Pokoje  • Spis tematów  • Dodaj nowy temat  • Szukaj  • Blog  • Zaloguj się

Wszystko o grzechu i pokucie. Tutaj zapraszamy tych, którzy nie wiedzą jak się spowiadać, z czego się spowiadać oraz tych, którzy nie potrafią określić wagi grzechu i zadają odwieczne pytanie "czy to grzech, jeśli..."

Temat: Pytania o grzech

Uporządkuj w/g daty dodania Uporządkuj w/g wątków

Witajcie, mam kilka pytań o grzech.
1. Czy grzechem jest, jeśli się cieszę że spowiednik powiedział mi, że jeśli coś zrobię to nie będzie to grzechem, kiedy się o to zapytałam, a ogólnie uważane jest to chyba za grzech?
2. Nie chcę wprowadzać zamieszania i proszę się nie denerwować, bo to co piszę nie musi być grzechem, ale wolę się upewnić. Czy można korzystać z internetowej Biblii, modlitewnika, opracowań rozdziału Biblii czy komentarzy do Różańca za darmo? W sensie czy to nie jest grzech? Bo to w księgarni chyba kosztuje, a korzystając z internetowej wersji nie płace za to. Czy mogę wstawiać np.na instagramie cytat z Bibli? Czy mogę czytać książkę, którą ktoś wystawił na internecie np. Dzienniczek Siostry Faustyny? Nie wiem, czy jest cała wersja, czy tylko fragmenty.
3. Czy mogę oglądać YouTubera, który ma np. 200000 subskrypcji i na początku ma muzykę jako intro ? Chodzi o to, że chyba za taką ilość subskrypcji się zarabia, a wykorzystuje on muzykę, która nie wiem czy ma prawa autorskie i czy pieniądze nie należą się autorowi.

Data dodania: 2018-04-11 19:17:09, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

1. Nie sądzę by był to grzech, że się ucieszyłaś. Podejrzewam jednak, że to co masz na myśli obiektywnie grzechem nie jest. Jeśli coś grzechem nie jet to nie jest. Kropka. I tyle. Inaczej jeśli popełnia się zło np. ogólnie uznawane za lekkie a ktoś w sumieniu przed czynem uważa to za zło wagi ciężkiej. Wtedy świadomy grzech jest grzechem ciężkim dla tej osoby, mimo że obiektywnie tak nie jest. Ale jeśli tylko pewna nie jesteś czy jest to grzech czy nie, sama piszesz "chyba", do tego spowiednik Ci udzielił konkretnej odpowiedzi to grzechu nie popełniasz - żadnego. To skrupuły Ci to wmawiając. Słuchaj spowiednika
2. Nie jest to grzech. Internetowa Biblia czy modlitwy udostępnione są do użytku. Możesz także cytować. Co do "Dzienniczka" to to już jest właściwie książka i raczej powinnaś kupić, bo prawa majątkowe należą do Zakonu.
3. Możesz. Może autor filmów opłaca tzw. ZAIKS i legalnie załącza muzykę. Ale to on ponosi odpowiedzialność za to co udostępnia.

Data dodania: 2018-04-11 19:50:56, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dziękuję za odpowiedz:)
Co do 1 punktu to mam wątpliwości, bo na zapytaj.wiara przeczytałam że to co mam na myśli jest grzechem (nie było wprost napisane,ale można łatwo wywnioskować), a spowiednik powiedział mi, że to nie będzie grzech i coś w stylu, że mam nie zadręczać swoje sumienie
A ci do punktu 2, to czy fragmentów z Dzienniczka też lepiej unikać? Na przykład mam na takiej kartce, gdzie jest Koronka do Bożego Miłosierdzia, obrazek z napisem Jezu Ufam Tobie i przy tym fragmenty z Dzienniczka,w kościele też to widziałam

Data dodania: 2018-04-11 20:11:07, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

1. Owszem liczy się świadomość. Ale trzeba mieć pewność. Sumienie musi mówić, że coś grzechem. Inaczej mówiąc np. dana osoba wie dobrze, że katolik nie ma obowiązku uczestnictwa w Mszy świętej w święto zniesione, ale ta osoba uważa, że nie pójście na Mszę w takim dniu jest grzechem. W takim wypadku gdy ta osoba nie pójdzie na mszę to popełni grzech, bo dobrowolnie wybrała coś co uznała za zło, mimo że obiektywnie grzechu w takim wypadku nie ma. Ale taka świadomość jest w przypadku zdrowego sumienia. Ono jest np. wrażliwe, bardziej wyczulone. I grzech jest tu gdy ten wrażliwy głos ktoś tłumi i wybiera "zło".

W Twoim wypadku jest zupełnie inaczej. Ty nie jesteś pewna czy coś jest grzechem. Wydaje Ci się że coś jest grzechem. Nie lekceważysz głosu sumienia. Słyszysz jedynie mnóstwo wątpliwości. Pisałaś sama, że tą sprawę "chyba uważasz za grzech". Słowo chyba wskazuje, że nie jesteś pewna. A skoro nie jesteś i nie byłaś pewna to nie miałaś świadomości więc nie zgrzeszyłaś. Do tego spowiednik rozwiał tą wątpliwość, powiedział, że to nie grzech. i jego powinnaś słuchać. Te wątpliwości, to, że wydaje Cię to grzechem to są skrupuły. Nie jest to świadomość grzechu. Bo Twoje sumienie wcale nie uważa tego za grzech. to skrupuły drążą w Tobie i mówią "a może", "a co jeśli", itd. To skrupuły.
I tak liczą się intencje to jest świadomość, że wybiera się zło, nawet jeśli ktoś za zło uznaje coś co nim obiektywnie nie jest. Ale ta świadomość jest pewna. jest głosem sumienia. To nie głos pełen wątpliwości i niepokoju. Słuchaj wiec tego co powiedział spowiednik. On wie co mówi
2. Możesz takie fragmenty czytać. mozesz też czytać fragmenty umieszczone na różnych stronach internetowych. To nic złego

Data dodania: 2018-04-12 20:21:33, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Mam dla odmiany do Ciebie pytanie ;) Masz stałego spowiednika? Może już kiedyś pytałam, nie pamiętam. Taki spowiednik bardzo pomaga. I skoro zmagasz się ze skrupułami to spowiednik może Ci udzielić przywilejów, które pomogą wyleczyć skrupuły ale też ułatwią życie :) Można rzec to taka "taryfa ulgowa". Ale pomaga wyciszyć skrupuły.
Staraj się nie analizować wszystkiego. Bóg jest Miłosierny i On wcale nie chce byś zadręczała się myślami czy coś jest grzechem czy nie, a jeśli tak, to jakim. Owszem, należy mieć wgląd w stan swojej duszy. Ale nie powinnaś rozdrapywać sumienia. On nie chce tej udręki ani Twojego cierpienia. On tym bardziej widząc Twoją chorobę chce przytulić Cię do Serca i ukoić Twój ból. On chce byś patrzyła na Niego, nie na grzechy. Twoje grzechy nie mają dla Niego tak na prawdę znaczenia, ważniejsza od nich jesteś Ty i to, że On Cię kocha. On patrzy na Ciebie z miłością. On nie wyliczy Twych upadków i grzechów. On nie czyha na Twe uchybienia. On - w Swej Miłości - patrzy na Ciebie z łagodnością, troską, współczuciem i miłością. i myślę, że gdy widzi to jak cierpisz to nie chce nic innego jak tylko Cię uściskać i wlać w Twoje serce pokój. I myślę, że On właśnie to robi. Jezus teraz przytula Cię i mówi, byś się nie martwiła. Mówi "nie lękaj się". Mówi, że jest z Tobą. Mówi, że nic nie wyrwie Ciebie z Jego rąk. On Cię odkupił. Jesteś Jego. O ile na to wyrazisz zgodę. A już ją wyraziłaś - przez spowiedź, modlitwę, Komunię, wolę. Gdy chce być z Jezusem, to On z Tobą jest. I jesteś w najlepszych rękach. On nie pozwoli by stała Ci się krzywda. I nawet jeśli nie odrazu będzie Ci lepiej. Nawet jeśli będziesz upadała, nawet jeśli skrupuły będą Cię wciskać w ziemię, On za każdym razem wyjmie Cię z tego błota, otrzepie z kurzu i ponownie przytuli. Choćby miał robić to tysiąc razy dziennie. On to zrobi. Bo Cię kocha. "Biedak zawołał, a Pan go wysłuchał".

Więc staraj się wątpliwości oddawać Jezusowi. Poproś kogoś o stałe spowiednictwo. czy jakiś kapłan mówił Ci o przywileju brania wątpliwości na swoją korzyść? Myślę, że mogłoby Ci to pomóc.

A gdy będzie gorzej, jeszcze bardziej wtulaj się w Jezusa. Wiem, że Ci ciężko, ale w tym czasie jesteś przy samym Bogu. Im ciężej Tobie, tym On mocniej przyciska Cię do Serca. I On bierze Twoje problemy na siebie. Wtul się w Jego Miłosierne Serce, On się tym zajmie.


Data dodania: 2018-04-12 20:42:10, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dziękuję Ci za odpowiedź, bardzo pięknie ujęte o Panu Jezusie, który naprawdę kocha. Myślę, że spowiednicy nie wiedzą o moich wątpliwościach, bo na spowiedzi wyznaję grzechy ogólnie, jeśli są one lekkie, a czasem zadaje pytania i rzadko opowiadam o jakiejś niejasnej sytuacji. Częściej teraz chodzę do jednego księdza, ale nie wiem czy mnie rozpoznaje. Przygotowuję się do bierzmowania i dając mu książeczkę może widział, że byłam już u niego kiedyś na spowiedzi.

Data dodania: 2018-04-13 22:16:04, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

I ogólnie raczej żaden spowiednik nie mówił mi o tym, że mogę brać wątpliwości na swoją korzyść

Data dodania: 2018-04-13 23:26:26, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Radzę, byś przy kolejnej spowiedzi, albo po prostu podejdź do konfesjonału i powiedz, że nie potrzebujesz spowiedzi tylko rady czy pomocy. Powiedz, że podejrzewasz, że cierpisz na skrupuły. Powiedz, że wszystko wydaje Ci się grzechem, że ciągle dręczą Cię wątpliwości, obiektywnie małe rzeczy bierzesz za grzech i ogólnie cierpisz z powodu ciągłego niepokoju. Powiedz, że sobie nie radzisz i zapytaj co masz robisz. Albo wprost księdza do którego chodzisz zapytaj czy choć przez jakiś czas nie został Twym stałym spowiednikiem, bo nie radzisz sobie sama ze swoim problemem. Musisz szukać pomocy. Nie jesteś z tym sama. Możesz poprosić też jakiegokolwiek wybranego kapłana o możliwość rozmowy. Nie bój się. Nie wstydź się. Kapłan na pewno się zgodzi.Rozmowa może odbyć się poza konfesjonałem, wtedy nie będziesz się obawiać, że są wokół jacyś ludzie.

Ten przywilej, brania wątpliwości na swoją korzyść, pomaga w leczeniu skrupułów. Człowiek uczy się, żeby nie drapać swego sumienie, ale ufać. Na początku nie jest to łatwe, bo oczywiście człowiek ma potrzebę zastanawiania się czy zgrzeszył czy nie, chce mieć pewność, a tu trzeba, ale i można zostawić wątpliwość, zupełnie ją zignorować i zachowywać się tak jakby jej nie było. Ogólnie w naszym stanie wątpliwości świadczą, że grzechu nie było. W tak wrażliwym sumieniu, gdybyś rzeczywiście zgrzeszyła, do tego ciężko, to na prawdę byś nie miała żadnych wątpliwości. Byłabyś pewna. A wątpliwości są objawem choroby, nie są głosem sumienia, który pokazuje prawdę. Wątpliwości są zniekształcone. Mój spowiednik radzi mi zawsze myśleć pozytywie, czyli wątpliwość świadczy o braku grzechu i mam wtedy patrzeć na siebie łaskawym okiem. Nie wolno mi, ale też mam do tego prawo, by nie analizować, nie zastanawiać się i nie panikować. Nie mam myśleć, co jeśli to grzech, znowu zawaliłam, czy to grzech ciężki, co teraz i w inny negatywny sposób. Mam patrzeć an siebie litościwym okiem. Szukać pozytywów. A wątpliwość oddawać Bogu. To dużo pomaga. Człowiek coraz mniej jest zafiksowany na grzchu.

Na prawdę radzę byś szukała konkretnej pomocy. Bo ciągłe pytanie czy coś jest grzechem nie pomaga. Ciągle masz nowe wątpliwości. Cierpisz, bo boisz się grzechu. A nie musisz się bać. W Twoim stanie grzech ciężki jest mało prawdopodobny. To raz. a po drugie i najważniejsze, Twój Bóg jest z Tobą i nic Ci nie grozi. On Cię kocha. I chce Twego szczęścia

Data dodania: 2018-04-15 07:44:20, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dziękuję Ci za odpowiedź. W takim razie może wybiorę się w przyszłym tygodniu (czyli np.za 1,5tyg) do spowiedzi i powiem o tych wątpliwościach, bo faktycznie zadawanie pytań do końca życia na forum nie jest dobrym rozwiązaniem. Choć mam jeszcze kilka wątpliwości i pewnie się jeszcze popytam o nie dla pewności, bo czasem trudno mi ocenić ze 100% przekonaniem co do materii i zobaczę co spowiednik powie

Data dodania: 2018-04-15 22:51:30, autor: Red cherry

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica