Pokoje  • Spis tematów  • Dodaj nowy temat  • Szukaj  • Blog  • Zaloguj się

Dział poświęcony sprawom trudnym, prośby o wsparcie, pocieszenie, modlitwę itp.

Temat: Skrupuły mnie wykończą

Uporządkuj w/g daty dodania Uporządkuj w/g wątków

Moje sumienie niestety zaczyna wariować. Dosłownie nawet w najmniejszych rzeczach dostrzegam grzech oraz nie jestem pewna, czy to co czynię jest grzechem ciężkim. To dotyczy przeróżnych zachowań począwszy od mojego wyobrażania sobie pewnych sytuacji, gdzie walczę z ludźmi, których znam ale niekoniecznie ich krzywdzę (pisałam o tym jakiś czas temu, w świecie rzeczywistym nie podsycam do tych osób negatywnych emocji i wiem, że to TYLKO moja wyobraźnia), aż do mojego absurdalnego zastanawiania się, czy polubienie danego zdjęcia na facebooku, komentarza na portalu youtube to grzech. Mam setki wątpliwości i już sama nie wiem, czy jest to grzechem, czy nie. Rozum w wielu sprawach podpowiada mi, że ciężko nie grzeszę ale sumienie doszukuje się grzechu. Co z tym zrobić? Czy zaufać rozumowi czy też lepiej w konfesjonale przedstawić ten problem i poradzić się spowiednika co zrobić, gdy nie jestem pewna czy coś jest grzechem?

Data dodania: 2018-11-04 17:25:06, autor: malka

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Koniecznie szukaj stałego spowiednika. Może też wystarczy, że powiesz jakiemuś kapłanowi o tym wszystkim i dodasz, ze nie wiesz jak sobie z tym radzić. Może poproś o rozmowę? Z reguły kapłani się zgadzają, choć czasem trzeba czekać kilka dni, ale to bywa częściej lepszym pomysłem niż konfesjonał. Jeśli nie masz odwagi o to prosić, to przedstaw swój problem w konfesjonale. Z reguły spowiednik powinien pozwolić Ci brać wątpliwości na Twoją korzyść. Wtedy jest trochę łatwiej, choć i tego trzeba się nauczyć, bo choroba każe wiedzieć, zastanawiać się a nie zostawiać wątpliwości. Ale to choroba nie rzeczywistość. Mi na początku z tym było trudno. Chciałam się spowiadać, a kapłan mówił, że wszystko jest ok i kazał przyjąć Komunię.
Jedynym rozwiązaniem jest rozmowa z kapłanem. Oni znają się na problemie. Powiem Ci, że nawet Ci "surowi" wiedzą o co chodzi.
I najważniejsze: po prostu wtul się w Jezusa :) On jest Lekarzem, On jest Obrońcą, On jest Zbawicielem. Gdy Ci źle i trudno po prostu wpadaj w Jego ramiona.

Data dodania: 2018-11-04 19:20:06, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Nie pozostaje mi więc nic innego jak wreszcie udać się do konfesjonału, przedstawić swój problem i zapytać kapłana co robić kiedy nie jestem pewna, czy dana czynność/myśl jest grzechem. Wiem jednak, że bez tego się nie obejdzie, bo cały czas czuję jeden wielki niepokój. Dziękuję Kapturku!

Data dodania: 2018-11-04 19:48:03, autor: malka

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Powodzenia! Życzę odwagi i pomodlę się za Ciebie

Data dodania: 2018-11-04 20:16:12, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dziękuję Ci bardzo! Udało mi się wysłać 2 maile do dwóch różnych zakonów z opisem sytuacji (myślę, że to także będzie trafna odpowiedź z ich strony) przed czym pomodliłam się na głos i oddałam sprawę Jezusowi. :) Teraz nie pozostaje mi nic innego jak tylko czekać. Jeśli bym odpowiedzi nie otrzymała to pędzę do konfesjonału. Ja na prawdę się sobie dziwię, bo niektóre rzeczy jak na przykład zwykły symbol gdzieś na odzieży, czy "lajkowanie" zdjęć na facebooku lub komentarzy zaczęłam traktować w kategorii grzechu, a przecież ja osobiście nie mam złych intencji sama od siebie nawet jak przykładowo "polubię" komentarz niekoniecznie kulturalny do kogoś tylko z tego powodu, że podzielam poglądy tej osoby, która ten komentarz napisała, a nie, że nienawidzę tej drugiej. Znów się zastanawiam, czy nie za ogólnie napisałam swój problem, czy może rzeczywiście przedstawione przeze mnie rzeczy to grzech ale przecież mam jasną intencję, nie kłamię. Muszę przestać rozkładać wszystko na czynniki pierwsze bo idzie się wykończyć. :/

Data dodania: 2018-11-04 22:35:01, autor: malka

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Nie bardzo rozumiem o co chodzi z tym lajkowaniem.
W każdym razie to przy skrupułach normalne, że dzielisz włos na czworo. Z czasem widzi się zło wszędzie. to wykańczające. Staraj się szukać dobra w sobie i wokół Ciebie.
Z mailami dobry pomysł. Też kiedyś korzystałam z takiej pomocy
Jednak myślę, że to tylko doraźne. Raczej potrzebujesz stałego spowiednika. Nie wiem jak długo problem trwa. Ale jeśli otrzymane rady Ci nie pomogą to szukaj kapłana w realu. Tak jest najlepiej
Możesz poczytać lub obejrzeć na youtube kazanie tego księdza: http://pietrasdawid.pl/kazania-konferencje/pisane/skrupulanctwo/o-skrupulanctwie

Data dodania: 2018-11-05 16:07:24, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Z tym lajkowaniem chodzi o to, że nie wiem, czy polubienie pewnych treści jako treści w internecie (niekoniecznie dobrych ale nie posiadanie zamiaru robić czegokolwiek podobnego) to grzech, bądź też komentarzy niekulturalnych wobec innych osób ale tylko przez to, że zgadzam się z poglądami tej pierwszej osoby, a nie że nienawidzę tej, do której dany komentarz jest skierowany. Mam też problem z jedną rzeczą. Mianowicie jak już tutaj pisałam przemoc to grzech koniec kropka. Zaczęłam dostrzegać swoje błędne rozumienie. Lecz, czy takie niesprzeciwianie się akcjom kibiców na siebie jak zdobywanie flag przeciwnej drużyny można uznać za coś złego? Nie mówię tutaj o przemocy bo wiadomo stanowi poważny grzech. Tak samo, co powinnam zrobić z umieszczonymi komentarzami w sieci skoro zostałam sprowokowana do niekulturalnej odpowiedzi, usunąć? Albo z tymi, które sama od siebie wstawiłam, lecz nie kierowałam się nienawiścią do tych osób? I mogłabym tak dzielić i dzielić kolejne swoje problemy... : -) Bardzo dziękuję Ci za podesłany link! Na razie jeszcze nie otrzymałam mailowo odpowiedzi. Nie chcę też za długo zwlekać i chyba zostanie mi konfesjonał, bo to prawda, to poczucie wykańcza człowieka. Myślę, iż w sytuacji, kiedy zostanie mi tylko konfesjonał, zadać proste pytanie kapłanowi co robić, kiedy we własnym odczuciu nie jestem pewna, czy to co robię bądź myślę jest grzechem i tyle i nie dzielić go na milion części, bo w ten sposób zrodzą się kolejne skrupuły (bo nie zapytałam jeszcze o to, o tamto i jeszcze to) oraz całkowicie zdać się na tego kapłana.

Data dodania: 2018-11-05 18:48:32, autor: malka

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Wybacz jakoś nie skojarzyłam Cię z z Tobą :) Sprawa o kibicach mi przypomniała, że to Ty :)

Myślę, że nie powinnaś popierać złych treści. Zła treść powinna dać Ci jasność, że żadnego zła nie można popierać. Rozumiem, że nie zgadzasz się tymi opiniami, ale po co tam klikasz? Pokazujesz tej osobie, która robi źle, że są odbiorcy dla tych złych treści. Jak się nie zgadzasz, widzisz zło, to nie lajkuj.

Co do flag, nie znam się na tym. Pisałaś kiedyś że nie ma tam przemocy, prawda? Nie wiem czy to tylko gra, zabawa. raczej nie ma w tym grzechu.

Niekulturalnych, obrażających treści nie powinnaś zostawiać w internecie. To są słowa, które ranią rzeczywistych ludzi. Mówisz, że nie nienawidzisz tych osób, ale po co obrażasz? Ta są ludzie. Ty masz kochać a nie ranić. Jeśli są to treści mające na celu obrażenie kogoś to powinnaś usunąć, napisać coś dobrego, a przede wszystkim przestać to robić. Zrób tyle ile możesz

Nie bój się skrupułów, nie bój się tej niewiedzy i wątpliwości. Wiem, że to boli, ale nauczysz się z tym sobie radzić. Masz rację, że trzeba starać się nie rozdrapywać i nie dzielić włosa na czworo. To tylko pogłębia chorobę. myślę jednak, że powinnaś porozmawiać z kapłanem. Mówisz, że masz kłopoty ze swoim błędnym rozumieniem. Nie wiem, ale powinnaś i o tym powiedzieć kapłanowi. Bywałaś uparta, choć otworzyłaś się na to by zrozumieć to co wcześniej źle zrozumiałaś. I to pewnie jest łaska, owoc spowiedzi. Ale nie wiem czy to też nie jest jakiś kłopot. Powinnaś wyjaśnić wszystko kapłanowi na żywo.

Data dodania: 2018-11-05 20:58:38, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Tak, to ciągle ja. :D Nic nie szkodzi. : -)

Sprawa ze zdobywaniem flag/innych barw przeciwnej drużyny to rywalizacja między sobą, coś na wzór średniowiecza, kiedy rycerze między sobą zdobywali wrogie sztandary. Wiadomo, jeśli ktoś oddaje te barwy, bo ktoś kogoś złapał, to strona zdobywająca nie ma prawa zrobić nic złego temu kogo napotka. Zwykła rywalizacja. Tak samo, jak następnie spalenie tych barw jako pokazanie przeciwnikowi swojej siły ale bez użycia przemocy. Ustawki to kompletnie co innego. Chyba, że doszło do walki o te flagi i ogółem barwy to już całkowicie odmienna kwestia. Ja nie ukrywam, świat kibicowski ogromnie mnie wciągnął, stał się moją pasją. Chodzę na najbardziej zagorzały sektor ale nie pragnę krzywdy kibiców drużyny przeciwnej. Pamiętam też, że miałam problem z przyśpiewkami, które uderzają w przeciwną drużynę. Powiedziałam to kapłanowi, a on powiedział, że nie widzi w tym grzechu lecz muszę uważać, by nie przekształciło się to w nienawiść. I zawsze mam to na uwadze. Tego się trzymam, choć w sierpniu będąc na meczu zaśpiewałam dość przesadne treści i tutaj uważam, że sumienie prawidłowo reaguje. Kiedyś przyznaję - kręciły mnie ustawki, "rajcowałam" się zadymami na stadionach. Teraz całkowicie odmiennie na to patrzę. Symbole na odzieży i hasła traktuję z dystansem, na pewno nie mam zamiaru szerzyć nienawiści ani agresji. KAŻDY jest człowiekiem. Chyba najlepiej jednak będzie jeśli zapytam kapłana w konfesjonale krótko i zwięźle, co mam zrobić jeśli nie jestem pewna czy popełniam grzech i się nie rozdrabniać, bo wszystko wróci i tego nie przezwyciężę. Pozostaje mi w takim razie zdać się całkowicie na opinie kapłana i całkowicie ufać. Sama nie mam żadnych złych intencji w swoich myślach i czynach.

Data dodania: 2018-11-05 21:24:47, autor: malka

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Myślę, że rozmowa z kapłanem jest najlepszym pomysłem. Potrzebujesz stałego spowiednika i pracy nad swoim sumieniem.
Na pewno Bóg jest szczęśliwy z Twojego nawrócenia i cieszy się, że znów może mieć Cię w swych ramionach. Ufaj Panu, bo On nas kocha i nawet gdy błądzimy nie przestaje kochać tylko sprowadza na właściwą drogę. Gdy jest się z Bogiem to wszystko będzie dobrze.

Data dodania: 2018-11-06 19:50:29, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Też tak sądzę. I obiecałam sobie, zdaję się całkowicie na jego opinię. Jeśli powie, że mogę iść do Komunii, to idę i podejmuję walkę ze swoim w moim przekonaniu nieuzasadnionym lękiem, iż ciągle grzeszę. Oczywiście, grzeszę ale wiem doskonale jakie są grzechy śmiertelne, a do reszty mam po prostu wątpliwości, bo nie ma we mnie żadnych jakichkolwiek złych intencji i chyba pasuje zdać się na własne sumienie, zupełnie spokojnie i trzeźwo spojrzeć na swoje obawy. W jednej sprawie już mi to pomogło. :) A co zrobić w sytuacji pisania komentarzy u siebie na profilu przykładowo na facebooku, w których występują przekleństwa np. na przeciwny klub piłkarski ale te słowa są cenzurowane znakami "****" oraz nie wyzywam konkretnych osób, nie rozprzestrzeniam takich treści aby ich sprowokować i nie żywię do nich negatywnych emocji, traktując to jako element rywalizacji? I dziękuję ogromnie za cierpliwość. : -) Żartobliwie mówiąc, jestem nawracającym się kibolem. ; -) Kiedyś, przyznaję, "rajcowały" mnie zadymy, oglądałam filmy je przedstawiające, a ustawki to przecież były "walki na zasadach" jaki tam grzech... Odkąd coś do mnie dotarło, jasno widzę, że ewidentnie podchodzi to pod przykazanie "nie zabijaj". Masakra w jaki sposób kiedyś człowiek myślał, choć nie powiem, trochę mnie ciągnie do przeszłości ale się bronię. Idzie się zakręcić w tych wszystkich myślach... I jak słowo daję to myślenie to jedna wielka udręka.

Data dodania: 2018-11-06 20:32:45, autor: malka

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Myślę, że nie powinnaś pisać takich komentarzy. To żadna rywalizacja. Złe słowa mają wpływ na ludzi. Ty masz jako ukochane dziecko Boga, rozsiewać miłość. Papież Jan Paweł II był kibicem. uwielbiał piłkę nożną . To chyba przykład, że nie trzeba być kibolem by być zagorzałym kibicem ulubionej drużyny.

Każdy z nas się nawraca, szuka drogi, to proces. Ważne, że człowiek pracuje nad sobą a przede wszystkim szuka Boga, jest z Nim. Z czasem zmienia się wtedy nasze myślenie, dostrzegamy błędy - nic tylko się cieszyć. Chwała Panu, że tak potrafi czule prowadzić nas na właściwą drogę. Bo to On dokonuje w nas tych zmian, uzdalnia do nich.
Co do wątpliwości, to fakt, jest wielka różnica w pogubieniu, w wątpliwościach a w zamierzonym, upartym dążeniu do zła i grzechu. To są różne postawy. A Bóg zna nasze serca i intencje.
Jeśli to skrupuły to rzeczywiście ważne jest posłuszeństwo spowiednikowi. Jesteś teraz pogubiona, więc na pewno potrzebujesz pomocy spowiednika.

Data dodania: 2018-11-07 21:23:27, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Jan Paweł akurat był świetnym człowiekiem pod każdym względem i oczywiście w moich oczach wielkim :). Raz też pamiętam, że Legia Warszawa miała oprawę z wizerunkiem Pana Jezusa z napisem "Boże, chroń fanatyków" i przepięknie im to wyszło. Postanowiłam - w niedzielę o 18 podczas mszy idę wprost do konfesjonału i jak najlepiej potrafię opiszę to, co tutaj napisałam. Jak mi kapłan powie tak też zrobię i robić od tego momentu będę choćby mi się wydawało, że jeszcze czegoś nie powiedziałam albo że nie powiedziałam dokładnie. Wspomnę też krótko, co robić, gdy we własnym sumieniu nie jestem w stanie rozpoznać czy to co robię jest grzechem. Odrzucam od tego momentu swoje lęki i ufam. Mam nadzieję, że będzie spowiadał młody ksiądz, bo do starszych mam trochę urazę...

Data dodania: 2018-11-07 21:50:46, autor: malka

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Super decyzja. Mam nadzieję, że wszystko Ci sie udało :)

Data dodania: 2018-11-08 19:27:51, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Wyjadę sobie wcześniej na msze i poczekam, a wtedy dowiem się jaki ksiądz będzie spowiadać. ; -) Boję się jak będzie ta spowiedź wyglądać i czy moje pytania nie będą dla kapłana absurdalne ale ja na prawdę już kompletnie nie wiem czy grzeszę czy też nie (mam nadzieję, że chociaż nie ciężko). Moje zadanie na niedzielę - przełamuję się i mówię wszystko prosto z mostu, każdą swoją wątpliwość zupełnie szczerze. Znalazłam także na zapytaj wiara (takim portalu również katolickim) wyjaśnienie sytuacji odnośnie bójek. Jest tam napisane, że "chcącemu nie dzieje się krzywda" i że ciężar grzechu zależy od wielu czynników, a że obie strony tego chcą i robią to na pewnych zasadach.... Albo to może ja nie chcę zerwać z grzechem? Obawiam się, że chodzi o to drugie... :/ bo przecież przemoc JEST zła... Ale to wraca i znowu nad tym myślę i myślę... Chyba to pokusa? Może pora wyznać grzech popierania agresji na spowiedzi, bo tutaj moje sumienie dosłownie mówiąc wariuje. Nie chcę na pewno rezygnować ze swojej pasji ale nie mam zamiaru nikogo absolutnie pozbawiać życia i zdrowia bo ma inne upodobania. Tego się trzymam. Chyba trzeba tylko zmienić pogląd na pewne sprawy i reszta już będzie pasować. Mam tutaj problem ponieważ przypomniałam sobie, iż mam zeszyt z wlepkami (naklejkami) klubowymi o charakterze typowo kibicowskim. Na tej wlepce widnieje napis "zabójcy z maczetami". Jest też nazwa bojówki mojego klubu i podpis "za%*%#@my was". Tą wlepkę dostałam wraz z innymi kilka lat temu. W chwili jej wklejenia do zeszytu kompletnie nie myślałam nad jej przekazem i automatycznie to zrobiłam. Myślę teraz, że ten tekst jest za ostry i nie ma tutaj dwuznaczności... Wyrwanie jej odpada, bo sobie zeszyt zniszczę ale zawsze mogę ją zalepić inną wlepką i chyba to zrobię. Drugą mam z tej samej serii przedstawiającą jakąś agresywną sytuację na jednym z osiedli ale jest normalny podpis z herbem i anty herbem wrogiej drużyny (do tych znaków i haseł symbolicznych mam dystans i tutaj potrafię wyczuć tą granicę) I jak tak już myślę, to nawet mam kalendarz bodajże z 2013 roku, na którym widnieje scena morderstwa w bandyckich porachunkach jednego kibica "wrogiej" mi drużyny... Nie kupiłam tego kalendarza dla tego aby się delektować tą sceną, teraz sobie to dopiero przypominam... ;/ Proszę, nie bierz mnie za jakąś... Morderczynię? Nawet nie wiem jak ten domysł nazwać. Jestem trudnym człowiekiem i temu nie zaprzeczam. Po latach jednak dostrzegam ile wokół jest niewłaściwych rzeczy. Nie popieram przemocy KONIEC KROPKA. Ten kalendarz mi został jako pamiątka klubowa, a nie dlatego, bo kręci mnie bieganie za sobą z nożami i maczetami i odbieranie sobie życia Odkąd zaczęłam skrupulatnie do siebie podchodzić, miewam myśli, że i tak u Stwórcy już mam "przechlapane" i ten ciągły wewnętrzny niepokój i lęk... Chcę i teraz przepraszam za to słowo, CHOLERNIE chcę odnowić swoją wiarę ale jest strasznie ciężko. Nie da się tak żyć, w ciągłej udręce. Boję się tej spowiedzi ale wiem, że nie mam wyjścia, bo zwariuję. A w sobotę wieczór jadę na mecz, oczywiście grzecznie. :) Dziękuję Ci bardzo za wsparcie!!!

Data dodania: 2018-11-08 20:34:08, autor: malka

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

"Słuchajcie mnie, Domu Jakuba
i cała Reszto Domu Izraela,
dźwigani przeze mnie od urodzenia,
noszeni przeze mnie od łona matki!
Do waszej starości - Ja ten sam pozostanę,
aż po wiek sędziwy - Ja nosić Was będę,
Ja podniosę i ocalę!" (Iz 46, 3-4).

Myślę, że Bóg nie jest Tobą ani zmęczony ani zniechęcony ani nic podobnego. On walczy o Ciebie. On Cię kocha, troszczy się o Ciebie, a w powyższym fragmencie zapewnia o stałości swojej miłości do Ciebie. Jego miłość jest odwieczna. Nie możesz mieć u Niego "przechlapane" bo On Cię kocha od wieków. Dawno temu zaplanował Twoje istnienia i już wtedy ukochał Cię całą swoją miłością. I dziś kocha Cię całą swoją miłością. Kocha Cię tak jak my nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, bo w ludzkim języku brakuje słów by określić ogrom tej Miłości do Ciebie. to jest miłość idealna. Prawdziwa, wielka i dobra. On się nie zniechęca ani nie rezygnuje. On walczy, On szuka, On za Tobą teśkni i On Cię pragnie. Twoje życie ma być wspaniałe i najlepsze. bo On stworzył Cię właśnie taką. Stworzył Cię najlepszą wersją Ciebie. Wybrał dla Ciebie wszystko to co najlepsze. W tym szczęśliwość wieczną, do której jesteś powołana, zaproszona i w której Bóg pragnie Cię spotkać. Życie bywa trudne, czasem sami ze sobą nie umiemy sobie poradzić, ale On zapewnia, że Jest. On zapewnia, że się troszczy! On zapewnia, że dba o Ciebie. On! On dba o Ciebie!
I myślę, że On znając Twoje serce, intencje i dążenia, próby, cieszy się Tobą. Czasem się smuci ale dlatego, że widzi Twoje cierpienie, a On powołał Cię do życia i radości. Myślę, że boli Go to gdy Ci źle. Bo On nie chce by było Ci źle. On, najlepszy Ojciec chce byś żyła, była szczęśliwa. On chce byś przy Nim i z Nim była. Bo wtedy może się o Ciebie troszczyć, gdy jesteś blisko to pozwalasz Mu na to by działał. A On ciągle działa w Twoim życiu.
Może czasem Ci nie wyszło, czasem upadasz, ale On cieszy się na Twój widok. On cieszy się gdy rano wstajesz, On cieszy się gdy się śmiejesz, cieszy się gdy jesteś szczęśliwa. A szczęście tak na prawdę jest tylko w Nim. Szczęście, którego szukamy, to On.
Wierzę, że rzeczywiście tak jest. Udowodnił nam to przez swoją śmierć i Zmartwychwstanie. Tam powiedział jak bardzo Cię kocha. Na krzyżu to nam pokazał. On wiedział, że robił to dla Ciebie. Więc teraz nie zrezygnuje z Ciebie. nie podda się gdy nawet Ty w swym błędzie upadniesz. On przyjdzie i Cię podniesie. On ciągle podnosi! Myślę, że te myśli, zagubienie nie zmienią tego, że On Cię kocha. Bóg nie cofa miłości gdy coś jest nie tak. Tak robią ludzie. A to jest Bóg. On kocha. On płonie wręcz z miłości. On pragnie Ciebie. Z tego pragnienia umarł na krzyżu, bo tak bardzo chciał Cię ocalić. I On już to zrobił. Zbawił Cię. Jesteś zbawiona. Ty tylko musisz przyjąć Jego dar. A ten dar nie jest za dobre sprawowanie, za coś. Nikt by na to nie zasłużył, bo zbyt słabi jesteśmy. Ten dar jest darmowy, płynie z Bożej Miłości. My musimy się starać, to prawda, ale nadal jesteśmy ludźmi, bez Niego zdolnymi do najgorszych rzeczy, a dzięki Niemu zdolni do tych najlepszych.
Każda Twoja spowiedź, modlitwa, Komunia jest otwarciem się na ten dar. To jest Twoje "tak", które mówisz Jemu. Mówisz, że chcesz by Cię kochał. Myślę, że gdy na to się pozwoli, pomału, tak jak ludzkie siły na pozwalają, to nasze życie prawdziwie rozkwitnie. Bo tak na prawdę tylko w Nim i dzięki Niemu, może ono rozkwitnąć. Sama z siebie nie naprawisz swojego życia, swojej relacji z Nim itd. On do tego jest niezbędny :) On chce budować z Tobą relację. A do tego potrzebna jest nasza wola. Zdolności, które teraz mamy też są wystarczające, bo dziś nie będziesz taka jak za 10 lat. Wtedy może będziesz mieć więcej wiary czy pokoju w sobie. Dziś masz tyle. Na to dziś znaczenia nie ma też przeszłość (On o nią zadbał). Ważne jest to, że to dziś chcesz z Nim być. Idź do Niego z tym co masz. Bo On wie, ze to jest wszystko co masz. I On Cię z tym przyjmie, taką jaką jesteś. Z Twoimi słabościami, przeszłością, wadami, chorobą. On ucieszy się z Twojego wyboru i powie, że z całą resztą sobie poradzicie. I to On będzie dawał Ci więcej i więcej. On doda wiary, pokoju, życia. On wie, czego Ci trzeba.

On docenia starania takie jakie są w zasięgu Twoich możliwości, ale nawet one muszą być zanurzone w Nim.
Z całą pewnością Bóg Cię kocha. A skoro On Cię kocha, to ani nie zostawi Cię bez pomocy, ani nie zrezygnuje ani się nie podda. On nie tylko ciągle nam daje szanse. On ciągle daje Sobie szanse by móc nas kochać na wieki.

"Nie lękaj się, gdyż Jam cię odkupił,
po imieniu ciebie wezwałem, moim więc jesteś!
Gdy będziesz przechodził przez wody. Ja będę z tobą,
i jeśli przez rzeki - ciebie nie zatopią!
(...)
"Albowiem Ja - Jahwe, jestem Bogiem Twoim
Święty Izraela jest Twoim Wybawcą! (...)" Iz 43


Data dodania: 2018-11-09 16:35:19, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Bardzo dziękuję Ci za te słowa! :) Pozostaje czekać mi do niedzieli. Obym nie stchórzyła.

Data dodania: 2018-11-09 19:48:37, autor: malka

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Nie lepiej iść wcześniej? Podczas niedzielnej mszy może nie być łatwo o spokojną spowiedź. Choć może wieczorem ksiądz będzie miał czas na spokojnie

Data dodania: 2018-11-09 20:06:39, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Szczerze? Biłam się z tymi myślami i stchórzyłam. Spowiadałam się tutaj w jednym z klasztorów i właśnie tutaj spotkała mnie ostatnio bardzo przykra sytuacja, o której wspominałam w jednym z tematów na forum. W niedzielę mam zamiar wrócić do domu busem, bo obecnie jestem na mieszkaniu, które wynajmuje na czas studiów. ;) W rodzinnym mieście zawsze spowiadałam się oraz wyjaśniałam duże wątpliwości w zaufanym klasztorze. Zawsze udało mi się wszystko wyjaśnić. Wiem, że nie mam wyjścia i muszę iść do konfesjonału.

Data dodania: 2018-11-09 20:17:16, autor: malka

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Jeśli w domu masz kościół gdzie czujesz się lepiej to rozumiem. Może być i niedziela wieczór jeśli będziesz czuła się bezpieczniej.
Tylko mam na myśli to, że masz dużo spraw i w sumie będziesz potrzebowała dużo czasu, a w kościele przez mszę będzie głośno i po prostu to ciężkie warunki. Ale idź koniecznie, szczerze powiedz o swoich kłopotach. może ksiądz zaproponuje po spowiedzi jeszcze rozmowę. I najważniejsze - módl się za księdza u którego będziesz się spowiadała. Proś o Ducha Świętego dla niego, proś by Pan dał mu zrozumienie dla Twojej sytuacji, by wiedział o co Ci chodzi. Proś Boga by to On sam zajął się Tobą przez osobę tego kapłana. No i proś o Ducha Świętego dla siebie. Proś by Duch święty przez tą spowiedź się poprowadził i dał Ci siłę, jasność mówienia itd. On Ci pomoże :)

Data dodania: 2018-11-09 20:44:14, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

I tak też uczynię. :) To będzie najlepsze rozwiązanie. Teraz pozostaje mi w pełni zaufać.

Data dodania: 2018-11-09 20:49:20, autor: malka

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

A jeszcze mam ostatnie pytanie. Pamiętam jak spowiednikowi przedstawiłam problem przyśpiewek w kierunku przeciwnej drużyny. On uznał, iż nie jest to grzech ale żebym tylko uważała, by te słowa nie wzbudziły we mnie realnej nienawiści. Czy jeżeli mam pewne hasła na odzieży klubowej skierowane w kierunku drużyny przeciwnej to można tak samo potraktować tą kwestię jak śpiewanie pewnych haseł? Zaznaczam, że nie żywię nienawiści w kierunku kibiców innych drużyn, a tylko traktuję to jako zwykłe symbole i hasła, których nie zamierzam wcielać w życie. :) Czytałam na wielu stronach, że osobiste intencje są najważniejsze, a złych intencji nie mam żadnych.

Data dodania: 2018-11-10 14:13:55, autor: malka

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Rozumiem, że nie masz złych intencji. Ale czy te hasła (nie wiem jak wyglądają) nie są gorszące dla tych którzy Cię w tym ubraniu widzą?
Przebywanie wśród słów nienawiści, złych okrzyków może mieć na Ciebie wpływ. Nie wiem na ile się odcinasz. Samo obejrzenie meczu, kibicowanie jest ok. Ale myślę, że trzeba uważać.

Najlepiej słuchać spowiednika i jego się radzić. Musisz z ufnością iść za radami kapłana. A najważniejsze to ufać Jezusowi. On jest najważniejszy. I to On powinien być pierwszy. On chce dla Ciebie tego co najlepsze.

Data dodania: 2018-11-10 14:31:45, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Akurat mam tylko smyczkę na klucze, może zbyt ogólnie napisałam, przepraszam :) Wisi mi w pokoju jako element kolekcji. Kupiłam ją tylko ze względu na to, że przedstawia zgodę na swojej jednej stronie z innym klubem, a dopiero na drugiej jest pewne hasło. Wulgarnych rzeczy nie noszę. Chyba zapytam o to spowiednika. Osobiście nie kieruję się żadną nienawiścią, zamierzam także wyspowiadać się jutro z popierania przemocy odnośnie tych ustawek. Traktuję to jako element subkultury kibicowskiej i nie kupuję takich rzeczy z racji mojej zgody na agresję. Symboli nie traktuję absolutnie dosłownie i podchodzę do nich z wielkim dystansem. Myślę, że to jest najważniejsze.

Data dodania: 2018-11-10 14:41:33, autor: malka

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Powodzenia w rozmowie z kapłanem i w spowiedzi. "Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia" (Flp 4, 13). Bóg Cię poprowadzi.

Data dodania: 2018-11-10 22:04:15, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

To już dziś. Czekam do wieczora z wielką niecierpliwością. Boję się ale ufam.Mam mieszane uczucia co do sytuacji z wakacji kiedy to mając nadania na przedłużenie prawa jazdy moja mama z babcią trochę inaczej je załatwiły a mianowicie dały pieniądze abym miała ważne to prawko więcej niż tak zwykle. Oczywiście badania miałam i dostałam na więcej czasu. Problem w tym czy popełniłam grzech skoro nie ja wpadłam na taki pomysł a wszystko było to podyktowane tym że lekarze przy takich badaniach zazwyczaj dają prawo jazdy na czas krótki i trzeba znowu płacić co nie kosztuje mało?

Data dodania: 2018-11-11 10:20:18, autor: malka

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Łapówka to oszustwo. Moim zdaniem popełniłaś grzech. Jak nie byłaś do końca tego świadoma to lekki. Ale jednak zgodziłaś się na ten pomysł, mimo, że to nie uczciwe. Czasem świadomość przychodzi po czasie, dlatego myślę, że mógł to być grzech lekki, ale warto go wyznać.

Zatapiaj się w Sercu Jezusa i z ufnością rzuć się w Jego ramiona. On Cię dziś mocno przytuli :)

Data dodania: 2018-11-11 12:07:14, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Sumienie mi to wyrzuca mimo, że to nie ja to uczyniłam i choć dopytywałam mamy czy takie coś jest legalne, to jednak uległam i temu nie protestowałam. Wyznam dzisiaj to na spowiedzi. A czy jeśli nie wymieniałam pewnych grzechów, których dopiero teraz mam świadomość (np. z tymi ustawkami albo sytuacją z łapówką) i przystępowałam do Komunii, istnieje ryzyko świętokradztwa? I również nie wiem jak odnieść się do kwestii gdybania "co by było gdyby". Przykładowo, zgadzam się całkowicie ze stanowiskiem Kościoła, że aborcja jest zabiciem własnego dziecka i sama za to ją uznaję ale nie wiem jakbym się zachowała w sytuacji, gdybym zaszła w ciążę w wyniku gwałtu. Czy taka niepewność co do zachowania się w określonych sytuacjach to grzech? Zdarzyła mi się także sytuacja, kiedy automatycznie przy rozpoczęciu spowiedzi powiedziałam kapłanowi, że ostatni raz do spowiedzi przystąpiłam wtedy i wtedy, co nie wiem czy było prawdą i obawiam się, że nie, bo powiedziałam to automatycznie bez zastanowienia się. Mam nadzieję, że wtedy nie zgrzeszyłam. Nie rozumiem też za bardzo kwestii zakazu handlu w niedzielę. Czy jeśli przykładowo przyjechałam dziś busem, a dziś mamy niedzielę, a przed wyjazdem na dworcu musiałam iść do wc, to dopuściłam się złamania tego zakazu? Nie byłam w sklepie. :) Znowu się rozdrabniam.. A na wieczorną mszę czekam z niecierpliwością, choć nie ukrywam lekko się stresuję. :)

Data dodania: 2018-11-11 12:29:42, autor: malka

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dopiero odczytałam Twoja odpowiedź. Mam nadzieję że u Ciebie wszystko dobrze :)

Data dodania: 2018-11-12 12:36:27, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Nie dałam rady. :( Przyszłam wcześniej przed mszą specjalnie aby poczekać na spowiednika. Modliłam się klęcząc i prosząc całym sercem Pana o dobrą spowiedź. Powierzyłam się cała. Niestety, kiedy zobaczyłam, że starszy ksiądz zmierza do konfesjonału - zwątpiłam. Ludzie długo się u niego spowiadali. Wewnątrz siebie toczyłam walkę i z jednej strony tak bardzo chciałam wyznać swoje winy oraz rozwiać wątpliwości ale z drugiej tak bardzo się bałam i strach wygrał... Jak już wspominałam lepiej spowiada mi się u młodszych kapłanów zwłaszcza po ostatniej sytuacji, w której starszy spowiednik "niedbale" mnie potraktował i to bardzo mnie zraziło. Moje dręczące myśli na temat dostrzegania wszędzie grzechu nie ustąpiły i znowu sobie rozkładam pewne sytuacje na czynniki pierwsze jak na przykład sytuację gdzie nie wiem jakbym się zachowała w jakimś trudnym momencie oraz czy jeśli oglądam film ale dla samego oglądania, zainteresowania danym tematem a nie w celu utrzymywania w sobie złych emocji to czy to jest złe i stanowi grzech. Znów wątpliwości i zero wewnętrznego spokoju. :( W dodatku wczoraj włączyłam sobie na internecie dokument o egzorcyzmach Anneliesie Michel, bo odkąd pamiętam tematem egzorcyzmów się interesuję i próćz tego, że bałam się zasnąć, to ogarnął mnie dodatkowy lęk, bo przecież żyję w grzechu i jeśli coś takiego mnie by spotkało to nie wiem... :/

Data dodania: 2018-11-12 13:46:50, autor: malka

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Nie oglądaj filmów o egzorcyzmach, nie czytaj czegoś co dodatkowo może napawać Cię lękiem. W naszym stanie to nie wskazane. Ja w Słowie Bożym potrafię "znaleźć" coś co mnie przeraża". tak działa u mnie nerwica i skrupuły. Więc jakiś horrorów lepiej unikać. Zdecydowanie.

Rozumiem, że zabrakło Ci odwagi. Ale może własnie to był ten ksiądz, przysłany specjalnie dla Ciebie. Choć rozumiem Twoje obawy. Ja sama wolę kapłanów w średnim wieku, choć teraz spowiadam się u dość młodego. Ale starsi też raczej znają się na rzeczy. kapłani, nawet Ci starsi wiedzą czym są skrupuły. Nie powiem, też miałam kiepskie przeżycia. Ale modlitwa za spowiednika bardzo pomaga. Z drugiej strony starsi mają więcej doświadczenia i nie zawsze są bardziej surowi. To chyba nie o wiek chodzi.

Ale to nic. Może czas na kolejne podejście? Może w czasie dzisiejszej mszy? Nie wiem czy jesteś z dużego miasta. Może idź do innej parafii. Może gdzieś spowiadają przed mszą i jest łatwiej o spowiedź.
Nie poddawaj się. Jezus czeka :)

Data dodania: 2018-11-12 16:18:06, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Właśnie wyczytałam w którymś temacie na forum, że również cierpisz na skrupuły. Wiedz, że jestem z Tobą. Pisz zawsze do mnie we wszystkich trudnych dla Ciebie momentach. Szczerze? Ja już sama nie wiem na co cierpię ale mam nieskończone wątpliwości odnośnie swojego myślenia i zachowania, wszędzie dopatrując się grzechu. Byłam na siebie zła wczoraj, że nie odważyłam się iść do tego księdza ale strach wygrał. :( Nie poddam się i spróbuję za tydzień w niedzielę ale już we wcześniejszej porze. (zawsze lubię chodzić na mszę wcześniej) Z modlitwy nie zrezygnuję. Zwłaszcza teraz, kiedy chcę wrócić do Pana i odnowić swoją wiarę na nowo. Chciałabym mieć już to wszystko za sobą, bo nie ukrywam stresuję się całą sytuacją... Do tego niestety od wczoraj nachodzą mnie nieczyste myśli i "mam ochotę" na grzech nieczystości. Opieram się, walczę ale ciągle mnie do tego ciągnie. W tym momencie mam niesamowitą pokusę.

Co do egzorcyzmów. Interesuje mnie ten temat. Dla mnie Kapturku to przerażające. Obejrzałam kiedyś kilka razy (bo więcej odwagi nie mam, a wczoraj tylko cząstkowo ten dokument obejrzałam) i jednocześnie odsłuchałam tych taśm. Jak się skończyło, to odczuwałam tylko jedno wielkie przerażenie. Nie da się tego opisać. :/ Jedni piszą, że na opętanie narażone są osoby głęboko wierzące, a inni, że ci, którzy żyją bez stanu uświęcającej. Anneliese nie "zaciągnęła" na siebie opętania, bo żyła w grzechu więc już nie wiem jaka jest prawda. I tak o sobie myślę, bo przecież trwam nie tylko w wątpiwościach ale i w grzechach śmiertelnych... Jak się tylko przebudzę o 3 nad ranem, od razu ogarnia mnie strach.

Data dodania: 2018-11-12 17:13:08, autor: malka

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dzięki za wsparcie :)

Opętanie nie zawsze wynika ze "złego" życia danej osoby. Jeden kapłan mi powiedział, że nie ma co się tym zbytnio przerażać. Że gdy się żyje blisko Boga to jest się chronionym przez Niego. Trzeba dbać o życie w łasce. To prawda. Dlatego jak masz możliwość to nie przekładaj spowiedzi. Rozumiem obawy, ale czyż nie lepiej wpaść już w Boże ramiona?
Dla uspokojenia, wierzę w to, że jeśli już wzbudziłaś w sobie doskonały żal, żałujesz swoich grzechów, bo wiesz, że one dotykają Jezusa, to On już Ci przebaczył. Owszem, potrzebujesz spowiedzi i sakramentalnego odpuszczenia grzechów, ale skoro żal doskonały gładzi grzechy to może już teraz Bóg udzielił Ci swojego Miłosierdzia i jesteś bezpieczna w Jego Ojcowskich rękach:) Jeśli już zwróciłaś się do Niego ze szczerym pragnieniem nawrócenia to On o Ciebie bez wątpienia się troszczy i otacza Cię swoją ochroną i doprowadzi do Waszego spotkania w Sakramencie Pokuty i Pojednania.

Też miałam jazdy po tych filmach. To było jeszcze przed skrupułami, w gimnazjum. Ksiądz puścił na religii. nie muszę mówić o której godzinie pierwszej nocy po seansie się obudziłam. Ale wiesz co, każda godzina należy do Boga. To On jest Władcą czasu. I On zawsze ma nas w swojej opiece. W każdej godzinie czuwa nad nami Anioł Stróż i sam Bóg.

Pokusy, myśli oddawaj Bogu. Sama z nimi nie wygrasz. Proś Jezusa o ratunek w chwili pokus, bo tylko On może pomóc Ci je pokonać. Odwracaj uwagę od pokus, szukaj zajęcia i pamiętaj, nie walcz z nimi sama. Proś Maryję o pomoc.Pros Anioła Stróża. tylko z Bogiem można się im oprzeć. Sami jesteśmy zbyt słabi.

I na prawdę, jeśli dasz radę iść w tyg do spowiedzi to idź. Potrzebujesz tego, potrzebujesz Miłosierdzia, Lekarza i umocnienia, także przez późniejsze Komunie święte. Wiesz, że Jezus sam pragnie i nie może się doczekać chwili gdy przyjdzie do Ciebie w Komunii świętej?

Data dodania: 2018-11-12 20:14:08, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Nie ma za co. :) To ja Ci dziękuję. :)

Ta pokusa najpierw była malutka ale teraz ledwo się trzymam... Nie chcę kolejnego razu! Jest mi ciężko, nie ukrywam.:/ Przez chwilę miałam ochotę już wejść na pewne filmy ale nagle powiedziałam sobie "STOP", walczę dalej, chociaż w tej chwili jest mega ciężko. :/ Dręczą mnie także natrętne, bluźniercze i wulgarne myśli kierowane do Boga, świętych oraz Ducha Świętego... Ja już sama nie wiem czy są one moje ale przecież ja ich nie chcę! Przed chwilą przeszła mi przez głowę myśl, że składam przysięgę wiadomo komu i mówię, że podpisuję z nim cyrograf... Przecież ja nie chcę tych myśli, boję się. :/

Nie zrezygnuję ze spowiedzi. Chcę do niej przystąpić, tak bardzo chcę i się nie cofnę. Dotarło do mnie nawet, że jak popierałam przez przysłowiowe lajkowanie te komentarze niecenzuralne, to przecież jestem współwinna w życzeniu nienawiści do kogoś, choć sama tak na prawdę nie chciałam. Czas z tym skończyć, nie jest to w porządku. O resztę swoich wątpliwości zapytam z ufnością kapłana, tylko żeby wreszcie mi się udało, bo nie ukrywam, czuję się bardzo nie swojo będąc tak "daleko" od Stwórcy. :(

Ja się obudziłam po 3 i to całkiem niedawno, a kiedy popatrzyłam na telefon, uświadomiłam sobie, kogo to jest godzina, w jednej chwili ogarnął mnie strach. Egzorcyzmy to według mnie ciekawy temat. Nie wiem jakbym się zachowała będąc świadkiem czegoś takiego. Na pewno bym się strasznie bała ale jednocześnie modliła za tą osobę jak tylko potrafię. Te odgłosy z taśm były masakrycznie przerażające... A to wszystko to nie zwykły film tylko dokument, w którym wszystkie materiały są prawdziwe. Temat bardzo ciekawy i wierzę całkowicie w autentyczność opętań.

Data dodania: 2018-11-12 20:32:58, autor: malka

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Te myśli są niechciane. Nie przejmuj się nimi. Staraj się je ignorować. nie są Twoje, Ty ich nie chcesz, więc nie musisz się nimi przejmować. Miną.


Data dodania: 2018-11-12 21:43:30, autor: Kapturek

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica

Dokładnie. Ja ich nie chcę, koniec, kropka. Jednak pokusa nieczystości nadal mnie męczy. Staram się trzymać. Gdybym nie miała w sobie tej chęci do przemiany i tej determinacji to myślę, że już dawno bym upadła. Tym razem walczę. Jest bardzo silna ale walczę.

Data dodania: 2018-11-12 21:51:02, autor: malka

Odpowiedz / Zaznacz / Zobacz rodzica