Myśli te są inspirowane przez człowieka, między innymi dlatego, aby uspokoić własny lęk, aby wyciszyć strach, głęboki niepokój. Stanowią formę złudnego pocieszenia. Bądź spokojna. Takie myśli nie są w Tobie grzechem. Możesz spokojnie przystąpić do Komunii świętej.
"ze bym tylko nie pomyślała czegoś teraz o Maryji" Był to dla Ciebie trudny moment, nie wiedziałaś jak się zachować. To zwyczajny odruch twojego umysłu. Zawsze się tak dzieje w naszym umyśle, kiedy się czegoś boimy, nie chcemy czegoś, to tym bardziej stają natrętne, obsesyjne. Nie chciałaś obrazić Maryi i przez lęk przed tym, że może się to pojawić, pojawiło się. Nie masz w tym upodobania, twoje intencje są czyste. Poza tym jeśli przeczytałaś wypracowanie, to jak możesz zadręczać się tym, że coś wywołujesz? Kreowałaś coś w twoim umyśle z upodobaniem, z chęcią nabycia czegoś? Oczywiście, że nie. Nie musiałaś Boga za to przepraszać, to nie było i nie jest twoje. Ty chorujesz, cierpisz. Musisz to leczyć. Przede wszystkim ignorancją. Przeczytaj raz jeszcze wszystko od początku i dostosuj się do poleceń. Nie musisz pokutować za te myśli. Módl się jak potrafisz, nie wymagaj za dużo od siebie. Jeśli nie możesz się skupić, to po prostu rozmawiaj z Bogiem, tak jak córka z Ojcem.
Jeśli wszystko ignorowałaś, to jak możesz się zadręczać? Ignorancja usuwa możliwość, aby mieć upodobanie w danym akcie oraz możliwość angażowania się przy tym.
Trochę się zagubiłaś, ale to nie koniec świata. Zacznij wszystko od nowa.
Bożego czasu!


Data dodania: 2017-08-03 20:58:19, autor: Tazel

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dziękuję za odpowiedz i poświęcony czas.
Dlaczego sie zadręczam? Bo czuje niepokój. Jak pisałam, przeczytałam wszystko niestety dopiero po fakcie, gdzie juz sobie wkręciłam, ze popełniłam grzech i to jeszcze taki. Bo kto by sie nie wkurzył, gdyby ktos tak obraził jego mamę? Niestety jestem takim głupim człowiekiem, ze jak sobie cos wkręci, to klapa, a ja sobie wymówiłam? że to był grzech, ze ja tą myśl wywołałam. Sama.
Później nawet gdzieś w internecie wyczytałam, ze jesli w myśli nie ma sie upodobania, to nie jest grzechem cięrzkim, ale jak kiedyś czytałam, że celowo wywołana myśl już jest grzechem, a wydaje mi sie, ze ta została wywołana. Tylko to wlasnie jak piszesz, ten lek, strach takie ciagle napięcie sprzyjają powstawaniu tych myśli.
Co do modlitwy, to jest tak, ze ja musze byc idealnie skupiona na każdym słowie, bo wydaje mi sie, ze jak odklepie tylko formułkę, to za te okropne myśli nie przeproszę. Jak to pisze, to sama kręcę głowa nad swoim zachowaniem i tym, jak ja sie w takie natręctwa i nerwice wpakowałam. Przez to wszystko mam tez skrzywiony obraz Boga i wiary. Boje sie Boga, boje sie, ze jest na mnie zły, staram sie nie modlić modlitwami, tylko rozmawiać.
Zagubiłem sie, prawda, nie mam z kim porozmawiać o tym, dowiedzieć sie i czasami sama nadinterpretuje niektóre rzeczy, ktore przeczytam, zrobię pomyśle, także jeszcze raz Ci bardzo dziękuję, ze tu jestes i starasz sie pomoc takim osobom.

Data dodania: 2017-08-03 21:28:09, autor: Izaa

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

To jeszcze tak dla podsumowania tego wszystkiego zapytam Was, jak to jest. Myśl, którą my sami wywołamy, pomyślimy, ale nam sie nie podoba, nie mamy w niej upodobania, nie podoba nam sie, wywołuje w nas lek nie jest grzechem?
Tylko nie krzyczcie proszę, staram to sobie jakos poukładać w głowie.

Data dodania: 2017-08-03 21:38:25, autor: Izaa

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Jesteś masochistką, że lubisz sobie zadawać ból? Po co wywoływać myśli, w których nie masz upodobania?
Poza tym nie wywołujesz myśli, jak już to one do Ciebie przychodzą, a jej źródłem może być jakieś skojarzenie.
Jeśli są to myśli nieczyste, bo (nie napisałaś jakie) to:
Myśli nieczyste, które na chwilę w sobie tworzysz, nie są grzechem. Kiedy nie są grzechem i dlaczego? Ponieważ źródłem ich jest Twój strach, lęk, nie masz w nich upodobania, nie tworzysz ich w sobie dla rozbudzenia własnej seksualności. Myśli nieczyste są inspirowane przez człowieka, między innymi dlatego, aby uspokoić własny lęk, aby wyciszyć strach, głęboki niepokój. Stanowią formę złudnego pocieszenia. Bądź spokojna. Takie myśli nie są w Tobie grzechem.

Jeszcze raz to samo :).

Data dodania: 2017-08-03 21:49:10, autor: Tazel

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

No wlasnie chyba ze strachu. Jak sie jest podenerwowany, ze nie chce sie jakiejś myśli miec i bardzo stara sie jej nie miec, to mimo wszystko o tych myślach myśli.
Jesli chodzi o te myśli to dotyczą nieczystości i jednocześnie osob świętych, także masakra. Pewnie dlatego, ze myśli o Jezusie, Bogu, Maryi najbardziej sie obawiam, a te najbardziej mnie przerażają, Bóg zna nasze myśli i pewnie tez dlatego, bo gdyby o ludzi chodziło, to bym to szybciej zignorowała i nie miała do tych myśli tyle emocji.
Mam nadzieje, ze to co napisałeś o tych nieczystych tez ma i tu zastosowanie, bo te słowa chyba pasują idealnie. Stworzyłam w głowie myśl, pomyślałam ja, nie podobała mi sie, wywołała we mnie lek, przerażenie.

Data dodania: 2017-08-03 22:22:19, autor: Izaa

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Lekka niespójność:
Stworzyć myśl, to oznacza wywołać, ale przecież Ty tego nie robisz.
Strach przed czymś powoduje w tobie te myśli. A poza tym, to chyba lepiej, że Bóg zna twoje myśli, przynajmniej może je odróżnić. To nie są twoje myśli, a Bogu się nie robi po czymś takim smutno. Nie masz grzechu. Wszystko w twojej głowie powstało przez skupienie, lęk i strach. Nie analizuj więcej, żeby szatan nie zasiewał więcej wątpliwości.

EDIT

Myśli nieczyste, które na chwilę w sobie "tworzysz" - tutaj mamy przenośnie.

Data dodania: 2017-08-03 22:34:34, autor: Tazel

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Wlasnie przy tej myśli mnie uderzyło, ze ja ją wywołałam, pomyślałam. Tak jak pisałam, pomyslalam, ze ale by było jak bym sobie jakaś zła mysl pomyślała (w sensie taka obawa) i ja pomyślałam (szybko od razu ta myśl pomyslalam, nie planowałam sobie, ze ja pomyśle, nie wiem jak to wytłumaczyć), tak jakby wywołałam, wczesniej tak miałam, ze czułam, ze ta myśl sama jakos wpadła i pomyślała sie sama, a tu mam poczucie, ze ja jastworzylam. Wydaje mi sie, ze nerwowo, bo tak na chłodno bym nie chciała tak myśleć.
Dobrze, ze chociaz Bóg moze te myśli odróżnić, bo ja sobie z tym kompletnie nie radzę, boje sie, ze za łagodnie siebie potraktuje i uznam cos nie za grzech, co grzechem jest.
Po tej myśli wlasnie poczułam, ze popełniłam grzech, a w tych linkach, ktore wstawiłeś, gdzieś czytałam, ze jak ma sie jakieś poczucie, ze popełniło sie grzech, to znaczy, ze tak jest i dlatego tu napisałam.

Data dodania: 2017-08-03 22:57:31, autor: Izaa

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Niczego takiego nie pisałem. Wątpliwości, co do wystąpienia grzechu mogą świadczyć, że grzechu w ogóle nie ma lub, że wierny posiada braki, co do wiedzy o grzechu ciężkim. A co do reszty. Czymś takim nie masz co się przejmować, bowiem jeśli nie miałaś złej intencji, aby dana myśl się pojawiała, to oznacza, że niczego nie wywołałaś. Idź już spać, odpocznij.

Data dodania: 2017-08-03 23:22:06, autor: Tazel

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dzięki.

Data dodania: 2017-08-04 13:05:50, autor: Izaa

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Żeby nie zakładać nowego wątku.
Wiem, ze nie powinnam sie bać, ze będę miała te myśli, ale ja sobie zepsuła głowę. Dzis juz tak sie dobrze trzymałam, wychodzę z domu, jeszcze chciałam sie pomalowac błyszczykiem i tak durne/głupie skojarzenie bluźniercze związane z nieczystością mi wpadło do głowy, ja w panice oczywiście, ale mysle sobie, ze to natrętna myśl, ja byłam zmotywowana, nie chciałam tak myśleć, przeciez ja mam postawę, ze cały czas nie chce tych myśli, w trakcie drogi jeszcze w myślach przepraszałem za ta myśl, , ale byłam akurat na konsultacjach w szpitalu z kimś z rodziny i czekałam troche zdenerwowana i tak sie jeszcze tym denerwowałam i wróciłam myślami do tego, po prostu tak jakos zaczęłam myśleć, ze jak ja taka głupia mysl miałam i przypomniałam sobie treść tej/tych myśli, nie w celu obrażania Boga czy Maryji czy zeby mi przyjemnie było, bo te myśli wywołują efekt wręcz przeciwny u chyba ale ja juz niczego nie jestem pewna, chyba nawet sie nie zastanawiałam ze ja znowu mysle ta zła myśl.
Myślicie, ze wrócenie do tej myśli, pomyślenie jej było grzechem? Ta myśl dotyczyła i Jezusa i Maryji. Tak sie przestraszyłam, zei chciałam zapytać. To jest przerażajace, ale ja w swoim przypadku tracę obiektywizm.

Data dodania: 2017-08-11 13:03:17, autor: Izaa

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

To nie jest grzech. Kiedy coś analizujesz, to przecież logiczne jest, że treść myśli wraca. Nie analizuj takich bluźnierstw. Myśl będzie wracać, kiedy ją będziesz analizować, oceniać jej materię.

Wybór tej treści, podtrzymywanie jej z upodobaniem jest grzechem. Zawsze musisz sprawdzać, co było Twoim motywem działania.

Data dodania: 2017-08-11 16:02:09, autor: Tazel

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Teraz mam cały czas wyrzuty sumienia, ze np. wchodzę na internet dla przyjemności, a powinnam wstać i przeprosić, ze pomyślałam taka myśl. Czasami jak mi sie wydaje, ze ja cos złego pomyślałam albo mocno mnie uderzy jakaś natrętna myśl, to czuje takie wewnętrzne podenerwowanie, ze jak wczesniej pisałam ciagle odmawiałam modlitwę, a teraz musze powiedzieć przepraszam, ale jak powiem raz, to mi sie wydaje, ze dobrze sie nie skupiłam na wypowiadaniu tego słowa i je tak w kółko powtarzam, bo mi sie wydaje, ze ja tego nie czuje, chociaz juz sama wiem, ze jak mozna czuć dobrze, ze sie przeprasza, skoro sie mowi to juz pięćdziesiąty raz. To tez jest objaw nerwicy, prawda?

Teraz sie denerwuje, ze jak napisałam tu tamta wiadomość i mi odpisałeś, ze to nie grzech, to, ze moze ja za lekko do tego podeszłam, za mało sie osądziłam p, bo nie chciałabym, zeby był to grzech. Ale taka sytuacja była - byłam zdenerwowana, ze miałam takie myśli, bo od rana miałam obawy, ze cos pomyśle złego i tak wracałam do tego jak to było i pomyślałam treść tej myśli, te obrazy, moze nawet troche to rozwiodłam, tzn. ta druga myśl trwała moze troche dłużej niz ta pierwsza, wczesniej, ale jakos jak sie złapałam, ze ja takie cos mysle, to myśl przerwałam i nie była

Data dodania: 2017-08-11 18:44:03, autor: Izaa

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Przepraszam, nie dopisalam, bo mi się zacieki coś. Po prostu ją już mam tak tego dosyć, ciągłej kontroli myśli, analizowania tych myśli.
W tej myśli nie wydaje mi się, żebym miała na celu ta myślą obrażanie kogoś, bo tak się denerwowałam tamta myślą, to jak kilka sekund później mogłabym chcieć obrażać Boga. Czasami przez te myśli, to aż myślę, jakim ja jestem okropnym człowiekiem...

Czyli tak ogólnie, to żeby ta myśl była grzechem, to bym musiała sobie tak w cudzysłowie pomyśleć, że o obrazę Boga w takiej myśli i bym ją celowo przywołał, podobała bym się ta myśl i bym ja jeszcze z radością rozwijała?

Data dodania: 2017-08-11 18:51:39, autor: Izaa

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Jeśli kochasz Boga, a twoją intencją nie jest obrażanie Jego, to nie masz co się zadręczać. Przepraszaj za grzechy, ale nie za coś, co nie jest twoje. To przepraszanie nazywa się kompulsją. Ty nie przepraszasz za to, że popełniasz grzech, lecz Twoje przepraszanie stanowi formę złudnego pocieszenia, uspokaja twój lęk. Tam, gdzie choroba, to ciężko szukać grzechu...
Bożego czasu i powrotu do zdrowia!
PS. Raz jeszcze przeczytaj treść wypracowań (podane wcześniej linki).

Data dodania: 2017-08-11 20:44:27, autor: Tazel

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Staram się za siebie wziąć, ale czasami mam wrażenie, że jakaś myś to może moja wina.
Dziś znowu miała miejsce sytuacja, że podczas pewnej czynności pojawił się lęk, pomyślałam sobie, że zaraz jeszcze jakąś myśl bluźnierczą przez to stworzę i zaraz na chwilę takową pomyślałam. Myśl bluźniercza i jeszcze mnie dotyczyła, także masakra. Myśl zaraz przerwałam, taki obraz w głowie mialm przez chwile. Straszny lek poczułam po tej myśli, od razu moj nastrój całkowicie sie obniżył, zmarnowałam kolejny dzien, ktory tak fajnie sie zapowiadał. Poczytałam znowu te stronę z linku i wydaje mi sie, ze to nie grzech ciężki, a pokusa?
Bo nie podobała mi sie ta myśl, pomyślałam ja, bo sie bałam tak jakby, ze cos pomyśle, ale jak 10 sekund wczesńiej nie chciałam miec takich myśli, to tak szybko mozna zmienić zdanie? Odrzuciłam myśl, nie podobała mi sie? Bo wydaje mi sie, ze jak moze sie podobać cos, co wywołuje w człowieku taki lek.
Dobrze rozumuje? Nie usprawiedliwiam sie? Kurczę, cały czas sie obawiam, ze cos pomyśle, pózniej mi tak po takiej myśli nastrój sie obniża, to sie odbija na mojej rodzinie. Teraz bym chciała poczytać sobie książkę, a nie moge sie przełamać, bo mam wrażenie, ze nie zasłużyłam
, za kare nie powinnam i nawet jesli te myśli sa natrętne, jesli sa, to ja sama nie moge pogodzić sie z faktem, ze taka myśl w ogóle miałam. Co na to poradzić? Czasami czuje sie bezsilna jak sobie niszczę życie, jak sie boje Boga i jak przez swoja głupotę nasiliłm sobie psychiczne obsesje.

Przepraszam Tazel, ze tyle tu wypisuje, bo widzę, ze ostatnio tylko Ty wziąłeś na siebie trud odpowiadania na tym forum,

Data dodania: 2017-08-13 17:19:28, autor: Izaa

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Szczęść Boże!
Wybacz, trochę zawiniłem. Pisałem z telefonu wcześniejsze odpowiedzi i nie udzielałem wyczerpującej odpowiedzi.
Prosta zasada przy rozeznaniu myśli kieruj się twoim "chceniem", a "niechceniem".
Oczywiście, że grzechu nie masz, a książkę spokojnie czytaj... Rozumiem, że nerwica, to koszmar, ale ten koszmar trwa tak długo, na ile mu pozwalasz. A po co ten strach, co się stanie, jak przyjdą te myślę? Umrzesz, Boga się wyprzesz? Jasne, że nie. Jeśli nie podtrzymujesz tych myśli z upodobaniem, to nie można mówić o grzechu. Jeśli nie ignorujesz tych myśli, to oznacza, że nie walczysz, a jeśli nie walczysz, to nerwicę rozniecasz. Skup się na miłości do Boga, bliźniego, Twojej pracy.

"nawet jesli te myśli sa natrętne, jesli sa, to ja sama nie moge pogodzić sie z faktem, ze taka myśl w ogóle miałam" To głupie wmawianie sobie winy, że jeśli coś było w mojej głowie, to ja do tego się przyczyniam... Oczywiście, że nie. Bóg się takimi pierdołami nie interesuje, nie zwraca na to uwagi, bo po co? Zapewne zwraca uwagę na twój stan psychiczny, Twoją miłość do niego, ale nie na coś, co nie należy do Ciebie.
Walcz z chorobą - ignoruj te myśli.
Z Bogiem.


Data dodania: 2017-08-13 19:48:53, autor: Tazel

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Rozumiem Izę, ponieważ też ciągle boję się tych myśli. Przez co je rozniecam, jeszcze bardziej się boję, że pozwoliłam im być i że mogą być moje i znów się pojawiają. Nie umiem ich po prostu ignorować. U mnie to wszystko wynika ze strachu, że zrobię (pomyślę) coś złego i nie będzie już powrotu do Boga. Nie wiem skąd u mnie taki strach :( Nie chcę go, ale niestety pojawił się we mnie. Przez co kontroluję każdą myśl. Nie wiem skąd we mnie ten strach. Przed chorobą byłam blisko Boga, w sensie Go czułam. Teraz wiem, że jest, ale nie mam pojęcia czemu zaburzył mi się tak bardzo obraz Boga. Który jest przecież samym Dobrem i Miłością. A we mnie jest strach - chcę ufać Bogu, kochać Go. Ale tyle we mnie strachu. Nienawidzę tego uczucia. Głupia nerwica...

Data dodania: 2017-08-13 20:03:31, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Czyli dalej nic się nie zmieniło?
Siostro myśli tak nie działają, bowiem myśli przychodzą (skojarzenia, przypomnienia) lub kreujemy je dobrowolnie. Te o których napisałaś wynikają z czynników wewnętrznych, czyli są niedobrowolne. Jeśli dalej grzebiesz w tych myślach, to napisz na PW, a wtedy z pomocą Ducha Świętego znajdziemy rozwiązanie.
Bożego czasu!

Data dodania: 2017-08-13 21:54:24, autor: Tazel

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Czemu tan strach przed myślami? Bo wiem, że jak pomyślę jakąś myśl, to będę znowu miała takie uczucie przerażenia, bo nie będę się mogła powstrzymać , żeby nie pomodlic się po tej myśli i nie przeprosić, bo będę musiała oderwać się od zajęć jakie zaplanowałam, żeby to zrobić, bo będę czuła ze nie powinnam zjeść ciastka, właśnie poczytać wspomnianej książki.
Staram się ignorować myśli i cześć faktycznie przepływa przez głowę i odpływa, ale czasem trafi się taka, że spowoduje jakiś dziwny stres w środku i nie wiem jak sobie z tym poradzić. Wtedy musze odmówić modlitwę, przeprosić, bo to trochę pomaga, chociaż jak nie działam impulsywnie i zapomnę o tym, to też jakoś działa.
Ja juz dziś się zaczęłam zastanawiać czy te moje myśli są faktycznie natretne czy ja tylko szukam usprawiedliwienia.
Dziś na mszy jakoś nic się w głowie nie działo, ale tak myślę, żeby do końca tak było, ale tak myślę, a co to ja okropnego pomyślałam ostatnio na tym fragmencie i przypomniałam sobie treść tej myśli. Nie rozwinęła jej, oczywiście pojawił się strach. Przy okazji zapytam, bo tak się zastanawiam czy pomyślnie jakiejś myśli i zaraz przerwanie nawet okropne treści, ale nie w złym celu juz jest grzechem? Czy to pokusa puki tej myśli się nie rozwinie? Niby przez taki czas, krótki, to jaka my możemy mieć pełną świadomość? I w sumie różne myśli mamy, nie da się zrobić zapory, ale jeśli nie ma się złego celu tej myśli to to może być grzech? Dobrze rozumuje?

To mogę uznać, że jeśli nie zatrzymuje się na dłużej nad tą myślą, w sensie nie rozwijam jej, nie podoba mi się, tylko wzbudza ona we mnie strach, nawet jak ja ją pomyślę, a nie wpadnie mi ona z kosmosu do głowy, bo często mam wrażenie, że ja taka myśl pomyślałam, nawet wywołałam, mimo że się boje tych myśli, denerwuje mnie jak taka myśl pomyślę, a nie mi się podoba, to nie jest grzech ciężki?
Wtedy to ignorować, zajmować się swoim życiem, nie pprzepraszać, nie denerwować się na siebie i nie załamywać?

Postaram się takie myśli ignorować, mam nadzieje, ze pomoże, bo mam tak dosyć, dziś weszłam do kościoła i w modlitwie prosiłam Boga, żebym takich myśli nie miała, wiec niby nie chciałam, a później i tak pomyślałam. Może za dużo uwagi poświęcam tym myśl, za późno zaczęłam próbować to przerwać, ba sama tak sobie zepsułam głowę, ale ja jestem glupia i zła na siebie, że mam te myśli i nie potrafię sobie z nimi poradzić.



Kapturku, mam podobne odczucia, jesteśmy w podobnej sytuacji. Dużo siły.

Postaram się was nie zameczac swoimi narzekaniami, wiem ze juz nadwyrężam cierpliwość. Nie mam z kim o tym porozmawia. I dziękuję naprawdę za każde odpowiedzi, bo mimo że ja zawsze sobie coś wkrece, to mam chociaż punkt odniesienia i motywację, żeby się ogarnąć.

Data dodania: 2017-08-13 21:55:43, autor: Izaa

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

A, jeszcze mi się przypomniało, co z takimi myślami, które trochę rozwiniemy dalej bez upodobania. Teraz nawet tak się zaczęło, że z nerwów takie coś tworzę, tez się zdarzyło, że jak nie odrzuciła tej myśli definitywnie, to ona dalej zaczęła się rozwijać, tez bez upodobania, ale to jednak rozwijanie myśli? Wydaje mi się, że wtedy te myśli trzeba rozstrzygać ze względu na cel w jakim były pomyślane? Tu nie ma w takim przypadku grzechu?

Data dodania: 2017-08-13 22:07:26, autor: Izaa

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Jeszcze takie pytanie. Musze przestać myśleć nawet o tych myślach, bo się tworzą takie sytuacje.
Pomyślałam o pewnej sytuacji w kościele i cały czas wiem, że nie powinnam jakiejś myśli wywołać, ale sama taka bluzniercza myśl wywołałam. Nie wiem po co bo mnie sama ona lekko mówiąc zdenerwowałam, nie rozwijała jej ale wywołałam może z nerwów może nie. Jak to rozstrzygnąć?



Data dodania: 2017-08-13 23:10:19, autor: Izaa

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Mały smakołyk na forum przygotowałem, może się przyda.
http://www.pingwin.waw.pl/forum/forum.php?rcpt=&forum=fidel:74&id=37014#37014

Data dodania: 2017-08-14 09:11:09, autor: Tazel

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Przyda, dzięki.
Wydaje mi się, że zapomnienie że ma się te myśli, nie odczuwanie takiego wewnętrznego leku pomaga, tylko jeszcze jak to zrobić.

Dziś jak zwykle rano wstałam taka uspokojenia, nie myślałam o tych myślach ani o tym, co wczoraj myślałam juz nie rozważalam tego, jednak z upływem czasu zaczęłam mieć obawy, że znowu coś pomyślę, mimo że mocno jestem zmotywowana, żeby myśli ignorować, ale jednak stres, takie podenerwowanie wygrało i w pewnej chwili poczułam taka obawę i sama wywołałam myśl bluzniercza/wyobrażenie. Jakoś to zignorowałam, nie zaczęłam przepraszać itd ale czuje się winna.
W ogóle takie wywołanie samemu myśli to też są natretne mysli? Czy natretne mysli to są tylko takie, które przychodzą same do głowy?
Jeszcze się zapytam i juz nie będę tak męczyć jak oceniać takie wywołane myśli jak napisałam? Jeśli wywołany myśl i ja nawet trochę rozwiniemy, ale nie mamy w nich upodobania, to nie grzech ciężki? Albo takie wywołanie myśli, puki jej nie rozwijamy, nie rozkoszujemy się nią jest tylko pokusa?
Kiedy taka myśl wywołujemy w trakcie obawy/podenerwowania. To też są natretne mysli?

Data dodania: 2017-08-14 09:59:35, autor: Izaa

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Szczęść Boże!
Te myśli o których mi napisałaś, nie są grzechem, ponieważ wynikają z innych czynników. Bowiem Ty nie masz złej intencji, nie wykorzystujesz ich w celu nieczystym jak np. dla rozbudzenia własnej seksualności, wzgardzenia kimś, obrażenia kogoś.

"Myśli nieczyste, bluźniercze, które na chwilę w sobie tworzysz, nie są grzechem. Kiedy nie są grzechem i dlaczego? Ponieważ źródłem ich jest Twój strach, lęk, nie masz w nich upodobania, nie tworzysz ich w sobie dla rozbudzenia własnej seksualności. Myśli nieczyste są inspirowane przez człowieka, między innymi dlatego, aby uspokoić własny lęk, aby wyciszyć strach, głęboki niepokój. Stanowią formę złudnego pocieszenia. Bądź spokojna. Takie myśli nie są w Tobie grzechem. Możesz spokojnie przystąpić do Komunii świętej."

Odpowiadałem już Ci na to pytanie ! ;p

Data dodania: 2017-08-14 12:43:11, autor: Tazel

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Ja juz teraz sama nie wiem po co te myśli. Co do tej o której dziś pisałam, to rozumiem, pojawił się strach, napięcie, pomyślałam taka myśl, właśnie z takiego powodu. Tylko później wywołałam kolejna. Nie miałam takiego napięcia jak przy pierwszej. Tak myslalam o tych myślach i wywołałam bluzniercza dotycząca nieczystości, obrazajace Jezusa i Maryję. Dlaczego tak pomyślałam? Nie wiem. Juz nie mam siły się nad tym zastanawiać. Może przekornie, bo przecież nie mogę myśli wywołać? A już sama nie wiem czy nie chciałam ta myślą obrazić, chociaż gdyby tak było, to bym czuła taki strach po pomyślenia tej myśli i który towarzyszy mi do teraz? Może taka myśl pomyślałam że złości, przekornie. Te myśli powodują, że jestem zła, codziennie nimi żyję, bo nie mogę iść poczytać, pooglądać tv bo zawsze coś pomyślę obawiam się itp. Cały czas się modlę do Boga o pomoc, a mimo to jest coraz gorzej. Mam ochotę krzyczeć do Niego, żeby no w końcu mi pomógł, bo już nie daje rady, ale nie mam takiej postawy, że chce go obrażać. Mam nadzieje. Myśl niby nie była zgodna z moja postawa, może ją sobie tylko sama już wmawiam, a może chciałam ta myślą obrazić? Juz sama nie wiem. Nie rozwijałam jej, ale czemu ja ją wywołałam?
Teraz mam taki niepokój i to nawet nie chodzi, że to po tej myśli, ale bo pomyślałam taka myśl i kogo ona dotyczyła i jak już nawet starając się uspokoić, mówię sobie. No trudno no to mam grzech, przecież też np. Nie zawsze byłam na mszy, ale wydaje mi się, że ta myśl, to już wyjątkowo ciężki grzech, że względu czego dotyczyła. Teraz to najlepiej bym zaraz poleciała do spowiedzi, żeby się tego niepokoju pozbyć, ale znowu nie chciałabym jeszcze iść, bo chce, żeby te myśli się uspokoiło, bo pewnie jak pójdę, to ciągle będę miała jakieś wątpliwości i nowe myśli i będę chciała iść znowu na następny dzień i znowu.

Teraz się całkiem załamałam. Mam 21 lat, wakacje, powinnam się cieszyć, każdym dniem, tym co mam, jaką dziewczyna w moim wieku ma taką psychoze. Niestety sama w to się wkrecilam, dużo siedzę sama e domu, mam za dużo czasu na myślenie o tym wszystkim, ale mam dosyć, no to się tak na moim życiu odbija. Teraz siedzę i rycze, straciłam chęci do zrobienia dziś już czegokolwiek, zamiast cieszyć się, że jutro wolny dzień spędzę z rodzicami, to się boje, że sobie wkrece, że muszę iść do spowiedzi i od razu w środę z samego rana pójdę. Załamałam się kompletnie. Nie wiem jak ja się od tego wszystkiego uwolnienie.

Wiem, że do tego co napisałam o tej myśli jest się ciężko ustosunkować, ale proszę napisz mi ostatni raz, co o tym sadzisz ze zdrowego punktu widzenia. Nie będę już więcej tu ta moja panika więcej obarczac, a to się będzie ciągnąć w nieskończoność. I ja nie mam już siły psychicznej i wszyscy co czytają ten wątek. Na pewno wiem, że nie powinnam się skupiać, wcale myśleć o tych myślach, gdybym tylko mogła nie pamiętać, że takie myśli można mieć...

Data dodania: 2017-08-14 16:27:03, autor: Izaa

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Tak jeszcze podsumuje ta myśl. Sama ja wywołałam, nie mam pojęcia po co, chyba jej nie rozwijałam, jak już to ewentualnie trochę, nie stworzyłam z niej całej fabuły, nie jest zgodna z moja postawa, ale taka obawę mam, że może w danej chwili była? No bo po co ja pomyślałam ta myśl? Po przerwaniu tej myśli czułam strach.
Ale im więcej ja o tej myśli myślę, to już niczego nie jestem pewna.
Co robić takie myśli tez ignorować czy tu juz jest grzech ciężki. ?

Data dodania: 2017-08-14 16:32:56, autor: Izaa

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Tak jeszcze mysle, ze moze faktycznie wywołałam ta myśl - moja wina, ale jednak od kilku dńi, tygodni żyje w stresie w związku z tymi myślami, w ostatnim czasie nasilonych. Moze to tez troche ułomność mózgu. Myśl zawierała treść, ktora juz dosyc dawno wpadła mi do głowy i mnie przerażała, bałam sie jej. Nie wiem w jakim celu taka myśl przywołałem, taki obraz, scenkę, ale skoro tak walczę z tymi myślami i one tak bardzo utrudniają życie, boje sie, ze będę je miała, a jak juz cos pomyśle to mam takie wyrzuty sumienia, to moze tak bardzo nie zgrzeszyłam. Na pewno nie miałam żadnych emocji podczas tej myśli, chociaz jak juz to bardziej negatywne.
Kurczę nie wiem jak to sie nazywa w psychologii, ale ostatnio te myśli stały sie obsesja, jak sie cały czas myśli o tych myślach, Bogu, świętych to zawsze sie cos pomyśli, myśl wpadnie itd. Nawet mozna zwykła czynność z takim obrazem zmiksować i pojawi sie cos obrzydliwego.
Czytałam inne wątki na forum i Kapturek gdzieś pisał, o tym upodobaniu do kogos, ze grzyby faktycznie miał upodobanie w pomyślanej myśli, to by nie odczuwał leku zaraz po niej (chociaz moze to strach przed Bogiem). Myślicie, ze mogłam chcieć obrazić Boga moja myślą?

Data dodania: 2017-08-14 18:56:52, autor: Izaa

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Izaa...albo weź ogarnij się sama albo poszukaj faktycznie pomocy, bo to zahacza już o jakąś nerwicę. Myśli niechciane nie są nigdy grzechem. To jest myśl, pokusa, która pojawia się w Twojej głowie. Jeśli się z nimi nie zgadzasz - jest ok.

Data dodania: 2017-08-14 19:46:03, autor: homine

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Staram się ogarnąć. Rozumiem o czym piszesz, tylko teraz znowu jak wcześniej pisałam sama wywołałam myśl i cały czas jestem podenerwowana. Tylko proszę was o pomoc w ocenie tej wywołanej przeze mnie myśli i nie będę tak wypisywać. Sama wiem, że muszę się wziąć w garść, że tak się nie da żyć.

Data dodania: 2017-08-14 20:19:32, autor: Izaa

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

"Tylko proszę was o pomoc w ocenie tej wywołanej przeze mnie myśli i nie będę tak wypisywać.". Powiem krótko i na temat. Cokolwiek Ci byśmy nie odpisali nie przestaniesz pytać. Myślę, że żadna odpowiedź Cię nie zadowoli, albo zadowoli na krótko, bo znajdziesz nową wątpliwość. Znajdź stałego spowiednika. I może faktycznie poszukaj pomocy psychologicznej. Bo jeśli to coś więcej to samo nie minie. Szukaj pomocy, póki to nie przejęło kontroli nad Twoim życiem

Data dodania: 2017-08-14 20:51:03, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Nie tak nie jest. Dużo sobie uzmyslowilam dzięki Waszym odpowiedzi. Nigdy do końca nie umiałam tego ułożyć, a teraz w końcu zaczynam rozumieć. Oczywiście, że wątpliwości się zapewne jeszcze nie raz pojawia, ale wiem, że powinnam do tego podchodzić na spokojnie, poczekać, po jakimś czasie niektóre rzeczy same się klaruja. Nie będę wam tu juz zaśmiecać forum, wiem ze to jest denerwujące dla osoby z boku. Ja juz sama czuje się głupio tu pisząc, robiąc histerie.
Po prostu jeszcze akurat ta myślą się zaczęłam martwić i chciałam Was poprosić o taką obiektywna ocenę czy słusznie się martwię czy przesadzam. Wiem, że mam tendencje do przesady, ale tu naprawdę nie wiem i się martwię. Nie chce tak myśleć, ale jestem tym zmęczona, wywołałam myśl, chyba, tak mi się wydaje, że jej nie rozwijałam, ale nie wiem i czuje się przerażona co ja znowu pomyślałam.
Nie będę tu stałe wypisywać, bo i tak za dużo tego było pod wpływem impulsu. Wiem, że przez to jeszcze bardziej się skupiam na tych myślach.

Data dodania: 2017-08-14 21:10:35, autor: Izaa

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica


Izaa, mnie wcale nie denerwuje, że piszesz. Nie zaśmiecasz forum i masz prawo szukać pomocy. Wiem tylko,, z własnego doświadczenia jak bardzo może to być szkodliwe. I wiem tez że wątpliwości narastają. Ja często tak miałam, że poprzednia wątpliwość straciła na znaczeniu, bo przyszła inna, "gorsza".
Mówisz, że nabierasz dystansu. Cieszę się :) Wiesz już jak masz oceniać swoje czyny i tego się trzymaj. Staraj się w ciągu dnia nie wchodzić w wątpliwości, zostawić je na później.




Tezel, Twój ostani wpis, pokazał mi dlaczego wywołuje te mysli:

"Po prostu jesteś uzależniona i przyzwyczajona do tych myśli, a kiedy jesteś zaskoczona, że te myśli nie mają bytu w twojej głowie, to sama je wywołujesz. Takie myśli nie są grzechem, bowiem są inspirowane strachem. "

Myśle, że tak właśnie jest, jak tu napisałeś. I w sumie wszystko sprowadza się do tego co mówił mi nie jeden ksiądz, że wola jest ograniczona nerwicą, a tam gdzie choroba to nie ma winy moralnej



Data dodania: 2017-08-14 21:40:06, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dokładnie jest tak jak piszesz. Z jednego bagna sie wyjdzie, a wchodzi w kolejne i tak w kółko.
Zostawianie wątpliwości na pózniej. Moze to dobry pomysł, tylko ja tak jak dzis jak juz ta myśl wywołałam, to czułam potrzebę powiedzieć Bogu, Jezusowi, Maryji, ze przepraszam. Staram sie juz tak nie robic, ale troche mam wrażenie, ze to jest ignorowanie, chociaz pewnie mozna to wszystko powiedzieć na wieczornej modlitwie. Moze tak jest lepiej. I problem jest troche taki, ze ja wieczorem jestem juz często zmęczona i nie zawsze sie odpowiednio nad tym bym skupiłam, ale postaram sie.


Data dodania: 2017-08-14 21:57:25, autor: Izaa

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica


Rozumiem, że myślisz, że to jest takie ignorowanie, ale to nie prawda. Masz wrażliwe serce i gdybyś całkiem świadomie i dobrowolnie zrobiła coś złego, to byś co do tego nie miała wątpliwości tylko pewność. Byś wiedziała, że popełniłaś grzech ciężki. Wątpliwości w przypadku skrupulatów nie świadczą o ignorancji ale wręcz przeciwnie, o nadwrażliwości.

Odkładanie wątpliwości na później nie służy ignorancji czy lekceważeniu grzechów czy Boga. Normalnie jest tak, że jak pojawi Ci się myśl, to zaczynasz się jej bać. Narasta strach. Z jego powodu często niedobrowolnie wywołujesz kolejną myśl (bo nie chcesz o tym myśleć), potem strach rośnie tak bardzo, że już nie umiesz realnie ocenić swojego postępowania. Strach Cię paraliżuje. Koniecznie chcesz znaleźć rozwiązanie, chcesz wiedzieć, mieć pewność - a w rzeczywistości chcesz tylko się uspokoić. Podświadomie sprawdzasz czy strach ma uzasadnienie, przez co strach narasta (bo nie ma on racji bytu, jest nieuzasadniony). Odłożenie watpliwości na później ma sprawić, że nie będziesz ani podsycać strachu ani pod jego wpływem działać. Odłożenie sprawia, że możesz spojrzeć na wątpliwości z nieco innej perspektywy. Czasem sama zauważysz, że niektóre po upływie czasu okazują się być bezpodstawne i nieważne. Gdy strach zniknie, obiektywnie zauważysz ile wątpliwości pozbawionych jest sensu. To polega na tym, że cały dzień olewasz myśli i wątpliwości, mówisz sobie spokojnie, zajmę się tym np. wieczorem, o określonej porze. Część wątpliwości zniknie, a te co zostaną należy rozważyć tak jak mówi Tezel, pamiętając o motywach działania, o świadomości i dobrowolności. To nie ma być katowanie się tylko taki rachunek sumienia. Żadne długie analizy.

Spowiednik może pozwolić Ci a nawet nakazać brać wątpliwości na swoją korzyść. Mi np. udzielona takiego przywileju i początkowo było ciężko, ale okazało się to bardzo pomocne.

Data dodania: 2017-08-14 22:18:29, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Szczęść Boże!

Oj Iza, Iza, ile razy mam Ci pisać, że masz zawsze sprawdzać, co było twoim motywem działania! ;p

Jeśli nie miałaś intencji obrażenia kogoś lub coś, nie chciałaś kimś pogardzić, wykorzystać jako obiekt seksualny, to nie można mówić o grzechu.

"Co do tej o której dziś pisałam, to rozumiem, pojawił się strach, napięcie, pomyślałam taka myśl, właśnie z takiego powodu. Tylko później wywołałam kolejna. Nie miałam takiego napięcia jak przy pierwszej. Tak myslalam o tych myślach i wywołałam bluzniercza dotycząca nieczystości, obrazajace Jezusa i Maryję."

Ta druga myśl była również wywołana ze strachu. Umysł widząc, że ignorujesz myśli, nabywasz jakąś tam wiedzę, co do oceny tych myśli, jest zaniepokojony tym stanem, a znowu Ty widząc, że się nic nie dzieje, wywołujesz je, aby ten niepokój zniszczyć. Po prostu jesteś uzależniona i przyzwyczajona do tych myśli, a kiedy jesteś zaskoczona, że te myśli nie mają bytu w twojej głowie, to sama je wywołujesz. Takie myśli nie są grzechem, bowiem są inspirowane strachem.

Z Bogiem.

Data dodania: 2017-08-14 21:04:36, autor: Tazel

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dziękuję. Dziekuje Ci bardzo za wszystkie odpowiedzi i cierpliwość. Podziwiam za taką mądrość i takie rozsądne rozeznanie. Tez bym chciał sobie to potrafić tak przeanalizować.

Wiem, zeby sprawdzać, co było motywem działania, ale ja jak pisałam juz sama nie wiem, zaczynam myśleć, ze moze ja tak chciałam myśleć, skoro wywołałam ta myśl. Ale tez jest troche tak, ze jak juz rozumiem, ze te poprzednie myśli nie sa grzechem, bo ja ich nie wywołuje, to pojawia sie z tylu głowy jakaś obawa, ze ja sama cos moge wywołać. Ja chyba dążę do samozniszczenia, ale dziękuję za te słowa, troche, a nawet bardziej sie uspokoiłam.

Data dodania: 2017-08-14 21:50:00, autor: Izaa

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Zostaw wreszcie te myśli ! ;p W domu nie masz nic innego do roboty? Filmów nie oglądasz, książek nie lubisz czytać? Już lepiej wyjść na dwór i sobie pobiegać niż się męczyć bzdurami.

Czyli podsumowanie:

Myśli masz ignorować, a kiedy je wywołasz, to nadal nie są grzechem. Staną się dopiero, kiedy będziesz miała złą intencję np. będziesz chciała kimś pogardzić za pomocą tych myśli, wykorzystać kogoś jako obiekt seksualny. Jeśli nie będziesz miała złej intencji, to nie ma winy moralnej.

Bożego czasu i przede wszystkim wypoczynku!

Data dodania: 2017-08-14 22:19:21, autor: Tazel

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica