Pokoje  • Spis tematów  • Dodaj nowy temat  • Szukaj  • Blog  • Zaloguj się

Wszystko o grzechu i pokucie. Tutaj zapraszamy tych, którzy nie wiedzą jak się spowiadać, z czego się spowiadać oraz tych, którzy nie potrafią określić wagi grzechu i zadają odwieczne pytanie "czy to grzech, jeśli..."

Temat: Obmowa

Uporządkuj w/g daty dodania Uporządkuj w/g wątków

Proszę o radę.Jestem skrupulantką, dodatkowo leczę się na nerwicę natręctw na tle religijnym. Ciągle czuję lęk czy aby nikogo nie uraziłam słowem, czy dobrze zrobiłam itd. Ostatnio rozmawiałam z mamą i tak jakoś zapytałam o moją koleżankę która od wielu już lat przebywa za granicą i tak jakoś w trakcie rozmowy powiedziałam że "ona zawsze wolała czyichś chłopaków". A dzisiaj dopadły mnie czarne myśli, że to oszczerstwo bo tak naprawdę to było prawie 20 lat temu i już nie pamiętam jak było z tymi chłopakami i wogóle niepotrzebnie coś takiego chlapnęłam. Zadzwoniłam więc do mamy i przy okazji innych tematów jeszcze raz wróciłam do tematu tej koleżanki i powiedziałam że to nieprawda o tych chłopakach, ale że głupio mi było o siódmej rano wyskakiwać ni z gruszki ni z pietruszki z tym tematem to powiedziałam mamie, że chcę z nią odnowić kontakt i że gdyby ją gdzieś widziała to żeby mi o tym powiedziała(bo ta koleżanka przyjeżdża czasem na wakacje do rodzinnego domu)Na tym rozmowa się zakończyła. I zaraz przyłapałam się na tym że wcale nie chcę odnawiać kontaktów z tą koleżanką, że to była taka przykrywka żeby wrócić do tego tematu. Czyli to było kłamstwo! Ale teraz chcę to naprawić i faktycznie skontaktuję się z tą koleżanką chociażby przez fejsa, żeby porozmawiać czy popisać jak będzie chciała. I teraz moje pytanie: czy mogę w niedzielę przystąpić do Komunii Swiętej? Dodam że w zeszłą niedzielę przyjęłam Komunię, bo ja wogóle o tym nie pomyślałam co powiedziałam a czarne myśli i lęk dopadły mnie dopiero dziś. Boję się już teraz zwykłych rozmów, wspomnień czy dyskusji żeby znowu czegoś nie "chlapnąć". Proszę o pomoc i radę.

Data dodania: 2017-07-28 07:59:32, autor: grazyna2529

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Poszukaj sobie stałego spowiednika. On na pewno Cię przeprowadzi przez Twoje doświadczenie.

Kłamstwo moim zdaniem nie jest grzechem ciężkim. Oczywiście kłamstwa należy unikać i nic kłamstwa nie sprawiedliwa. Ale nie jest to w tym przypadku grzech ciężki.

Jeśli chodzi o koleżankę. To raczej oszczerstwo nie było. Oszczerstwo ma miejsce gdy celowo mówi się o kimś nieprawdę by mu zaszkodzić. Ty mówiąc to nie byłaś świadoma, że tego nie pamiętasz, myślałaś, że tak właśnie było. Dlatego myślę, że to była obmowa.

Radzę więcej myśleć o Jezusie. Wiem, że to trudne w nerwicy. Ale On rozumie Twoją sytuację i nie zrywa z Tobą z byle powodu. Bolą Go nasze grzechy, ale On nie chce by człowiek się zadręczał. Myśl o Jego Miłości. On Cię kocha taką jaką jesteś. I pragnie spotykać się z Tobą w Komunii świętej.

Data dodania: 2017-07-28 10:23:47, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Grażyna, kłamstwo jest czymś złym, ale kłamstwo kłamstwu nierówne. (grzech ciężki = ciężka materia + dobrowolnosc + świadomość)

Data dodania: 2017-07-29 16:23:24, autor: houston

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

1. Najważniejszy nie jest grzech lecz twój stan. Pragnę, abyś opisała mi twój problem, twoje dolegliwości.
2. Najważniejsze pytanie - Czy w tamtym momencie zdawałaś sobie sprawę z powagi zła, czyli wiedziałaś, że to co mówisz jest złe, ale i tak to mówiłaś, nie chcąc przestawać. Jeśli nie, to nie ma grzechu ciężkiego. Poza tym nie wynikało to z pogardy, a sam żal mówi, że nie była to materia wielka. Nie straciłaś miłości do bliźniego, Boga...
Był to wynik twojej bezmyślności - pochopne słowa. Jak pisze Syrach "słowa mogą sprowadzić na zagładę", a ja u Ciebie zauważam szlachetne serce, które lekko upadło.
3. Nie było to kłamstwo, lecz dobra intencja. Nie ma, co się przejmować.

Data dodania: 2017-07-30 21:36:28, autor: Tazel

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

"Najważniejszy nie jest grzech lecz twój stan", pierwszy raz czytam takie słowa otuchy.Dopiero wczoraj przeczytałam te słowa, bo nawet nie myślałam, że ktoś mi jeszcze odpisze. Z moimi dolegliwościami borykam się od 2009 roku, kiedy to poszłam do spowiedzi po jednym z kazań w Kościele, kiedy to uświadomiłam sobie,że to czego nie uznawałam do tej pory za grzech jest grzechem i to ciężkim. Po spowiedzi którą bardzo przeżyłam a o której ksiądz powiedział, że to nawrócenie odczułam niesamowitą ulgę. Ale nie na długo bo zaraz po wyjściu z Kościoła dopadły mnie straszne bluźniercze myśli i przekleństwa na Pana Boga, których nie chciałam. Popadłam w rozpacz. Po jakimś czasie zaczęłam grzebać po internecie i doznałam ogromnej ulgi czytając, że takie niechciane myśli nie są grzechem i że w takiej sytuacji powinnam jak najczęściej przyjmować Pana Jezusa w Komunii Świętej. Ale jak zaczęłam zagłębiać się w inne tematy na forach to znowu popadłam w rozpacz, bo wszędzie widziałam grzechy z których się nie spowiadałam a właściwie nie pamiętam czy się spowiadałam. Do tej pory byłam pewna, że świadomie nie zataiłam żadnego ciężkiego grzechu. Od tamtej pory zaczęłam chodzić często do spowiedzi i spowiadać się z dawnych grzechów, ale jeżeli wyspowiadam się z jednych nachodzą mnie następne i tak w kółko. Międzyczasie wylądowałam u psychiatry, u którego leczę się do dziś na zaburzenia obsesyjno-kompulsywne i depresyjne. Często przez to nie mogę jeść ani spać. Nie umiem się na niczym skupić. I tylko te myśli....Wczoraj znów dopadły mnie wątpliwości czy w pewnej sytuacji nie popełniłam grzechu ciężkiego. Mianowicie w 2010 roku dostałam wezwanie do sądu jako świadek w sprawie naszego byłego pracownika,który twierdził, że został zmuszony do napisania podania o zwolnienie. Sprawą tego pracownika zajmowała się moja starsza koleżanka.Ja pamiętałam, że ten pan dużo chorował i chciał dostać wypowiedzenie z przyczyn ekonomicznych(tak myślę)bo wtedy była taka możliwość. Oczywiście nie zależało to w żadnym stopniu ode mnie czy od koleżanki. Wiem, że ten pan przychodził co jakiś czas do tej mojej koleżanki i rozmawiał z nią, pamiętam też że koleżanka pytała go czy będzie pisał podanie o zwolnienie. Kiedyś też była taka sytuacja, ten pan poszedł porozmawiać z kierownikiem,po czym po jakimś czasie wrócił i powiedział, że napisze to podanie o zwolnienie, co też zrobił. Pytana w sądzie czy to prawda,że ten pan został zmuszony do napisania tego podania odpowiedziałam, że nie, bo jak kogoś można zmusić do napisania podania. Przecież nikt nie przystawił mu lufy do głowy i nie kazał pisać.
A teraz mam wątpliwości. Może powinnam była powiedzieć, że była możliwość dostania wypowiedzenia, lecz szefostwo zwyczajnie nie chciało tego zrobić o czym wiedziałam?(po takim tekście pewnie bym już dawno nie pracowała)Na koniec sędzia zapytał tego pana czy ma do mnie jakieś uwagi, pytania. Ten pan powiedział, że nie, więc mi podziękowano. A teraz mnie to dręczy. Powiedziałam o tym mężowi rano i to w czasie jazdy do pracy, to na mnie nakrzyczał, że wracam do takich głupot. I sama już nie wiem. Proszę o radę i pomoc bo chyba zwariuję. Dodam, że w poniedziałek byłam u spowiedzi.

Data dodania: 2017-10-06 08:24:28, autor: grazyna2529

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

1. Nerwicą zajmę się później, bo brakuje mi czasu.
2. Z tym sądem, to się nie masz co przejmować. Pytanie padło: "Zmuszany, czy nie?" odpowiedź - "Nie". A, że teraz uważasz, że mogłaś tak powiedzieć, nawet jeśli, to co? Wtedy nie miałaś tego na uwadze, nie miałaś zlej intecji, nie taiłaś nic przed sądem. Celowo nie zataiłaś, że szefostwo miało taką, czy inną możliwość.

Data dodania: 2017-10-06 15:54:06, autor: Tazel

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Ale wiedziaam o tym, że szefostwo nie chce mu dać wypowiedzenia (choć mogło bo były wtedy zwolnienia z przyczyn ekonomicznych), ale to jak wtedy odpowiedziałam tłumaczyłam sobie tym, że tak naprawdę nie o to mnie pytano, a poza tym pracodawca nie miał takiego obowiązku nawet jeżeli zrobiłby to z czystej złośliwości. Przepraszam, że zabieram Pani czas i zawracam głowę, ale chciałabym mieć choć przez chwilę spokojne sumienie, tym bardziej że w ten poniedziałek byłam u spowiedzi. Przepraszam i z góry dziękuję.

Data dodania: 2017-10-06 16:21:15, autor: grazyna2529

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Szczęść Boże!

Możesz spokojnie to zostawić. Nie musisz się tym przejmować.

Z Bogiem.

P.S Nie jestem kobietą



Data dodania: 2017-10-07 18:54:51, autor: Tazel

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Z całego serca dziękuję za odpowiedź, przepraszam za "Panią" i serdecznie pozdrawiam.

Data dodania: 2017-10-08 11:36:46, autor: grazyna2529

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica